Zaczęłam dziś 36 tydzień i zostało mi już do porodu jakieś 4 tygodnie! Brzuszek rośnie z dnia na dzień. Już ma 105 cm i podejrzewam, że to jeszcze nie koniec. Już jakoś od 7 miesiąca jest ciężko, stóp nie widać i pewne czynności są utrudnione, ale końcówka to już w ogóle abstrakcja :)

Przedstawiam wam mój subiektywny ranking:


Top 10 czynności, których wykonanie w zaawansowanej ciąży
graniczy z cudem:

1. Założenie i zawiązanie butów (założenie skarpetek także). Borykam się z tym już od jakiś dwóch miesięcy. Jeśli sama mam zawiązać buty to się przy tym cała upocę i zmęczę jak po jakimś szybkim biegu. Niestety od kilku dni stopy są delikatnie opuchnięte i buty wsuwane typu balerinki nie wchodzą zupełnie w grę. 
2. Obcięcie paznokci u stóp. Czynność już prawie w ogóle przeze mnie nieosiągalna. 
3. Depilacja nóg (znowu te nogi...). Jakoś daję radę, ale muszę się przy tym oczywiście nieźle namęczyć. 
4. Depilacja okolic bikini. Można śmiało powiedzieć, że nie do zrobienia! Dlaczego? Bo przez brzuch nic a nic nie widać ;) Pozostaje korzystanie z lusterka, ale nie jest to wygodne.
5. Jedzenie przy stole (w szczególności obiadów). Brzuch nie pozwala mi się przysunąć do stołu, aby było mi wystarczająco wygodnie, a co za tym idzie jedzenie jest zbyt daleko i nie da się spokojnie pochylić do talerza. Pozostaje podnosić talerz lub jeść na łóżku ;)
6. Zjedzenie deseru/lodów z wysokiego pucharka. Miałam ostatnio sytuację, że mama zrobiła pyszny deser w pucharku ze stopką. Siedząc na kanapie, mój brzuch na tyle mi przeszkadzał, że musiałam pucharek ustawiać z boku brzucha i przechylać, co zaburzyło moje delektowanie się deserem.
7. Przytulenie się do męża. Sprawa śmieszna, ale z dużym brzuchem naprawdę ciężko jest się przytulić. Logistycznie wygląda to tak, że albo ja przytulam się bokiem, albo mąż odchyla się do tyłu :) Komiczne.
8. Znalezienie wygodnej pozycji w łóżku. Na plecach duszno i nie można oddychać, na prawym boku maleństwo kopie, a na lewym niewygodnie i nie widać telewizora. Tak więc śmiało mogę stwierdzić, że znalezienie idealnej pozycji graniczy z cudem.
9. Wejście po schodach jest nie lada wyzwaniem. Zwykle zajmuje wiele czasu i później ta zadyszka.
10. Sklecenie normalnego zdania i znalezienie odpowiednich słów czasem również graniczy z cudem. Śmiało mogę stwierdzić (mój mąż pewnie też by to potwierdził), że w końcówce już całkiem brakuje mi kilkanaście procent mózgu ;)


Oczywiście nie odbierzcie tego jako narzekanie. Ja mam z tego wszystkiego niezłe śmiechy i traktuję to trochę z przymrużeniem oka ;)
Czy w ogóle da się w jakiś sposób przygotować do porodu? Przecież tak do końca nie wiemy, kiedy nasz maluszek zdecyduje się przyjść na świat. Orientacyjny termin porodu mamy podany, a i tak sprawdza się on zaledwie w 4%. Zwykle mówi się, że odstępstwo od przewidywanego terminu porodu waha się do 2 tygodni w przód i w tył. Warto więc wcześniej przygotować się do tego ważnego wydarzenia. 

