I stało się. Kupiliśmy coś różowego i typowo dziewczęcego. A mianowicie taki o to zamek księżniczki.
Takie cuda w Biedronce
Zakup okazał się trafiony i Karolinka od razu rozpoczęła zabawę w małą księżniczkę ;) no a tak na serio, to spodobało jej się wchodzenie i wychodzenie, robienie "kuku", a już najlepiej jak do okienka podejdzie nasz pies i zaglądnie do środka, wtedy jest już pełnia szczęścia i okrzyki radości. Do środka można znosić też różne zabawki, przez co mama zadowolona, bo przynajmniej nie walają się po całym pokoju ;)

Namiot jest prosty w obsłudze i rozłożeniu. Nie zajmuje aż tak wiele miejsca, ma dwa okienka i wejście zaczepiane na rzepy. Przeznaczony jest dla dzieci od 3 lat, ale widać nawet młodszym może sprawić niezłą frajdę ;) Kupiliśmy go w Biedronce. W cenie regularnej był po 50 zł, nam udało się dorwać ostatni na jakiejś przecenie za całe 40 zł. Naprawdę się opłacało.
Za nami kolejny miesiąc, który wcale nie obfitował w jakieś wielkie zmiany. Motorycznie mamy nową umiejętność, którą jest wspinanie się na łóżka i meble. Z dnia na dzień moje dziecko jest coraz bardziej cwane, co zaczyna mnie przerażać ;) aby wspiąć się wyżej lub czegoś dosięgnąć podsuwa sobie podest (wiecie, taki stopień dla dzieci, np. do dostawienia do umywalki w celu umycia rąk ;)) i myk, już jest wyżej.

Poza tym wybiły się kolejne zęby, tym razem górne czwórki, co było okupione płaczem po nocach i niespokojnym snem. Dolne czwórki widać już na zakręcie, więc jestem pewna, że jeszcze kilka dni będziemy mieć gorsze noce. Niestety w takich chwilach nie obchodzi się bez leku i na noc musimy podać Nurofen, który całe szczęście pomaga i po nim Karolinka śpi o wiele lepiej.

Nastąpił też powrót do lęku separacyjnego, znów jest tak, że jak tylko Karolcia straci mnie z oczu to uderza w płacz. Ciągle chce być ze mną i nie odstępuje mnie na krok.

Z mamą najlepiej
Mamy za sobą też pierwsze awantury z tupaniem i krzykiem. Wierzcie mi, że ciężko wtedy utrzymać nerwy na wodzy, ale staram się. Chyba poświęcę temu odrębny post.


W tym miesiącu miałam okazję testować kilka produktów Canpol Babies, które udało się zdobyć w Blogosferze. Wszystkie produkty pochodzą z serii Piraci.

1. Dwa fartuszki 24m+ i 36m+
2. Dwie butelki antykolkowe 300 ml i 240 ml
3. Zestaw stołowy

Całość w pełnej okazałości
 Pierwsze wrażenie: Wizualnie super, lubię tę kolekcję marynistyczną. Jakościowo też bardzo dobrze.

1. Fartuszki (śliniaczki). Ktoś by pomyślał "a po co takiemu dużemu dziecku śliniak?". Po pierwsze może się przydać, a jakże. Śmieję się, że moje dziecko je całą sobą i o ile w domu mi to nie przeszkadza, może mieć wszystko w keczupie, to poza domem wolę jednak, aby była w miarę czysta. Stąd też takie śliniaczki mogą przydać się na "wielkie wyjścia". Ale ich drugą funkcją może być zakładanie do zabawy, o której z góry wiadomo jak się skończy. Np. do malowania farbami. Dużym plusem przy tej opcji jest kieszonka, którą posiadają. Dziecko może schować do niej np. pędzelki lub kredki. Fartuszek jest wodoodporny i łatwy do czyszczenia. Jednak ma jeden minus. Jest wiązany. O wiele bardziej przydałby mi do gustu, gdyby miał rzepy.

2. Butelki antykolkowe EasyGrip. Polecam wszystkim butelkowym mamom. Te butelki są naprawdę wytrzymałe i fajne. W Tommee Tippee, którą wcześniej używaliśmy zepsuł się system antykolkowy i butelka zaczęła przeciekać. W butelce Lovi bardzo szybko zaczęła ścierać się skala. Natomiast butelki Canpol używamy od jakiegoś czasu i złego słowa o nich powiedzieć nie mogę. Te spodobały mi się jeszcze bardziej, niż wcześniej przez nas posiadane, ze względu na to, że w wyposażeniu mają szczoteczkę do mycia smoczków. Bardzo fajny gadżet, którego nie musimy dodatkowo kupować.

