Pisałam już w niektórych postach o tym, że wydaje mi się, że czuję ruchy dziecka, później pisałam, że ruchy są mocniejsze i to na pewno też, a wczoraj o tym, że żałuję, że tatuś jeszcze ich nie poczuł. Aż tu nagle wczoraj wieczorem nasze maleństwo dało taki popis, że nie dość, że tatuś ruchy zobaczył na własne oczy (pod wpływem mocniejszych kopniaków cały brzuch falował), to jeszcze poczuł je na własnej skórze :) Bardzo mnie to wzruszyło, bo bardzo czekałam na tę chwilę. Mój mąż powiedział w żarcie, że w końcu wierzy mi, że faktycznie w moim brzuchu mieszka nasze dziecko :)

Ogólnie rzecz biorąc, wcześniejsze ruchy mogę porównać teraz do pływającej rybki, bądź wrażenia "że chyba tam się coś delikatnie rusza". Takie początkowe ruchy odczuwalne są zazwyczaj w okolicach 20 tygodnia ciąży. Najpierw czujemy je bardziej w środku i czasem, aż śmieszyło mnie to, bo czułam jakby coś mnie tam łaskotało :D Teraz już w 23 tygodniu ciąży ruchy są mocniejsze, widoczne niekiedy na powierzchni brzucha i towarzyszą mi codziennie przez większą część dnia. Wystarczy że siądę na chwilę w spokoju, a moje maleństwo juz daje o sobie znać. Wyczuwam już też pewien rytm dnia dziecka i zauważyłam, że jest ono najbardziej aktywne wieczorem, kiedy leżę wykąpana w łóżku i odpoczywam po całym dniu, ale też w okolicach południa. Dziecko ożywia się też bardzo często po zjedzeniu czegoś słodkiego lub po prostu po obiedzie.

Teraz te kopniaki i ruchy bywają całkiem przyjemne, ale już boję się co będzie później, kiedy dostanę w pęcherz lub w wątrobę :) z pewnością będzie śmiesznie :)
Tak jak lubię prać, bo w końcu robi to za mnie pralka ;D to niestety prasowanie już nie jest mi tak bliskie. Mój mąż śmieje się nawet, że nie umiem prasować... Ale czego tu nie umieć? Może spowodowane jest to niechęcią do prasowania i dlatego tak kiepsko mi to wychodzi? Nie wiem, mam nadzieję, że nie jest ze mną aż tak źle ;) Wracając do tematu, ubranka niemowlęce (nowe, z lumpeksu, od znajomych, nawet te wcześniej wyprane) należy wyprać i wyprasować. Prasowanie jest tu konieczne dlatego, że wybije ewentualne bakterie i roztocza, które nie zostały zlikwidowane w praniu. Poza tym wyprasowane ubranka są miękkie i co tu dużo mówić, po prostu ładniejsze :D Z pewnością prasowanie maluteńkich ubranek sprawi mi nie lada frajdę.

Za prasowanie i pranie mam zamiar zabrać się już niedługo, może za jakiś miesiąc, a może nawet wcześniej jeśli będzie mi się któregoś dnia nudzić, a to dlatego tak wcześnie, bo chcę to zrobić póki jeszcze dobrze się czuję. Mam oczywiście nadzieję, że dobrze czuć się będę aż do końca samego porodu (:D), ale z pewnością niedługo mogą mi zacząć dokuczać bóle pleców i większe zmęczenie stąd ten pośpiech. Gotowe ubranka będą sobie leżały przygotowane w komodzie, a ja będę miała odhaczoną już jedną z rzeczy do zrobienia na mojej liście.

Do prania niemowlęcych ubranek najlepsze są specjalnie przeznaczone do tego proszki lub płyny. Bardzo dużo jest tego na rynku i najlepiej sprawdzić skład, bo bardzo często okazuje się, że droższe proszki są o wiele gorsze niż te tańsze. Ja zastanawiam się nad kupnem proszku do prania Dzidziuś (skład ma zacny)
lub też Biały jeleń.
Oba są oczywiście proszkami hipoalergicznymi i nie wiem czy sama nie zacznę prać w nich swoich ubrań, ze względu na moje atopowe zapalenie skóry. Zobaczę w sklepach lub w Internecie, który z nich wypada korzystniej cenowo i wtedy na coś się zdecyduję. Początkowo odpuszczę sobie chyba kupowanie płynów do płukania, żeby "nie atakować" od razu delikatnej skóry niemowlęcia takimi "nowościami".

