Tłusty czwartek muszę chyba mojemu maleństwu robić codziennie, bo tak szaleje dziś po pączkach, że przy mocniejszym kopniaku, aż podskakuję z zaskoczenia :) Teraz póki ma jeszcze sporo miejsca może się bujać i wiercić na różne spodoby, ale widzę, że i tak ma swoje ulubione miejsca, np. prawą połowę brzucha lub samo podbrzusze. Od wczoraj upodobało sobie prawą stronę i brzuch z tej strony jest bardziej wybrzuszony niż z lewej, śmiesznie to wygląda :)

Wczoraj rozpoczęłam pranie ciuszków, pieluszek i całej reszty, którą do tej pory udało nam się zgromadzić. Jak się okazało uzbierała się tego cała góra, więc dobrze, że się zmobilizowałam i zaczęłam teraz. Postanowiłam od razu wyprać również te większe rzeczy, bo zdaję sobie sprawę, że początkowo nawet nie będę miała kiedy pomyśleć, co i kiedy mam wyprać, więc wolę mieć już gotowe również te większe ubranka. Słodziutko wyglądają takie małe ciuszki powieszone na suszarce i niesamowite jest to, ile takich małych ciuszków wejdzie do jednej pralki :) Od jutra zaczynam prasować tę niemałą stertę, ale z pewnością podzielę to sobie na kilka dni.

Wywieszając ubranka, zdałam sobie sprawę, że naprawdę wiele ciuszków jest typowo dziewczęcych, a skoro nadal żyjemy z kinder niespodzianką, to warto byłoby kupić kilka małych rozmiarów, które moglibyśmy ubrać chłopcu. Jednak jak zawsze podsumowałam to zdaniem, że jak poznamy płeć, wtedy się ewentualnie coś dokupi. I tak by pewnie było, gdyby nie to, że mój kochany mąż wynalazł z mieście lumpeks, w którym wszystkie rzeczy dla maluszków były po 2 zł, więc jak ja miałam się temu oprzeć? No jak? Mówiłam, że mam już więcej nic nie kupować z ubranek, ale po prostu czasem się nie da :) Tak o to, za 11 zł wyszliśmy ze sklepu z jednym pajacykiem, body z krótkim rękawem, body z długim rękawem, rampersem, spodenkami i czapeczką. Wszystko jest ładne, kolorowe i nie wygląda na zniszczone.


Może ktoś by pomyślał, że są to kolory typowo chłopięce, ale nie mam zamiaru ubierać dziewczynki (jeśli okaże się dziewczynką) w same różowe ciuszki, bo uważam, że może równie dobrze nosić niebieskie ciuszki, zielone i inne. Poza tym zawsze marzyłam o ciuszku z forfiterami :D
Wkroczyłam dziś dumnie w III trymestr ciąży i zaczynam tym samym 7 miesiąc. Nie wiem czy się cieszyć, bo rozwiązanie coraz bliżej i wiem, że z tygodnia na tydzień będzie z brzuszkiem ciężej, ale dam radę i mam nadzieję, że kolejny trymestr też przejdę z uśmiechem na ustach :)  Zauważyłam, że są trzy tendencje podawania terminu rozpoczęcia III trymestru. Jeden od 26 tygodnia, drugi od 27 tygodnia, a trzeci od 28. Jestem aktualnie w 27 tygodniu ciąży, więc przyjęłam ten środkowy termin. Niesamowite jest to, że dziecko już może się uśmiechać, a także rozpoznaje smak wód płodowych i o wiele bardziej woli te słodkie. Nie dziwię się więc, że tak ciągnie mnie ostatnio do słodkiego :)

Podsumowując II trymestr mogę powiedzieć, że faktycznie był on bardzo miły. Mdłości zniknęły, senność minęła, a ja odzyskałam energię na robienie różnych miłych rzeczy w tym na kompletowanie wyprawki. Oprócz skurczy Braxtona-Hicksa, które pojawiły się od ok. 20 tygodnia nic niepokojącego nie zanotowałam, a i te skurcze okazały się całkiem normalnym zjawiskiem. Tak więc mogę śmiało potwierdzić tezę, że II trymestr jest najprzyjemniejszy :) Zobaczymy jak będzie w kolejnym...
Ale mam dziś dobry dzień :) A to wszystko dlatego, że kurier przywiózł dziś dwie paczki z rzeczami zamówionymi na Allegro. Powoli kończymy już kompletowanie wyprawki. Cieszy mnie to niezmiernie, bo lubię mieć wszystko wcześniej zaplanowane i kupione, aby nie stresować się później, że z czymś nie zdążę. Z ważniejszych rzeczy został nam do kupienia wózek wraz z fotelikiem, ale rozglądanie się za wózkiem zostawiam na kwiecień, a zakup na końcówkę kwietnia lub nawet na maj. Zależy nam, aby jak najdłużej był na gwarancji.