Mniejsza 240 ml, większa 300 ml
3. Zestaw stołowy. Już wcześniej mieliśmy okazję dostać do testów podobny zestaw z serii "Wesołe zwierzątka", który opisywałam TU. Naczynia używamy do tej pory i są super. Po myciu w zmywarce nie starły się obrazki, jedynie ze sztućców zeszły do zera. Ale całość oceniam na mocną 5 :) Stąd podejrzewam, że aktualny zestaw jest również dobry jakościowo i fajnie się u nas sprawdzi. Uważam, że ma lepszy design niż poprzedni i miseczka wydaje się być głębsza niż poprzednia, ale może dlatego, że jest inaczej wyprofilowana.
Piracki zestaw
Jemy :)
Jak widać na zdjęciu powyżej, małe sztućce są idealnie dopasowane do małej rączki.
No to jesteśmy w domu. Po prawie miesiącu nieobecności. Najpierw stacjonowaliśmy u moich rodziców, później odwiedziliśmy polskie morze, a na koniec zawitaliśmy do Poznania. Teraz czas się ogarnąć po takim długim urlopie.

Nad morzem było cudownie. Pogoda się udała, ani razu nie padało i przekonałam się, że nasza Karolcia to anioł. Potrafiła godzinami bawić się na plaży i tym samym dała nam trochę odpocząć :) Podróż zniosła dobrze (500 km), mimo że mało spała, a apetyt dopisywał jej jak zawsze. Jednym słowem dziecko spisało się na medal ;) Już w myślach planujemy kolejne wakacje...

Wracając zajechaliśmy do Poznania, zaraz po Krakowie, naszego ulubionego miasta. Obeszliśmy rynek wzdłuż i wszerz i zjedliśmy pyszny obiad, z okazji naszej drugiej rocznicy ślubu. W sumie świętowaliśmy cały dzień jedząc lody w lokalnych lodziarniach i pijąc dobrą kawę. Karolcia dzielnie nam asystowała :)

Jeśli ktoś nie śledził naszego Instagrama to zapraszam do zdjęć.



Tymczasem idę nadrabiać blogowe zaległości. Ciekawa jestem co tam u Was słychać :)
Źródło: pixabay.com

W końcu wyczekany urlop, a co za tym idzie odpoczynek również na blogu. Odezwę się jak wrócę, a tymczasem możecie nas śledzić na Instagramie (@kolorlova) :)

A po powrocie recenzja super produktów Canpol Babies, które udało się wygrać w kolejnej edycji Blogosfery. Jeśli jeszcze nie próbowałyście, to zapraszam. Naprawdę warto :)



Też tak macie? Przecież to się w ogóle nie opłaca sprzątać ;)

Od soboty gościmy naszą rodzinkę. Moją kuzynkę z mężem i trzema córeczkami w wieku (3, 8 i 11 lat). Karolcia zachwycona dziewczynkami, czasami potrafi zniknąć na godzinę i ładnie się z nimi bawić. Ale takiego armagedonu po zabawie jeszcze nie widziałam. Jest moc :) Do tego dochodzi roznosząca wszystko Karolcia. A to otworzy pudło z pieluchami i je powyciąga, a to dorwie paczkę chusteczek nawilżanych i powyciągała wszystko. A to szuflada w kuchni ją przyciągnie i cała zawartość znajduje na podłodze. Takich sytuacji mogłabym wymieniać w nieskończoność, także wierzcie mi, jest wesoło :) W tym momencie podziwiam mamy, które potrafią ogarnąć taką rozbrykaną gromadkę dzieci. Myślę, że dwójka dzieci w przyszłości w zupełności nam wystarczy :)
Lubię firmę Skip Hop. Mają ciekawe produkty i piękne wzornictwo. W szczególności do gustu przypadła mi seria Zoo, w której możemy skompletować dziecku rzeczy z ulubionym zwierzątkiem od zastawy stołowej począwszy na walizce kończąc.

