Jutro roczek Karolci!!! :)
Post dodaję dziś, bo jutro będzie zamieszanie i pewnie brak czasu. Poza tym z okazji tego dnia obiecałam sobie zero komputera. Mam i tak dużo spraw do ogarnięcia, bo niestety macierzyński z dniem jutrzejszym się kończy (smutne to), więc pora pójść do zus-u i wszystko pozałatwiać. [Post o tym co zrobić po macierzyńskim już niebawem].

Rok temu leżałam w szpitalu z minimalnym rozwarciem i jakimiś tam lekkimi skurczami. Dopiero w nocy rozhulało się na dobre. A 29.05. o 9:40 urodziła się Karolina. Była taka malutka...

Nic nowego Wam nie powiem, bo Wy przecież to wszystko wiecie. Że czas leci tak szybko, że nim się obejrzymy nasz mały noworodek ma już rok. Że miłość jest przeogromna, a macierzyństwo to szczęście, ale też duże zmęczenie. A wychowanie dziecka to wyzwanie, ale przede wszystkim wielka radość.

To był cudowny i niesamowity rok. Pełen nowości. Łez szczęścia i łez bezsilności. Był dużym sprawdzianem dla mnie, sprawdzianem dla mojej cierpliwości i naszego związku. Było w nim pełno pierwszych razów. Począwszy od porodu, poprzez karmienie piersią, uśmiech, raczkownie i kończąc na pierwszych kroczkach. Bo przy drugim dziecku już tak nie będzie. To wszystko będzie znajome, może jedynie trochę zapomniane.

Przed nami kolejne cudowne lata i kolejne pierwsze razy, ale przy wspomnieniu okresu noworodkowego wzruszam się jak cholera. Przecież moja Karolcia już nigdy nie będzie takim małym zawiniątkiem. Jejku, jak ona sobie w ogóle wtedy dawała radę? Była taka bezbronna, leżała spokojnie i zasypiała słodko przy piersi. To były cudowne chwile... Łapcie je, bo tak szybko stają się ulotne.

Rok temu. Dwa dni po porodzie.
Chodzący łobuz z mamą :)
 Zostawiam Was na koniec ze zdjęciami, a podsumowanie roczne już niedługo.
W piątek roczek. Czas więc pomyśleć jak urządzić taką imprezę, co przygotować i jak przystroić dom. Bardzo modne są teraz urodziny tematyczne. Wybieramy np. jakieś zwierzątko czy bohatera bajki i wszystko robimy w tym stylu. Tort, dekoracje, przekąski. Uważam, że to super sprawa, ale nie dla rocznego dziecka. Z pewnością jest ono na to za małe, żeby cokolwiek z tego rozumieć. Dla niego najważniejsza jest miła atmosfera i najbliższa rodzinka. Dla starszego dziecka takie urodziny tematyczne to niezła frajda i na pewno coś wyjątkowego. Dlatego też na tę chwilę nie będę szaleć i przygotuję NORMALNE ;) urodziny.

Z rodziną spotykamy się tylko na ciasto, nie będzie więc wałówki jak na małym weselu i ja się z tego bardzo cieszę. Urodziny zawsze świętowaliśmy tylko na słodko i ta tradycja mi się podoba. Tort mam zamiar upiec sama. Uwielbiam piec, a torty z cukierni mi nie smakują, bo zazwyczaj są przesłodzone. W planie mam delikatny tort śmietanowo-brzoskwiniowy. Taki, żeby Karolcia też odrobinę mogła go spróbować. Dodatkowo upiekę ciasto biedronka - przepis oczywiście z Moich Wypieków (http://www.mojewypieki.com/post/ciasto-biedronka). Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie smaczne.

