Dziś będzie krótko, bo coś czuje, że mój miś zaraz wstanie z drzemki. Jak już przy temacie spania jesteśmy, to muszę powiedzieć, że bardzo się u nas ostatnio poprawiło i ja w końcu się wysypiam! Karolcia zasypia na noc najczęściej o 20:00 i śpi ciągiem do 7:30-8:00! Szok, nie? Koło 5:00 jest tylko mała przerwa na mleczko, ale mimo to jest super. W końcu się wysypiamy. W dzień też jest dobrze, bo ma stałą drzemkę koło 11:00-12:00, która trwa bardzo różnie, od 1h do 3h!

A poza tym zęby bez zmian (nadal 8), jedzenie bez zmian (nadal apetyt dopisuje, a z obiadami bywa różnie), waga... ciężko powiedzieć, ale może niedługo dobijemy 10 kg :)

Co nowego?
- bieganie, Karolcia już nie chodzi, ona biega!
- na krówkę woła "buu", a na kotka "cici" - to takie słodkie :)
- nocnikowanie idzie całkiem sprawnie i bywają dni, gdy ani razu nie nasika do pieluchy, co jest świetne, ale bywają też takie, że na nocnik za żadne skarby usiąść nie chce, więc jak na razie nadal się tego uczymy
- daje buzi i bardzo lubi się przytulać
- coraz lepiej radzi sobie z samodzielnym jedzeniem widelcem czy łyżką, a nad samodzielnym piciem z kubka musimy jeszcze popracować.

www.magdalenapetecka.com
Karolajn właśnie wstała po 2 godzinnej drzemki, więc idę ją wyprzytulać, bo już się stęskniłam :)
Jakiś czas temu zmieniliśmy nasz fotelik Maxi Cosi Citi na większy z przedziału wagowego 9-18 kg. Z tego względu, że byliśmy zadowoleni z firmy Maxi Cosi po raz drugi ją wybraliśmy. Tym razem wybór padł na fotelik Maxi Cosi Priori, który w testach ADAC ma 3 gwiazdki. Wybraliśmy kolor niebieski, taki jak poniżej.
Źródło: http://www.maxi-cosi.com
Jak już pisałam kiedyś, dziecko powinno być przesadzone do większego fotelika dopiero wtedy, gdy z nosidła zaczyna wystawać mu głowa. Do tego musi mieć osiągniętą wagę 9 kg. Głowa Karolci w Maxi Cosi Citi była już na równi, a waga przekroczyła 9 kg, więc postanowiliśmy spróbować z nowym fotelikiem. Dopóki jednak głowa nie będzie jej wystawać, to na dłuższe trasy korzystamy jeszcze z nosidła, ponieważ jest ono bezpieczniejsze i o wiele lepiej śpi się w nim Karolci. W sumie myślałam, że jak Karolcia zacznie jeździć w pozycji pionowej, a nie półleżącej to będzie spokojniejsza i podróż będzie odbywała się milej ;) niestety, mimo, że więcej z nim widzi, to posiedzi 5 minut w spokoju, a później już ma dość i trzeba wymyślać różne zabawy. Myślę, że w końcu przyjdzie taki czas, że będzie siedziała spokojnie i nie próbowała się ewakuować ;)

Maxi Cosi Priori montowany jest na pasy bezpieczeństwa i naprawdę solidnie się trzyma. Rozmawialiśmy ze specjalistami i uznaliśmy, że na tę chwilę kupimy fotelik na pasy, a dopiero z następnego przedziału wagowego na isofix. Dlaczego? Ponieważ teraz dziecko zapięte jest w pięciopunktowe pasy, w fotelikach 15-36 kg chroni je pas samochodowy, więc bez isofixa fotelik nie będzie trzymać się stabilnie.

W foteliku można ustawić 4 pozycje siedziska, od pionowej do półleżącej. Ma zdejmowaną tapicerkę, regulowane pasy.