Już na początku ciąży założyłam sobie, że od II trymestru zacznę powoli ćwiczyć, aby przygotować ciało do porodu. Myślałam o ćwiczeniach rozciągających, oddechowych i relaksacyjnych, a także o ćwiczeniach mięśni Kegla. O ile te ostatnie i oddechowe jeszcze wykonuję, to o tamtych musiałam całkiem zapomnieć. Zaczęło się od braku czasu i lenistwa, a skończyło na zaleceniu lekarza, aby się nie forsować i dużo odpoczywać, więc o ćwiczeniach mogłam zapomnieć. Na spotkaniach z położną dostałam dużą listę ćwiczeń dla kobiet w ciąży i może za jakieś 2 tygodnie zacznę sobie ćwiczyć. Będę wtedy w bezpiecznym tygodniu i może chociaż trochę uda mi się rozciągnąć ciało przed porodem. Chociaż powiem szczerze, że samo codzienne funkcjonowanie to dla mnie nie lada gimnastyka. Poprzez rozluźnione więzadła w nadgarstkach (przypadłość całkiem normalna w ciąży) dużo rzeczy ląduje na podłodze, a wtedy muszę się schylić i robię przysiad, bo na inne schylenie brzuch mi nie pozwala. Dzięki temu wyćwiczyły mi się uda, ale niestety przy każdym schyleniu się, od ciężaru jaki nabyłam, bolą mnie kolana.

Zdarza mi się ćwiczyć też oddychanie, którego nauczyłam się w szkole rodzenia i na spotkaniach z położną. Sama nigdy bym nie wiedziała jak oddychać i kiedy należy to robić, dlatego uważam, że te spotkania bardzo dużo mi dały. Dwie najważniejsze techniki oddychania to oddychanie torem przeponowym i oddychanie, które stosuje się w momencie kiedy mamy uczucie parcia, a nie możemy w danej chwili przeć. Oddychamy wtedy bardzo płytko ustami i powietrze też wydychamy ustami. Położna porównywała to do dyszenia psa lub szybkiego zdmuchiwania świeczek. Jak dla mnie dość ciężkie do nauczenia się i nie do końca jeszcze to opanowałam. Natomiast oddychanie do brzuszka (torem przeponowym) polega na głębokim wdechu nosem (ale do przepony) i powolnym wydechu ustami. Tę metodę stosuje się przy skurczach w celu uśmierzenia bólu.
Bardzo jestem ciekawa czy uda mi się pamiętać o tym podczas porodu i czy faktycznie te oddychanie ma taki sens, ale wierzę, że tak, bo położne kładą na to dość duży nacisk.

Ostatnią kwestią, jaka przychodzi mi na myśl w tym temacie, to merytoryczne przygotowanie się do porodu. Jednak nie jest to dla każdego. Niektórzy ludzie wolą nie wiedzieć co ich czeka i zdać się na los, a ja odkąd poczytałam o porodzie, jego etapach, posłuchałam co na ten temat ma do powiedzenia położna, to znacznie się uspokoiłam, bo wiem mniej więcej co mnie czeka. Lubię czytać też na blogach relacje z porodów, bo mniej się wtedy boję i wierzę, że skoro tyle kobiet daje radę, to ja też dam :)
Gdy do przewidywanego terminu porodu pozostało kilka tygodni, warto poczynić ostatnie przygotowania i zapiąć wszystko na ostatni guzik.

1. Przede wszystkim w pierwszej kolejności powinnyśmy zastanowić się na spokojnie czy mamy wszystkie rzeczy potrzebne dla maluszka zaraz po urodzniu. O ile teraz wszystko jest łatwo dostępne i w każdej chwili możemy wyskoczyć do sklepu, to o wiele lepiej będziemy się czuły, wiedząc, że nic nam nie brakuje. W ostatnich tygodniach ciąży przeanalizujmy jeszcze raz listę rzeczy do wyprawki i zobaczmy czy czegoś nie trzeba będzie jeszcze dokupić.

2. Ok. 4 tygodnie przed przewidywanym terminem spakujmy torbę do szpitala. O tym co powinno się w niej znaleźć już pisałam w poście "lista rzeczy potrzebnych do szpitala". Moja torba już stoi spakowana i czeka na odpowiedni moment.

