Karolcia skończyła dziś 3 miesiące. Niby 3 pierwsze miesiące są najgorsze, ciekawa jestem jak będzie teraz, czy będzie łatwiej? Czy będzie tak samo? Z pewnością będzie ciekawie :) Teraz z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że najcięższy był pierwszy miesiąc. Mała dużo płakała, musiałyśmy się siebie nauczyć, ale jak już się całkiem poznałyśmy, pokochałyśmy to nastał niesamowicie ciepły i emocjonujący czas. Macierzyństwo jest takie fascynujące :)

A co u nas?
Karolcia przeżywa ostatnio ciężkie chwile, nie wiem czy to skok, czy może jakieś zaczątki zębów, ale budzi się w nocy na karmienie prawie co 2 godziny jak noworodek, sypia też gorzej i ma problemy, żeby spokojnie zasnąć, potrzebuje więcej czasu niż zazwyczaj. Ale budzi się z tak szerokim uśmiechem, że nawet średnio-przespana noc nie stanowi dla mnie problemu :)
Zacznę od tego, że mąż wspierał mnie przez całą ciążę. Pomagał, gdy trzeba było zrobić coś w domu, a ja z zaleceń lekarza musiałam jak najwięcej leżeć. Trochę mi to przeszkadzało, że cały dom był wtedy na jego głowie, bo jestem z zasady osobą bardzo samodzielną. Jednak do porodu samodzielnie bałam się podejść i bardzo chciałam, aby mąż był wtedy przy mnie. Nie było z tym żadnego problemu, zmuszania, bo mąż po prostu tego chciał, a ja nie musiałam go specjalnie namawiać. Decyzja ta nie była na zasadzie "byłeś przy poczęciu, to teraz bądź przy porodzie". Wspieramy się w ciężkich momentach, w chorobach, więc wiedziałam, że również podczas porodu potrzebuję jego obecności. Podczas porodu mąż dzielnie się spisał i bardzo mi pomógł. Podawał wodę, zwilżał usta i mówił jak mam oddychać, kiedy całkiem o tym zapominałam. Dlatego jeśli tylko wahacie się czy wasz partner ma być z wami to nie zastanawiajcie się dłużej i powiedzcie tak. I to wcale nie prawda, że kobieta jest później nieatrakcyjna dla mężczyzny. Nasza miłość i relacja nic na tym nie ucierpiały :) a wręcz się wzmocniły.