Póki co jesteśmy z fotelika bardzo zadowoleni i szczerze możemy go polecić. Jeśli macie pytania odnośnie tego fotelika to piszcie, bo może coś chcielibyście jeszcze wiedzieć, a ja to pominęłam :)


PS. Mam nadzieję, że podoba Wam się nowy wygląd bloga :)
Cierpię ostatnio na brak czasu. Nie to żebym nie miała kiedy posprzątać czy ugotować. Na to czas zawsze się znajdzie. Doszłam jednak do niesamowicie błyskotliwych wniosków, że najzwyczajniej brak mi czasu dla siebie. Wiem, wiem. Pewnie też tak macie.

W ostatnim tygodniu jednak dzień jeszcze bardziej mi się skrócił, bo wróciłam do projektowania. Tęskniłam za tym, mam nowe pomysły i chęć do pracy. Żeby tylko czasu było więcej...

Ostatnio Karolcia daje nam pospać i wstajemy dopiero po 7:00, a dziś nawet o 8:00! W końcu po 14 miesiącach nieprzespanych nocy mogę powiedzieć, że się wysypiam. Zdarzają się noce, gdy dopiero o 5 nad ranem otwieram oko, mąż robi butle, biorę Karolinkę do łóżka i zasypiamy ponownie. Jest super, bo jeśli do braku czasu doszłyby nieprzespane noce to byłoby ze mną kiepsko.

Nasz dzień wygląda teraz tak, że staramy się jak najwięcej czasu spędzać na dworze. Chociaż ostatnie upały zatrzymały nas jednak w domu. Nie szło wytrzymać. Z tym też wiąże się brak czasu, bo jak jestem poza domem to nie zrobię tego co mam zrobić. No ale nie narzekam, jest lato, więc się nim cieszymy :)

Karolcia ma już tylko jedną drzemkę w południe, która trwa od 1 godziny do max 3! Tak, takie cuda też się zdarzają :) Wtedy mam czas dla siebie, ale najczęściej korzystam z chwili i projektuję, a w międzyczasie myję podłogi, wywieszam pranie i mieszam w garach. Chociaż ostatnio staram się robić to przy Karolci (bo fajny pomocnik z niej), a jak śpi poświęcać czas pracy. Brakuje mi jednak chwili, w której bez liczenia minut siadłabym z książką, wyciągnęła nogi i odpoczęła. Sterta książek na mnie czeka, sezony serialów uciekają, a książki kucharskie patrzą na mnie tęsknie wołając "kiedy po nas sięgniesz...". Mąż pociesza mnie jednak, mówiąc, że jeszcze się w życiu nagotuję ;) Ma racje. Za 18 lat, jak Karolcia wyjdzie na studia. Wróć. Za 20-21 lat jak dzieci wyjadą na studia (mamy przecież w planach jeszcze drugiego berbecia) będę miała czas na książki, seriale, kucharzenie. To jest dobra perspektywa, więc cieszę się teraz macierzyństwem, patrząc jak moje dziecko z dnia na dzień zyskuje nowe umiejętności i staje się taką fajną dziewczynką (mimo że na ulicy jest dla ludzi chłopcem ;) ). Chyba się uzależniłam od bycia mamą :)

www.magdalenapetecka.com
Miało być krótko, bo przecież NIE MAM CZASU. A wyszło jak zawsze...
Nie każda kobieta może karmić piersią. Nie każda chce (ale w to wnikać nie będę). Nie każda karmi do czasu przejścia na mleko krowie, nie każde dziecko chce jeść z piersi aż tak długo. Sytuacji jest wiele a wszystkie łączy to, że przychodzi kiedyś czas, że pora przerzucić dziecko na mleko modyfikowane. Na półkach taki wybór, że głowa boli. A my oczywiście chcemy dla naszego maluszka jak najlepiej (wiem, kp byłoby najlepsze, ale tak jak pisałam wyżej, nie zawsze się da).

Źródło: pixabay.com
Karolcia odstawiła się od piersi sama w 8 miesiącu i musiałam znaleźć takie mleko, z którego w pełni byłabym zadowolona, a ona po piciu nie miała żadnych problemów brzuszkowych. Przekopałam chyba skład każdego mleka modyfikowanego, więc mogę wyciągnąć pewne wnioski, które mam nadzieję, pomogą Wam w wyborze (post nie jest sponsorowany).