W pierwszej paczce przyszedł materac i przewijak. Materac, tak jak pisałam w poście o materacu zamówiliśmy kokos-pianka-gryka o grubości 9 cm z firmy DANPOL. Jestem z niego bardzo zadowlona. Wygląda porządnie, ma ściągany pokrowiec i wszystkie atesty, na których mi zależało: atest Instytutu Matki i Dziecka - OP-3280/1 161/99, Państwowego Zakładu Higieny - HŻ/1 11 59/99, Centralnego Ośrodka Techniki Medycznej oraz Certifikat oeko TEX standard 100 na wkład kokosowy. Mam nadzieję, że materacyk dobrze będzie służył naszemu dziecku, bo przecież to jest najważniejsze :) Do tego w jednej paczce zamówiliśmy przewijak sztywny na komodę lub na łóżeczko. Wybraliśmy firmę CebaBaby i wzór, który pokazuję Wam na zdjęciach. Kolor przewijaka jest kawowy (na zdjęciu tak tego nie widać, wydaje się być różowy), a elementy błękitne. Będzie zarówno dobry dla chłopca, jak i dla dziewczynki :)


W drugiej paczce przyszły rzeczy do pielęgnacji maluszka, akcesoria do karmienia i rzeczy niezbędne dla mnie po porodzie. Warto zrobić większe zakupy na raz i zamówić kilkanaście rzeczy w jednej paczce, bo wtedy koszt przesyłki "się gubi".


1. Dwa prześcieradła frotte do łóżeczka, jedno kremowe, jedno niebieskie. Myślę, że dwa w zupełności wystarczą,
2. 10 szt. pieluszek tetrowych białych,
3. 5 szt. pieluszek tetrowych kolorowych (nie są one niezbędne, ale bardzo mi się spodobały),
4. Podkłady poporodowe Bella (kupiłam 2 opakowania, bo tak poradziła położna),
5. Majtki poporadowe siateczkowe 2 szt. (siateczkowe są najlepsze, bo są najbardziej higieniczne),
6. Herbatka laktacyjna
7. Podkłady do przewijania - paczka 10 szt. (mogą się przydać równie dobrze jako ochrona pościeli do łóżeczka)


8. Smoczek anatomiczny firmy Tomee Tipee (kupiłam dlatego, że nie wiem czy moje dziecko będzie chciało smoczek czy też nie, ale zamawiając na Allegro warto dorzucić coś do paczki, bo cena za smoczek była 2 razy niższa niż w sklepie),
9. Gruszka do czyszczenia noska BabyOno,
10. Termometr bezrtęciowy do mierzenia temperatury wody BabyOno,
11. Zestaw do pielęgnacji paznokci BabyOno,
12. Butelka antykolkowa Tomee Tippee 260 ml (podobno zmienia kolor pod wpływem temperatury)
13. Butelka Lovi 150 ml.
W sumie butelki wzięłam po to, aby mieć w razie czego. Zamierzam karmić piersią, ale nigdy nie wiadomo co się może po drodze przytrafić. Dwie dlatego, że jedna może być do mleka, druga do wody lub do jakiejś herbatki w późniejszym czasie. Ceny butelek na Allegro oczywiście dwukrotnie niższe niż w sklepie, stąd też już je zamówiłam. 

Niby zakupy niewielkie, ale bardzo cieszą :) Odhaczam na mojej liście wyprawkowych zakupów kolejne punkty i czuję, że już niewiele czasu zostało. Nie mogę się już doczekać, aż zobaczę moje maleństwo. A od dziś do porodu zostało już tylko 100 dni!! Chyba muszę sobie zrobić jakąś studniówkę :)

Wbrew pozorom i powszechnym założeniom wyprawka dla niemowalaka, wcale nie musi kosztować bardzo dużo. Musimy tylko chcieć trochę zaoszczędzić i mieć czas, aby się tym zająć. Nie myślcie sobie, że chcę w jakiś sposób przyoszczędzić na dziecku, ale skoro mogę zapłacić za pewne rzeczy mniej, to jak najbardziej jestem za, nie tylko dla dziecka, ale też dla nas. Jak już wcześniej pisałam w innych postach staram się szukać różnych promocji i z nich korzystać, bo niekiedy zaoszczędzam nawet 50%, jak nie więcej. Jak już będę miała skompletowaną całą wyprawkę to zamieszczę na blogu jej kosztorys, abyście zobaczyli, że można rzeczy dla dziecka kupić naprawdę niedrogo. Możliwe, że zrobię również porównanie ile zaoszczędziliśmy :)

Gdzie szukać promocji? Gdzie kupować, aby było taniej?

1. Szukajmy w gazetkach sklepowych aktualnych promocji i korzystajmy z nich nawet wtedy, kiedy akurat w danej chwili rzecz nie jest nam potrzebna. Tak było w moim przypadku z pieluszkami jednorazowymi. Niby nie muszę ich jeszcze kupować, mogłabym się wstrzymać z zakupem do maja, ale po co, skoro kupując pampersy w promocji zaoszczędziłam ok. 15 zł.

2. Nie wszyscy są przekonani do zakupów przez Internet, ale to naprawdę się opłaca, bo w Internecie wszystko jest tańsze, a to nie znaczy, że gorsze :) Owszem, mam pewne produkty, których raczej przez Internet nigdy nie zamówię, np. buty. Kiedyś myślałam, że nie zamówię również ubrań, ale czasem warto, w szczególności jeśli mamy podane wszystkie wymiary. Tak o to, udało mi się kupić używane ciążowe jeansy z h&m (wyglądają jak nowe) za jedyne 9 zł, gdzie w sklepie bez promocji kosztowały 159 zł. Również w sklepie udało mi się na nie zapolować i kupiłam nowe wtedy, gdy przecenili je na 30 zł, ale o spodniach już chyba kiedyś pisałam.