źródło: pixabay.com
 Domu nie dekoruję jakoś specjalnie, ewentualnie nadmucham kilka baloników. Może inne podejście miałabym, gdyby w rodzinie były małe dzieci, wtedy z pewnością zależałoby mi, aby miały jakieś atrakcje. A tak jedynym dzieckiem na imprezie będzie Karolcia :)

źródło: pixabay.com
To będzie jej dzień, jej święto, więc zamiast siedzieć nad dekoracjami i wymyślaniem masy niepotrzebnych rzeczy dam jej to czego najbardziej potrzebuje, czyli przytulanie, zabawę i wygłupianki :)

Przygotowałam jednak kilka niespodzianek dla rodziny. Co miesiąc robiłam Karolci zdjęcia z cyferkami. Zrobiłam z tego kolaż, który będzie można obejrzeć w wersji cyfrowej na ekranie telewizora. Do tego obejrzymy dwa filmiki. Jeden to prezentacja zdjęć śpiącej Karolci. Te pozycje są niekiedy tak dziwne, że nie sposób było tego nie uwiecznić ;) a drugi film jest zmontowany z różnych filmików, które kręciliśmy przez cały rok. Siedziałam nad tym nocami i kombinowałam jak to wszystko zmontować, ale było warto. Myślę, że to będzie świetna pamiątka dla Karolci, a my przypomnimy sobie jak to było, jak była malutka :)
Canpol Babies wprowadził ostatnio do swoich produktów nowość. Serię "Newborn Baby". W serii tej możemy zakupić smoczki, łańcuszek do smoczka, butelki i dwa produkty pielęgnacyjne: okrycie kąpielowe z myjką oraz szczotkę do pielęgnacji główki z miękkiego włosia. 

Okrycie kąpielowe z myjką jest wykonane z grubego materiału (90% bawełny frotte i 10% poliestru). Z jednej strony mamy właśnie taką grubą frotte, a z drugiej taki jakby polarek. Ręczniczek jest wyjątkowo miękki i delikatny, a co bardzo ważne spory. Ma wymiary 80 cm x 80 cm. Dzięki temu nawet roczniaka możemy dobrze nim otulić. Mamy do wyboru trzy wersje kolorystyczne: różowy, niebieski i odcień brązu. Wszystkie ładne, stonowane i niekrzykliwe. 

Odcień brązu (www.canpolbabies.com)
Okrycie bardzo przypadło mi do gustu i jak dla mnie jest idealne na basen. Duże i fajnie okrywa ciałko. Kapturek można założyć i szybko wysuszyć dziecku włoski. Strzał w dziesiątkę i na basen jak znalazł :)
Mała przeszkadzajka :)
Szczotka do włosków z naturalnego włosia jest sprzedawana w zestawie z grzebykiem, który użyjemy pewnie dopiero gdy nasze maleństwo będzie mieć już pokaźną czuprynę. Szczotka wykonana jest z koziego włosia, dzięki temu nie elektryzuje się i jest bardzo delikatna. Potwierdzam, to prawda. Również dostępna w trzech wersjach kolorystycznych.
Według mnie taka szczotka to wyprawkowy must have. Mimo tego, że nasza pociecha nie miała początkowo za dużo włosków to codziennie po kąpieli masowaliśmy główkę szczotką i dzięki temu nie mieliśmy problemów z ciemieniuchą.

Szczotka z grzebykiem i aspirator w wygodnym pokrowcu
Aspirator do noska. Przeznaczony jest dla dzieci poniżej 3 roku życia, które nie potrafią same wydmuchać zalegającej wydzieliny. Zapakowany jest w bardzo praktyczne etui. Zestaw zawiera dwie dodatkowe wymienne końcówki. Jego ogromnym plusem jest to, że nie wymaga wymiany filtrów i ma regulację siły ssania. Końcówki są z miękkiego silikonu, dzięki temu nie uszkodzą małego noska. Ich kształt jest również odpowiednio wyprofilowany.
Do tej pory korzystaliśmy z gruszki, sprawdza się ona u nas znakomicie. I co dziwne, Karolcia gruszkę uwielbia. Tak jak wcześniej darła się w niebogłosy przy jej używaniu tak teraz leży spokojnie i czeka aż załatwię sprawę. Aspiratora jeszcze nie testowałam, bo nie mieliśmy takiej potrzeby. Myślę, że jest on idealny dla noworodka i niemowlęcia.
Pozostając w tematyce żywieniowej pomyślałam, że dobrze by było, aby w zakładce "Przepisy" wylądowały w końcu pomysły na drugie śniadanie. Przychodzi w końcu taki czas, że maluch zaczyna pić coraz mniej mleka i musimy mu te "dziury" czymś zapchać :) obiad wiadomo, podwieczorek owoc, kolacja kaszka, a śniadanie mleko. A co podać dziecku na drugie śniadanie?