Najlepsze mleko wg mnie to Hipp. I do dziś Karolcia je pije. Najkrótszy i najlepszy skład, do tego mleko wykonane jest ze składników BIO oraz zawiera praebiotyki i probiotyki.

A oto skład Hipp 3 (powyżej 12 mc): "odtłuszczone mleko, oleje roślinne (palmowy*, rzepakowy, słonecznikowy), laktoza, błonnik pokarmowy (galaktooligosacharydy z laktozy), cytrynian potasu, ortofosforan wapnia, cytrynian wapnia, siarczan magnezu, witamina C, siarczan żelazawy, stabilizator - kwas mlekowy, naturalne kultury bakterii kwasu mlekowego (Lactobacillus fermentum hereditum1), witamina A, witamina E, witamina B2, jodan potasu, biotyna, witamina D, witamina B12. 1Lactobacillus fermentum CECT5716. *olej palmowy ze zrównoważonych upraw ekologicznych, certyfikowanych przez niezależne jednostki kontrolne. Nie zawiera glutenu. Mleko dla dzieci HiPP 3 JUNIOR Combiotik® nie zawiera składników modyfikowanych genetycznie."

Super, prawda? Prosty i dobry skład. Dodatkowo mleko dobrze się miesza, nie pieni się, nie powstają żadne grudki. Cenowo wypada nawet nawet. Nie jest tanie, ale nie jest też bardzo drogie. Kiedyś za 800 g płaciłam w Lidlu 39,99 zł. Teraz niestety zmienili opakowanie i gramaturę. Zamiast puszek kupujemy mleko w kartonie o gramaturze 600 g jeśli kupujemy Hipp Comboiotik i 800 g jeśli kupujemy BIO. Hipp stworzył dwa rodzaje mleka, a kiedyś był tylko jeden.

Moim drugim typem, nad którym warto się pochylić jest Rossmannowskie mleko Babydream. Składowo wcale nie wypada tak źle. Sami zobaczcie "Demineralizowana serwatka w proszku (z mleka), mleko w proszku odtłuszczone, oleje roślinne (rzepakowy, słonecznikowy), maltodekstryna, tłuszcz mleczny, serwatka w proszku (z mleka), składniki mineralne (sole wapniowe kwasu ortofosforowego, wodorotlenek potasu, siarczan magnezu, siarczan manganu) emulgator (lecytyny (z soi)), witaminy (witaminy C, witamina E, niacyna, witamina A, kwas pantotenowy, ryboflawina, tiamina, witamina K, witamina B6, witamina D, kwas foliowy, biotyna, witamina B12), przeciwutleniacze (palmitynian askorbylu (zawiera soję), mieszanina tokoferoli), inozytol, chlorek choliny. Zawartość składników odżywczych podlega wahaniom typowym dla produktów naturalnych." Jedynie ta maltodekstryna... Mogłoby jej tu nie być. Zastanawia mnie też obecność serwatki na pierwszym miejscu, chyba lepiej gdyby było tam mleko... Cenowo super. Za 500 g zapłacimy 16,99 zł!! A w promocji nawet 14 zł! Szok. Próbowaliśmy tego mleka, Karolci podeszło, nie miała po nim zaprać, ale przy mieszaniu strasznie się pieniło! Minusem jest też to, że mleko jest do nr 3 (powyżej 9 mc), a wydaje mi się, że powinno być jakieś następne, aby odpowiednio uzupełniać dietę rocznego dziecka.

A teraz dwa mleka według mnie najgorsze.