Muszę się pochwalić, że dziś zaczynamy 23 tydzień i moje maleństwo jest dziś od rana bardzo ruchliwe :) Po raz pierwszy udało mi się zaobserwować, jak pod wpływem delikatnego jeszcze, ale już mocniejszego niż ostatnio, kopnięcia podskakuje mi brzuch :) Niesamowite doznanie :) Szkoda, że tatuś nie czuje jeszcze tych ruchów, ale to lada moment powinno się zmienić. Chyba, że jego dłoń nadal będzie działać na naszego maluszka tak uspokajająco.

W piątek wizyta, ciekawe ile kilogramów mi przybyło, bo mój apetyt jest ostatnio duuuuży :) No i odbiorę przy okazji wyniki krwi i glukozy, oby wszystko było w porządku.

I na koniec jeszcze jedno. W poście o wyborze łóżeczka pisałam, że zamówiliśmy łóżeczko dla dziecka przez Internet i czekamy aż przyjdzie. Przyszło wczoraj! Stoi jeszcze w kartonie, bo złożymy je pewnie w okolicach maja, wtedy też będzie nas czekać maleńkie przemeblowanie, ale dziś mogę się pochwalić, które łóżeczko zakupiliśmy. Zamówiliśmy je na Allegro http://allegro.pl/pino-2w1-lozeczko-tapczanik-sosnowe-60-120-i3917741108.html i jest o wiele ładniejsze niż na zdjęciach. Pięknie pachnie drewnem i ma bardzo ładny, jasny kolor. Ciekawa jestem czy będziemy mogli dostawić je do naszego łóżka, aby być bliżej dziecka. To pewnie okaże się w praniu :)
Niemowlęce ubranka są słodziutkie, milusie i takie malutkie, że będąc w sklepie, trudno się oprzeć, aby czegoś nie kupić :) Mam z tym ciągły problem, ale jakoś sobie jeszcze z tym radzę, jak długo, zobaczymy :) Tak jak pisałam w poście "Pierwsze maluszkowe zakupy", nie wiemy jeszcze czy kupować ubranka dla chłopca czy dziewczynki, stąd też moje małe ograniczenia, bo niestety nie wszystko jest uniwersalne. Do tego dochodzi kwestia ciuszków, które dostałam od kuzynki. Prezent jaki nam zrobiła jest dla nas niesamowitym odciążeniem i jestem jej mega wdzięczna, ponieważ ominie nas sporo wydatków związanych z wyprawką. Ale z drugiej strony ominie nas również przyjemność kupowania tych najmniejszych. Zobaczymy zresztą kim będzie nasza niespodzianka, bo jeśli okaże się synkiem, to niektóre różowe ubranka będę musiała zamienić na coś bardziej męskiego.

Pomyślałam, że po kolei opiszę każdy punkt z mojej wyprawkowej listy, aby przybliżyć Wam między innymi co zamierzam kupić, co już mam, co uznaję za zbędne a co za konieczne. Dziś oczywiście zajmę się ciuszkami.

Zastanawiałam się nad ilością ubranek i pewnie, gdybym musiała kupować od podstaw miałoby to dla mnie większe znaczenie, a tak to policzyłam ile rzeczy dostałam i wyszło tego naprawdę sporo. Oprócz tego co poniżej, mam w kartonie odłożone rzeczy większe od rozmiaru 68, więc jak maluszek podrośnie, to też pewnie coś z tego się przyda. Ciuszki, które sobie już przygotowałam są w różnych rozmiarach. Niektóre nawet są bardzo małe 50-52 cm, ale do końca nie wiem, co na moje maleństwo będzie pasować. Na mojej liście znalazły się oczywiście ubranka w rozmiarze 56 i kilka sztuk 62. Najprawdopodobnie urodzę na przełomie maja-czerwca, więc w kompletowaniu wyprawki pominęłam oczywiście ciepłe rzeczy, takie jak kombinezony, które z pewnością przydadzą się mamusiom rodzącym w okresie zimowym.