3. Warto szukać zakupów wyprawkowych na serwisach aukcyjnych lub ogłoszeniowych. Zamówiliśmy ostatnio wielką paczkę u jednego z użytkowników i czekamy teraz na nią, jak przyjdzie to oczywiście się pochwalę :) Myślę, że na tych zakupach zaoszczędziliśmy ok. 50 zł. Warto takie zakupy zrobić hurtem, bo wtedy rzeczy idą jedną przesyłką i nie tracimy na tym. Co innego jakbyśmy chcieli kupić każdą rzecz u innego sprzedawcy, wtedy przesyłki się kumulują i po prostu nam się to nie opłaca.

4. Jeśli nie jesteśmy przekonani do zakupów przez Internet sprawdźmy najpierw produkt w jakimś stacjonarnym sklepie, a później zamówmy w sieci. Warto i tak chyba zrobimy z wózkiem, bo ceny są o wiele niższe za te same modele niż w sklepach stacjonarnych, więc po co przepłacać.

5. Śledźmy strony z promocjami, np. http://www.promobaby.pl/ tam znajdziemy aktualne wyprzedaże w różnych sklepach. Dobre porównanie i nie musimy biegać za jakimiś gazetkami :)

6. Załóżmy karty lojalnościowe, np. w Rossmannie jest karta Rossnę, z którą za każde zakupy dla maluszka dostajemy jakieś drobne rabaty, a dodatkowo są produkty przecenione dla posiadaczy karty. Dziś właśnie z kartą Rossnę kupiłam dwie paczki wkładek laktacyjnych za 7,98 zł, zamiast za 11,98 zł, więc 4 zł w kieszeni :)

7. Ubrankowe zakupy możemy zrobić dla dziecka w lumpeksie. Takie ciuszki wyglądają najczęściej jak nowe, część można dostać z metkami, bo małe dziecko tak szybko rośnie, że nie zdąży nawet zniszczyć ciuszków, a niektórych nie zdąży nawet założyć. Niestety mi nie udało się jeszcze nic fajnego w lumpeksie znaleźć, ale jeśli macie dar szperania to z niego korzystajcie :)

8. I może tak na koniec. Korzystajmy z dobrodziejstw rodziny, znajomych, koleżanek - jeśli oczywiście mamy taką możliwość. Przyjmujmy wszelkie dary :) Bo nie wszystko musimy mieć nowe, chyba, że chcemy, stać nas na to, wtedy nie widzę żadnych przeszkód. My, dzięki mojej kuzynce, zaoszczędziliśmy kilka stówek na niemowlęcych ubrankach.

Mam nadzieję, że rady były pomocne i pomogą Wam w kompletowaniu taniej wyprawki.


A tak na koniec wspomnę o tym, że byłam dziś u lekarza. Serduszko dzidziusia bije mocno :) USG chyba za jakiś miesiąc, może wtedy w końcu poznamy płeć naszej kruszyny. Najśmieszniejsza jest moja waga, bo już +9 kg... Nie wiem jak to się dzieje, z czego to się bierze (bo wcale się nie objadam), gdzie to się podziewa i czemu rośnie tak szybko :) Ale co tam, wszystko dla dobra maleństwa :)
Prawie w każdym poście na moim blogu możecie przeczytać jaka to ciąża jest super, jak się dobrze czuję i jak to jest mi cudownie. Dziś tak różowo nie będzie.
Niestety, przychodzi czasem taki dzień jak dzisiaj i ręce można załamać, bo niby nie wydarzyło się nic złego, wszystko jest tak jak było, a samopoczucie spada do zera, o ile nie jeszcze niżej. Smutno mi dziś jak cholera i zwalam winę na ciążowe hormony, bo niby co innego? Każda bzdura dzisiaj doprowadza mnie do łez, a brzuch wydaje mi się taki ogromny, jakby ważył co najmniej ze 100 kilo. Myślałam, że taka huśtawka hormonów to tylko w I trymestrze może mnie spotkać. Nic bardziej mylnego, takiego złego dnia jak dziś, to ja nawet w I trymestrze nie miałam. Może to też zmęczenie. Przyzwyczaiłam się ostatnio do dobrego, do tego, że mój mąż o mnie dba i wyręcza w domowych obowiązkach. A on, biedaczysko, się rozchorował i całość jest na mojej głowie. Co tu dużo mówić, kiedyś to ja bym na to wcale nie narzekała, ale teraz z tym ogromnym brzuchem (MATKO! będzie jeszcze większy) jest mi coraz trudniej. Dłużej narzekać nie będę, bo jutro też jest dzień i oby był milszy niż ten dzisiejszy.
A na poprawę humoru poszperam na Allegro, może uda mi się coś upolować dla naszego maluszka.
Kilka dni nie pisałam, bo jakoś nie miałam na to czasu. W piątek były walentynki, wyjątkowe, bo ostatni raz świętowaliśmy we dwójkę :) Od kilku dni chodziły za mną lody, więc poszliśmy z mężem na walentynkową randkę do kawiarni i zamówiliśmy ogromny puchar lodowy z bitą śmietaną i truskawkami. O jaki był dobry :) Jak teraz o tym piszę, to zjadłabym dziś też taki sam. Coś mnie ostatnio ciągnie do słodkiego, a już do lodów to chyba najbardziej. Wiem, że nie powinnam ze słodkim przesadzać, więc się pilnuję. W sobotę z kolei miałam babski wieczór - było super :) upiekłam czekoladowe ciasto i zrobiłam szyszki - przysmak z dzieciństwa. Także nadal słodko. A dziś czekała mnie po tym słodkim obżarstwie wizyta u dentysty. Podobno zęby kobiet w ciąży bardziej narażone są na próchnice i na choroby dziąseł. Na szczęście u mnie nic takiego się nie rozwinęło i wszystkie ząbki są zdrowe, co niezmiernie mnie ucieszyło, bo jakbym mogła, to dentysty unikałabym jak ognia. Ale z tego względu, że wszelkie zapalenia są szkodliwe dla dzidziusia, to oczywiście poszłam i wolałam sprawdzić czy nic złego się nie dzieje.