Enfamil. Mleko znane, reklamowane, uważane za super ekstra. Cenowo ok. 52 zł za puszkę 800 g. A jaki skład, a taki: "syrop glukozowy, odtłuszczone mleko, pełne mleko, oleje roślinne (oleina palmowa, olej rzepakowy, olej sojowy, olej kokosowy, wysokooleinowy olej słonecznikowy), sacharoza, laktoza, olej (z ryb) o wysokiej zawartości DHA, fosforan wapnia, emulgatory (lecytyna sojowa, mono i dwuglicerydy kwasów tłuszczowych), kazeina, węglan wapnia, stabilizator (fosforan potasu), cytrynian potasu, siarczan żelazawy, etylowanilian, chlorek sodu, siarczan cynku, nikotynamid, chlorek choliny, przeciwutleniacz (palmitynian askorbylu), octan-DL-alfa-tokoferolu, chlorek wapnia, D-pantotenin wapnia, chlorowodorek pirydoksyny, siarczan miedzi, palmitynian retinylu, chlorowodorek tiaminy, ryboflawina, siarczan manganu, kwas pteroilomonoglutaminowy (kwas foliowy), selenin sodu, jodek sodu, fitomenadion, cholekalcyferol, cyjanokobalamina, D-biotyna. Syrop glukozowy na pierwszym miejscu! To ja może od razu podam dziecku cukier? Jak dla mnie to jakieś nieporozumienie...

Nestle Junior. Słodko, bo i syrop glukozowy i maltodekstryna: "Mleko odtłuszczone, maltodekstryna, oleje roślinne (oleina palmowa, niskoerukowy olej rzepakowy, olej słonecznikowy), laktoza z mleka, śmietanka zmleka, syrop glukozowy w proszku, cytrynian wapnia, lecytyna sojowa (emulgator), fosforan wapnia, cytrynian magnezu, witaminy (C, E, kwas pantotenowy, niacyna, B1, A, B2, B6, D3, K1, kwas foliowy, biotyna, B12), siarczan żelazawy, siarczan cynku siarczan miedzi, jodek potasu. Produkt bezglutenowy. Gdyby nie to byłoby naprawdę dobrze. Cena: ok. 16 zł za 350 g.

A jakie mleka piją Wasze dzieci? Zwracałyście uwagę na skład?


*składy porównywałam w mlekach modyfikowanych oznaczonych nr 3 (powyżej 12 mc życia, oprócz Babydream, którego "trójka" jest od 9 mc)
Zanim przejdę do opisania mojego procesu czyszczenia pieluszek, muszę wspomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii. Mamy bowiem pieluszki, mamy wkłady, a co jeszcze oprócz tego potrzebujemy?
Co jeszcze potrzebujemy oprócz pieluszek?
- zamykane wiadro do przechowywania brudnych pieluch (10 litrów najmniej)
- specjalną torbę na przechowywanie brudnych pieluch w podróży
- olejek z drzewa herbacianego (jest antybakteryjny i zapachowy)
- proszek do prania antybakteryjny i odkażający

A teraz po kolei opiszę Wam jak postępuję z brudnymi pieluchami.

Źródło: pixabay.com
1. Wyciągam wkład z kieszonki i myk pod kran z zimną wodą. Koniecznie zimna, bo ciepła utrwala plamy. Płuczę wkład i pieluszkę, wykręcam i wrzucam do wiadra. Do wiadra dodaję kilka kropel olejku.
2. Gdy wiadro całkiem się zapełni, czas nastawić pranie. Wrzucam pieluszki wraz z wkładami do pralki i nastawiam pranie na 40 stopni z dodatkowym płukaniem. Wlewam pół miarki płynu do prania Bobini i ok. 40 ml. antybakteryjnego proszku MioCare (jest on przyjazny dla środowiska). Ma działanie bakteriobójcze i przeciwbakteryjne.
3. Wiadro po pieluchach, zlewam najpierw zimną wodą, a później wrzątkiem. Płuczę i już jest gotowe do ponownego zapełnienia.

Proste? Proste :)

Co jakiś czas robię pranie w 60 stopniach. Wtedy przed zasadniczym praniem włączam opcję płukania.

Pranie nie jest wcale uciążliwe, w końcu robi to za nas pralka ;)
Zanim zdecydujemy się na zakup pieluszek wielorazowych zastanawiamy się najczęściej ile na początek musimy ich kupić. Powinnyśmy zadać sobie pytanie co ile dni chcemy prać i pomyśleć ile mniej więcej takich pieluszek dziennie potrzebować będzie nasze dziecko (czyt. w jakim jest wieku). Wiadomo bowiem, że niemowlaki załatwiają swoje potrzeby częściej, a dziecko roczne, które uczymy korzystać z nocnika, rzadziej będzie zabrudzać pieluchę.

