Dziś mija 10 miesięcy. Jeszcze tylko dwa i Karolcia skończy roczek. Aż trudno w to uwierzyć. Ostatnio byłyśmy z Karolcią po zakupy w 3 różnych miejscach i za każdym razem panie ekspedientki stwierdziły, że nie tak dawno chodziłam jeszcze z brzuchem.
Waga: Jutro idziemy na bilans do lekarza, to będę znać dokładną wagę. Ale jak ostatnio ważyłam Karolcię na domowej wadze to pokazało się 8,2 kg. Także całkiem ładny wynik :) Edit: waga u lekarza wskazała 7770 g.
Jedzenie: tak jak pisałam Karolcia je już większość rzeczy razem z nami. Ostatnio nawet polędwiczkę wieprzową, schabik czy na spróbowanie pierogi ruskie. Ma dni kiedy je wszystko, żre i pożera, końca nie widać, ciągle by jadła. A później apetyt się zmniejsza i je o wiele mniejsze porcje. Znowu stała się fanką ryby, uwielbia ryż i brokuły. Za ziemniakami nie przepada.
Zęby: w końcu ząbkowanie trochę odpuściło, bo w przeciągu dwóch tygodni wyszły Karolci 3 zęby! Dolna dwójka i dwie górne jedynki. Teraz czekamy na dwie górne dwójki, bo są już białe i mam nadzieję, że będziemy mieć trochę spokoju. Nacierpiało się te moje biedne dziecko, w końcu szło 5 zębów na raz.
Sen: w nocy jest już super. Zasypia różnie między 19 a 21. Przy ząbkowaniu długo nie może sobie znaleźć miejsca, wierci się, staje na głowie, ogólnie cyrki, zanim zaśnie musi się naprawdę bardzo zmęczyć. Ale jak nic jej nie doskwiera przed 20 już śpi. Jak tak zaśnie to śpi do 5:30-6:00. W swoim łóżeczku! Oczywiście mamy noce gorsze, że biorę ją do nas, ale ostatnio jest przewaga tych lepszych. O 6 pije mleko i bywa tak, że dosypia jeszcze i śpimy do 7 lub do 8. Luksus, nie? :) W dzień jedna lub dwie drzemki. Jeśli jedna to koło 12:30 trwająca max. 2 godziny. Jak dwie to jedna koło 8:30 trwająca 1 godzinę i później koło 13:00 godzinna lub krótsza.


Nowe umiejętności: 
- wie, że gdy coś schowam to jest to za tym, zabawa z chowaniem misiów jest super :)
- zauważa coraz więcej szczegółów
- nauczyła się pokazywać palcem, a to wiąże się z tym, że ciągle pokazuje na różne rzeczy i lubi jak mówimy jej co to jest
- rozpoznaje różne słowa "lampa", "pies", gdy mówię "gdzie lampa" patrzy do góry i pokazuje paluszkiem
- próbuje dopasowywać kształty do siebie
- układa klocki jeden na drugim
- jeśli chce żebym przeczytała jej książeczkę, to mi ją podaje
- dzieli się wszystkim, zabawkami, jedzeniem, uwielbia karmić pieska i dawać mu swoje zabawki
- chodzi sama z pchaczem, już nie trzeba jej podtrzymywać
- jak się na coś zapatrzy to potrafi stać chwilę sama bez podtrzymywania

Ostatnio codziennie zaskakuje mnie czymś nowym. Jest już taka rozumna i można się z nią "dogadać" :)
Tym razem do testowania od Canpol Babies dostałyśmy elektroniczną karuzelkę z serii "Piraci".

Zdjęcie ze strony producenta

Pierwsze wrażenie: 
Wow, spora ta karuzela! I jakie ma ładne pluszowe zabawki! Piękne kolory. Nie posiada baterii w zestawie, ale zasilana jest na dwa paluszki, więc to żaden problem.