W piątek zrobiliśmy też kolejne zakupy wyprawkowe. W Biedronce była przecena na pieluszki jednorazowe Dada, a słyszałam, że są one dobre i się sprawdzają, więc zakupiliśmy paczkę roz. 2 (3-6 kg) 156 szt. za 49,99 zł. Cena bardzo dobra. Na razie w pampersy jesteśmy zaopatrzeni :) Odwiedziliśmy też Tesco i tam też okazało się, że są niezłe przeceny, a ja tym samym pożałowałam, że nadal nie znamy płci naszego maleństwa... Niektóre ciuszki były tak tanie, że aż żal było nie wziąć, ale niestety skierowane typowo dla dziewczynki lub chłopca. Wzięliśmy zatem uniwersalne półśpioszki, bo tego brakowało nam jeszcze na wyprawkowej liście. Za dwie pary zapłaciliśmy 19 zł :)

Na Allegro miałam zamówić jeszcze ręcznik kąpielowy dla dziecka z kapturkiem, ale w Tesco trafił się w zestawie z myjką za 20 zł, więc też kupiliśmy. Jest miękki i bardzo fajny. W sumie mamy dwa takie ręczniki i więcej już nie będziemy kupować, bo to w zupełności powinno wystarczyć.

W tym tygodniu mam zamiar się zabrać za pranie i prasowanie wszystkich rzeczy dla maleństwa, bo wiem, że prasowanie zajmie mi trochę czasu, a póki jeszcze brzuszek nie jest taki wielki to będzie mi łatwiej. Zrezygnowałam w końcu z proszku do prania i kupiłam płyn do prania biały jeleń (jest zarówno do białego, jak i do koloru), bo płyny się lepiej wypłukują. Skład białego jelenia też mnie przekonał, zobaczymy jak sprawdzi się w przysłowiowym praniu :)

Niektóre mamy uważają, że przewijak dla dziecka jest zbędny. Argumentują to tym, że dzieci szybko z przewijaków wyrastają, że można dziecko przewijąć na łóżku, kanapie, w sumie gdziekolwiek. Z mojego punktu widzenia nie jest to jednak takie proste i przewijak wydaje mi się rzeczą konieczną. Po pierwsze ze względu bezpieczeństwa (mamy w domu psa i jestem przekonana, że nasza sunia, od razu po położeniu dziecka na łóżku byłby nim zainteresowana i nie dość, że musiałabym przewinąć dziecko to jeszcze zwrócić uwagę na psa, aby nie był zbyt nachalny). Po drugie wygoda. Nie chcę, żeby przy schylaniu bolały mnie plecy, zresztą chcę mieć przy miejscu do przewijania wszystkie potrzebne mi rzeczy, żeby nie musieć co chwila sięgać po coś dalej. To wszystko oczywiście jest kwestią wprawy i jak dziecko faktycznie z przewijaka wyrośnie i nie będzie już taką małą, delikatną kruszynką, to będę je mogła przewinąć prawie gdziekolwiek :)

Na rynku jest oczywiście cała masa różnych przewijaków. Początkowo zastanawialiśmy się nad zakupem stolika do przewijania z Ikei. Ma on jedną półkę, jest w dość dobrej cenie, bo kosztuje jedynie 79,99 zł i wyglądał na całkiem fajny.
Jednak po głębszym zastanowieniu, doszliśmy do wniosku, że wizualnie to on się nam wcale nie podoba, funkcjonalności jako takiej też nie ma (bo co mi po jednej półce i to na dodatek takiej niskiej), a do tego cenowo wcale też tak dobrze nie wygląda, bo dokupić trzeba jeszcze na to podkładkę do pielęgnacji i pokrowiec na nią. Stąd też zrezygnowaliśmy z niego, ale są też stoły bardziej funkcjonalne i o wiele lepsze, posiadające np. 3 półki. 