Źródło: pixabay.com
Ile pieluszek wielorazowych potrzebujemy?
Jeśli chodzi o niemowlę, to mogę tylko wypowiedzieć się "na sucho". Wydaje mi się, że potrzebowałabym ok. 15 pieluch (8 otulaczy, 7 kieszonek) + wkłady do tego. Sporo tetry, kilkanaście wkładów z mikrofibry, kilka bambusowych. Wkładów nigdy za wiele. 

Aktualnie mamy same kieszonki (zamierzam jeszcze dokupić otulacze). Mamy 5 kieszonek pokrytych z zewnątrz polarem minky i 6 kieszonek z PUL-em na zewnątrz. Do tego wkładów z mikrofibry 17, 8 wkładów bambusowych i tetrę w ilości 6, bo myśląc, że nie będzie mi ona potrzebna spakowałam ją z za małymi już ciuszkami i wyniosłam na strych. Będę musiała dokupić kilka otulaczy i tetrę, bo będą one idealne na jesień - zimę, o ile wcześniej nie wyjdziemy w pieluch. Dlaczego na tę porę roku? Ze względu na czas trwania suszenia. Tetra i otulacze schną najszybciej. Mikrofibra i bambus potrzebują trochę więcej czasu, dlatego gdy już nie będzie tak ciepło będą schły dłużej. Należy pamiętać, że oprócz tetry nie suszymy nic na kaloryferze! Wkłady i warstwa PUL mogą ulec zniszczeniu. Teraz, gdy jest ciepło pieluszki wraz z wkładami potrafią wyschnąć mi w pół dnia lub w całą noc. Najszybciej schną mi kieszonki i mikrofibra. Wkłady bambusowe potrzebują zwykle kilku godzin więcej.

W nocy używamy jeszcze pampersów, bo nie chcę Karolci rozbudzać przewijaniem, a obawiam się, że jak poczuje mokro, to się zbudzi. Może wypracuję w końcu jakiś super zestaw i wtedy na noc również będę kładła ją w wielo. Póki co mam cykora :) A może któraś z mam poradzi mi jaki byłby najlepszy wkład na noc? 

Co ile dni piorę wielorazówki?
Z zestawem, który mam i wysadzaniem Karolci na nocnik wychodzi średnio co 2-3 dni. To zależy ile siku było na nocniku i ile picia zostało wypite. W upały sporo pije wody, więc też częściej sika ;) Ale zdarzają się dni takie jak wczorajszy, gdzie pół dnia była sucha pielucha, bo całe siku lądowało w nocniku ;)

To by było na tyle, nie będę Was zasypywać zbyt długimi tekstami, żebyście mogli przetrawić te informacje :) Jeśli macie jakieś pytania to piszcie. Ja dopiero w temacie raczkuję i się uczę, ale postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania.

A w następnym poście o tym jak prać i jak dbać o pieluszki wielorazowe.

Jak już pisałam, jakiś czas temu przeszłyśmy na pieluchy wielorazowe. Stąd też, będę Was przez najbliższy czas karmić postami o nich, abyście wiedzieli z czym to się je :) Będzie w miarę krótko i mam nadzieję, że przystępnie.

Jakie są rodzaje pieluszek wielorazowych?
1. Kieszonka - pieluszka wykonana jest z PUL-u (nieprzemakalnego materiału), a w środku obszyta jest miękkim polarkiem. Na zewnątrz może być obszyta polarem minky lub również PUL-em. Do środka pieluchy (kieszonki) wkładamy odpowiedni wkład.