Tak pięknie karuzelka prezentuje się w opakowaniu
Wrażenia ogólne:
Karuzela jest bardzo prosta do zamontowania. Zabawki przyczepiane są na rzepy. Każda z nich ma inną funkcję, dzwonią, grzechoczą, piszczą. Na górze znajduje się lusterko. Pozytywka gra 12 melodii, które można zmieniać po naciśnięciu zielonego guzika, który służy również jako włącznik.

Jak widać wzbudziła zainteresowanie :)
Podsumowanie:
Karuzela bardzo mi się podoba i znów żałuję, że nie mieliśmy takiej wcześniej, ale po raz kolejny napiszę, że będzie dla przyszłego rodzeństwa Karolci :) Teraz niestety Karolcia jest na nią za duża, wstaje w łóżeczku i chce łapać za zabawki. Jednak raz, na noc udało się przy niej zasnąć Karolci samej w łóżeczku, więc myślę, że jest to dobry sposób na usypianie niemowląt. Jedyny minus to trochę za głośne melodie, chociaż widać, że dziecku to nie przeszkadza skoro zasnęło :) Polecam jak najbardziej, bo za korzystną cenę możemy mieć naprawdę bardzo fajną karuzelę.
Pierwszy fotelik samochodowy to bardzo ważna rzecz. Dlatego dobrze jest rozważyć zakupy fotelika na spokojnie, a przede wszystkim zwracać uwagę na testy zderzeniowe. Nie wszystkie foteliki mają przeprowadzane testy. Najczęściej w wózkach 3w1 foteliki mają jedynie normy, ale to nie wystarcza, ponieważ nie wiemy jak zachowają się przy wypadku lub nawet drobnej stłuczce. Warto wejść na stronę www.fotelik.info i poszukać w rankingu tego, który chcemy zakupić.

Mimo że mieliśmy opcję wzięcia naszego wózka wraz z dedykowanym fotelikiem, to zrezygnowaliśmy z tego, ponieważ nie miał on przeprowadzonych testów zderzeniowych. Zależało nam jednak, żeby zakupiony fotelik mógł być mocowany na stelażu wózka. Dlatego też kupiliśmy adaptery, które pozwalały nam na to. Większość wózków ma taką możliwość.

Naszym pierwszym fotelikiem z grupy 0-13 kg był (a w sumie jeszcze jest) Maxi Cosi Citi. Ma 3 gwiazdki w testach ADAC, pasował nam do wózka i po ogólnych oględzinach spodobał nam się. Nie kupowaliśmy bazy isofix, montowaliśmy go na pasy i trzymał się stabilnie, a mocowanie wcale nie jest czasochłonne. Maxi Cosi Citi ma wkładkę niemowlęcą, z której w sumie nie korzystaliśmy ani razu, bo przez nią Karolcia jakoś tak dziwnie "siedziała", miałam wrażenie, że jest jej niewygodnie. Fotelik mogę śmiało polecić. Jest dobry jakościowo, nic się do tej pory nie zniszczyło ani nie przetarło, a korzystamy z niego bardzo często. Dziecku jest w nim wygodnie. Cenowo wypada bardzo ok.

Maxi Cosi Citi SPS

Za jakiś czas czeka nas zamiana fotelika na większy. Powoli zastanawiamy się jaki wybrać.

Kiedy jest najlepszy moment na przesadzenie dziecka do większego fotelika?
Gdy dziecku zaczyna wystawać głowa poza fotelik to trzeba szybko pomyśleć o zmianie na większy. Dodatkowo dziecko musi osiągnąć wagę 9 kg i samo stabilnie siedzieć. Nie spieszmy się z przesadzaniem. Najbezpieczniej jest, gdy dziecko jak najdłużej będzie jeździło w foteliku montowanym tyłem do kierunku jazdy. Im ciaśniej tym lepiej. Pamiętajcie też o dobrym zapinaniu pasów i o pozostawieniu wyciągniętego pałąka do noszenia, bo to wszystko odpowiada za bezpieczeństwo dziecka.
Czym jest BLW?
BLW to metoda wprowadzania stałych posiłków do diety dziecka z pominięciem papek i karmienia łyżeczką. Zamiast podawać dziecku np. zblendowaną marchewkę, podajemy mu ugotowaną w kawałkach i kładziemy ją na blat, aby dziecko samo po nią sięgało i samo uczyło się jeść. Metodę najlepiej jest rozpocząć w 6 miesiącu życia dziecka, konieczne jest jednak to, aby dziecko samo stabilnie siedziało, aby nie było ryzyka zadławienia.