Zanim przejdę do moich propozycji rozpiszę Wam aktualny żywieniowy dzień Karolci.
Pobudka o 5:00-6:00 na mleko. Dostaje 210 ml.
Ok. 8:00 siadamy wszyscy razem do śniadania. Karolcia je wtedy chlebek z masłem, z serkiem śmietankowym, serek wiejski, czasem zdarza się parówka lub jajecznica, jednak z tym ostatnim muszę się ostatnio wstrzymywać, bo nie wiem czy nie ma czasem uczulenia na jajko.
11:00 - drugie śniadanie
14:00 - obiad
17:00 - podwieczorek, zazwyczaj owoc
19:30 - kolacja - zawsze kaszka

Dziecko powinno dostawać 3 posiłki mleczne dziennie. U nas jeden to wypijane rano mm, mm w kaszce i albo mleczny posiłek na pierwsze lub drugie śniadanie.

A oto moje propozycje na drugie śniadanie:

1. Kasza manna na wodzie. Bezsmakowa? Nic bardziej mylnego. Dodaję podczas gotowania cynamonu, a później trochę musu owocowego lub odrobinę dżemu. Karolcia ją uwielbia. Po roczku zacznę przygotowywać ją na mleku krowim.

2. Owsianka. Nie sądziłam, że owsianka na wodzie może być taka smaczna, ale jest, naprawdę. I wcale nie musi mieć w sobie cukru. To samo jak przy kaszy mannej. Dodaję cynamonu. A później mus, dżem, suszone śliwki lub pokrojone owoce. A jak przyrządzić dobrą owsiankę? Ja robię wszystko na oko ;) Trochę wody, sypię do niej trochę płatków, zagotowuję i gotuję z 3 minuty. Wyłączam gaz i przykrywam garnek na 5-10 minut, aby płatki zmiękły. Dodaję co tam chcę i gotowe :)

3. Jogurt. Najlepiej naturalny. Chociaż kupuję czasem owocowe jogurty bio z Lidla. Co prawda w składzie mają cukier, ale przede wszystkim nie mają syropu glukozowo-fruktozowego jak jogobelle i inne "jogurty". Do naturalnego wkruszam niekiedy ciasteczka orkiszowe, które możecie kupić w Rossmannie.

www.rossnet.pl

4. Omlet. Karolcia go uwielbia. Ubijam osobno białko i osobno żółtko z odrobiną mąki. Dolewam troszkę mleka i łączę z białkiem. Jest wtedy puszysty i taki lekki. Jednak na razie musiałam przystopować z jajkami, jak już pisałam wyżej, bo na pleckach pojawiła się jakby alergia. Nie wiem od czego i muszę w końcu to odkryć, a że podejrzewam jajka to na razie ich nie podaję.

5. Muffiny które sama piekę. Na słodko lub słono. Piekłam ostatnio serowe i wyszły pyszne. A poza tym bananowe, jabłkowe, marchewkowe. Karolcia się nimi zawsze zajada. My oczywiście też :) Polecam Wam przepisy ze strony Moje Wypieki, jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. 

Te pięć propozycji póki co przyszło mi do głowy, jak pojawi się coś nowego to postaram się zaktualizować listę. 


Czemu nasze? A to dlatego, że Karolci smakują, a mnie satysfakcjonują składem. Niestety po aferze z kaszkami Holle jakoś nie mogę ponownie przekonać się do tej firmy, stąd też poszukałam kaszek, w których nie będzie tony cukru i innych niepotrzebnych składników.

Karolcia je codziennie porcję mlecznej kaszki na kolację i nie wstaje w nocy na jedzenie.