1. Pajacyki rozpinane po całej długości. Mam 4 sztuki rozpinanych z przodu i 2 sztuki rozpinanych cieplejszych z tyłu, ale czy będę korzystać z tych drugich to nie wiem, bo czytałam, że są one dla dziecka niewygodne, ze względu na odstające zatrzaski.
2. Body z krótkim rękawem - 8 szt. Chociaż jeśli urodzi się chłopiec, to pewnie odpadnie mi jedna sztuka, bo jest cała w różyczki :)
3. Body z długim rękawem - aż 18 szt. To sporo, ale aż tyle się tego nazbierało.
4. Bluzeczki, koszulki, kaftaniki. Ogólnie takich różnych to mam 11 sztuk z długim rękawem i 2 sztuki z krótkim. Na początek najlepsze będą takie zapinane z przodu, bądź na krzyż, abyśmy się zbytnio nie namęczyły przy nakładaniu.
5. Śpioszki i półśpioszki. Śpioszki mają zapięcia na ramionach i są bez rękawów, natomiast półśpioszki to takie dresiki ze skarpetkami :D Z pewnością będę musiała dokupić kilka sztuk, bo na razie mam jedyne 3 sztuki, więc jeszcze z 3 by się przydały. Bardzo tanie widziałam w Pepco, więc któregoś dnia z pewnością przejdę się tam na małe zakupy :)
6. Łapki-niedrapki. To malutkie rękawiczki bez palców, zakładane w pierwszych dniach życia, aby niemowlak przez przypadek się nie zadrapał. Spokojnie wystarczą 2 pary, ale ja mam ich aż 4. Pewnie można się bez nich spokojnie obejść.
7. Skarpetki lub bawełniane buciki. Mam ich niezliczoną ilość, ale na początek wystarczy 6 par.
8. Czapeczki. Nie kupowałam na razie ciepłych czapek, bo na porę letnią spokojnie wystarczą te lżejsze. Mam ich chyba 4 sztuki, ale nie mam pewności czy któraś z nich nie będzie za duża.
9. Bluzy lub sweterki. Na porę letnią zaopatrzyłam się w jedną lżejszą bluzę o rozmiarze 62 i dwie grubsze o rozmiarze 62-68, które będą już dobre na zimę (pokazywałam je już na zdjęciach).

I to by było chyba na tyle :)

Przy kompletowaniu ciuszków dla maleństwa kierujmy się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem. Dziecko nie ma być modne, ma się czuć w ubranku dobrze i wygodnie. Ważne jest również to, z jakiego materiału wykonane zostały ciuszki. Najlepsza jest oczywiście 100% bawełna. Pamiętajmy również o tym, że nasza pociecha szybko rośnie, dlatego nie kupujmy za dużo, chociaż wiem, ciężko się czasem powstrzymać ;)
Wybór wanienki dla naszego dziecka nie był już tak trudny jak w przypadku łóżeczka, chociaż też rozważaliśmy kilka kwestii. W Internecie jest masa przeróżnych wanienek, wyprofilowanych, z siedzeniami, z leżaczkami itd. Są też wanienki o różnych wielkościach. Niektóre mają nawet po 100 cm długości. Taka większa wanienka z pewnością starczy nam na dłużej. Gdy dziecko zacznie już siadać, chlapać wodą i czerpać przyjemność z kąpieli będziemy mogli wstawić taką wanienkę do dużej wanny i kąpać w niej dziecko, bez obaw, że zachlapie nam pokój :) Są nawet wanny dmuchane (!), ale nie jestem do nich przekonana. Dla starszego dziecka bardzo fajnym gadżetem jest bariera do wanny, która pomniejsza wannę i sprawia, że kąpiemy dziecko tylko w połowie wanny. Jest bezpieczniej i mniej wody wtedy zużywamy. Do wanienek dostępnych na rynku możemy dokupić stojaki, wtedy odchodzi nam problem, gdzie kąpać dziecko. 


My dla naszego maleństwa wybraliśmy wanienkę z Ikei. Bardzo nam się spodobała, bo jest mała, poręczna i ma antypoślizgowe nóżki oraz antypoślizgowe paski wewnątrz. Dzięki temu będzie mogła stablinie stać na komodzie, bo tam też będziemy kąpać nasze maleństwo. Na ławie byłoby zbyt nisko z kolei na stole za wysoko :)
Wanienka ma długość 71 cm i nie jest jak widać za duża, więc jak nasze dziecko nie będzie mieścić się już w tej wanience zakupimy większą lub skusimy się na tę gadżeciarską barierę do wanny. Myślę, że na początku łatwiej będzie nam kąpać takie maleństwo w mniejszej wannie niż w większej. Dodatkową zaletą wanienki z Ikei jest cena, jedyne 19,99 zł :)


Temat rzeka, ale opiszę to oczywiście na swoim przykładzie.

