Ostatnio na blogu padło zdanie, że planujemy drugą ciążę. Tak właśnie. Podjęliśmy decyzję, że Karolcia będzie miała rodzeństwo i wkrótce zabieramy się do roboty ;) Czemu nie szliśmy na żywioł tylko wszystko planujemy? A to dlatego, że do tej pory chcieliśmy jeszcze trochę pożyć. Niektórzy się oburzą, że jak to, ale jak się miało mocną siódemkę (mąż się śmieje, że w 10 stopniowej skali trudności dzieci, Karolcia to właśnie mocna 7 ;)) to trzeba odsapnąć. Z drugiej strony nie chcieliśmy za dużej różnicy wieku, więc też nie ma co zwlekać. Mam nadzieję, że nasze plany zakończą się sukcesem.

Przeglądając Internety wpadają mi do głowy różne akcesoria ciążowe i wyprawkowe, których przy Karolci nie miałam, a zawsze chciałam mieć. Wiele wydatków związanych z kompletowaniem wyprawki odejdzie (chyba, że hormony ciążowe uderzą mi do głowy ;)), więc będę mogła sobie pozwolić na inne rzeczy. 

Wiecie czego nie miałam, a co uważam za must have? Cebuszki! Nie wiem, jak mogłam pominąć ją w swojej liście wyprawkowej, ale całe szczęście już wkrótce sobie to odbiję :)

Kojarzycie Cebuszkę? Wiecie czym jest? Jeśli nie to już wyjaśniam. 

Cebuszka ma różne zastosowania i produkowana jest przez firmą Ceba Baby. Może służyć kobiecie w ciąży w znalezieniu idealnej pozycji do snu czy siedzenia, może być używana przy karmieniu maluszka lub służyć jako podparcie dla siedzącego malucha. Poduszka wypełniona jest atestowaną mikroperłą styropianową, która jest bardzo trwała i idealnie dopasowuje się do kształtu ciała.

Do wyboru macie 3 rodzaje Cebuszek, w wersji welurowej lub dżersejowej.

1. Cebuszka Duo (do spania). Przyda się w szczególności w zaawansowanej ciąży, kiedy to znalezienie w nocy idealnej pozycji do spania graniczy z cudem. Będąc w ciąży z Karolcią zwijałam więc jedną kołdrę i kładłam na niej nogę, aby wygodnie leżeć na boku. Mając taką Cebuszkę nie miałabym takiego problemu. Powiem Wam więcej, spanie w ten sposób zostało mi do dziś, dlatego już teraz korzystam z niej i śpi mi się bardzo wygodnie. To zasługa dwukomorowej budowy Cebuszki Duo. Część przeznaczona do położenia głowy wypełniona jest miękką kulką silikonową, a reszta poduszki mikroperłą.
http://sklep.cebababy.eu/B2B/productRange?pindex=0_4
2. Cebuszka Mini (do karmienia). Najpierw w ciąży mamy problem ze znalezieniem sobie dobrej pozycji do spania, a później bardzo często świeżo upieczone mamy nie mogą początkowo znaleźć idealnej pozycji do karmienia. Z pomocą przychodzi Cebuszka mini, która właśnie ma pomóc nam w karmieniu noworodka. Z doświadczenia wiem, że taka poduszka bardzo się przydaje. Ja sama początkowo kładłam sobie na nogi poduszkę, aby było mi wygodniej karmić malutką Karolinkę. Jednak nie było to takie komfortowe. Z taką Cebuszką karmienie byłoby prostsze. Ale nie tylko do karmienia może posłużyć nam ta mała wersja Cebuszki. Karolcia upodobała ją sobie do siedzenia, tak w ogóle ją sobie upodobała. Bo jak tylko zobaczyła co przyszło w paczce od razu rzuciła się na Cebuszkę Mini. Któregoś dnia weszłam do jej pokoju, a Karolcia udawała, że karmi swoją lalę używając przy tym Cebuszki. Widok był przesłodki :)
Sesja odbyła się oczywiście przy pomocy mojej małej asystentki
http://sklep.cebababy.eu/B2B/productRange?pindex=0_3
3. Cebuszka Multi. To tak naprawdę połączenie funkcji Cebuszki Mini i Cebuszki Duo. Jest to opcja ekonomiczna, gdy nie możemy pozwolić sobie na dwie poduszki, najlepiej wtedy wybrać właśnie tą, ponieważ będziemy mogły wykorzystać ją zarówno w ciąży jak i po porodzie. Moja koleżanka przez całą ciążę spała właśnie z Cebuszką Multi i była bardzo zadowolona. Po porodzie używała jej przy karmieniu synka, a gdy był już troszkę większym niemowlakiem układała mu z niej milutkie gniazdko.
http://sklep.cebababy.eu/B2B/productRange?pindex=0_1
Najlepsza zabawa to oczywiście kotłowanie się na łóżku ;)
 Na koniec chciałam Wam przedstawić, moim zdaniem, najważniejsze zalety Cebuszek:
- zdejmowany pokrowiec, który można prać w pralce
- możliwość dokupienia wypełnienia
- różnorodność wzorów, każda z Was z pewnością znajdzie wzór stworzony dla siebie
- a co najważniejsze jest to polski, atestowany produkt.