Postanowiliśmy, że kupimy komodę dla dziecka, w której będzie można pod ręką trzymać różne potrzebne przybory do pielęgnacji oraz ciuszki i wybraliśmy w Ikei komodę Malm.
Ma ona bardzo fajne i głębokie szuflady. Na niej będziemy mogli położyć przewijak i stanowisko do przewijania gotowe :) Dodatkowo jest to zakup przyszłościowy, bo komoda z czasem będzie przestawiona do pokoju dziecięcego i będzie służyć dziecku, a niestety stół do przewijania na niewiele by się w przyszłości zdał. Na taką komodę musimy dokupić jeszcze klasyczny przewijak. Są dwa rodzaje miękkie i twarde. Miękkie przewijaki jak sama nazwa wskazuje są miękkie i służą do postawienia ich na komodzie lub na twardym podłożu. Mogą być profilowane lub nie. Natomiast przewijaki twarde usztywnione są dodatkowo deską i posiadają ograniczniki tak, aby można było je postawić na łóżeczku lub też na komodzie. Wybraliśmy przewijak twardy, aby móc postawić go w różnych miejscach. 
Co do wzoru to jeszcze nie zdecydowaliśmy się na żaden konkretny, jest tego cała masa, ale myślę, że w tym wypadku zasugeruję się ceną :)

A na koniec taki o to wynalazek. Stół do przewijania połączony z wanienką. Gdy chcemy wykąpać dziecko odsuwamy na bok przewijak i naszym oczom ukazuje się wanienka :) 

Przyznam się, że z chwilę nawet zastanawiałam się na zakupem takiego czegoś, ale zrezygnowałam z tego względu, iż jest to dość drogie (ok. 200 zł), przyszłościowo już się do niczego nie nada (w przeciwieństwie do komody), nie ma za wiele miejsca na poukładanie rzeczy i wizualnie mi się nie podoba, a przede wszystkim wanienka wydawała mi się za mała. Tak więc klasyczna komoda i klasyczny przewijak wygrały w moim rankingu. Jak zamówię przewijak to oczywiście się nim pochwalę :)
Od wczoraj w Lidlu można było kupić ubranka dla maluszków. Wybraliśmy się na zakupy ok. 11:00 i oczywiście wiele rzeczy było już wyprzedanych. Nawet nie chcę wiedzieć, jaki szał musiał być z samego rana ;) Na szczęście udało nam się kupić to co chcieliśmy.
Rzeczy z Lidla są naprawdę dobre gatunkowo i niedrogie. Oczywiście kolorystyka była do przewidzenia: róż i błękit, ale pojawiły się też rzeczy w odcieniach beżu, co niezmiernie nas ucieszyło. Można było kupić komplet dresów, body, pajacyki welurowe, skarpetki, rajstopki, spodenki, bluzeczki, a także zabawki i kocyki. My kupiliśmy 3 bluzeczki z długim rękawem w rozmiarze 62/68 za jedyne 24,99 zł i do tego 2 pary spodenek dresowych za 19,99 zł w tym samym rozmiarze.


Ciuszki na zdjęciu wyglądają na wyjątkowo duże :) Ale w rzeczywistości takie nie są. Myślę, że będą idealne na końcówkę sierpnia i jesień. 
Ciąża to doskonały czas na nawiązanie więzi i poznawanie dziecka. Maleństwo przez cały okres ciaży poznaje mamę, jej dotyk, głos, a także rozpoznaje emocje. Dlatego tak ważne jest, aby od pierwszych dni ciąży dbać o relacje z dzieckiem, które z pewnością zaprocentują po narodzinach.

Początkowo dziecko nie słyszły odgłosów dobiegających ze świata zewnętrznego, ale czuje wszystkie emocje, których doświadcza mama. Niewątpliwie bardzo ważne jest omijanie sytuacji stresowych i nerwowych, staranie się zapanować nad gniewem czy złością (choć wiem, że przy burzy hormonów jest to często po prostu niemożliwe :)). Ważne jest też, żeby tych złych emocji w sobie nie tłumić, lepiej jest się wypłakać, niż trzymać w głębi smutki i żale. Od początku starajmy się oglądać same pozytywne filmy, słuchać pozytywnej muzyki i czytać książki, które są nie wzbudzają w nas strachu czy zdenerowania.

Dziecko zaczyna słyszeć dźwięki i rozpoznawać je już w 5 miesiącu. Natomiast w późniejszych miesiącach zapamiętuje je i utrwala. Dlatego po urodzeniu rozpoznaje głos mamy. Ważne jest, żeby mówić do swojego dziecka łagodnym i spokojnym głosem, bo wtedy jest ono spokojne i czuje się bezpiecznie. Może być też tak, że po czasie będzie reagowało na głos mamy delikatnymi ruchami :) Dużą rolę odgrywa też dotyk. Udowodniono, że dziecko, czując ciepło, zbliża się do położonej na brzuchu ręki. Maleństwo bardzo często reaguje też na dotyk delikatnymi kopnięciami.

W okolicy 5-6 miesiąca ciąży dziecko uczy się także od mamy rytmu dnia, który później przełoży się na jego życie po urodzeniu. Dlatego ważne są stałe pory wypoczynku i przygotowania się do snu. To prawda, maleństwo staje się wtedy bardziej ruchliwe, ale kiedy poczuje, że mama jest już wyciszona, samo też ułoży się do snu :)