Zacznę od tego, że widuje się obecnie dwie postawy lekarzy ginekologów. Jedni suplementują kobiety w ciąży, a inni uważają, że suplementy i witaminy są w ciąży (o ile przebiega ona dobrze) niepotrzebne. Ja z moim lekarzem znajdujemy się w tej drugiej grupie. Jeszcze przed zajściem w ciążę, jakieś 3 miesiące wcześniej lekarz zalecił mi stosowanie kwasu foliowego w tabletkach. Brałam go codziennie i biorę do dziś, ze względu na to, że Towarzystwo Ginekologiczne zaleca stosowanie kwasu foliowego do końca II trymestru. Moja położna z kolei, wraz z lekarzem mówili, że wystarczy kwas foliowy przyjmować do 13 tygodnia ciąży. Jednak kwas foliowy nie szkodzi dziecku ani mi, więc mam zamiar przyjmować go jeszcze przez 4 tygodnie. I na tym koniec jeśli chodzi o zalecone przez lekarza witaminy. Wyniki mam bardzo dobre, stąd też lekarz nie przepisał mi żadnych suplementów dla kobiet w ciąży.
Towarzystwo Ginekologiczne ma swoje normy i zaleca przyjmowanie różnych witamin w poszczególnych trymestrach, jednakże sporo słyszy się ostatnio o tym, że witaminy wcale nam nie służą. Przeprowadzono badania i wyszło, że jedynie do 10% składników z suplementów przyswaja ludzki organizm. Więc 90% idzie razem z naszymi pieniędzmi w przysłowiowe błoto. Do tej pory udowodniono, że jedynie kwasy omega 3, witamina D i kwas foliowy (przyjmowane w formie tabletek) nie są szkodliwe dla organizmu i są przez niego odpowiednio przyswajane. Reszta witamin, napędzana przez ogromne koncerny i telewizyjne reklamy, może być szkodliwa dla naszego zdrowia. Niestety wiele z obecnych na rynku produktów tak naprawdę nie została dokładnie przebadana pod względem składników i do końca nie wiemy co przyjmujemy. Ponieważ suplementy i witaminy objęte są innymi normami i ustawami niż leki, stąd też nie wiemy czy wszystkie składniki są dla nas na pewno bezpieczne. Bardzo groźna jest też hiperwitaminoza, bo gdy jemy różnorodnie, to stale dostarczamy naszemu organizmowi niezbędnych składników. Należy też uważać na to, że nie wszystkie witaminy wrzucone w jedną tabletkę dobrze się razem wchłaniają, niektóre z nich wręcz nie przyjmą się w obecności innych. Stąd też coraz częściej nie suplementuje się kobiet w ciąży o ile prowadzą zdrowy tryb życia, dobrze się odżywiają i nie mają żadnych problemów zdrowotnych.

Najważniejsze jest, żebyśmy pamiętali, że żadne suplementy nie zastąpią zdrowej, zróżnicowanej diety. Nie ma lepszego źródła naturalnej kompozycji witamin niż warzywa i owoce, a także zboża. Także jestem za tym, aby w ciąży nie obciążać swojego organizmu suplementami, których skuteczność nie została potwierdzona.

Testy na obciążenie glukozą zazwyczaj są dwa: po 50 g lub po 75 g. Niekiedy po 50 g wynik wychodzi błędny i trzeba go powtórzyć po 75 g, więc najlepiej, jak lekarz zleci nam od razu większą dawkę. Badanie to ma na celu wykrycie cukrzycy ciążowej. Z reguły wykonuje się je pomiędzy 24 a 28 tygodniem ciąży, ale mój lekarz zlecił mi to badanie już w 20 tygodniu i będąc teraz w 22 tygodniu je wykonałam. Od lekarza dostałam skierowanie na badanie z glukozą 75 g. Zakupiłam glukozę w aptece do rozrobienia w domu.

Na różnych forach, w różnych gazetach piszą, że test należy wykonać na czczo, a po wypiciu glukozy nie można chodzić. Jak jest naprawdę nie wiem, bo mój lekarz dał mi całkiem inne zalecenia. Nie musiałam być na czczo (lekarz mówił, aby nie jeść czasem słodkiego śniadania), więc rano zjadłam jedną bułkę, poczekałam godzinę i wypiłam roztwór glukozy. Rozrobiłam ją w 2/3 szklanki wody i wcisnęłam do środka pół cytryny. Bez cytryny chyba bym tego nie wypiła. Straszne nie było, spodziewałam się czegoś gorszego, tym bardziej, że nie słodzę i nie przepadam za mega słodkościami. Po wypiciu siedziałam godzinę w jednym miejscu, a później zaczęłam się zbierać, żeby pojechać na badanie do laboratorium. Krew miałam mieć pobraną po dwóch godzinach od wypicia glukozy. W laboratorium posiedziałam i poczekałam na swoją kolej, a po dwóch godzinach pobrano mi krew. Wyniki niestety będę miała dopiero 31 stycznia, bo trafiają one prosto do mojego lekarza, a wtedy też mam wizytę.

Na badaniu zdziwiłam się trochę, że ani pielęgniarka, ani lekarz nie chcą mi pobrać krwi przed wypiciem tej nieszczęsnej glukozy. Pielęgniarka wytłumaczyła mi, że te wyniki po glukozie nie odnoszą się do badań poziomu cukru na czczo, ponieważ są pewne normy, które określają czy poziom cukru jest za wysoki czy jest też dobry. Prawidłowy wynik po glukozie 75 g to maksymalnie 180 mg%. Także mam nadzieję, że u mnie wynik będzie w normie.
Wczoraj rozpisałam się na temat wyboru łóżeczka i jedynie wspomniałam o wyborze materaca, jednakże należy oczywiście podkreślić, że dla naszego maleństwa najważniejszy będzie materacyk.