Jako że naczyń nam nie brakuje i pełno mamy różnych miseczek i talerzyków, musiałam obejść się smakiem i poszukać takiej rzeczy, która z pewnością by nam się przydała. I wynalazłam. Mały plecaczek dla dziecka ze smyczą! Plecak jest idealny dla dziecka w wieku 1-3. Ma regulowane paski, jest lekki i ma odczepianą smycz bezpieczeństwa. Jak dla nas super sprawa, bo po pierwsze Karolcia nigdzie nam nie ucieknie, a po drugie ryzyko upadku na asfalt się zmniejsza, a przy próbach biegania upadki stały się normą. Ja wiem, że dziecko musi się nauczyć upadać i nie chcę jej przed tym całkiem chronić, ale jeśli mogę zminimalizować upadek np. na kostce brukowej, to czemu nie. Tym bardziej, że kilka takich upadków Karolcia zaliczyła, co skończyło się zdartym nosem i czołem.
Zdjęcie ze strony producenta

Do wyboru jest 7 zwierzątek. Ciężko było się zdecydować, ale w końcu po namyśle wybraliśmy sowę :)

Plecak super sprawdza się na wycieczkach

A tutaj rynek w Trutnovie
 Jak Wam się podoba taki plecak? Co myślicie o smyczy dla dziecka?
W poniedziałek w nocy Karolcia dostała gorączki. Podaliśmy Nurofen, temperatura spadła. Rano, jak tylko lek przestał działać znów wzrosła i tak cały dzień. Na dworze upały, my w domu, ogólnie sauna. Całe szczęście Karolinka wesoła, apetyt dopisywał, robiła się tylko marudna i śpiąca, gdy pojawiała się gorączka. Dostawała lek i szła spać. W nocy spała ładnie, dopiero nad ranem zaczęła być gorąca. Dziś było już trochę lepiej. Temperatura nie była wysoka, utrzymywał się jedynie stan podgorączkowy. Zastanawiam się więc, czy to lekka trzydniówka, czy może ząbkowanie na całego. Aktualnie wychodzi jej chyba z 6 zębów na raz. Bo u nas nic nie może iść po kolei, tylko od razu z grubej rury. Mam nadzieję, że jutro już będzie bez gorączki, bo w domu są straszne nudy. Już dziś stała przy drzwiach i chciała iść na dwór. Do lekarza póki co się nie wybieramy, nie chcę żeby złapała tam inne dziadostwo, a że innych objawów brak to czekamy i obserwujemy. To pierwszy raz, nie licząc szczepienia, gdy dostała gorączki.

A oto mój mały choruszek. Oczywiście w wielo.

Co się u nas na gorączkę sprawdziło? 
Z pewnością mogę polecić Nurofen w syropie, ten zwykły. I Paracetamol w syropie z Hasco. Karolinka nie ma problemu z wypiciem tych dwóch leków i co najważniejsze działają, bo skutecznie obniżają u niej temperaturę. Ale wiadomo, że każdy lek działa inaczej na każde dziecko.

Trzymajcie kciuki, żeby nic się z tego nie wykluło, bo za tydzień śmigamy nad morze, więc musimy być w pełni sił :)
Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem zamiany pampersów na pieluszki wielorazowe, jednak jakoś było mi nie po drodze, bo trzeba było nad tym przysiąść i rozeznać się w temacie. Jednak w końcu się zaprałam, a to dlatego że:

1. Zaczęła denerwować mnie ilość zużytych pampersów w koszu. Śmieci ciągle czekały do wyrzucania i jak pomyślałam sobie, że to wszystko ląduje na śmietnisku i rozkłada się ok. 300 lat to aż słabo mi się zrobiło... Dbam o ekologię, segreguję śmieci itd, więc nic nie stało na przeszkodzie, aby nie zacząć przygody z pieluszkami wielo.

2. Stwierdziłam, że łatwiej będzie oduczyć Karolcię korzystania z nocnika, gdy skojarzy siku=mokro. Nie myliłam się, bo szybko zakumała w czym rzecz.

3. Są zdrowe. Nie uczulają, są przewiewne i wspomagają rozwój stawów biodrowych.

4. Są tanie. Nie mówię tańsze, bo można kupić takie pieluszki, że szybko pójdziemy z torbami. Ale w ogólnym rozrachunku wyjdą o wiele taniej niż jednorazówki.

5. I mają takie piękne wzory, że idzie się w nich zakochać ;)