I tu mam pewną wątpliwość, bo mało które dziecko samo siada w 6 miesiącu życia. Nie mówię o sytuacji, w której rodzice sadzają dzieci, bo nie o to tu chodzi. Wiadomo, że sadzanie dziecka jest złe i tylko hamuje jego rozwój. Karolcia siadła sama mając 7,5 mc-a, więc czekanie do tego czasu z wprowadzaniem posiłków jest bzdurą, stąd też zaczęłyśmy od papek. Koło 7 miesiąca zaczęłam wprowadzać kawałki jedzenia w zupkach, a od czasu kiedy Karolcia sama siadła rozpoczęłyśmy powoli przygodę z BLW.
Początkowo szło nam nieźle, chociaż nie mogłam dawać Karolci większych kawałków, np. różyczkę brokuła, bo od razu wpychała całego do buziaczka. Do dziś jest bardzo zachłanna i muszę jej dozować jedzenie, bo jak ma na blacie pokrojony makaron to zamiast wziąć pojedynczo i zjeść, to napcha wszystko do buzi i tylko zacznie się krztusić. Tak więc nasze BLW wygląda teraz tak, że Karolcia dostaje małe kawałeczki i sama sobie je. Po drodze napotkaliśmy jednak jeszcze jeden problem. Karolcia zauważyła, że jak cokolwiek jej spadnie, to zje to nasza psina. Więc przestała sama jeść i większość jedzenia zrzuca psu, ku jego uciesze. Nieważne czy głodna czy nie musi się z psem podzielić :) A robi to tak, żebyśmy tylko nie widzieli. Kombinuje i wyrzuca już nie tylko przez blat, ale przez wycięcie na nóżki. Taki z niej mały cwaniak.
Plusem tego całego zamieszania, a wiadomo, że po BLW sprzątania jest co nie miara, jest właśnie nasz pies, który wyjada wszystko, co znajdzie się na podłodze :)
Muszę się pochwalić, że ostatnio poprawiło się u nas z jedzeniem. W pewnym momencie Karolcia nie chciała jeść nic innego poza słoiczkami, ale na szczęście już jej się odwidziało i dużo rzeczy zaczęło jej smakować. Przestałam też gotować dla niej oddzielnie i je raczej to co ugotuję nam. Dzięki temu moje dziecko je, a ja nie denerwuję się, że kolejny raz ugotowane jedzenie muszę wyrzucić. Jeśli gotuję zupę dla nas, to doprawiam ją dopiero po odłożeniu porcji dla Karolci. Gdy mamy coś czym nie mogę się z nią podzielić to daję słoik.

Oto jedne z moich pomysłów na obiadki:

1. Łosoś w ziołach prowansalskich z ryżem i brokułami. Łososia myję, wkładam do żaroodpornego naczynia na folię aluminiową. Przyprawiam ziołami prowansalskimi, odrobiną soli, sokiem z cytryny i skrapiam oliwą z oliwek. Zawijam folię i wkładam do piekarnika. Czas pieczenia w zależności od wielkości kawałka od 15 do 25 minut. 5 minut przed wyjęciem z piekarnika, można odkryć folię, żeby zrumienił się z wierzchu. Do tego gotuję ryż i brokuły na parze. To ostatnio ulubiony obiad Karolci. Podobnie robię pstrąga łososiowego. Zamiast ryżu podaję też kaszkę kuskus.