Jakie jest Wasze zdanie na temat takich poduszek? Korzystałyście z nich podczas ciąży? Ja osobiście jestem nimi zachwycona i z pewnością posłużą nam na długo. 
Ja wiem, że już po wakacjach, że już tak jesiennie się robi. Nie wiem jak u Was, ale u nas od kilku dni brak słońca i takie zimno, że aż z domu nie chce się wychodzić. Nagły spadek temperatury to nie jest to co lubię. Czekam na wrzesień pełen słońca, taki jak był i może jeszcze końcówka tego miesiąca nas rozpieści. A póki co myślami wracam do naszych wakacji i wspominam jak bardzo były udane.

Na końcu Helu
Relacja z naszych wakacji miała powstać już dawno, ale zanim się ogarnęłam jest już jak widać końcówka września. Mimo to dodam to co miałam w planach, bo jestem pewna, że planując przyszłe wakacje sięgnę sama do tych wspominek, a mam nadzieję, że Wam również pomogę w snuciu kolejnych wakacyjnych planów.

Wiadomo, że nad morzem spędzamy głównie czas na plaży, ale jak pogoda nie dopisuje staramy się jakoś zorganizować ten czas. Chociaż może nie wszyscy z Was lubią wylegiwać się na plaży i zwiedzają pobliskie miejscowości. My tak pół na pół ;)

Jeśli kiedyś będziecie z dziećmi w okolicach Półwyspu Helskiego, Jastrzębiej Góry czy małego Trójmiasta to koniecznie odwiedźcie te miejsca.

1. Fokarium na Helu. Może szału nie robi, ale dla dziecka naprawdę warto tam pójść. W szczególności w porze karmienia, bo poza nią chyba za wiele nie zobaczymy. Karmienie fok połączone jest z ich treningiem, więc zobaczymy różne focze sztuczki. Poza tym, że była masa ludzi (!), mimo że był to koniec sezonu, to było warto, bo Karolince się podobało. Bilet wstępu kosztuje grosze - jedyne 5 zł. A całość ze sprzedaży biletów przeznaczone jest oczywiście na foki i fokarium.

Takie tłumy właśnie
2. Hel. Moim zdaniem jest to miejscowość, którą należy odwiedzić bezwzględnie będąc w tamtych rejonach. Klimat tam panujący, te małe domki, piękny kościół w cegle i to, że dalej już nie pojedziesz ;) robi naprawdę wrażenie. Poza tym jeśli ktoś interesuje się militariami znajdzie tu raj. Bunkry, muzea wojskowe, fortyfikacje - sporo tam tego.

Hel
3. Rewa. To mała wioska rybacka, której atrakcją jest "miniaturowy Półwysep Helski". Tak sobie go nazwałam, bo tak naprawdę to niewielki cypelek, pas piasku oddzielający na Zatoce. Tym się różni od Helskiego, że oddziela wody zatoki, a nie zatokę od morza. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi ;) A wygląda to tak:

Rewa. Pogoda w ten dzień niestety nie sprzyjała
4. Aquapark w Redzie. Jeśli traficie na brzydką pogodę warto odwiedzić ten Park Wodny. Sądzę jednak, że w środku sezonu, w deszczowy dzień są tam tłumy. Jest to bowiem jedyny fajny aquapark w pobliżu. Nie mam zdjęć, więc krótko go opiszę, a jak będziecie chcieli zobaczyć jak wygląda wyszukacie go w Internecie. Jest to basen inny niż wszystkie, bowiem wiele atrakcji odbywa się na pontonach. Dzika rzeka, zjeżdżalnie, basen z falą - wszędzie siedzicie na pontonach. Śmiałam się, że jeszcze nigdy nie wyszłam taka sucha z basenu. Ma to swoje plusy i minusy. Przy dużej ilości ludzi pontonów pewnie braknie. Sam basen wzbudził we mnie mieszane uczucia. Może dlatego, że był nowo otwarty i wiele jest niedociągnięć. Na duży plus brodzik dla dzieci, z różnymi zjeżdżalniami i statkiem. Karolcia nie chciała stamtąd wychodzić tak bardzo jej się podobało. No i na duży minus cena. Za 3 godziny za 2 osoby dorosłe zapłaciliśmy 120 zł! Uważam, że to o wiele za dużo. (Opis tego aquaparku znajdziecie również w poście Aquaparki godne polecenia)

Wypisałam Wam tylko te "atrakcje", które widzieliśmy i spodobały się nam. Nie mieliśmy zbytnio czasu na korzystanie z reszty dostępnych tam rozrywkowych miejsc ze względu na pogodę, która się udała, więc większość czasu spędziliśmy na plaży.