Kieszonka PUL
Kieszonka minky
Kieszonka. W "tę dziurę" wkładamy wkład

2. Otulacz - to taka kieszonka bez kieszonki ;) do otulacza montujemy wkład lub nakładamy go na pieluszkę formowaną. Otulacze, tak jak i kieszonki, są najczęściej w rozmiarach OneSize. Dzięki specjalnym napom wyregulujemy sobie je zarówno na 3-miesięcznego bobasa, jak i na chodzącego roczniaka.
3. Pieluszka AiO (All in One) - są to tak naprawdę gotowe pieluszki. Nie potrzebujemy do nich, ani wkładów, ani otulaczy. Ewentualnie, jeśli chcemy zwiększyć jej chłonność możemy dopiąć dodatkowy wkład. Minusem jest ich długie schnięcie i to, że są dość drogie i dostępne w odpowiednich rozmiarach, a nie tak jak kieszonki i otulacze, które dostaniemy w rozmiarze OneSize (rosną razem z dzieckiem).
4. Formowanki - uszyte z kilku różnych materiałów (bambus, bawełna, kokos) w taki sposób, że nadaje się im kształt pieluszki jednorazowej. Nie potrzebujemy przy nich dodatkowych wkładów. Nakładamy na nie otulacz.

Jakie są rodzaje wkładów do wielorazówek?
Wkłady mają najczęściej kształt podłużny. Są też dość grube. Mogą być wykonane z różnych materiałów.
1. Wkład z mikrofibry - najczęściej trójwarstwowy, gruby, bardzo chłonny. Skutecznie zachowuje wilgoć w środku. Najlepiej sprawdza się w kieszonkach, ponieważ w otulaczu stykałby się z pupą dziecka, a w bezpośrednim kontakcie może wysuszać skórę.

Wkład z mikrofibry
2. Wkład z bambusa - trójwarstwowy lub czterowarstwowy. Jest antybakteryjny, ale nie zachowuje wilgoci tak jak mikrofibra, dlatego polecany jest przy nauce korzystania z nocnika. Stosowany przy kieszonkach i otulaczach.

Wkład bambusowy
3. Wkład węglowo-bambusowy - jest chyba najbardziej chłonny. Składa się z dwóch zewnętrznych warstw mikropolaru z włóknami węglowymi z bambusa oraz z wewnętrznych dwóch warstw mikrofibry. Dla kieszonek i otulaczy.
4. Wkłady na noc - trójwarstwowe, duże, składane na 2 lub 3 razy.
5. Tetra - tak, tak, zwykła tetra też może służyć nam za wkład. I jest tanim rozwiązaniem, a także jej dużym plusem jest to, że szybko schnie (w porównaniu do innych wkładów). Jednak nie jest tak chłonna jak pozostałe.

Dodatkowym wkładem mogą być papierki biodegradowalne lub wkładki nazywane "sucha pupa" (wykonane z cienkiego mikropolarku). Kładziemy je na pieluchę i grubsze sprawy zostają zatrzymane (nie brudzą pieluchy), a drugą ich funkcją jest poczucie suchości.

Mam nadzieję, że taki wstęp do tematu się Wam spodoba. Oczywiście już niedługo kontynuacja :)


Tymczasem zapraszam Was do blogosfery Canpol http://canpolbabies.com/pl/blogosfera
Tym razem do testów lub konkursów przeznaczony jest bardzo fajny zestaw stołowy. Zapraszam!

Rozpoczęłyśmy przygodę z nocnikiem. Jakieś dwa miesiące temu zaczęłam Karolcię powoli do nocnika przyzwyczajać. Sadzałam ją, czasem nawet w ubraniu, żeby się z nim oswajała. Na początku, wiadomo, siedzieć nie chciała, pozwalałam jej więc na zabawę z nocnikiem, przenoszenie go, wkładanie zabawek. Taka zabawa pomogła i od miesiąca nie mamy problemu, aby posadzić Karolcię na nocnik. Zaczęłyśmy więc powoli przygotowywać się do odpieluchowania, ale tak na spokojnie.

Czemu już? Po pierwsze żeby przyzwyczaić Karolcię do nocnika, bo to może trochę trwać. A po drugie uznałam, że Karolcia powoli jest gotowa na nocnik. Dodatkowo przeszliśmy na wielorazowe pieluchy (o nich już niedługo) i mam nadzieję, że pomoże jej to w zrozumieniu tego, że jak zrobi siku to ma mokro. Może się łudzę, nie wiem. Może przy drugim dziecku powiem, po co mi to było tak wcześnie. Ale jeśli Karolinka załapie to będę dumna i szczęśliwa, ale jeśli nie, to zaczniemy na nowo za rok. Nic na siłę.