2. Pomidorówka z makaronem. Gotuję normalną pomidorówkę. Mięsko z zupy drobno siekam, zalewam zupką, dodaję pokrojony makaron lub ryż i marchewkę z zupy i gotowe :)

3. Kurczak pieczony (mięsko ze środka bez przypraw), ziemniaczki i groszek z marchewką.

4. Zupa krem z dyni z makaronem. Podsmażamy na masełku lub oliwie marchew z cebulą, dodajemy dynię. Zalewamy wodą i gotujemy do miękkości warzyw. Blendujemy i dodajemy pokrojony makaron. Niestety coś ta dynia Karolci nie podpasowała. Za to my taki krem uwielbiamy, z dużą ilością curry i chili :)

Można powiedzieć, że tak naprawdę dziecko w tym wieku może jeść już raczej większość potraw. Stąd też mamy więcej możliwości. Radzę też jeść obiad razem z dzieckiem, wtedy jedzenie smakuje o wiele lepiej, a dziecko uczy się tego, jak ważny jest wspólny posiłek :)
Dawno nie było na blogu hitów i kitów. A wiadomo, że zmieniają się one w ciągu miesięcy, stąd też prezentuję Wam kolejne zestawienie.

Hity:
1. Drewniane klocki. Mimo że na opakowaniu 1+ to już teraz stały się super zabawką. Można nimi rzucać, wkładać do pudełka, wyciągać z pudełka, gryźć, rozwalać wieżę, którą zbuduje mama. Jednym słowem dużo funkcji i sporo zabawy :)
Pudełko ma przykrywkę, która jest sorterem.

2. Samochodzik - pchacz. Plastikowy, grający, świecący, czyli dużo, dużo zabawy! Można na nim jeździć, pchać, klikać, naciskać, kręcić. Dużo opcji, którymi dziecko potrafi się zająć naprawdę na długo. Samochodzik jest u dziadków, więc nie mam możliwości dodania zdjęcia.
Edit: dodaję zdjęcie znalezione w Internecie naszego samochodzika, bo jeszcze nie miałam możliwości zrobić, ale mamy taki sam. 

źródło:szafka.pl
3. Pampersy Sleep&Play. W promocji wychodzą mega tanio i sprawdzają nam się bardzo dobrze. Długo trzymają i jak dla mnie mają przyjemny zapach :)

4. Magiczna mata Tommee Tippee. Super sprawa, trzyma miseczki i talerzyki na miejscu, jak przytwierdzi się ją dobrze, to nie ma siły, żeby dziecko ją ruszyło i zrzuciło talerz na podłogę. Cieszę się, że ją zakupiłam.

Magiczna mata - hit. Butelka easy grip - kit.
Kity:
1. Butelka Tommee Tippee Easy Grip. Myślałam, że będzie hitem. Przeliczyłam się. Karolci totalnie nie podpasował jej smoczek. Nie lubiła z niej pić.

2. Kamizelki. Raczej zbędna część garderoby. Mało funkcjonalna jak dla mnie.

3. Oliwka. Jak Karolcia była mniejsza smarowałam jej czasem całe ciałko oliwką przed kąpielą, żeby nawilżyć skórę, ale ogólnie oliwka to rzecz zbędna. Teraz nie używamy.


Na koniec chciałam ogłosić wyniki konkursu. Decyzja łatwa nie była, ale wybrałam dwa zdjęcia Justyny Sz. i Magdy. Skontaktuję się z Wami mailowo. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia :)
Karolcia nadal ma tylko 3 dolne ząbki. Góra idzie już chyba z 2 miesiące i coś wyjść nie może, ale myślę, że lada dzień w końcu je zobaczymy. Skoro są ząbki trzeba więc zacząć o nie dbać. Zakupiliśmy więc pastę i szczoteczkę i dwa razy dziennie myjemy ząbki. Karolcia najczęściej przejmuje szczoteczkę i sama szoruje, głównie po dziąsłach, bo szczoteczka jest idealna na swędzące dziąsła. Rano myjemy ząbki razem w łazience, żeby nie kojarzyła tego z jakimś niemiłym obowiązkiem :)