A oto nasze typy:
1. Mleczne kaszki z Bobovity. Bobovita wcale nie musi być zła, a to dlatego, że powstała seria kaszek bez dodatku cukru. Są to kaszki mleczno-ryżowe, mleczno-wielozbożowe i kaszka manna, ale jej nigdy nie kupuję, wolę ugotować Karolci zwykłą manną i dodać do tego mus lub dżem.

www.bobovita.pl

www.bobovita.pl
 2. Kaszki Bobovita Expert. Te lubię najbardziej. Są wydajne, nie mają nieskończonej liczby składników i również są bez cukru. Mamy do wyboru kaszkę bezmleczną i mleczną.
www.bobovita.pl
www.bobovita.pl

3. Kaszki Nestle z serii "Zdrowy Brzuszek". Również moje ulubione. Zawierają kultury bakterii Bifidus BL, które korzystnie wpływają na układ pokarmowy dziecka. Kaszki, które kupuję z tej serii są bezmleczne. Jedna to owsiano-pszenna z suszoną śliwką, a druga 5 zbóż z lipą. Jedynym minusem tej z lipą jest to, że przy mieszaniu robią mi się często grudki, co strasznie mnie wkurza. Czy Wam też się tak dzieje?

http://www.zdrowystartwprzyszlosc.pl
http://www.zdrowystartwprzyszlosc.pl

Wiadomo, że nie ma co faszerować dziecka od małego cukrem, dlatego wybierajmy kaszki, które nie mają go w składzie. Nie ma sensu przyzwyczajać do słodkiego, a wierzcie mi, te słodzone cukrem kaszki są mega słodkie! Oczywiście najzdrowszym wyjściem byłoby samemu gotować kaszę jaglaną czy manną i podawać ją dziecku, ale wiadomo, że nie zawsze jest na to czas i takie kaszki są bardzo wygodne, a z dodatkiem mleka stanowią dobrze zbilansowany i zdrowy posiłek.
W piątek po raz pierwszy poszliśmy z Karolcią na basen. Trochę długo nosiliśmy się z zamiarem pójścia, uważam, że zdecydowanie za długo. Karolcia początkowo się bała, minę miała niepewną i przeszła mi przez głowę myśl, że będziemy musieli wrócić do domu, jednak po chwili się przekonała i do końca pobytu zabawa była na całego. Kąpała się w brodziku, w którym temperatura wody wynosiła 34 stopnie, na dwóch głębokościach. W jednym miała dno, a w drugim nie. Oczywiście pewniej czuła się w tym z dnem. Chlapania było co nie miara, radości też :)

Jeśli tylko zastanawiacie się nad pójściem na basen z maluszkiem to idźcie! Polecam. Wyszliśmy stamtąd tak zrelaksowani jak nigdy, a dwie godziny (które początkowo wydawało się, że będą trwać wiecznie) minęły bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy trzeba było wychodzić.


Co wziąć maluszkowi na basen?
- ręcznik kąpielowy i okrycie kąpielowe z kapturem
- pieluchomajtki do kąpieli (polecam Babydream z Rossmanna), ja wzięłam 3 sztuki, żeby Karolcia nie miała ciągle mokro
- pieluszkę tetrową (nam przydała się do wycierania włosków)
- picie
- jedzenie; w trakcie odpoczynku Karolcia zajadała się chrupkami, a po wyjściu z basenu wsunęła pół termosu owsianki
- koszulkę, którą możemy założyć, aby dziecko się zagrzało; nam jednak nie była ona potrzebna, bo na basenie było bardzo ciepło

A Wy byliście już z dzieciaczkami na basenie? Planujecie takie wyjście?
Od soboty Karolcia intensywnie ćwiczy chodzenie. Myślałam, że przed roczkiem jednak jej się to nie uda, ale w końcu moja Malizna się odważyła. Zaczęła sama się puszczać i robić kilka kroczków. Raczkuje sobie np. do szafy, staje przy niej, odrywa ręce i idzie do mnie :) Ma z tego wielką radość, a my jesteśmy z niej bardzo dumni. Udało jej się już przejść prawie cały pokój i pół przedpokoju. Upada na pupę lub jak za bardzo się rozpędzi to na kolanka i ręce. Na dworze też próbowała chodzić po trawie. Jest ciężej, ale też sobie radzi. Attipasy super się sprawują. Na początku musiała się przyzwyczaić do nich, bo jednak trochę inaczej stawia się w nich stopę niż na boso. Ciekawe kiedy rozbryka się na dobre :)

A tak chodzimy sobie z wózkiem

PS. Przypominam Wam o rozdaniu!
Karolcia od trzeciej doby używa smoczka. Miała tak silny odruch ssania, że wisiałaby przy piersi cały dzień. Trzeba było coś z tym zrobić, więc od razu podałam smoczek. Decydując się na jego używanie wiedziałam, że to wygoda. Dziecko ze smoczkiem łatwiej zaśnie, nie musi zasypiać przy piersi, uspokaja się ssąc. Nie bałam się wad zgryzu - dzisiejsze smoczki są ortodontyczne i nie szkodzą tak jak kiedyś. Bałam się jednego - odzwyczajenia.