Tak jak już pisałam we wcześniejszym poście zdecydowaliśmy się kupić materacyk kokos-pianka-gryka. Jest on dobry jakościowo a jeszcze nie taki drogi. Starcza na dość długo. Po jednej stronie jest wkład kokosowy - twardy, a po drugiej wszyty w pokrowiec wkład z naturalnej łuski gryczanej, w środku znajduje się oczywiście pianka. Decydując się na taki materacyk musimy koniecznie sprawdzić jego atest i źródło pochodzenia materiałów, z których został wykonany. Na rynku możemy spotkać wiele podróbek, dlatego zwracajmy uwagę na producenta i jakość wykonania materaca. Koszt takich materacy zaczyna się od ok. 65 zł. 

Kolejnym rodzajem materaca jest materac piankowy. Jest on najtańszy z dostępnych na rynku, ale też najsłabszy jakościowo. Materace te dość szybko się odkształcają i starczają na bardzo krótki czas. Jeśli wiemy, że nasza pociecha nie będzie spała na tym materacu dłużej niż rok, to owszem możemy zdecydować się na taki zakup. Warto jednak zaznaczyć, że materace te nie przepuszczają tak dobrze powietrza jak wyżej przeze mnie wspomniane. Koszt takich materacy jest naprawdę niewielki i można je dostać już za ok. 30 zł.

Materace lateksowe, zarówno jak kokos-pianka-gryka, też cieszą się sporym zainteresowaniem. Wewnątrz materaca znajdują się małe kanaliki, które sprawiają, że powietrze krąży, a materac "oddycha". W tym wypadku też musimy zwrócić uwagę na jakość materiałów. Takie materace są już droższe i lepsze kosztują ok. 150 zł. Martwi mnie jednak fakt, że lateks może uczulać, a niestety w dobie wiecznych alergii jesteśmy nieco przewrażliwieni na tym punkcie.

Mam nadzieję, że pomogłam niektórym w wyborze odpowiedniego materacyka i każdy znajdzie coś odpowiedniego dla swojego maleństwa.

Jutro mam test obciążenia glukozą i ciekawa jestem jak dam radę wypić tę okropną słodycz...


Zakup łóżeczka nie jest wcale taki prosty. Jeszcze przed zajściem w ciążę, będąc w Ikei myślałam "kupimy takie Ikeowe łóżeczko, do tego materacyk też w Ikei i będzie z głowy". Dopiero teraz widzę, że nie będzie tak jak mi się wydawało :) Na początku określiliśmy kolor łóżeczka i mniej więcej jego rodzaj. Chcieliśmy łożeczko z jasnego drewna, żeby pasowało nam do mebli i koniecznie z wyciąganymi szczebelkami. Np. takie najprostsze łóżeczko.

Okazało sie jednak, że model z Ikei nie ma wyciągnanych szczebelków, więc zaczęłam poszukiwać czegoś fajnego w Internecie. W międzyczasie zastanawialiśmy się czy nie kupić łóżeczka, które miałoby wyciągany jeden bok. Starczyłoby wtedy na dłużej, a może nawet mogłoby pasować, aby dostawić je do naszego łóżka i być bliżej dziecka. Takie modele okazały się jednak zbyt drogie, dlatego odpuściliśmy sobie całkiem poszukiwanie właśnie takiego łóżeczka. 

W końcu po długim szperaniu znalazłam ideał. Łóżeczko z wyciąganymi bokami, które można przerobić na tapczanik :) Jest drewniane, w naturalnym kolorze i kosztuje 200 zł, więc nie jest jeszcze takie drogie. Ma wyciągane szczebelki, regulowaną wysokość na 3 poziomach, więc spełnia nasze wszystkie kryteria. Jak dziecko podrośnie, będzie miało ok. 2 latek, będzie można zdemontować oba boki i zostawić mu tapczanik. Opcja idealna :) Do tego zdecydowaliśmy się na materac kokos-pianka-gryka. Przeczytałam, że takie materace zapewniają swobodny przepływ powietrza i są niedrogie, a zarazem mają dobrą jakość. Na początku noworodka kładziemy po stronie twardszej - kokosowej, natomiast po pół roku zmieniamy stronę na gryczaną. Materac dobrze dostosowuje się do kształtu dziecka. Dziś zamówiliśmy już te łóżeczko przez Internet. Co prawda nie widziałam go "na żywo", ale mam nadzieję, że będzie fajne. Wygląda na dobrze wykonane i stabline. Może wrzucę zdjęcia za jakiś czas jak będzie skręcone, aczkolwiek postawimy je sobie dopiero w maju, przy urządaniu już pełnego kącika dla dziecka w naszym pokoju. 