Oto nasza pasta i szczoteczka
Szczoteczka firmy Jordan od 1 ząbka. Bardzo poręczna, nie za duża i idealna do małej rączki.
Pasta z Ziaji też od pierwszego ząbka do 2 lat, bez fluoru o smaku żurawinowym.
Lęki pojawiające się u dzieci są jednym z etapów ich rozwoju. Lęk separacyjny, o którym mam zamiar Wam dziś wspomnieć pojawić się może już w okolicach 6 miesiąca życia dziecka, ale swoje apogeum osiąga w okolicach 8 miesiąca. Dziecko obawia się wtedy, że mama zniknęła i już nie wróci.

Karolcia z natury jest nieśmiała, nie ma zaufania do obcych, nigdy nie lubiła być brana na ręce przez osoby jej nieznane i potrzebuje czasu, żeby przekonać się do nowo poznanych osób. Nawet gdy nie widzi mojej babci dłuższy czas, to potrzebuje chwili, aby na "nowo się przekonać". Myślałam, że temat lęku separacyjnego nas ominie. Jednak faktycznie, tak jak piszą, najbardziej widoczny stał się w okolicach 8-9 miesiąca.

Lęk objawiał się u nas tym, że jak tylko wyszłam z pokoju, bądź nie wzięłam Karolci na ręce, gdy do mnie przyraczkowała od razu uderzała w płacz. Gdy mąż zajmował się Małą, a ja byłam obok i robiłam coś ważnego do pracy, a Karolcia nie mogła się do mnie dostać też rozpoczynała zawodzenie. Ogólnie stałam się osobą najbardziej akceptowalną. Tylko ja mogę położyć Karolcię na drzemkę, bądź uśpić ją wieczorem. Nie ma opcji, żeby zrobił to ktoś inny. Ona w tym momencie najbardziej potrzebuje mamy. Sytuacja powoli się poprawia i jak wyjdę z pokoju nie ma płaczu, więc wszystko idzie w dobrą stronę.


Jak co miesiąc zapraszam do Blogosfery Canpol (http://canpolbabies.com/pl/blogosfera). I przypominam o KONKURSIE :)
Podsumowanie 9 miesiąca dodaję z lekkim opóźnieniem. Mam ostatnio dużo pracy w naszej firmie, dodatkowo mąż zachorował, ja też nie czuję się w pełni sił. Oby tylko nasza Kruszyna była zdrowa.
Waga: musimy się w końcu wybrać do lekarza na mały bilans, ale waga domowa pokazuje 7,5 kg, więc ładnie nam ostatnio nasza córcia przybrała. Wiadomo jednak, że przy jej ruchliwości waga nie będzie już tak bardzo rosła.
Jedzenie: apetyt Karolcia ma wielki i coraz lepiej radzi sobie z większymi kawałkami. Polubiła mleko modyfikowane, uwielbia kaszki, chrupki, chlebek, owoce. Z obiadami bywa różnie. Słoiczki zawsze jej smakują, moje zupki niekoniecznie. Stwierdziłam więc, że koniec ze specjalnym gotowaniem dla niej i jak mamy coś co mogę jej dać to je razem z nami. Ostatnio mieliśmy łososia z kuskusem i brokułami. Doprawiłam całość jedynie ziołami i odrobiną soli, a resztę sami sobie doprawialiśmy na talerzu. Łosoś był z piekarnika, pieczony w folii aluminiowej. Ku mojemu zaskoczeniu Karolcia zjadła pięknie! A kuskus to jej ulubiona kasza. Próbowała też pieroga ruskiego i naszej pomidorówki. Jeśli jesteśmy poza domem lub mamy coś, czego nie powinna jeść, dostaje słoiczek. Ja jestem szczęśliwa i nie denerwuję się, a Karolcia najedzona :)