Źródło: pixabay.com
Postanowiłam więc, że smoczek będzie służył jedynie do spania i czasem do uspokojenia. Udało się, Karolcia spędzała z nim naprawdę niewiele czasu. Dziś podaję go jedynie na noc lub w dzień, gdy kładę ją na drzemkę. Gdy mocno zaśnie to go wypluwa.W aucie i w wózku potrafi zasnąć bez.

Gdy kilka razy zasnęła całkiem bez smoczka przyszło mi do głowy, że może ona smoczka wcale nie potrzebuje. Nim zdążyłam w tym temacie zadziałać jak armagedon spadło na nas górne ząbkowanie i nawet nie w głowie było mi myślenie o tym. W czasie idących górnych jedynek potrafiła przespać ze smokiem pół nocy. Po tym przestałam się całkiem spinać. Skoro ona tego potrzebuje to ja nie będę jej tego zabierać. Jest jeszcze mała, na odzwyczajenie przyjdzie jeszcze czas, gdy będzie już duża i będę jej mogła to wytłumaczyć. Plan jest taki, aby jednak przed 2 urodzinami ze smoczkiem się pożegnać. Mam nadzieję, że nam się to uda.


PS. Powiedzcie mi dlaczego tak jest, że 70% dzieci, które mijam na spacerach, jedzie w spacerówce ze smokiem w buzi? Czy to wygoda rodziców? Aby dziecko po prostu się zamknęło, nie wymagało zbytniej uwagi i siedziało spokojnie? Czy o co chodzi? Może ja jakaś inna jestem i dlatego tego nie rozumiem...
Nie jestem zwolenniczką długiego karmienia piersią. Dlaczego? Chyba tylko dlatego, że po prostu bałabym się odstawienia coraz bardziej świadomego dziecka. Bałabym się, że będzie to ciężkie doświadczenie dla córki, jak i dla mnie.

Założyłam sobie więc karmienie do roku, jednak jak wiecie Karolcia odstawiła się sama w 9 miesiącu. Trudno, dziecka nie zmuszę. Początkowo było mi dziwnie, no bo jak to, ona sama zadecydowała, że nie chce mojego mleka? Trochę to przykre... Ale później zdałam sobie sprawę, że zostałam postawiona w sytuacji idealnej. Tak bardzo bałam się odstawienia. Przecież z miesiąca na miesiąc dziecko coraz więcej rozumie i coraz ciężej będzie mu tak po prostu zapomnieć o ulubionym cyciu. Dlatego cieszę się, że stało się tak jak się stało :)

Nie karmię już piersią i powiem to na głos, czuję się wolna! Żeby nie było, brakuje mi tego i jak pomyślę o malutkim okruszku przy piersi to się rozczulam, W karmieniu piersią jest coś magicznego, a trzymanie małego noworodka przy piersi to chwile wyjątkowe, ale same wiecie, każda z nas jest przecież człowiekiem i potrzebuje w końcu wytchnienia od tego małego ssaka.

Oczywiście nie wyobrażam sobie w ogóle nie karmić piersią i nigdy nie zrozumiem kobiet, które mając pokarm rezygnują z tego. Rozumiem jeśli były próby, jeśli pokarmu nie ma. Takie rzecz się zdarzają. Ale jeśli mleczarnia hula, a my po prostu nie chcemy bo nie, to jest to dla mnie dziwne i niezrozumiałe.

Takie podbramkowe sytuacje już nam nie grożą :)
Przypominam sobie początki naszego karmienia. Gdy moje mleczko było jedynym pokarmem jaki jadła Karolcia. Była całkowicie zależna ode mnie. Jadła cichutko i była skupiona tylko na tym. A później się zaczęło, rozpraszało ją wszystko, jadła z doskoku lub chciała sobie tylko pociumać. Dobrze, że to wszystko jest tak ułożone, to nie jest aż tak żal kiedy się o tym zakończy.