To niesamowite, że takie maleństwo siedzące w brzuszku tak dobrze odbiera bodźce dochodzące ze świata, którego jeszcze nie zna, dlatego tak ważne jest podejmowanie kroków, które pomogą mu w tym poznaniu. Wiedząc jak ważną rolę w życiu płodowym dziecka odgrywa muzyka słucham swoich ulubionych utworów, niekiedy puszczam kołysanki, bo udowodniono, że dziecko po urodzeniu często uspokaja się przy muzyce, której mama słuchała w czasie ciąży.  Staram się mówić do brzuszka jak najczęściej, chociaż początkowo było to dla mnie dziwne i musiałam się do tego z czasem przekonać :) Byłoby mi łatwiej, jakbym znała płeć, wtedy mogłabym zwracać się po imieniu, a tak pozostaje mi mówienie "kochanie", "maleństwo", "skarbie". Razem z mężem rozmawiamy z naszym maleństwem szczególnie wieczorem, kiedy jest najbardziej aktywne i próbujemy bawić się z nim naciskając nieco na brzuch, wtedy maleństwo reaguje na nasz znak kopniakiem :)
Na ostatniej wizycie u lekarza dowiedziałam się, że nastąpił u mnie spadek żelaza, na szczęście jeszcze nie taki, aby przyjmować żelazo w tabletkach. Niedobór żelaza u kobiet w ciąży jest zjawiskiem normalnym i występuje u prawie każdej ciężarnej. Aby podnieść sobie poziom żelaza można włączyć więcej produktów, które je posiadają. Wiadomo, że dużą zawartość żelaza ma wątróbka, jednak nie jest ona zalecana dla kobiet w ciąży ze względu na to, że ma też dużo witaminy A, która w nadmiarze może szkodzić naszemu dziecku.

Żelazne zasady:
1. Nie popijajmy posiłków kawą ani herbatą, ponieważ napoje te zawierają związki hamujące wchłanianie żelaza.
2. Dobrze jest łączyć produkty bogate w żelazo z produktami, zawierającymi witaminę C, bo to poprawia wchłanianie żelaza.
3. Nie należy łączyć produktów z żelazem z produktami zawierającymi wapń.

Jakie produkty są bogate w żelazo?
- drożdże - upieczmy sobie domową drożdżówkę, bułeczki drożdżowe lub zróbmy pizzę, domowe wypieki są znaczenie zdrowsze niż te gotowe ze sklepu
- pestki dyni
- otręby pszenne
- kakao (oczywiście te gorzkie i naturalne, ma też sporo magnezu)
- żółtka jaj
- pokrzywa - kupmy sobie herbatkę z pokrzywy i pijmy jedną filiżankę dziennie, regularne picie chroni przed anemią
- rodzynki - podobno jedzone codziennie podnoszą poziom żelaza o jedną jednostkę
- fasola, groch
- sardynki w puszce
- płatki owsiane
- chuda wołowina, drób
- suszone morele
- kasze
- szpinak
- buraki

Wymieniłam wyżej produkty, które mają największą zawartość żelaza, dzięki którym nie nabawimy się anemii, nasze wyniki się poprawią, a nasze maleństwo będzie miało stałe źródło żelaza bez przyjmowania tabletek. Od dzisiaj wprowadziłam w swój jadłospis poszczególne produkty i mam zamiar przetestować czy ich spożywanie faktycznie podniesie mi żelazo. Kolejna wizyta już 21.02, na niej pewnie dostanę skierowanie na morfologię, więc średnio po miesiącu będę mogła zauważyć ewentualną różnicę. Muszę na dniach koniecznie kupić rodzynki :)


Na koniec trochę z innej, wyprawkowej beczki. Dostaliśmy dla Maleństwa od mojej mamy śliczny komplet szczotka + grzebyk z Oriflame. Szczotka jest z miękkiego włosia, a grzebyczek jest zakończony kuleczkami, ale to już dla starszego dziecka będzie.

Na początek przyda się właśnie taka szczotka z miękkim włosiem do masowania i czesania główki dziecka. Bardzo się cieszę, bo zestaw jest śliczny :) Ta żyrafka jest cudna :)

Uwielbiam robić zakupy dla naszego maleństwa :) Sprawia mi to ogromną radość i muszę się czasem powstrzymywać, żeby za dużo nie kupić. Staram się wyszukiwać okazje cenowe, szperać na Allegro, żeby kupić to, co potrzebuję jak najmniejszym kosztem. A z racji tego, że siedzę ostatnio sporo w domu, to wyszukuję różnych skarbów :) Skoro są promocje, to czemu by z nich nie skorzystać?

Tak o to właśnie kupiłam po promocyjnych cenach artykuły kosmetyczno-higieniczne:
- pieluszki jednorazowe Babydream Newborn 30 szt. za 9,99 zł (podobno są dobre i mają nawet wycięcie na gojący się kikut pępowinowy)
- chusteczki nawilżane Babydream 80 szt. 3,79 zł (mają dobry skład)
- chusteczki nawilżane z Netto 4,39 zł (też bardzo dobry skład)
- mydełko Bambino, które można stosować od pierwszych dni życia za 1,45 zł (na początku będę używać tego mydełka, a później kupię ewentualnie jakiś żel i szampon np. z Nivea)
- patyczki do uszu dla dzieci z ogranicznikiem 2,29 zł.


Nie zamierzam na początek kupować zabawek, bo raz, że pewnie maleństwo dostanie ich sporo od rodziny i gości, a dwa, że na tę chwilę jest to zbędny wydatek. Jednakże jak trafiają się okazje cenowe, to nie mogę z nich nie skorzystać :) I tak o to mamy:
- misia z Ikei za 3,99 zł
- zabaweczkę do powieszenia nad łóżeczkiem z Ikei za 14,99 zł
- pluszową książeczkę z Rossmanna za 12,99 zł (książeczka szeleści, piszczy i ma wystające elementy)


A oto hit moich łowów, z którego jestem bardzo dumna :) Mata edukacyjna z Kubusiem Puchatkiem wylicytowana na Allegro za jedyne 2,25zł! SZOK :) Mata ma element szeleszczący, wystającą chmurkę i wiszącą zabawkę - motylka.