Pod pojęciem wyprawka dla dziecka mam na myśli wszystkie rzeczy, które przydadzą mi się od razu po pojawieniu się dziecka na świecie. Przy sporządzaniu listy nie brałam pod uwagę żadnych zabawek, bujaczków, mat edukacyjnych i całej reszty. W swojej liście zawarłam jedynie rzeczy, według mnie potrzebne. Podzieliłam listę na oddzielne kategorie, żeby było łatwiej wszystko spamiętać.

1. Ubranka dla dziecka:
- pajacyki rozpinane na całej długości
- body z krótkim rękawem
- body z długim rękawem
- bluzeczki lub kaftaniki
- śpioszki i półśpioszki
- łapki niedrapki
- bawełniane czapeczki
- skarpetki i bawełniane buciki
- bluzy lub sweterki

Co do ilości to się nie wypowiem. Po pierwsze nie kupujmy za dużo, dziecko bardzo szybko wyrasta. Z kolei po drugie dziecko może niekiedy ubrudzić się nawe kilka razy w ciągu dnia, a przecież nie będziemy co godzinę nastawiać prania, więc wszystko trzeba jakoś odpowiednio wycyrklować :) Na szczęście z ubranek, dzieki wspominanej już kuzynce, mam na tę chwilę wszystko i raczej już nic nie będę dokupować. Dopiero po urodzeniu, jeśli czegoś mi będzie trzeba, to wtedy dokupię.

2. Do pielęgnacji:
- pieluchy jednorazowe newborn
- pieluszki tetrowe
- pieluszki flanelowe
- oliwka do ciała lub krem
- zasypka
- mydełko lub żel do mycia
- nawilżane chusteczki
- patyczki do uszu dla niemowląt
- gaziki
- płatki kosmetyczne
- Ocenisept do pielęgnacji pępowiny
- proszek do prania ubranek
- płyn do płukania ubranek

3. Akcesoria do pielęgnacji:
- wanienka
- przewijak
- termometr kąpielowy
- miękka myjka do kąpieli
- ręcznik kąpielowy
- miękka szczotka do włosów dla niemowląt
- nożyczki do paznokci dla niemowląt
- gruszka do czyszczenia noska

4. Do snu:
- łóżeczko z materacykiem
- prześcieradła z gumką bawełniane
- miękkie kocyki, ciepłe i chłodniejsze
- kołderka (ale to już na zimę)
- pościel
- podkład (cerata) pod prześcieradło
- śpiworek do spania
- ochraniacz na łóżeczko
- rożek

5. Na spacer:
- wózek
- fotelik samochodowy

6. Do karmienia:
- 2 butelki 125 ml i 250 ml (mogą się przydać)
- laktator (aczkolwiek z jego zakupem wstrzymam się też dopiero po urodzeniu, zobaczę, czy w ogóle będę go potrzebować)
- herbatka laktacyjna
- smoczek lateksowy

Lista dość długa i szczegółowa, ale dzięki temu o niczym nie zapomnę, a wydatki rozplanuję sobie w czasie. Na dniach mamy zamiar kupić łóżeczko, dlatego kolejny post z pewnością będzie o wyborze łóżeczka, bo niestety nie jest to proste.

Poza tym u nas wszystko dobrze. Czujemy się dobrze, mleństwo powoli daje znać o sobie coraz mocniejszymi ruchami. Najaktywniejsze jest wieczorami, kiedy ja chcę juz iść spać :) Zaczął się nam 21 tydzień ciąży a brzuch ma już 89 cm i rośnie z dnia na dzień :)


Wiele przyszłych mam zadaje sobie z pewnością pytanie kiedy zacząć kompletować wyprawkę dla dziecka. Ja ciągle myślałam, że zacznę to robić po tym, jak dowiem się na USG połówkowym jaka jest płeć naszego dziecka. Jak już wcześniej pisałam, niestety maleństwo zrobiło nam psikusa i nie pokazało nam kim jest. Jednakże po obejrzeniu dziecka na USG połówkowym i poczuciu pierwszych, na razie delikatnych ruchów, w końcu dotarło do mnie, że faktycznie noszę w sobie dziecko. Wiem, wiem, trochę mi to zajęło :) Stąd też zaczęłam się zastanawiać co należałoby kupić, a przede wszystkim kiedy. Miałam pewne obawy, że może na pierwsze zakupy jest jeszcze za wcześnie, ale później pomyślałam, że warto by było rozłożyć sobie te, jednak nie małe, wydatki w czasie. Stąd też jak widzicie zaczęłam powoli kupować ciuszki. Nie myślę nad tym co potrzebuję w danej chwili, co powinnam kupić jako pierwsze. Tylko korzystam z licznych okazji i promocji. Oczywiście gdybym mogła, pewnie zawsze wynosiłabym ze sobą pół sklepu, ale staram się myśleć racjonalnie, dużo czytam i chcę kupić tylko rzeczy potrzebne. Z drugiej strony, nie chcąc się nad sobą użalać, już teraz szybko się męczę i długie zakupy są dla mnie straszną męczarnią i nielada wyzwaniem. Stąd też chcę wyrobić się z zakupami jeszcze przed czasem, w którym naprawdę będę musiała dłużej wypoczywać.