3. Możemy również odwiedzić fryzjera, kosmetyczkę - zadbajmy o siebie teraz, bo później nie będzie na to zbyt wiele czasu :)

4. Jeśli nie mamy wskazań od lekarza do leżenia i odpoczynku to postarajmy się zrobić troszkę większe porządki, aby przygotować dom na przyjście dzidziusia. Jeśli zaś musimy się oszczędzać, zróbmy to dopiero w skończonym 37 tygodniu, kiedy ciąża będzie już donoszona. Nadmierny wysiłek może spowodować przedwczesny poród.

5. Kilka tygodni przed porodem to też dobra pora na urządzenie kącika dla dziecka. Co prawda nie zabraliśmy się jeszcze za to, ale jakiś czas łóżeczko stoi w drugim pokoju skręcone i się wietrzy, a na dniach mamy zamiar je przenieść do naszej sypialni, aby zrobić w końcu małe przemeblowanie i przygotować kącik na przyjście naszego maleństwa.

6. Zastanówmy się jakie formalności musimy załatwić po porodzie. Co z zasiłkiem  macierzyńskim, co z becikowym itd. Jeśli wcześniej zrobimy sobie listę urzędów, które musimy odwiedzić i dokumentów, jakie należy złożyć, to zaoszczędzimy sobie nerwów i czasu, bo po porodzie na pewno nie będziemy miały do tego głowy.

Wszystkie te kwestie powinnyśmy przegadać z mężem/partnerem. Powiedzmy mu już teraz gdzie leży torba do szpitala i co w niej jest, żeby w razie cesarskiego cięcia mógł nam wyjąć później potrzebne rzeczy. Poprośmy go o pomoc w sprzątaniu i niech aktywnie uczestniczy w urządzaniu kącika dla maluszka :) Przegadajmy też wspólnie załatwianie wszelkich formalności po porodzie, bo oczarowani maluszkiem nie będziemy w stanie myśleć racjonalnie :)

Już coraz bliżej terminu, a co za tym idzie włącza mi się czasem lekki stresik przedporodowy, w szczególności w nocy, gdy się przebudzę. Zastanawiam się jak to będzie, kiedy w końcu się zacznie i czy sobie ze wszystkim poradzę. Takie myśli przychodzą na szczęście czasem i dość szybko odchodzą, bo przecież muszę sobie poradzić i na pewno wszystko będzie dobrze. Pytanie tylko, kiedy to się zdarzy? :) Zmęczenie ciążą już trochę daje się we znaki, ale myślałam, że końcówka będzie znacznie gorsza. Nie mam w ogóle zgagi, rzadko kiedy bolą mnie plecy i jedyne co mi ostatnio dokucza to bóle żeber, bo nasza malutka strasznie lubi pchać się do góry i rozpychać na wszystkie strony, co niestety jest już bolesne ze względu na coraz mniejszą ilość miejsca. Poza tym męczące jest podnoszenie się z łóżka i czuję, że bardzo wyćwiczyłam sobie dzięki temu mięśnie ud, więc jakiś plus tego całego ciężaru jest :)