Jaki nocnik kupić? 
My mamy najzwyklejszy z Ikei i póki co sobie chwalimy. Karolcia chętnie na nim siada, więc wnioskuję, że jest wygodny. Wiem, że są nocniki grające, świecące, ale czy naprawdę jest sens wybulać na nie tyle kasy? Ja tego sensu na razie nie widzę, ale może kiedyś zmienię zdanie.

W jakim wieku dziecko powinno nauczyć się korzystania z nocnika?
Każde dziecko jest inne. Ma inny charakter, inaczej się rozwija, dlatego jest to bardzo indywidualna kwestia i trzeba ją samemu wyczuć. I przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość słuchając komentarzy "jeszcze sika w pieluchę? Moja x miała 8 miesięcy i już robiła do nocnika". Super. Ale jest różnica pomiędzy sadzaniem dziecka na nocnik i przypadkowym łapaniem siuśków, a zrozumieniem dziecka po co nocnik i czemu nie sikamy do pieluchy. Odpieluchowanie ma miejsce wtedy, gdy dziecko już w ogóle nie leje w pieluchę! Są dzieci, które faktycznie w okolicach 15 miesiąca umiejąc zakomunikować swoje fizjologiczne potrzeby, a są takie, które nawet w wieku 2 lat nie będą na to gotowe. Dlatego nie ma co stresować dziecka i siebie, bo nerwy nic w tym nie pomogą. Nie można więc zmuszać dziecka do siedzenia na nocniku, karać za to, że zrobiło obok lub krzyczeć, że nalało w majty. Takie rzeczy będą się jeszcze jakiś czas zdarzać, więc musimy się z tym pogodzić.

A oto moje rady dotyczące odpieluchowania:
1. Do nauki czystości najlepiej wybrać lato, ewentualnie ciepłą wiosnę, po to, aby dziecko nie przeziębiło się, mogło biegać często bez pieluchy, siadać samo na nocnik i abyśmy nie musieli ściągać przed sikaniem kilka warstw.
2. Dajmy dziecku pobawić się nocnikiem, niech się z nim zapozna.
3. Za każdym razem, gdy mamy nocnikowy sukces chwalmy dziecko i cieszmy się.
4. Możemy przejść na wielorazówki, bo w pampersie "jest wiecznie sucho". Aczkolwiek wiadomo, że nie wszystkim dzieciom przeszkadza mokra pielucha.
5. Ustalmy stałe pory wysadzania. U nas wygląda to tak, że sadzam przed spacerem, po spacerze, przed drzemką, po drzemce.
6. Możemy zacząć od "łapania kupy do nocnika". My zaczęliśmy do tego, widać przecież kiedy dziecko robi ;) więc moment jest łatwy do wyłapania. Od kilkunastu dni mamy same sukcesy w tej kwestii i zapomniałam już co to jest kupa w pieluszce ;)

Jak nam do tej pory idzie?
Jak na początki chyba nie jest źle. Sygnalizowania rzecz jasna jeszcze nie ma, ale myślę, że z czasem też do tego dojdziemy. Kilka razy zdarzyło się, że nocnik został przez dziecię wzięty, mama posadziła i cała procedura zakończyła się sukcesem, więc może powoli coś w tej główce zaczyna świtać ;)


A jakie jest Wasze podejście do tego tematu? Kiedy macie zamiar uczyć dziecko korzystania z nocnika? Jak sprawa wyglądała u Was?
Za nami szczepienie przeciwko śwince, odrze i różyczce. Te szczepienie wywołuje u rodziców chyba największe kontrowersje i często jest odraczane w czasie. Dziecko powinno być zaszczepione w 13 lub 14 miesiącu życia (kolejna dawka w 10 roku życia), ale rodzice często zwlekają z tym jak najdłużej. Dlaczego? Sama do dziś nie wiem i nie jestem w stanie udzielić Wam odpowiedzi, ale może Wy macie własne doświadczenia z tą szczepionką. Podejrzewam jednak, że ma to związek z plotką, krążącą wśród rodziców, że szczepienie mmr może być przyczyną autyzmu u dzieci. Jest to nieprawdą i nie ma żadnych medycznych podstaw, aby tak twierdzić. To tylko mit.
Początkowo jednak postanowiłam odroczyć szczepienie, ale sama nagle zadałam sobie pytanie, że dlaczego to właściwie nie wiem. Przekopałam internet i do konkretnych wniosków nie doszłam, więc postanowiłam normalnie o czasie zaszczepić Karolinkę.