Cieszę się z tych zakupów, tym bardziej, że lista wyprawkowa jest spora, a dzięki temu powolutku się pomniejsza. W najbliższym czasie mam zamiar jeszcze zamówić materac do łóżeczka i przewijak - to tak z grubszych rzeczy. A resztę drobiazgów będę kupować jak coś się trafi.

Ciążowe zachcianki są przereklamowane! Ani razu nie miałam ochoty pomaczać ogórka w dżemie ani zjeść lodów z kiełbasą. Niezła ściema, chyba, że jestem jakimś szczególnym wyjątkiem :) Nie miałam też nagłych zachcianek na ogórki, chipsy, lody itp. i całe szczęście mój mąż nie musiał o północy gonić na staję benzynową "bo żona w ciąży". Tak więc dotychczas obyło się bez zachciankowych akcji :) Owszem zdarzyło mi się mieć na coś ochotę, np. na shake z McDonalda, na kwaśny sok pomarańczowy, na ogórki kiszone (po czym zjadłam jednego i odstawiłam do lodówki na kilka tygodni...), na czekoladowe ciasto, chipsy czy też na pasztetową (straszne, ale prawdziwe :D), ale nie leciałam od razu do sklepu. Jak tak się zastanowić, to jak jeszcze nie byłam w ciąży, to też zdarzało mi się mieć jakieś jedzeniowe marzenia :) więc jak to jest z tymi zachciankami to do końca nie wiem. Nie mam też sprecyzowanego smaku i nie ciągnie mnie ani do słodkiego, ani do kwaśnego. Jakoś te moje smaki się równoważą, chociaż zauważyłam, że do ok. 18 tygodnia w ogóle nie miałam ochoty na słodycze, to teraz mam na nie troszkę większą chęć, ale nie jem ich więcej niż przed ciążą.

Jeśli chodzi zaś o objadanie się to też mi się to nie zdarza. Na filmach często pokazują jak to kobieta w ciąży je, je i je. Idzie coś zjeść, po czym wraca i dalej chce się jej jeść, więc idzie znów do kuchni, wraca z jedzeniem i znów je. Nie mam tak wcale. Jem tyle samo posiłków co przed ciążą. Zaczynam śniadaniem, które jest jedynie troszeczkę większe niż przed ciążą. Później jest albo drugie śniadanie albo jakaś zupa. Następnie obiad - porcja raczej taka jak przed ciążą, czasem delikatnie większa. Jeśli obiad nie nasycił mnie aż tak bardzo to strzelam sobie jakiś podwieczorek w postaci czegoś słodkiego, czasem kisiel, budyń albo jogurt. I na koniec kolacja w porcji takiej jak przed ciążą. Rzadko kiedy łapie mnie głód w nocy lub wieczorem, a jeśli już mnie złapie to w nocy w ogóle nie jem i staram się o nim zapomnieć, a jeśli nie jest jeszcze za późno to dojadam, ale coś naprawdę małego.

Tak wyglądają moje posiłki i moje "zachcianki" :) Ogólnie od początku ciąży przytyłam 7 kg. Nie wiem czy to dużo, czy to mało. Lekarz nic na ten temat nie mówił, więc waga chyba jest w normie. Jak na razie wszystko idzie w brzuch i dla maleństwa :)
Spostrzegłam się, że na blogu nie pojawiła się ani jedna notka na temat odżywiania w ciąży. A jest to temat bardzo istotny. Jeszcze przed planowaniem ciąży warto byłoby zastanowić się nad wprowadzeniem chociaż małych zmian w żywieniu zarówno własnym, jak i partnera. Często jednak z powodu nie do końca planowanej ciąży mamy taką możliwość. Nasza ciąża była planowana, dlatego 3 miesiące wcześniej zaczęłam po pierwsze zażywać kwas foliowy, a po drugie zwracać trochę większą uwagę na to co jem i co ma w sobie jaki skład. Oczywiście bez przesady, bo człowiek by oszalał. Prawie we wszystkim jest teraz chemia i czasem ciężko jest wybrać super produkt, dlatego wszystko róbmy w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem :)

Bywa tak, że w I trymestrze mamy odrzut od jedzenia i jemy tylko po to, aby żyć. Tak było w moim przypadku. Zawsze czerpałam ogromną radość z gotowania i wymyślania obiadów, a przez pierwsze tygodnie ciężko było mi patrzeć normalnie na jedzenie, miałam niekiedy odrzut od mięsa, cebuli, czosnku i innych warzyw, więc co tu jeść. Starałam się jeść dużo nabiału, ciemnego pieczywa, chociaż to też nie zawsze mi "wchodziło". Stąd też ciężko było mówić o nagłej zmianie diety. W sumie do teraz jak patrzę na to co jem, to nie zmieniłam swojej diety aż tak bardzo. Owszem, staram się jeść dużo warzyw, owoców, ale nie oszukujmy się, w okresie zimowym jest to trochę bardziej utrudnione, a niestety warzywa i owoce kupowane w marketach mają w sobie sporo chemii, dlatego czasem warto się wstrzymać z kupnem czegoś o wygląda dobrze, ale niekoniecznie ma w sobie dużo witamin.