Wczoraj byłam na kolejnej wizycie, z serduszkiem malutkiej wszystko dobrze, a ja nadal mam odpoczywać i się oszczędzać, żeby wytrzymać chociaż 2 tygodnie, bo wtedy byłoby optymalnie. Dostałam też skierowanie na badanie GBS. Jest to bardzo ważne badanie, które wykonuje się najczęściej między 35-37 tygodniem ciąży. Jeśli wynik okaże się dodatni, to podczas porodu podaje się antybiotyk, aby dziecko przechodząc przez kanał rodny nie zaraziło się paciorkowcem. Przy ujemnym wyniku nie robi się nic. Natomiast jeśli nie miało się wykonywanego badania w czasie ciąży, z góry zakłada się, że wynik jest pozytywny i również podaje się antybiotyk, żeby uniknąć ewentualnego zarażenia. Szczegóły możecie przeczytać na stronie parenting.pl
Od początku ciąży staram się w miarę na bieżąco robić sobie zdjęcia brzuszka. Robię je albo w lustrze, albo proszę męża o kilka fotek. Chcę mieć pamiątkę z tego jedynego w swoim rodzaju czasu, jakim jest ciąża. Później będzie co wspominać i pokazać dziecku w jakim przytulnym domku mieszkało przez 9 miesięcy :) Wiadomo jednak, że zdjęcia robione samemu nie wychodzą tak, jakbyśmy tego chcieli. Na szczęście, moja przyjaciółka wpadła na pomysł wykonania nam sesji brzuszkowej. Ma talent do robienia zdjęć, fajny sprzęt, a przede wszystkim mogę jej zaufać i nie wstydzę się przed nią swoich min oraz częściowej golizny ;) Spotkałyśmy się w piątek i w domowym zaciszu zrobiłyśmy małą sesję ciążową. Zdjęcia wyszły bardzo fajnie, jestem z nich bardzo zadowolona i część z pewnością wywołam do rodzinnego albumu. Uchylę tylko rąbek tajemnicy, bo zdjęcia są zbyt osobiste, żeby wszem i wobec się nimi chwalić :)

Oczywiście w sesji uczestniczył mój mąż i nie mogło zabraknąć również naszej suni. A oto jej stópka :) Mam nadzieję, że już niedługo zobaczymy stópkę naszego maleństwa.


Napiszę coś więcej po Świętach, bo już włączył mi się świąteczny odpoczynek :) W tym roku mam o tyle dobrze, że nie muszę nic robić. Upiekłam jedynie czekoladowy sernik i na tym kończę kuchenne rewolucje. U nas wszystko dobrze, 35 tydzień leci, brzuszek rośnie, malutka kopie i stała się ostatnio bardzo ruchliwa.

Wszystkim czytającym życzę Wesołych Świąt i Mokrego Śmigusa Dyngusa!
Czas ciąży jest wyjątkowy, ale przysparza też wiele dolegliwości, zarówno tych fizycznych, jak i psychicznych. Wszystko spowodowane jest przez hormony, które mają na nas bardzo silny wpływ, a ich stężenie zmienia się wraz z upływającymi miesiącami. Mimo że bywamy roztargnione, humorzaste i zmęczone, to nie możemy zapominać o swoim wyglądzie. Bardzo często nasz ładny wygląd poprawi nam nastrój i sprawi, że przestaniemy przejmować się tymi dwoma małymi rozstępami, które jeszcze dzień wcześniej wywołały u nas nieopanowany płacz. Musimy też pamiętać, że dbając o własne ciało, nie robimy tego tylko dla siebie, ale także dla swojego mężczyzny. Wyglądajmy dla nich jak najlepiej, żeby nie kojarzyli ciąży z czymś, co zniszczyło im partnerkę ;) Oczywiście piszę to trochę na wyrost, bo wiadomo, że przy kochanym partnerze powinnyśmy czuć się swobodnie we wszystkim i nie porzucimy domowych dresów tylko dlatego, żeby czuć się atrakcyjnie. W dresie też możemy wyglądać ładnie :)