Radzę Wam nie słuchać rad innych i kierować się w zakupach przede wszystkim własnym sercem i rozumem. Niech nie zmartwią Was rady typu "to za wcześnie", "teraz jest wszystko w sklepach, więc można kupić wszystko tuż przed porodem", "po co się spieszyć, jeszcze zdążycie", itd. Czas zakupów dla maluszka jest tak wspaniały i sprawia nam niezłą frajdę, więc zapomnijcie o radach "życzliwych" i nie przejmujcie się niczym.

W następnym poście napiszę co powinna zawierać wyprawka i jak ją skompletować.
Na początku myślałam, że skoro nie znamy płci to powstrzymamy się na razie z zakupami ubraniowymi, ale promocje tak kuszą, że nie da się ich ominąć :) Jak mam później kupować rzeczy 3 razy drożej, to wolę kupić coś uniwersalnego i mieć i dla chłopca, i dla dziewczynki, tym bardziej, że na jednym dziecku na pewno nie poprzestaniemy :) więc zostanie dla drugiego :)

Wszędzie zaczęły się mega wyprzedaże i dziecięce ubranka można teraz naprawdę kupić za niewielkie pieniądze. Niestety na wprzedaż w Smyku trochę się spóźniłam i nie było już rozmiarów takich jakie bym chciała, ale dziś Tesco wszystko mi wynagrodziło :) Ceny tak niskie, że najchętniej wyniosłabym pół sklepu :) Warto dodać, że Tesco ma ubranka z F&F, są one bardzo dobre jakościowo i bardzo ładne, niektóre przypominają rzeczy z Kapp Ahl. Przede wszystkim nie przeważa róż i błękit, a różne kolory. Dlatego tak miło jest robić tam zakupy :)

A oto co zakupiliśmy:

biały kocyk w niebieskie gwiazdki bardzo milusi za 11 zł :)
3 pary pajacyków za 33 zł - śliczne w uniwersalnym kolorze

2 bluzy za 21 zł jedna, ciepłe, będą jak znalazł na jesień 
i jedną bluzeczkę zapinaną nie tak ciepłą, będzie mogła być na chłodniejsze dni w lato za 14 zł

Wszystkie ubranka są z miękkiej bawełny, bardzo miłe w dotyku. Cieszę się bardzo z tych zakupów, bo naprawdę się udały :)



Jesteśmy dziś po USG połówkowym. Takie USG wykonuje się zwykle pomiędzy 19 a 22 tygodniem ciąży. W USG lekarz sprawdza jak rozwija się nasze maleństwo, zazwyczaj dokonuje pomiarów, jeśli może to nawet waży dziecko. Takie USG trwa zazywczaj dłużej, bo lekarz musi dokładnie zbadać czy wszystko jest w porządku.

Nasza wizyta trwała dziś aż 40 minut, bo oczywiście zagadaliśmy się z lekarzem. Poza tym samo USG trochę trwało i widzieliśmy naszego dzieciaczka jak się rusza, jak otwiera buźkę i jak wygodnie sobie leży. Niestety nie udało się określić płci, ponieważ maleństwo miało skrzyżowane nóżki i nie chciało pokazać czy jest dziewczynką czy chłopcem. Trudno, najważniejsze jest to, że dziecko rozwija się prawidłowo i ja też czuję się dobrze. Wewnętrzne przeczucie moje i mojego męża jest takie, że będzie dziewczynka, ale to tylko przeczucia :)
Całe szczęście II trymestr jest zazwyczaj trymestrem o wiele przyjemniejszym niż I. Mijają mdłości, ciągle zmęczenie i w końcu pojawia się apetyt. No właśnie, ja na razie jakiegoś ogromnego apetytu wcale nie odczuwam. Myślałam, że w ciąży będę wiecznie głodna, będę ciągle zażerać i mieć różne zachcianki, a tu nadal nic. Jem całkiem normalnie, bywają dni, że mam troszkę większy apetyt, ale wcale się nie obżeram. Nawet zachcianek nie mam. Wcale mnie to nie martwi, ale ciekawa jestem czy w III trymstrze coś się zmieni i czy będę jeść więcej. Oczywiście należy pamiętać, żeby jeść DLA dwóch, a nie ZA dwóch.