Jako takich nawyków żywieniowych nie zmieniłam, bo wcześniej zarówno jakość jedzenia była dla mnie ważna, jak i ilość posiłków spożywanych w ciągu dnia. Staram się jeść 4-5 posiłki dziennie i przede wszystkim nie objadać się, myślę, że dzięki temu nie dopadła mnie jeszcze zgaga. Piję też dużo wody i świeżo wyciskane soki, ale pozwalam sobie niekiedy na różne zachciaki (nawet na te niekoniecznie zdrowe), bo wiem, że od tego nic mi nie będzie. Tak więc zdarza mi się, że zjem niezdrowe chipsy czy coś słodkiego (ale tu akurat pilnuję ilości i wolę też sama coś upiec niż kupować gotowe słodycze). Dwa razy odwiedziłam KFC, a na obiad robię czasem frytki, ale tylko i wyłącznie z piekarnika. Wszystko jest dla ludzi i w małych ilościach nam nie zaszkodzi :)

Oczywiście musimy wystrzegać się produktów, które w ciąży są niewskazane:
- mocna kawa i herbata
- napoje gazowane i bardzo słodzone soki, napoje
- duża ilość słodyczy
- surowe mięso
- niepasteryzowane sery i mleko
- o alkoholu nawet nie wspomnę... bo to chyba oczywiste.

Pamiętajmy żeby jeść produkty świeże. Sprawdzajmy składy na etykietach. I przede wszystkim nie żałujmy sobie jedzenia :) w szczególności tego zdrowego :)

Temat odżywiania to temat rzeka, chciałam go jedynie tylko przybliżyć. Jeśli chcielibyście poczytać jeszcze jakieś konkrety na temat odżywiania w ciąży to piszcie w komentarzach, postaram się poruszyć interesujące Was tematy.
Po wczorajszej akcji z twardnieniem podbrzusza i moim chwilowym zaniepokojeniem postanowiłam poświęcić dziś posta na to, czym są skurcze Braxtona-Hicksa.

Skurcze Braxtona-Hicksa to skurcze przepowiadające, które zaczynają się od ok. 20 tygodnia ciąży, ale nie każda kobieta je odczuwa. Ja właśnie od jakiś 3 tygodni co kilka dni odczuwałam te skurcze, ale wczoraj były one bardziej nasilone, stąd wywołały mój niepokój. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli nie towarzyszą im inne objawy (np. ból brzucha, ból pleców, plamienie) to raczej nie ma powodu do strachu, ponieważ są one całkowicie naturalnym zjawiskiem, o ile się nie nasilają. Zwykle skurcz taki trwa ok. 30 sekund i można to porównać do nagłego stwardnienia brzucha lub podbrzusza. W okolicach 8-9 miesiąca mogą trwać trochę dłużej. Pamiętajmy, że skurcze te nie są na tyle silne, aby wypchnąć dziecko i rozpocząć akcje porodową.

W moim przypadku skurcze nasilają się przy jakimś dłuższym wysiłku, dlatego od wczoraj staram się go ograniczać. Lekarz powiedział, że jeśli będę miała skurcze tego typu to mam wziąć nospę, bo jest to lek rozkurczowy. Bardzo ważne jest też, aby podczas złapania skurczu przysiąść lub się położyć i poczekać, aż przejdzie. Niekiedy pomaga w tym zmiana pozycji albo ciepły prysznic.


Ciągle zastanawiamy się z mężem nad imieniem dla naszego dziecka i doszliśmy na dzień dzisiejszy do wniosku, że jeśli urodzi się dziewczynka to będzie Karolina, a jeśli chłopiec to Mikołaj :) Zobaczymy czy do czasu porodu nic się nie zmieni, chociaż czasu zostało coraz mniej! Do daty z O.M. 3,5 miesiąca, a do daty z USG 4 miesiące. Och, już nie mogę się doczekać :)
Wczoraj byłam u lekarza. USG nie było, ale słuchaliśmy serduszka, które biło bardzo mocno. Lekarz powiedział, że mamy silnego dzidziusia, bo serduszko bardzo dobrze bije :) także cieszę się, że wszystko z maleństwem w porządku. Odebrałam też wyniki krwi i badania na obciążenie glukozą. Morfologia się pogorszyła, ale lekarz powiedział, że to normalne, bo dziecko zaczęło czerpać ze mnie co najlepsze. Niech czerpie i niech rośnie :) Najważniejsze dla mnie były tym razem wyniki po glukozie i wyszły bardzo dobrze. Na czczo miałam 90 a po 2 godzinach od wypicia glukozy 78, co znaczy, że trzustka dobrze pracuje i nie mam tendencji do cukrzycy ciążowej. Także bardzo się z tego powodu cieszę :)

Dziś trochę się przeraziłam, bo w ciągu godziny kilka razy stwardniało mi podbrzusze i chwilę nawet bolało. Wzięłam od razu dwie nospy i położyłam się, żeby odpocząć. Lekarz mówił, że mam się oszczędzać i dużo odpoczywać, ale ja jak dostanę zastrzyku energii to się oczywiście zapominam i tak o to dzisiaj chyba się przeforsowałam. Obiecuję wszem i wobec tu na forum, że od teraz stopuję i dużo więcej będę odpoczywać. Także obietnica złożona :)