Moje rady na dobry wygląd i nastrój są takie:
1. Jak gdzieś wychodzimy postarajmy się wyglądać ładnie. Wiem, że czasem jest trudno (w szczególności gdy ciągle męczą nas mdłości albo w ostatnich tygodniach, kiedy ubieranie się powoduje, że na koniec jesteśmy mega zmęczone i spocone), ale zobaczycie, że od razu poczujecie się lepiej.
2. Jeśli do tej pory wykonywałyśmy makijaż, malowałyśmy paznokcie, chodziłyśmy co jakiś czas do fryzjera to nie rezygnujmy z tego na czas ciąży.
3. Dbajmy o ciało. W szczególności o ciążowy brzuszek i piersi. Pisałam o tym na początku ciąży i mogę teraz potwierdzić, że olejek Babydream z Rossmanna na razie się sprawdził i nie mam na brzuchu ani jednego rozstępu. Mam nadzieję, że tak już pozostanie.
4. Starajmy się jak najwięcej odpoczywać i spać. Za chwilę sen będzie niestety towarem deficytowym.
5. Skorzystajmy z chwil we dwoje. Zróbmy się na bóstwo i pójdźmy na randkę, aby pobyć tylko we dwoje. Od razu poprawi nam się humor :)
6. Spełniajmy swoje zachcianki jedzeniowe, jeśli mamy ochoty na lody to nie żałujmy sobie tego, przecież nagle nie przybyje nam kolejnych 5 kg.
7. Nie przejmujmy się tak bardzo wagą, bo wiele kilogramów zejdzie nam po porodzie, ale nie przesadzajmy też z niezdrowym żarciem i słodyczami, bo niestety puste kalorie zawsze się gdzieś odłożą.
8. Róbmy sobie jak najwięcej zdjęć z brzuszkiem. Będzie to miła pamiątka. Zresztą już teraz śmiesznie jest mi wspominać, że w 20 tygodniu brzuch był tak mały, że prawie nie było go widać, a teraz zasłania stopy i jest coraz większy.
9. Spotykajmy się z przyjaciółką na pogaduchy, nawet raz w miesiącu, jeśli na częstsze spotkania nie mamy już siły.
10. Uśmiechajmy się jak najwięcej, bo wtedy nasze maleństwo też jest w dobrym nastroju :)

Rady pewnie oczywiste, ale może o niektórych sprawach zapominamy. Ja teraz w ramach pracy nad dobrym nastrojem idę wypić gorącą czekoladę, a w ramach pracy nad wyglądem pomaluję paznokcie na jakiś wiosenny kolor :)

Ciągle piszę o maluszku, bo to on jest najważniejszy, ale w całym tym zamieszaniu, nie można zapomnieć o sobie. Czasy się zmieniły i kobiety w ciąży wyglądają teraz zupełnie inaczej niż kiedyś. Za czasów mojej mamy ciążę najczęściej ukrywano pod ogromnymi ubraniami, bo wedle ogólnego przekonania "kobiecie w ciąży nie wypadało afiszować się brzuchem". Durne prawda? No ale kiedyś była troszkę inna rzeczywistość. Dziś widujemy na ulicy kobiety z brzuszkiem, które wcale nie wstydzą się swojego stanu, a wręcz się nim chwalą, wyglądając przy tym niezwykle kobieco. Jak najbardziej to pochwalam, bo sama brzucha nie chowam i staram się tak ubierać, aby nie wyglądać jak wielka kula. W luźniejszych ubraniach, które nie obciskają brzuszka czuję się ogromnie, więc wolę raczej dopasowane bluzki.

W czasie ciąży moja garderoba prawie w ogóle się nie zmieniła, a jedynie pomniejszyła się. Postanowiłam, że specjalnych ubrań ciążowych (oprócz spodni) nie będę kupować, bo po ciąży do niczego mi się one nie przydadzą, a niestety wszystkie ubrania ciążowe są bardzo drogie. Można polować na promocje lub na aukcje na Allegro i tak właśnie udało mi się kupić dwie pary ciążowych jeansów i bez nich akurat ciąży sobie nie wyobrażam. Takie spodnie są bardzo wygodne, mają pas ciążowy na brzuszek i nic nie uciskają. Jakbym miała polecać jakiś ciążowy ciuch, to byłyby to właśnie spodnie z pasem ciążowym. Jakoś do 7 miesiąca pasowała na mnie większość moich normalnych ubrań, dopiero od niedawna garderoba bardzo się pomniejszyła i wiele bluzek coraz ciężej naciągnąć na stale rosnący brzuch, ale coś tam jeszcze zostało, więc mam w czym chodzić :) Z reguły wybieram bluzki z rozciągliwego materiału lub luźniejsze sweterki, które ładnie opinają brzuszek. Problemem stała się jedynie kwestia dość pilna, czyli "co ubiorę na Wielkanoc?", bo większość rzeczy, które aktualnie pasują jest raczej mało elegancka, ale mam zamiar coś wymyślić :)
W czwartek przyszedł do nas zamówiony wózek wraz z fotelikiem. Oczywiście od razu rozpakowaliśmy zniecierpliwieni i złożyliśmy, aby trochę wywietrzył się z zapachu nowości. Jesteśmy bardzo zadowoleni z zakupu, bo gondola jest naprawdę ogromna, wózek prowadzi się bardzo lekko i ma wszystkie najważniejsze opcje. Jednak dopiero na spokojnie w domu mogliśmy się z nim zapoznać, bo w sklepie to nie to samo.



