Wiecie co? Zdałam sobie sprawę, że na blogu nie było jeszcze żadnego konkursu. Pora więc uczcić przekroczenie 70 tysięcy wejść z przytupem :)

Każda z Was może wziąć udział w konkursie. Do wygrania są dwie dowolne puszki ziołowych herbatek Baby&Mama Med, dla dwóch laureatek konkursu.

Między innymi mieszanki ziołowe dla kobiet karmiących piersią, ale również dla będących w ciąży i starających się o dziecko.

Tematem konkursu jest RELAKS. A oto co należy zrobić. Zrób zdjęcie w jaki sposób najlepiej się relaksujesz. Kubek gorącej herbaty? Rowerowa wycieczka? A może po prostu spacer z dzieckiem? Czekam na Twoje propozycje! :)

Zasady konkursu:
1. Polub fanpage bloga na Facebooku TU.
2. Polub fanpage Baby&Mama Med TU
3. Wyślij konkursowe zdjęcie na adres bedemamusia@gmail.com

Konkurs rozpoczyna się dziś i trwa 2 tygodnie, do 13 marca 2015 r. Po tym czasie wybiorę dwa zdjęcia, które najbardziej mi się spodobają i uznam, że są najbliższe mojemu sercu.

Zapraszam!
Tak, tak. Dobrze widzicie, w końcu w miarę ładnie Karolcia zaczęła przesypiać noce. A co za tym idzie ja jestem w końcu wyspana! Stało się to za sprawą dwóch rzeczy. Odstawienia od piersi i podawania na kolację kaszki. Tak jak pisałam tu na początku stycznia rozpoczęliśmy przygodę z powolnym zakończeniem karmienia. Początkowo zmniejszałam liczbę karmień w dzień zamieniając je na butelkę. Po jakimś czasie wyszło, że w dzień już w ogóle Karolcia nie domagała się cycia. Cyś pozostał jednak nocnym przyjacielem, a ja nadal nie bardzo się wysypiałam. Drugim krokiem było więc podanie butelki przy pierwszej pobudce. I tak o to, po kąpieli Karolcia piła 150 ml, przy pierwszej pobudce 120 ml, a w nocy jeszcze średnio dwa razy przystawiałam ją do piersi. Zauważyłam jednak, że jest to bardziej uspokajanie się i ciumanie niż picie mleczka. Którejś nocy Karolcia nie szukała piersi, a ja jej nie proponowałam. Kolejna noc taka sama - bez cycia. Byłam w szoku, że poszło nam tak łatwo. Cieszę się, że udało nam się przejść to bez żadnych problemów. Z jednej strony się cieszę, Karolcia niedługo zacznie chodzić, a ja nie chciałam karmić takiego dużego dziecka, bo karmienie piersią kojarzy mi się z niemowlaczkiem :) Poczułam też dużą ulgę, że w końcu przesypiamy noce. Z drugiej strony czegoś mi brakuje, nie bliskości, bo ją mamy przytulając się i śpiąc razem, ale jednak karmienie piersią jest czymś niesamowitym. Pocieszam się faktem, że ta przygoda jeszcze z pewnością powtórzy się przy drugim maluchu :)

Aby noce się poprawiły zmieniłam też menu kolacyjne Karolci. Zamiast butli z mm, po kąpieli daję Karolci kaszkę (łyżeczką, nie z butelki). Naszym nowym rytuałem jest więc kąpiel, kaszka, czytanie książeczek na sen, a później spanko. Usypianie idzie ciężej, przy butelce Karolcia ładnie zasypiała, ale po kaszy nie jest w nocy głodna i ostatnio przespała ciągiem od 19:30 do 6:30! Z przenosinami około północy do nas. Niestety przez ząbki bywają też noce z popłakiwaniem i wierceniem, ale na to już nic nie mogę poradzić, bo lekami faszerować dziecka nie chcę, a te maści i inne specyfiki chyba przestały działać. Także po prostu musimy to jakoś przetrwać.

Sprawa spania z nami nadal się nie zmieniła. W środku nocy biorę Karolcię do nas, bo potrzebuje ona naszej bliskości. Nie przeszkadza nam to, wysypiamy się, a poza tym nie ma nic lepszego niż małe, ciepłe ciałko obok :)
Wczoraj wróciliśmy z Warszawy, droga daleka, ale udało się przejechać ją bez większych awantur. Mam dla Was pewne rady, które pomogą Wam przetrwać nawet najdłuższą podróż. 