Mamy coraz dłuższe włoski :) (http://www.magdalenapetecka.com)

Zęby: nadal 3 dolne. Na górnych jedynkach widać już białe kreski. Idą, idą i coś wyjść nie mogą, a Mała najbardziej przeżywa zęby w nocy i śpi niespokojnie.
Sen: w dzień zazwyczaj dwie drzemki. Każda trwająca ok. 1 h, chociaż bywa też zaskoczenie 1,5 h. Mało, oj mało. W nocy jest o niebo lepiej, o czym pisałam TU.

Nowe umiejętności 9-miesięcznej Karolci:
- chodzi przy meblach jak szalona
- nauczyła się bić brawo
- chwyta bardzo małe przedmioty
- rzuca zabawkami w dal, już nie tylko z wysokości
- bawiąc się klockami wrzuca je do pudełka i wyjmuje
- a co najważniejsze czasem stoi sama kilka sekund i chodzi trzymana pod paszki lub przy wspomnianym już kiedyś przeze mnie pchaczu.

Kochana z niej istotka :)


Przy okazji chciałam przypomnieć Wam o KONKURSIE! Zostało już tylko 8 dni! Czekam na Wasze fotografie :)


Udało nam się przetestować kolejny produkt firmy Canpol Babies. Zestaw naczyń i kubeczek treningowy z serii "Wesołe zwierzątka".

Co dostaniemy w zestawie?
- duży talerzyk
- dużą miseczkę
- kubeczek
- widelec i łyżeczkę

Z serii "Wesołe zwierzątka" możemy zakupić również kubeczek treningowy z miękkim, silikonowym ustnikiem oraz śliniaki.

Pierwsze wrażenie: Super obrazki, dobre wykonanie, spory talerz i miseczka na zupkę. Widelec i łyżeczka idealne dla małej rączki.

Zestaw naczyń dla dzieci powyżej 1 roku życia
 Naczynia i kubeczek można myć w zmywarce oraz używać w mikrofalówce. Pojemność miseczki to 270 ml, kubka z uchem 170 ml, a kubeczka treningowego 320 ml.

Kubeczek treningowy dla dzieci powyżej 6 mc-a życia
Wyniki testu:
Z naczyń jeszcze nie korzystaliśmy. Zaczniemy dopiero wtedy, kiedy Karolcia zacznie jeść normalne obiadki, czyli w okolicy roczku. Wiem już jednak, że zrobią one furorę, bo Karolcia bardzo polubiła tego misia. Jak widzi kubeczek z nim to cała się raduje :)

Czy ten misio nie jest uroczy? :)

Jeśli chodzi zaś o kubeczek treningowy to jest on strzałem w dziesiątkę! Sprawdza się u nas znakomicie i Karolcia od razu bardzo go polubiła. Bardzo ładnie nauczyła się sama z niego pić. Silikonowy ustnik jest też dobry na obolałe od ząbkowania dziąsła i często służy też do masażu. Idealnie sprawdził się w podróży, nic się z niego nie wylewało. Dzięki temu kubeczkowi Karolcia nauczyła się pić wodę. Ustnik jest szeroki przez co dobrze się go czyści. Natomiast dla starszego dziecka możemy zdjąć rączki i zrobić z kubka bidon. Jedyne co by mi się na nim przydało to miarka, ale to taki drobny szczegół.

Nasza psina jako mistrz drugiego planu
Podsumowanie:
- Kubeczek super! Polecam w 100%. Jeśli dziecko nie chce samo pić, to ten kubeczek na pewno mu w tym pomoże
- Naczynia mają bardzo ładne wzorki, mam nadzieję, że nie zmyją się zbyt szybko, ale skoro można je czyścić w zmywarce to nie powinny.
- Bardzo fajne jest to, że można skompletować sobie cały zestaw w jednej wersji kolorystycznej.
- Dobra jakość i bardzo dobra cena :)