W komplecie mamy oczywiście spacerówkę, a z akcesorii folię przeciwdeszczową, moskitierę, torbę, parasolkę i nawet uchwyt na butelkę, który uważam za całkowicie zbędny i przede wszystkim mało eststyczny.

W paczce przyszedł również fotelik Maxi Cosi Citi SPS i też bardzo jesteśmy z niego zadowoleni, mam nadzieję, że w praktyce zarówno fotelik jak i wózek się sprawdzą i wtedy z czystym sumieniem będę mogła je polecać. Fotelik dobieraliśmy kolorystycznie do wózka.


Zdałam sobie też sprawę, że przydałby mi się jeszcze jakiś cieplejszy kocyk, bo z pogodą nigdy nie wiadomo i lubi płatać figle, więc dokupiłam w Pepco za 19,99 zł kocyk polarowy, który kolorystycznie będzie pasował do wózka i do fotelika. Kocyk jest bardzo milutki.

Wyprawkę mogę uznać za całkowicie zamkniętą, choć nie oszukujmy się, jak coś fajnego trafi mi się w jakimś sklepie, to pewnie nie będę mogła się powstrzymać :) Aczkolwiek po sklepach chodzę ostatnio mało, więc nie ma aż takiego ryzyka ;)
Każda z nas może przed pójściem do szpitala sporządzić plan porodu. Jest to dokument, w którym przyszła mama określa swoje oczekiwania związane z porodem. Wiadomo, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, ale plan porodu może nas w jakiś sposób uspokoić i pomóc położnej, bo w stresie nie zawsze jesteśmy w stanie przekazać co, to sobie zaplanowałyśmy. Moja położna doradzała mi sporządzenie takiego planu (w dwóch egzemplarzach), więc chyba na dniach przygotuję sobie coś takiego.

Co może zawierać plan porodu?
- dane osobowe rodzącej
- pozycje w jakich chcemy rodzić
- zabiegi okołoporodowe - na co wyrażamy zgodę, a czego wolałybyśmy uniknąć
- metody łagodzenia bólu
- kto ma przeciąć pępowinę
- pierwsze godziny po porodzie
- pierwsze szczepienia dziecka

Pisząc plan porodu należy pamiętać, żeby używać grzecznościowej formy, aby dokument nie był odebrany jak nasze żądania. Poza tym kierujmy się rozsądkiem i nie wymagajmy zbyt wiele, tym bardziej jeśli znamy realia szpitala, w którym zamierzamy rodzić.

Ja w swoim planie porodu chciałabym zwrócić uwagę przede wszystkim na kilka kwestii:
1. Ochronę krocza
2. Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego
3. Możliwość zmian pozycji w I i II okresie porodu
4. Kontakt skóra do skóry z dzidziusiem po narodzinach
5. Nie kąpanie dziecka po porodzie
6. Możliwość nakarmienia dziecka od razu po porodzie (podczas pierwszego kontaktu)

To są według mnie najważniejsze kwestie, które w swoim planie na pewno ujmę. Wiem, że może być różnie, ale będę spokojniejsza mając taki dokument ze sobą.

Na stronie Rodzić po ludzku (http://www.rodzicpoludzku.pl/Plan-Porodu/Plan-porodu.html) możecie sobie sporządzić plan z gotowych podpunktów.