Gdy na świecie pojawiła się Karolcia to oczywiście podczas wizyt w szpitalu mąż zajmował się nią jak tylko mógł, przewijał, nosił na rączkach, siedział przy niej i po prostu się wpatrywał. Jednak w szpitalu większość czas byłyśmy same i zastanawiałam się jak to będzie jak już wrócimy do domu, ale wiedziałam, że będzie dobrze :) Mąż ma taką pracę, że dużą część dnia spędzamy razem. Pomaga mi wtedy przy Karoli i w domu jak tylko może i za to bardzo mu dziękuję :) bo jego pomoc jest nieoceniona.
W niedzielę odbył się w końcu chrzest Karolinki. Trochę bałam się jak ona to zniesie, ale było naprawdę bardzo dobrze. Jeśli zastanawiacie się jak w czym wziąć dziecko do kościoła to proponuję ręce :) Początkowo zastanawiałam się nad wózkiem, żeby ją ululać i żeby spała sobie na mszy w wózku, jednak zrezygnowałam z tego pomysłu i dobrze, bo oczywiście na rękach było jej najlepiej, mogła obserwować wszystko dookoła. Na mszy może z dwa razy zamarudziła, ale od razu udało mi się już uspokoić. Przy polewaniu główki nawet nie zająknęła :) Później zasnęła i spała do końca mszy. Pewnie usypiająco podziałały na nią pieśni kościelne :) Po chrzcinach mieliśmy imprezkę rodzinną i też była grzeczna i wesoła, a ludzi było sporo. Dzień był jednak na tyle emocjonujący, że całość wyszła z niej dopiero w nocy. Nocka była średnio udana, a wręcz słaba. Może nawet zaliczyłabym ją jako najgorszą do tej pory. Odzwyczaiłam się już od takiego częstego karmienia w nocy, a jedynie cycuś był zbawieniem na te smutki i przebudzenia. Mam nadzieję, że dziś już będzie lepiej i emocje opadły :)
Z dnia na dzień nie poznaję własnego dziecka, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu :) Wczoraj Karolcia po raz pierwszy połączyła sylaby i wyszło jej coś w stylu "la-la". Poza tym również od wczoraj zaczęła się bardziej interesować zabawkami i bawić się nimi oburącz. Do tej pory raczej dotykała wszystkiego jedną rączką, a teraz bada rzecz dwoma. Jak uda jej się coś chwycić na dłużej to od razu pcha to do buzi. A co dla mnie najfajniejsze i sprawia mi największą radość, to gdy tylko mnie zobaczy to od razu się śmieje. Wcześniej odpowiadała uśmiechem na uśmiech, a teraz sama pierwsza zagaja :) Jak bardzo ją rozśmieszę to próbuje zaśmiewać się w głos, w szczególności sprawia jej radość zmienianie pieluszki. Z dnia na dzień jest coraz weselszą i bardziej kontaktową dziewczynką. Ale nie ma co się dziwić, w końcu ma już skończone 12 tygodni :)
Całkowicie zapomniałam wspomnieć o reakcji naszej suni na Karolinkę. Jak byłam w ciąży nasza pisina bardzo się zmieniła, stała się jakby bardziej czujna. Gdy ktoś obcy chciał się do mnie zbliżyć, była gotowa mnie bronić, a gdy podchodziła do mnie i dawałam jej powąchać mój brzuszek radośnie merdała ogonkiem. Myślę, że wyczuwała co jest grane. Gdy leżałyśmy jeszcze z Karolcią w szpitalu, mąż przyniósł do domu ubranko i pieluszkę z zapachem dziecka, aby piesek mógł się z z nim zapoznać. Muszę dodać, że jak byłam w szpitalu to strasznie tęskniłam za moją sunią, tęsknota była tak wielka, że jak ją zobaczyłam (cieszyła się na mój widok jak głupia) to oczywiście strasznie się poryczałam :) Pierwszy raz nie widziałyśmy się tak długo. 
Po wyjściu ze szpitala pojechaliśmy najpierw do moich rodziców, żeby zobaczyli Malutką. Postawiliśmy Karolcię w foteliku samochodowym na podłodze i daliśmy czas pieskom (rodzice też mają suczkę), aby zapoznały się z nowym domownikiem. Pieski z zainteresowaniem obwąchały fotelik i Malutką. Początkowo nasza pieska nie wykazywała jakiegoś dużego zainteresowania, ale po przyjeździe do domu była bardzo zaaferowana i wręcz podniecona nową sytuacją, na tyle, że jak braliśmy Karolcię na ręce to skakała do góry. Asystowała przy przewijaniu, przy kąpieli. Pchała swój pyszczek wszędzie, nawet przez przypadek w brudną pieluchę :) Wstawała ze mną w nocy do karmienia i leżała w nogach. Za wszelką cenę chciała polizać Malutką (kilka razy oczywiście jej się to udało). Niestety nasz pies śpi z nami w łóżku, więc był wszędzie. Fascynacja przeszła jej po jakiś 2 tygodniach. 
Teraz sytuacja jest już opanowana i nie wstaje w nocy na karmienie, nie asystuje przy przewijaniu, a jak Karolcia jest na jej wysokości i leży sobie na bujaczku, to przechodząc oczywiście ją powącha, ale nie chce już lizać, bo wie, że nie wolno. Najfajniejsze jest to, że Karolcia zaczęła ją zauważać i za każdym razem wodzi za nią wzrokiem :) A nad ranem, gdy bierzemy Karolcię do łóżka, aby dospać jeszcze do 8-9, to śpimy wszyscy razem w czwórkę :) Jak siedzimy na dworze to psina często siedzi przy wózku i pilnuje. Ostatnio nawet oszczekała sąsiada, bo chciał zaglądnąć do wózka. Także jest opiekuńcza i myślę, że kiedyś będą z Karolcią najlepszymi przyjaciółmi :) Myślę, że początkowo sunia była trochę zestresowana nową sytuacją i nowym domownikiem, a może nawet odrobinę zazdrosna.
Za tydzień chrzcimy naszą Karolcię w kościele poza parafią, bo mamy tam zaprzyjaźnionego księdza. Trochę się martwię jak to wszystko Karolcia zniesie i czy nie będzie nam marudzić na mszy, ale jakoś to przeżyjemy :) Ubranko już wyprane i przygotowane. Sukienki nie musieliśmy kupować, bo dostaliśmy w prezencie od koleżanek mojej mamy z pracy.