Podróż z prawie 9 miesięcznym dzieckiem nie jest już taka łatwa jak kiedyś. Dziecko się wierci, kręci, nie chce siedzieć skrępowane i najlepiej to stałoby albo raczkowało po całym samochodzie. Niestety musi siedzieć "uwięzione" w foteliku. Co zrobić, aby umilić mu podróż?

źródło:http://pixabay.com
1. Wyjechać na noc, nad ranem - tak wcześnie jak tylko się da, w zależności oczywiście jak daleka jest nasza droga. Zawsze gdy mieliśmy jakiś wyjazd z mężem, zbieraliśmy się koło 3-4 nad ranem, żeby przejechać jak największą część drogi bez korków i dużego ruchu. Lubiliśmy wstawać wtedy w nocy, pakować się do auta, jechać i gadać o różnych pierdołach. Teraz, gdy mamy Karolcię niewiele się zmieniło i dalsze podróże też rozpoczynamy w nocy. Robimy to dlatego, żeby Malutka jak najdłużej spała w samochodzie. Przesypia wtedy większość jazdy i nie denerwuje się, że musi siedzieć w foteliku, tylko smacznie sobie śpi.

2. Trzeba dobrze zaplanować czas i miejsce, w którym zrobimy sobie przerwę. Mniej więcej wiem ile prześpi Karolcia, nie ma cudów, zbudzi się punkt 7:00 lub chwilę później choćby nie wiem co. Stąd też obliczyliśmy mniej więcej w ile czasu dojedziemy do punktu A, aby móc zrobić sobie przerwę w McDonald's, żeby Karolcia mogła pohasać po fotelach, rozruszać kości i pobawić się chwilę. Jak już dziecko się zmęczy, można wsiadać i jechać dalej, z pewnością ponownie zaśnie w aucie.

3. Gdy się zbudzi i marudzi musimy zrobić wszystko, aby umilić dziecku czas. Karolcia w miejscu nie usiedzi, w szczególności w foteliku, więc jak nie śpi, muszę ją czymś zająć. Czasem owszem, udaje się, żeby zajęła się sama sobą, czyli rozglądała się, patrzyła w okno, ale taka chwila po jakimś czasie mija i mama wtedy wchodzi do akcji :) Wyciągam całą torbę zabawek, ale i tak w podróży najbardziej sprawdzają się książeczki. Karolcia może ich słuchać godzinami.

4. Po jakimś czasie książeczki nie dają rady, co więc pomoże? Telefon. U nas działa zawsze. Pokazuję wtedy Karolci różne zdjęcia, filmiki a ona się cieszy i zapomina, że musi siedzieć w tym ciasnym foteliku. Myślę, że dobrym zastępcą telefonu byłby tablet (w końcu większy), ale takich nowinek nie posiadamy, więc musimy korzystać z tego co mamy pod ręką :)
Karolcia za 11 dni skończy 9 miesięcy, czas szybko leci i dużo się dzieje, a ja mam ostatnio coraz mniej czasu, ale staram się jakoś ogarnąć Małą, pracę i dom. Tak, pracę, bo ostatnio w czasie drzemek Karolci wykonuję projekt. Myślałam, że nie będzie to możliwe, ale jakoś da się to wszystko pogodzić, choć nie powiem, bywa ciężko. Karolcia jest już super mobilna, a jej wczorajszym osiągnięciem było samodzielne stanie przez dobre 5 sekund! Mama jest bardzo dumna :)
Przesiadłyśmy się w końcu do spacerówki, więc niedługo możecie spodziewać się posta z opinią o niej. Karolci spacerowanie i świat widziany z nowej perspektywy bardzo się podobają :)
Wiadomo, że kobiety karmiące piersią powinny odżywiać się zdrowo (oczywiście bez popadania w paranoję). Dobrze by było, żeby też w odpowiedni sposób nawadniały swój organizm. Woda to podstawa, ale oprócz tego warto sięgać po herbatki przeznaczone specjalnie dla kobiet karmiących. Baby&Mama Med wypuściła serię herbat ziołowych dla kobiet starających się o dziecko, będących w ciąży i karmiących piersią.

Seria Staram się o dziecko:
- Płodność (faza 1 i 2)
- Relaks i Przyjemność
- Regularne Cykle

Seria Jestem w ciąży:
- Szczęśliwa Ciąża
- Dobre Trawienie
- Energia i Witalność
- Przygotowanie do Porodu

Ja miałam przyjemność przetestować herbaty dla kobiet karmiących piersią.