A oto jakie widzę plusy po zakończeniu karmienia piersią:

1. Nie wstaję w nocy co godzinę i zaczęłam się wysypiać. Nie śpię z cyckami na wierzchu :)
2. Mogę się napić alkoholu. Broń Boże, nie brakowało mi tego jakoś specjalnie, ale miło jest siąść wieczorem z mężem i napić się lampki wina. Albo w ciepły dzień ugasić pragnienie zimnym piwkiem. Zaraz wyjdę przed Wami na jakąś alkoholiczkę ;) ale która z Was tego nie lubi ;)
3. Nie muszę już nosić bluzek, które muszą mieć szybki dostęp do piersi.
4. Precz ze stanikami do karmienia.
5. Mąż się cieszy, bo ma je w końcu tylko dla siebie ;)
Z okazji 100 tysięcy wejść na bloga obiecałam Wam niespodziankę. Jest nią blogowe rozdanie. Cieszycie się? :)

Przy współpracy z Kącikiem Pusi i Pysia mam dla Was zabawkę w stylu Tildy.
Do wygrania taka oto Pani Zajączkowa:

Zabawka w stylu Tildy, którą możecie zgarnąć w rozdaniu

A oto regulamin rozdania:
1. Polub mój profil na FB
2. Polub profil Kącika Pusi i Pysia na FB
3. Zostaw komentarz ze swoim imieniem i mailem
4. Opcjonalnie - dodaj banerek rozdania na swojego bloga.
5. Czekaj z niecierpliwością na losowanie :)

Banerek rozdania, który możecie dodać na swojego bloga

W rozdaniu mogą brać udział blogujące mamy, ale również te, które bloga nie mają. Wystarczy wtedy polubić dwa fanpage na FB.

Zapraszam do zabawy!
Karolcia jeszcze sama nie chodzi. Próbuje póki co i najwięcej przeszła sama z 6 kroczków. Za to pięknie chodzi za rączki i uwielbia jak się ją prowadzi. Stąd też pomyślałam, że pora kupić pierwsze buty. Mój wybór padł na Attipasy.

Co to są Attipasy?

"Attipaski są lekkie, elastyczne i antypoślizgowe! Łatwo się je zakłada na miękkie i pulchne stopy dziecka, a dzięki odpowiednio wyprofilowanej podeszwie zapewniają swobodny ruch palców. Elastyczna i cienka warstwa podeszwy umożliwia kształtowanie cech niezbędnych do prawidłowego rozwoju umiejętności stopy: dobre czucie podłoża, wszystkich nierówności, a przez to właściwe dostosowywanie się do nich; możliwość nieskrępowanego doskonalenia reakcji równoważnych stopy i całego ciała; umiejętne przenoszenie ciężaru ciała - słowem zapewnia nie tylko idealne warunki mechaniczne, ale też te często ignorowane – pozwalające na stymulację zmysłów dziecka – czucia i równowagi. W przypadku Attipasów nie ma znaczenia również problem często sygnalizowany przez rodziców – wysokość podbicia. Są w stanie dopasować się i do tej płaskiej, i do tej wypukłej stopy. Attipasy nie potrzebują również modelowanej wkładki. Stópki dzieci do lat 3 cechują się fizjologicznym, płaskim kształtem spodu stopy. Naturalny kształt podeszwy Attipasów, zmusza stopy dziecka do prawidłowej pracy i kształtowania ich cech motorycznych. Można to potraktować jako idealny przykład połączenia ochrony stopy i zapewnienia im niezbędnych warunków do prawidłowego rozwoju. Oprócz tego Attipasy są przewiewne (dzięki specjalnym otworom wentylacyjnym w podeszwie). Bezpieczeństwo zapewniają również najwyższej jakości materiały, z których Attipasy zostały wyprodukowane - nie zawierają one żadnych szkodliwych substancji, co potwierdzają systematyczne testy toksykologiczne. Attipasy mogą być używane zarówno jako obuwie indoor’owe (kapcie domowe, obuwie do żłobka), jak i jako obuwie do zabawy na świeżym powietrzu; bardzo łatwo się je czyści."
Tekst pochodzi ze strony producenta www.attipas.pl