Na koniec dwie miejscówki, w których śmiało możecie zjeść będąc w tamtym rejonie. Bo jeśli chodzi o jedzenie to jesteśmy ciężkimi ludźmi ;) Jesteśmy wybredni, ale nie pod względem tego, że wielu rzeczy nie jemy, ale chodzi o to, że skoro płacimy niemałą raczej kasę to chcemy zjeść dobrze i zdrowo.

1. Lody u Kojota. Niebo w gębie! Lody naturalne i to czuć, nie jakaś ściema jak w większości lodziarni. Lody robione na miejscu, smaki takie, że głowa mała. W pamięci mam ciągle smak palonego masła, gdzie czuć było na języku prawdziwe masło. Pychota! Sami zobaczcie :)

Lody w czarnym wafelku czekoladowym
2. Restauracja Papay w Jastrzębiej Górze. Naprawdę porządna restauracja, w której jadłam chyba najpyszniejszą pomidorówkę (oprócz własnej rzecz jasna ;)) i pierogi ze szpinakiem i wędzonym łososiem. Spodziewałam się oczywiście mrożonego szpinaku w tych pierogach, bo przecież większość idzie na łatwiznę, ale dostaliśmy pyszne pierogi ze świeżym szpinakiem w takiej ilości, że jedną porcję najedliśmy się w dwójkę.


I to by było na tyle. Przygotowuję Wam jeszcze wpis dotyczący fajnych miejsc w Trójmieście i Toruniu, w którym się zakochałam :)
Zanim na blogu pojawi się kolejny post o relacji z naszych wakacji muszę napisać coś, co jest ważne dla każdej zabieganej mamy.

Przyznam się Wam, że mam problem z odpoczynkiem. Odkąd zostałam mamą nie potrafię odpoczywać. Też tak macie? Powiedzcie, że nie jestem w tym sama. Nie umiem już bezmyślnie leżeć na kanapie, mam problem, żeby się wyluzować i naprawdę wypocząć. Przecież ciągle jest coś do zrobienia! Ale powiedziałam dość. Nic się nie stanie, jeśli poświęcę dla siebie 4 godziny tygodniowo. Przecież to tak niewiele.

I wiecie co zrobiłam, aby wypocząć naprawdę? Zapisałam się na jogę. W końcu. To było moje marzenie od dawna, a teraz przed planowaną drugą ciążą bardzo się przyda. Przyda mi się wysiłek fizyczny (wczoraj były pierwsze zajęcia, a ja mam zakwasy na całym ciele, więc jeśli ktoś myśli, że joga to tylko oddychanie i relaks, to się myli!), przyda się bycie sam na sam ze sobą i odrobina oddechu.

Cieszę się jak głupia. Karimatę kupiłam i już nie mogę się doczekać kolejnych zajęć.

A Ty co zrobisz dla siebie, droga mamo? :)


Tytuł posta jest dość przewrotny, ponieważ przewrotne bywają dwulatki. Mają swoje humory i niekiedy ciężko je okiełznać. Dziś post o tym, że na wakacjach z dzieckiem można naprawdę wypocząć ;)


Na początku jak zawsze zaznaczę, że każde dziecko jest inne. Każdy rodzic ma też inny model wychowania, więc nad morzem może być różnie. Mocniejsze charaktery mogą ciągle czegoś się domagać, w końcu na każdym kroku napotkamy karuzele, zabawki, pamiątki. A z kolei inne nie zwrócą na to najmniejszej uwagi. Ja napiszę Wam jak to było u nas.

Do końca nie wiedziałam jak to będzie. Karolcia jak (prawie) każde dziecko lubi wszystko co świeci i gra, więc atrakcje typu karuzela, auto na 2 zł bardzo jej się podobają. Jak to na wakacjach, rodzice wrzucają trochę na luz i fundują dziecku taką zabawę. Karolcia oczywiście musiała na każdą z takich zabawek wsiąść, aż któregoś dnia zaproponowałam jej wrzucenie 2 zł na karuzeli. To był pierwszy i ostatni raz. Owszem, podobało jej się, ale szału nie było. Myślałam, że będzie inaczej i że później za każdym razem trzeba będzie jej tłumaczyć, że tym razem pieniążka nie wrzucimy. A tu szok. Karolinka nadal wchodziła do tych sprzętów, ale za każdym razem mówiła "nie wrzucaj pieniążka mamusiu". Widocznie jazda na karuzeli nie do końca sprawiła jej radość. Za to bardzo spodobała jej się gra w cymbergaja. Nad morzem możecie spotkać malutkie stoły dla dzieci, odpowiadające nawet dwulatkom. Jak ona się cieszyła, gdy krążek leciał, a jej udało się w niego trafić. I jak tu nie dać takiej radości dziecku :) Także jeśli chodzi o tego typu atrakcje obyło się bez awantur.