Herbata Karmienie Piersią
Ta mieszanka ziół została stworzona po to, aby wpierać prawidłową pracę gruczołów mlecznych, chroni, chronić komórki przed uszkodzeniami oksydacyjnymi i zregenerować organizm po porodzie. Reguluje także cykle miesiączkowe.

Herbata Spokojny Brzuszek:
Odpowiednio dobrane składniki tej mieszanki ziół pomagają utrzymać prawidłowe wytwarzanie enzymów trawiennych, pozytywnie wpływają na prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego i posiadają działanie rozluźniające. W szczególności polecana dla mam, których dzieci mają kolki i problemy z brzuszkiem. Herbatkę możemy podać niemowlęciu po skończonym 2 tygodniu życia.

Wygląda tak, jakby dziecko spało sobie na poduszeczce :)

Pierwsze wrażenie: 
Bardzo ładne i estetyczne opakowanie. W środku szczelnie zapakowane w folię z okienkiem, przez którą widać, że mamy do czynienia z prawdziwymi ziołami, a nie z jakimś podejrzanym miałem. Po otwarciu przyjemny zapach ziół.

 A przez te "okienko" możemy zobaczyć jak z czego składa się nasza herbatka
Wrażenia ogólne:
Jestem wielką fanką różnego rodzaju herbat, w szczególności mieszanek ziołowych. Obie bardzo przypadły mi do gustu. Zioła nie są intensywne w smaku, wszystko jest idealnie wyważone i nie ma dominacji jednego składnika - czego bardzo nie lubię. Napar smakuje dobrze zarówno na gorąco, jak i na zimno. A wiadomo, że zimna herbata przy dziecku to standard :) Żałuję, że o herbatkach dowiedziałam się dopiero teraz. Z pewnością planując drugą ciążę zakupię je i będę piła, bo zioła pochodzą ze sprawdzonego źródła, są ekologiczne i smakują wyśmienicie.

Całą serię herbat możecie kupić TU.
Temat karmienia piersią powoli przestaje mnie dotyczyć. Aktualnie karmimy się tylko nocami (2-3 razy nad ranem), ale jest to bardziej przytulanie i uspokojenie niż jedzenie. Jednak temat ten miałam poruszyć już dawno temu, więc postanowiłam w końcu dodać posta, który kurzył się gdzieś w wersjach roboczych.



Karmienie piersią bywa na początku bardzo trudne i wcale nie takie spokojne jak przedstawiają to kolorowe czasopisma. Od razu po porodzie położne każą nam przystawić dziecko do piersi, ale jak? Przecież jest to nasz pierwszy raz i nie wiemy jak się za to zabrać. Przypominamy sobie, że była mowa o tym w szkole rodzenia, czytałyśmy wszystkie dostępne artykuły na ten temat, ale to wszystko teoria, a jak jest w praktyce? Jeśli dziecko od początku umie ładnie chwycić brodawkę i ssie to połowę sukcesu mamy za sobą, gorzej jeśli dziecko też nie wie co robić. Wtedy musimy nauczyć siebie i nasze maleństwo. Jednak warto walczyć, bo wiadomo, że pokarm mamy to najlepsze, co możemy w danej chwili dać naszemu dziecku.

Jeśli już wszystko zagra i zaczniemy karmić to mimo wszystko zdarzają się po drodze różne problemy. Jednym z nich są kryzysy laktacyjne. Może nie wszystkie mamy to odczuwają. Ale mnie dopadły wszystkie. W 3 tygodniu, w 3 miesiącu i w 6 miesiącu. Radzimy sobie wtedy częstszym przystawianiem dziecka do piersi i herbatkami laktacyjnymi. W okolicach 6 miesiąca oprócz kryzysu laktacyjnego dopadł nas jeszcze jeden problem: moje dziecko nie chciało ssać. Początkowo skróciła sobie znacznie czas ssania, ale oprócz tego wszystko było ciekawsze niż jedzenie. Rozglądała się dookoła, kręciła, łapała mnie za włosy i robiła wszystko byle by nie jeść. Wiadomo, dziecko się nie zagłodzi, ale u nas doszło słabe przybieranie na wadze i żelazo na dolnej granicy, więc wolałam, żeby jadła jednak jak najwięcej. Początkowo się zamartwiałam, ale w końcu trochę wyluzowałam, bo wiadomo, że im dziecko starsze tym mniej czasu będzie spędzać przy piersi. Jeśli jednak, któraś z mam miałaby podobne problemy mam jedną radę: zróbcie na czas karmienia miły zakątek, nie karmcie przy telewizorze i przy innych bodźcach zewnętrznych, to z pewnością trochę pomoże. Możecie też zarzucić dziecku pieluszkę tetrową na głowę, u nas nawet pomagało ;)
Karolcia uwielbia książeczki. Czyżby po mamie? :) Bardzo możliwe. Dużo czasu spędza ich na oglądaniu (nawet nie koniecznie swoich), rozwalaniu i zrzucaniu z półek. A ja przynajmniej 3 razy dziennie czytam jej wszystkie dotychczas zgromadzone książeczki.