Szczepiąc dziecko na mmr musimy przygotować się na to, że po tym szczepieniu bardzo często występuje u dzieci gorączka lub stan podgorączkowy. I o dziwo, nie w dniu lub dzień po szczepieniu a nawet do dwóch tygodniu od szczepienia (najczęściej 7-9 dzień po). Może pojawić się też wysypka i ogólne złe samopoczucie, jak przy przeziębieniu. U nas właśnie w 9 dniu pojawiła się gorączka, a w 10 dniu wysypka. Stan podgorączkowy utrzymywał się jeszcze na drugi dzień i poza nim na szczęście nic się działo.

Cieszę się, że już te szczepienie za nami, a kolejne dopiero za ok. 5 miesięcy. Szkoda, że nie dalej...
Ostatnio z zabawą w miejscu bywa ciężko, ale jeszcze mimo to się ona zdarza. Karolcia najwięcej czasu spędza chodząc i przenosząc różne przedmioty, tudzież zabawki, z miejsca na miejsce. To dla niej największa frajda. Są jednak zabawki, które potrafią choć na chwilę przybić ją do podłogi ;) (i nie będę wymieniać misek, garnków czy zawartości naszych szuflad, a NORMALNE zabawki).

A oto zabawkowe hity dla roczniaka:

1. Lego duplo. Nasz numer jeden. Jak weźmie pudełko i zacznie wyciągać, przeglądać, łączyć klocki, rozłączać to końca nie widać. Bawi się zwierzątkami i ludzikami. Jednym słowem strzał w dziesiątkę, bo naprawdę spędza przy tym sporo czasu. A co najważniejsze tatuś też szczęśliwy, bo poniesiony wyobraźnią buduje razem z dzieckiem ;) Mamy właśnie taki zestaw + jakieś pojedyncze elementy i klocki jeszcze z mojego dzieciństwa.

Źródło: lego.com
2. Drewniany pchacz na kijku. Dobra, dobra. Nie sprawia, że dziecko siedzi w miejscu i się bawi, ale też nie o to chodzi. Chodzi o to, aby dziecko się bawiło, nawet jak ma chodzić ;) mamy tą zabawkę od 3 dni, a Karolcia bawi się nią przez większość dnia. Oprócz pchania i prowadzenia kij służy oczywiście do innych ciekawych rzeczy, jak walenie nim o bramkę do kuchni, gonienie z nim za psem lub stukaniem nim o podłogę. Zastosowań jest cała masa, a dziecko szczęśliwe. Wybór takich kijów jest ogromny, my mamy jakiegoś smoka (?) podobnego do tego na zdjęciu z koralikami, które fajnie grzechoczą.

Źródło: drewnianezabawki.com.pl
3. Interaktywny kosz piknikowy LeapFrog. Tę zabawkę Karolcia dostała od chrzestnego na roczek i uważam, że jest świetna i potrafi zająć dziecko, przynajmniej moje ;) W koszu mamy "kocyk" piknikowy, talerzyki, kubeczki, widelce i jedzenie, które wraz z talerzykami jest sorterem. Kosz ma dwie opcje: melodyjek lub rozróżniania kształtów. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że jest tylko po angielsku. No ale cóż, niech ma i się cieszy, bo jak muzyczki lecą to cieszy się niezmiernie. A cudo wygląda tak.
Źródło: humbi.pl
4. Lalka. No i na koniec klasyk gatunku. Zwykła lalka z miękkim tułowiem ale gumowymi kończynami (ale zabrzmiało hahaha). Koniecznie z włosami, za które można szarpać, ale również czesać. Lalę można kłaść spać, wozić w wózku i karmić. Taka lala to super zabawka :)


A jakie zabawki są hitami u Waszych dzieci?