Na koniec wspomnę jeszcze, że miałam dziś wizytę u lekarza. Wszystkie wyniki w porządku, serduszko malutkiej też ok, a ja nadal mam jak najwięcej leżeć i odpoczywać, bo muszę w tym dwupaku wytrzymać jeszcze przynajmniej 3 tygodnie. Oczywiście mam nadzieję, że wytrzymam jak najdłużej :)
Skorzystałam z niedzieli i zamówiłam w końcu ostatnie potrzebne rzeczy. Zdecydowaliśmy się w końcu na wózek Camarelo Sevilla w kolorze beżowym i na fotelik Maxi Cosi Citi - pisałam o nich w poście o wyborze wózka. Stwierdziliśmy, że zamówimy to już teraz, bo nigdy nie wiadomo co może się przydarzyć, a czas nagli. Później będą Święta, majowy weekend i różnie może być z tymi zakupami przez Internet. Poza tym znaleźliśmy wózek ze wszystkimi akcesoriami w bardzo dobrej cenie i czekamy teraz z niecierpliwością aż całość do nas przyjdzie. Brakowało nam jeszcze rożka, ochraniacza na łóżeczko i poszewek na pościel, więc też dziś zdecydowałam się już zamówić całość. Wszystko zamówiłam w jednym wzorze:

Ten wzór jakoś najbardziej przypadł mi do gustu. Nie chciałam nic pstrokatego i różowego, stąd taki niebieski misiu :) Do tego rożek w takim samym wzorze. Wypełnienie pościeli kupimy dopiero za jakiś czas, bo początkowo maleństwo i tak nie będzie spało pod kołderką ani na poduszce.

Wczoraj mąż skręcił łóżeczko i ustawił materac, aby się wietrzyło, a ja zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę mało czasu mi już zostało, dlatego cieszę się, że już mamy prawie wszystko gotowe :) Pozostaje mi tylko czekać na zamówione rzeczy, spakować torbę do porodu i oczekiwać, aż maluszek zdecyduje przyjść na świat :)
Niby zostało mi jeszcze 2 miesiące do terminu czerwcowego, ale skoro lekarz mówił, żebym szykowała się bardziej na końcówkę maja, to już niedługo spakuję torbę do szpitala, która będzie czekała, gdyby coś zaczęło dziać się wcześniej. Położna mówiła, żeby spakować torbę miesiąc przed terminem, ale że u mnie nic nie wiadomo i szyjka macicy ciągle jest miękka, to wolę być gotowa już wcześniej. W przypływie adrenaliny na pewno ciężko byłoby mi się pakować, o połowie rzeczy bym zapomniała i taki byłby finał tego całego pakowania. Już teraz zapominam o wielu rzeczy, stąd przygotowałam sobie listę, którą w trakcie pakowania będę odhaczać. W każdym szpitalu są inne wymagania odnośnie tego co potrzebne jest dla dzidziusia, ale jeśli chodzi o resztę rzeczy, to są one raczej potrzebne każdej kobiecie.

1. Niezbędne dokumenty:
- dowód osobisty
- karta ciąży
- oryginał grupy krwi i czynnika Rh, wynik badania na HIV, wynik GBS, ostatnie badanie moczu i morfologia (reszta badań powinna być wpisana w kartę ciąży i to wystarczy, nie trzeba brać pełnej dokumentacji badań, zresztą lekarze najczęśniej nie mogą jej wydać, stąd też wpisują wszystkie potrzebne wyniki w kartę ciąży)
- NIP pracodawcy lub własny (w przypadku prowadzenia firmy)
- można mieć również dokument potwierdzający ubezpieczenie (RMUA, dowód wpłaty składki), ale nie jest to konieczne ze względu na system e-WUŚ