Do tego będzie miała buciki z kompletu i białe rajstopki. Pod spód włożę białe body, bo sukienka nie jest z bawełny i nie jest taka "miła" w dotyku. Założę ją jedynie do kościoła, a później przebiorę w coś bardziej wygodnego. 

Do chrztu potrzebujemy jeszcze kupić świecę chrzcielną i białą szatkę (koszulkę). A co z formalności? Jeśli chcemy chrzcić poza parafią potrzebujemy zaświadczenie od proboszcza na zgodę chrztu poza parafią. Potrzebny jest również akt urodzenia dziecka i akt ślubu kościelnego rodziców. Do tego od chrzestnych musimy mieć zaświadczenia z ich parafii, że mogą być rodzicami chrzestnymi. 


A co tam u nas?
Karolinka mało ostatnio marudzi, jest ciągle uśmiechnięta i nadal najlepszym przyjacielem i zabawką są jej własne rączki :) Poza tym kilka dni temu po raz pierwszy zaczęła się głośno śmiać :) A ja, matka wariatka oczywiście się przy tym popłakałam :)
No i wpadłam. Myślałam, że nie będę musiała kupować firmowych pampersów, ale jednak. Dostaliśmy w prezencie jedną paczkę Pampersów i przez ostatnie dwie noce były one wypróbowywane. Producent pisze na stronie, że wytrzymują do 12 godzin i cholera ma rację :) Męczyło mnie przewijanie Karolci po 2 razy w nocy. Zresztą ona też nie była tym faktem zadowolona, bo wolała dostać cycusia i iść dalej spać, więc te Pampersy są naszym małym wybawieniem :) Nie wierzyłam w ich skuteczność, a jednak. Poza tym, że są super chłonne, to bardzo ładnie pachną. Mają jakiś wkład zapachowy w środku, są elastyczne i miękkie. Wizualnie też super, ładne obrazki :) Ze względu na cenę i na zdarzające się kupy wprost do czystej pieluszki będziemy używać ich jedynie w nocy. Można je dostać dopiero od rozmiaru 3 (4-9 kg).
Wczoraj po raz pierwszy byliśmy z Karolcią na dłuższej wycieczce. Zapakowaliśmy oczywiście wszystkie potrzebne rzeczy, czyli chustę, wózek, ubranka na przebranie (również dla mnie, ponieważ zwykle poza domem Karolina lubi ulać centralnie na mnie) i akcesoria do pielęgnacji. Wszystkie rzeczy mieszczą mi się do pakownej torby od wózka. Zawsze mam w niej pampersy, chusteczki nawilżane, krem na odparzenia, puder Alantan, krem przeciwsłoneczny z filtrem, parę zapasowych skarpetek, miękką książeczkę do oglądania i pieluszkę tetrową. Ciuszki dokładam do torby w zależności od pogody, ale zazwyczaj biorę każdy rodzaj, bo pogoda bardzo szybko potrafi się zmienić. W podróży Karolcia była bardzo grzeczna. Jechaliśmy 2 godziny i Mała pół drogi spała a pół przesiedziała w foteliku zajęta swoimi rękami i oglądaniem książeczki. Jedynie w drodze powrotnej musieliśmy zrobić przystanek na karmienie, bo akurat zdarzyła się ta pora. Na miejscu Karolcia była noszona w chuście, oglądała sobie świat, a później zasnęła. Wózka w ogóle nie użyliśmy :) Całą wycieczkę zniosła bardzo dobrze i tylko raz zapłakała na głód, więc jestem w niej bardzo dumna :) Trochę obawiałam się marudzenia w domu, bo po tylu emocjach bardzo często ciężko jej później zasnąć, ale było również bezproblemowo :)
Od początku wypróbowaliśmy już kilka rodzajów pampersów, mogę więc już wydać pewne opinie na temat niektórych z nich. Może którejś z was pomoże to przy wyborze, ale należy pamiętać, że skóra niemowląt może być różna i te pieluch, na które moja córeczka nie ma uczulenia, mogą uczulić inne dziecko, bądź zwyczajnie nie podpasować mamie :)