Przyszły do nas ładnie zapakowane
Są boskie!
Ktoś powie, ale jak to, przecież to podeszwa ze skarpetą! Może, ale ja jestem nimi zachwycona, Karolci dobrze się w nich chodzi i to co napisał o nich producent jest prawdą. Stópka dziecka dobrze pracuje, ma swobodę i nie jest skrępowana przez ciężkie, zabudowane buty. Na taką pogodę jak teraz jak znalazł. Nie są za gorące. Za to ja gorąco je polecam :)


PS. Stuknęło 100 tysięcy wejść! Już niedługo mała niespodzianka dla Was :)
Mam dla Was kilka propozycji prezentów, które można kupić dziecku na roczek. Będzie o zabawkach, bo to jako pierwsze przychodzi na myśl, gdy zastanawiamy się co by tu kupić.
A oto moje propozycje.


1. Pchacz. Najlepiej drewniany, bo będzie niezniszczalny, no i ładny.

Od siebie mogę polecić nasz pchacz-wózek z Boikido. Sprawdza się super i ostatnio jest pierwszą zabawką, po którą Karolcia sięga zaraz po przebudzeniu. Lubi z nim chodzić, cieszy się wtedy ogromnie, wrzuca też sobie do środka zabawki.

Nasz pchacz
Ewentualnie zamiast wózeczka możemy wybrać coś na wzór poniżej. Jest to typowy pchacz, który służy również do zabawy.
Pchacz z atrakcjami

2. Sorter. Zabawka przyszłościowa i edukacyjna. Karolcia dostanie od nas sorter właśnie na roczek. Zdecydowaliśmy się na drewniany sorter w kształcie Arki Noego. W zestawie znajdziemy zwierzątka, Noego i jego żonę oraz dużą łódkę, do której owe kształty ma wrzucać maluch.
Mamy dokładnie ten model. Zakupiliśmy go w Lidlu

3. Zabawki do ciągnięcia. Są idealne dla chodzących dzieci. Piesek na sznurku, kotek, a może autko. Dzieci uwielbiają ciągnąć za sobą ulubioną zabawkę. To właśnie taką zabawkę postanowiliśmy dołożyć do sortera. Wybraliśmy drewniany księżyc z firmy Boikido. Bardzo mi się spodobał, mam nadzieję, że przypadnie Karolci do gustu.

Boikido

4. Klocki drewniane. Moim zdaniem must have. Początkowo będą służyły do gryzienia, rozwalania i wrzucania i wyrzucania z pudełka, ale z czasem powstaną z nich różne ciekawe budowle. Również posłużą na wiele lat.


5. Stolik edukacyjny. Ma wiele opcji, uczy i bawi. Do wyboru plastikowe i drewniane, ja oczywiście kupiłabym drewniany.

Np. taki. Również z Boikido

6. Jeździk. Do wyboru jest pełno różnych jeździków: autka, motory, zwierzątka. Naprawdę jest w czym wybierać. My zdecydowaliśmy się na konika z firmy Little Tikes ze względu na to, że jest niski i dla naszej Kruszynki nie będzie jest za duży. Spokojnie siedzi sobie na nim, dotyka ziemi nóżkami i powoli uczy się na nim odpychać.

Little Tikes

Wszystkie przedstawione przeze mnie zabawki są przyszłościowe. Dziecko będzie się nimi bawiło długo. Nie lubię takich, które posłużą na chwilę i zaraz dziecko z nich wyrośnie. Lubię też, jak już zdążyliście zauważyć, zabawki drewniane. Uważam, że są porządne, cieszą oko i z pewnością nie zniszczą się tak szybko jak plastikowe. Z moim upodobaniem wyłamaliśmy się jednak przy jeździku, bo zależało nam na takim najniższym.

A co Wy macie zamiar kupić swoim pociechom na pierwsze urodziny?


PS. Jak co miesiąc zapraszam Was do Blogosfery Canpol. Warto próbować swoich sił i testować produkty lub organizować konkursy.