2. Reczy dla mamy:
- koszula do porodu (może być długi t-shirt), ogólnie coś, czego nie będzie nam szkoda zabrudzić
- 2 koszule nocne do karmienia (rozpinane)
- szlafrok
- klapki pod prysznic
- kapcie
- skarpetki
- 2 biustonosze bawełniane do karmienia
- jednorazowe majtki (do podtrzymania podkładów) - najlepiej siateczkowe (ja mam naszykowane 4 sztuki)
- podkłady poporodowe w kształcie ogromnych (naprawdę ogromnych - jak je zobaczyłam, to się przeraziłam) podpasek - 2 opakowania
- podkłady poporodowe na łóżko (zwykle mają je w szpitalu)
- ręcznik papierowy, papier toaletowy, chusteczki higieniczne
- ręcznik kąpielowy i mały - oba w ciemnych kolorach
- herbatka laktacyjna
- woda niegazowana + jedna mniejsza butelka koniecznie z ustnikiem - do porodu
- twarde cukierki (landrynki) - do porodu w celu uzupełnienia poziomu cukru
- pomadka do ust
- kosmetyki (koniecznie żel do higieny intymnej)
- Tantum Rosa - do przemywania krocza (położne bardzo polecają)
- kilka sztuk wkładek laktacyjnych
- telefon z ładowarką
- sztućce, talerzyk, kubek (u nas w szpitalu trzeba mieć swoje)
- ze dwie tetrowe pieluszki

3. Rzeczy dla taty:
- woda do picia
- kanapki (niewiadomo ile poród potrwa, a może i my po porodzie z nich skorzystamy :))
- aparat fotograficzny - w końcu trzeba uwiecznić na zdjęciach naszego maluszka
- przede wszystkim lekki ubiór, bo na porodówce jest bardzo ciepło

4. Rzeczy dla dzidziusia:
- paczka pieluszek jednorazowych
- chusteczki nawilżane do pupy
- krem do pupy (ja mam Alantan Plus, mogę nim też smarować obolałe brodawki)
- puder Alantan
- żel lub płyn do kąpieli
U mnie w szpitalu nie trzeba mieć ubranek dla dziecka, stąd też nie będę ich brać, bo uważam, że to tylko niepotrzebnie zajmie miejsce.

Teraz pozostaje kwestia w jaką torbę się zapakować i czy wziąć jedną mniejszą z rzeczami dla dziecka, czy spakować całość do jednej. Zobaczę jak mi to wyjdzie. Nie chcę brać niewiadomo jak wielkiej torby, ale rzeczy jest jak widać dość sporo.

Ubranie dla siebie i dla dziecka na wyjście ze szpitala przygotuję mężowi w domu, aby wziął je dla nas kiedy już będziemy mogli wracać do domku. Nie ma sensu brać tego od razu ze sobą. Pamietajcie też, że teraz odwiedziny mogą odbywać się prawie cały dzień, więc zawsze można będzie wam coś dowieźć.
Wybaczcie, że ostatnio tak mało piszę, ale tak jak jeszcze kilka dni temu rozpierała mnie energia, tak teraz mam okropnego lenia i nic mi się nie chce. Pracy sporo mi się nagromadziło, a ciężko mi ostatnio ona idzie, więc też czasu na napisanie porządnego posta mam niewiele. Dobrze, że mogę pracować w domu i na to nie narzekam, ale czasami naprawdę jest mi ciężko, w szczególności, że mam problemy z koncentracją i myśleniem... Nie mówiąc o tym, że żadne pomysły nie przychodzą mi do głowy. Mam nadzieję, że lada dzień to minie i będzie lepiej. Nawet z zamówieniem pościeli i rożka ciągle zwlekam, bo nie mam czasu nad tym przysiąść i na spokojnie wybrać jakiś wzór.

Ogólnie mam się dobrze. Malutka kopie mocno i ma swoje ulubione pory na wygibasy. Z moich obliczeń wynika, że dziś zaczął mi się 8 miesiąc. Teraz dwa najgorsze przede mną. Wiem niestety, że łatwo nie będzie. Brzuch rośnie nadal, a ja już na tę chwilę mam okropny problem żeby założyć skarpetki... Nie mówiąc o zawiązaniu butów. Chyba zaczyna mi się zmęczenie ciążą.