Naszą przygodę zaczęliśmy oczywiście od pieluch oznaczonych numerem 1, czyli newborn. Wypróbowaliśmy trzy firmy.
1. Babydream Newborn 1 (Rossmann) - z tego co pamiętam to wychodzą dość tanio, jak się trafi na promocje + jeszcze posiada się kartę Rossnę to zniżka wychodzi spora. Niestety nie przypadły nam do gustu. Są dość twarde i niezbyt chłonne, chociaż przy noworodku nie wiem czy jest sens patrzeć na chłonność pieluchy, skoro i tak praktycznie wymieniamy pieluszkę non stop, bo w moim wypadku przy każdym karmieniu była kupa, więc pieluszek na początku szło po 12 sztuk na dobę. Jedyny plus to wycięcie na pępek. Duży minus za to, że zdarzało im się przeciec, ale nie wiem czy nie była to wina ogromnej kupy po pachy :)
2. Dada Newborn 1 (Biedronka) - fajne, bo miękkie i lekkie i o dziwo w miarę chłonne. Posiadają wskaźnik wilgotności, którego nie mogłam rozgryźć. Cenowo też w porządku. Z grupy wypróbowanych jedynek najbardziej przypadły mi do gustu.
3. Pieluszki Happy Newborn 1 - mieliśmy dosłownie jedną sztukę. Mają wycięcie na pępek i jak dla mnie są czymś pomiędzy tymi z Rossmanna a tymi z Biedronki.

Dość szybko przeszliśmy na dwójki. Wydawało mi się, że jest w nich Karolci o wiele lepiej, a jedynki zaczęły niekiedy nie wytrzymywać pod naporem ogromnych kup :)
1. Dada 2 (Biedronka) - sporo ich kupowaliśmy, bo cenowo wypadają bardzo dobrze. Chłonne są tak sobie, dlatego dość często je zmienialiśmy, ale tak jak już wspomniałam, na początku pieluch idzie bardzo dużo. Podobne do tych jedynek, ale już bez wskaźnika wilgotności. Jak dla mnie mają one dość dziwny zapach, takiego jakby plastiku.
2. Tesco Loves Baby New Born 2 i Tesco Loves Baby Ultra Dry - moje ulubione! Leciutkie, chłonne i z ładnym wzorkiem. Oba typy wiele się od siebie nie różnią. Jedynie te Ultra Dry mają fajniejsze obrazki, bo z sówkami! :) W promocji wypadają cenowo bardzo przyzwoicie.
3. Pampersy 2 - niestety nie pamiętam jaki był to rodzaj, bo dostaliśmy próbkę ze szpitala. Karolinka nie przetestowała ich zbyt długo, bo po założeniu od razu zrobiła do nich kupkę. Stąd też nie ocenię ich za bardzo. Jedyne co mogę o nich powiedzieć to to, że są oczywiście lekkie, miękkie i mają ładny zapach. Minus - cena.