A może by tak pójść w ślady mamy?
Aktualnie jej ulubionymi są książeczki o zwierzątkach z Wydawnictwa Zielona Sowa. Ja też je lubię, bo mają ładną ilustrację i przede wszystkim nie są o niczym. W każdej z nich jest jakaś historia, która czegoś uczy.

Do kompletu mamy jeszcze Myszkę Michasię i Króliczka Lolka :)
Cieszę się, że Karolinka ma po mnie tę pasję, bo w niedalekiej przyszłości, będę mogła kupić jej książki z moich ulubionych wydawnictw i już się nie mogę doczekać, aż będziemy gromadzić dziecięcą biblioteczkę. 

Wydawnictwo Dwie Siostry - jedno z moich ulubionych. Obowiązkowymi pozycjami będą "Różnimisie" i "Robimisie" zilustrowane przez Agatę Królak. 


Kolejnym wydawnictwem są Zakamarki


Tu akurat książeczki edukacyjne.

Wydawnictwo Entliczek ma w swojej ofercie raczej książeczki dla starszych maluchów, ale równie pięknie ilustrowane.


Dalej na mojej liście jest Wydawnictwo Tatarak. W szczególności książka "365 Pingwinów" przykuła moją uwagę i na pewno ją kupię.

I na koniec  Wydawnictwo Ładne Halo.




Oczywiście po tym poście tak się rozochociłam, że chyba coś zamówię, bo jak przyjdzie mi kupować te książki wszystkie na raz, to pójdę z torbami ;) trzeba więc to rozplanować w czasie, w szczególności, że jest jeszcze macierzyński ;)
Długo zastanawiałam się nad zakupem pchacza. Bo czy to w ogóle potrzebne? Czy nie zagracę znów pokoju kolejnym "sprzętem"? Czy w ogóle Karolcia będzie się nim bawić? Jednak gdy zobaczyłam pchacz Boikido to od razu się zakochałam i uznałam, że Karolcia musi go mieć :)



Zabawka spodobała się Karolci. Próbuje przy niej stawać i powoli chodzić. Pchacz ma służyć częściowo do nauki chodzenia, a w późniejszym czasie może być wózeczkiem do przewożenia zabawek. Oczywiście na tę chwilę rączka jest najlepsza do obgryzania ;)


Po bokach wózeczek ma "labirynty", którymi starsze dziecko z pewnością zajmie się na dłuższą chwilę. Pchacz ma żywe kolory i jest dostępny również w wersji różowej. Mi jednak bardziej podobała się ta kolorowa. Udało nam się kupić używany w korzystnej cenie, a wygląda jak nowy.
Postanowiłam wziąć udział w Plebiscycie na Blog Roku 2014, a nuż się uda :)
Możecie głosować na mojego bloga wysyłając sms-y, a pozyskane z nich środki zostaną przekazane na Fundację Dzieci Niczyje - więc cel jest szczytny.


Zapraszam!
Głosowanie trwa do 10 lutego.

Te nieszczęsne wymioty u Karolci nie dawały mi spokoju, więc stwierdziłam, że muszę rozwiązać tę zagadkę. Na spokojnie siadłam i przemyślałam to, co Karolcia w danym dniu jadła. Wyszło nic innego jak to, że Mała nie toleruje jajka, a konkretnie żółtka. Zawsze wymioty miała w dniu po zjedzeniu zupki z dodatkiem jajka lub żółtka, po ok. 3 godzinach od zjedzenia. To nic innego jak nie tolerowanie przez nią tego produktu. Poczytałam o tym trochę i wygląda na to, że jej żołądek nie jest jeszcze przygotowany na trawienie jajka. Nie ma innych objawów, więc z pewnością nie jest to alergia pokarmowa. Za jakieś 2 miesiące albo i dalej podam znów jajko i zobaczę czy coś się w tej kwestii zmieniło. Bo podobno dzieci z tego wyrastają...


Jak co miesiąc ruszyła Blogosfera Canpol Babies i oczywiście bierzemy w niej udział :) Zapraszamy inne blogujące mamy do zabawy!