Mimo że II trymestr jest fajniejszy, to zdarzają się pewne dolegliwości, które uprzykszają życie, ale zazwyczaj da się z nimi żyć i nie ma powodu do paniki :)

Zaparcia - zdarzają się bardzo często, zdarzyły się i mi. Najlepiej w takim wypadku pilnować tego co się je albo stosować pewne produkty, które sprawią, że zaparcia odejdą w niepamięć (no tak, ciekawe na jak długo...?). Po pierwsze sprawdziłam, że bardzo dobre są suszone śliwki. Po drugie, sprawdziłam, że dobrze jest pić rano na czczo ciepłą wodę z sokiem z cytryny i miodem. Pyszne, zdrowe i pomaga :) A po trzecie dobrym produktem pomagającym przy zaparciach są wszelkiego rodzaju musli, płatki owsiane, otręby pszenne i inne płatki. Dobre na przykład z jogurtem naturalnym.

Bóle kręgosłupa - na szczęście nie dopadły mnie jeszcze takie bóle, abym nie mogła z nimi wytrzymać. Zdarzyły mi się może z 2-3 dni, kiedy bolały mnie plecy w odcinku lędźwiowym, ale spowodowane było to tym, że się zbytnio przemęczyłam. Ważna jest prawidłowa postawa w ciąży, a wtedy bóle pleców całkiem mogą nas ominąć. Nie wypychajmy brzucha do przodu, chodźmy prosto i starajmy się trzymać dobrą postawę. Jest to ciężkie z ciągle rosnącym brzuchem, ale w końcu na pewno uda się to opanować :)

Rozstępy - w szczególności mogą pojawić się na brzuchu, piersiach, udach czy pośladkach, gdzie skóra najbardziej się naciąga podczas zmieniającego się podczas całej ciązy ciała. Wiele zależy od genów, ale dużo od nas samych. Od początku ciąży, nawet jak jeszcze nie widać powiększającego się brzucha, musimy dbać o stale napinającą się skórę. Jak najwięcej ją nawilżajmy i starajmy się masować pod prysznicem specjalną rękawicą bądź gąbką. W poście "Dbanie o ciążowy brzuszek" pisałam już o pielęgnacji i zapobieganiu rozstępom.

Jak widać dolegliwości ciążowe wcale nie są złe o ile oczywiście nie odbiegają od normy. Zawsze wszelkie wątpliwości należy zgłaszać naszemu lekarzowi.

Maleństwo i przyszła mamusia zgłodnieli, więc zasuwam robić kolację :)

Dopiero zmoblizowałam się, żeby napisać chociaż krótką notkę, bo nowy rok już nastał, a tu dalej pustki. Moja nieobecność i przerwa w pisaniu była na początku, oczywiście, spowodowana Świętami, a niestety później grypą jelitową. Całe szczęście nie trwało to aż tak długo, ale Sylwestra spędziłam leżąc na kanapie. Teraz już odzyskałam apetyt i w końcu chce mi się jeść :) Na wizycie w środę zobaczę czy przybyło mi trochę kilogramów, bo brzuszek rośnie z dnia na dzień. Mam teraz w pasie ok. 90 cm.


Co robić gdy dopadnie Was grypa jelitowa w ciąży? Jeśli nie ma wysokiej gorączki to dobrze i nie ma powodu do paniki. Przy gorączce powyżej 38 stopni trzeba wziąć paracetamol i najlepiej wybrać się do lekarza. Przede wszystkim trzeba dużo pić, wody, lekko słodzonej herbaty. Jeśli możemy coś jeść, to jedzmy potrawy lekkostrawne i stosujmy dietę do czasu, aż nie poczujemy się dobrze. Dużo odpoczywamy i nie pozostaje nic innego jak czekać, aż nam przejdzie. Jeśli grypa jeliotowa na ostry charakter to oczywiście skontaktujmy się z lekarzem. Ja na szczęście przechodziłam ją dość łagodnie i objawiła mi się ona bólem żołądka, dreszczami i bólami mięśni.

Leżąc i dochodząc do siebie po grypie jelitowej rozmyślałam nad kupnem różnych rzeczy dla dziecka i swoje przemyślenia umieszczę już w kolejnym poście.  Tymczasem doszło do mnie, że ten rok będzie naprawdę wyjątkowy. Urodzi się nasze ukochane i upragnione dziecko, a doychczasowe życie tak naprawdę zmieni się nie do poznania :) Będzie cudownie, choć czasem oczywiście nachodzą mnie różne myśli i wątpliwości, ale to zupełnie normalne. Czasem zupełnie nie wierzą w to co się dzieje, bo to takie niesamowite.

Dużo zdrowia dla Was wszystkich w tym Nowym Roku i spełnienia wszystkich marzeń!