Od jakiegoś czasu korzystamy już z trójek. Do tej pory przetestowaliśmy dwa rodzaje i mamy faworyta.
1. Huggies Economy 3 (4-9 kg) - nasz faworyt. Sprawdzają się super. Mięciutkie, chłonne, mają super obrazki z Kubusiem Puchatkiem i Tygryskiem, a przede wszystkim wypadają cenowo bardzo dobrze. Zaopatrujemy się w nie kartonami :) ale jedynie przez Internet, bo nie widziałam ich w żadnym sklepie.
2. Dada 3 (Biedronka) - bardzo podobne do 2, ale nie mają takiego dziwnego zapachu i są trochę bardziej chłonne.


Także to tyle jeśli chodzi o przegląd pieluszek jednorazowych. Jeśli coś uda mi się jeszcze wypróbować, to oczywiście zamieszczę recenzję.
Ten post powstał dlatego, że spotkała nas właśnie taka sytuacja, a nigdzie nie mogłam znaleźć informacji co w takim wypadku robić i co to oznacza. Wybraliśmy więc najbezpieczniejszą opcję - wizyta u pediatry. Ale po kolei. Kilka dni temu zauważyłam u Karolinki zaczerwieniony paluszek u rączki, był też jakby cieplejszy. Pomyślałam, że to od źle obciętego paznokcia lub od naderwanej skórki. Paluszki są przecież takie małe i delikatne, że łatwo o jakieś małe zadrapanie. Sprawa wydawała mi się raczej błaha i nie chciałam od razu iść z tym do lekarza, jednak na drugi dzień przy paznokciu zebrała się ropa i wiedziałam, że nie ma co czekać tylko trzeba odwiedzić pediatrę. Dobrze, że poszliśmy, bo lekarka powiedziała, że z takimi sprawami nie ma co zwlekać, bo u niemowlęcia bardzo łatwo o stan zapalny. Popatrzyła na paluszki i przepisała maść z antybiotykiem. Kazała też psikać paluszek przed posmarowaniem Octeniseptem - w celu odkażenia. Dostaliśmy również skierowanie do chirurga, bo jeśli obrzęk nie zniknąłby w ciągu 2-3 dni należało udać się do chirurga, aby nie dopuścić do powstania stanu zapalnego. Zauważyłam też podobną sytuację na drugiej rączce i smarowałam maścią oba paluszki. Całe szczęście dziś jest już o wiele lepiej, ropa zeszła i paluszki wydają się wracać do normalności. Także wizyta u chirurga nas ominie.
29 lipca Karola skończyła już 2 miesiące. To niby tak krótko, ale mi wydaje się jakby była z nami od zawsze :) wiele się przez ten krótki czas zmieniło. Od małego, nieporadnego noworodka, który przez większą część dnia miał zamknięte oczka, stała się uśmiechniętą i gaworzącą dziewczynką, która rzadko kiedy ma ochotę na sen :)

Przez te dwa miesiące Karolcia nauczyła się:
- gaworzyć
- uśmiechać
- podnosić główkę i opierać się na przedramionach
- ślinić na potęgę (!)
- pchać do buzi rączki (pojedyncze paluszki i całe piąstki)
- obracać główkę z lewo na prawo i z prawo na lewo
- przewracać się z brzuszka na plecy
- przewracać się z plecków na boczek

Najnowszą umiejętnością jest zmienianie miejsca w łóżeczku. W nocy zastaję ją często albo w poprzek łóżeczka albo na ukos, a wczoraj przeszła sama siebie i obróciła się o 180 stopni! Nóżki były tam gdzie wcześniej była główka :) Taka mała wędrowniczka z niej :)