Co "złego" może nas jeszcze spotkać w nadmorskich miejscowościach? Pamiątki, zabawki, wszędzie ta sama chińszczyzna i shit. Swojego czasu siedzieliśmy z mężem w temacie pamiątek, dlatego mamy o nich właśnie takie, a nie inne zdanie. Lubimy pooglądać, zobaczyć, co nowego się pojawiło, ale raczej nic nie kupujemy (chyba, że jakieś pamiątki typowo regionalne, które pewnie i tak produkują w Chinach, ot taka ironia losu). Tego samego staramy się uczyć nasze dziecko. Karolcia wchodziła do takiego sklepiku, oglądała, pokazywała nam co jej się podoba, czasem mówiła nawet, że coś by chciała, ale wychodziliśmy z niczym. Nie robiła awantur, nie płakała, że coś musi mieć. Chciałabym, żeby zawsze tak było, nawet jak będzie starsza. Staramy się nie zarzucać jej zabawkami, nie rozpieszczać. Nie chodzi tu o oszczędzanie, ale o wychowanie. Z chęcią kupiłabym jej wszystko co jej się podoba, ale co mi to da? Skończy się tym, że będzie od nas wymagała coraz więcej, aż w końcu mało co będzie ją cieszyć, skoro wszystko będzie mogła mieć na zawołanie.

Pomyślicie sobie pewnie, że dziwna i skąpa ze mnie matka, ale sytuacja z nad morza utwierdziła mnie w przekonaniu, że dobrze robię. Byliśmy w fokarium na Helu (atrakcje dla dzieci w następnym poście) i tam oczywiście zatrzęsienie pluszowych foczek. Przeszliśmy straganami, oglądaliśmy, Karolcia pokazywała, które jej się podobają (oczywiście różowe) i postanowiliśmy z mężem, że sprawimy jej taką pamiątkę. Nigdzie jednak nie mogliśmy znaleźć średniej foki, wszędzie były same duże, albo bardzo małe. Mówiliśmy więc ciągle Karolci, że tylko oglądamy. Po trzech dniach znaleźliśmy przy okazji na jakimś straganie właśnie taką foczkę. Kupiliśmy ją i daliśmy Karolci, a ona powiedziała wtedy "tęskniłam za tym, baldzo kocham taką fockę". To był wyczekany prezent i foczka towarzyszy nam od tamtej chwili non stop. A ja cieszę się, że Karolcia będzie doceniać takie rzeczy.


Atrakcje były, pamiątki były, a zapomniałabym o najważniejszym. O plaży i morzu. Przecież to tu spędzamy najwięcej czasu z naszym dzieckiem (o ile pogoda dopisuje). Nam całe szczęście dopisała, więc potrafiliśmy przesiedzieć na plaży cały dzień, robiąc jedynie przerwę na obiad. Jeszcze nigdy tak nie wypoczęłam na plaży! Jak Karolcia miała 3 miesiące, to i owszem, spacerowaliśmy plażą, posiedzieliśmy, ale z niemowlakiem to całkiem inaczej. W następnym roku dwukrotnie odwiedziliśmy polskie morze, z roczną Karolinką i 3 miesiące później. Źle nie było, ale wymagała wtedy większej uwagi. A to sobie piaskiem oczy zatarła, a to chciała koniecznie iść do morza, a to babki trzeba było robić. A teraz? Teraz to luksus ;) My na kocu, a Karolcia bawiła się w piasku, biegała za piłką, stawiała babki z piasku, pluskała się w wodzie w wykopanej dziurze albo przynosiła wodę w wiaderku z brzegu morza. Sama do wody nie ciągnęła, bała się trochę meduz i fal, więc nie musiałam ją odciągać od wody. Cudownie było razem z nią pobudować zamki z piasku, wykopać dużą dziurę i na nowo poczuć się dzieckiem :) Gdy przychodziła pora drzemki zasypiała w cieniu półnamiotu, a my wtedy rozkoszowaliśmy się widokami. Udało mi się nawet przeczytać na urlopie całą książkę! Więc chyba coś to znaczy ;)





A jak wyglądały Wasze wakacje? Jak Wasze dzieciaki zachowywały się na plaży?

Czy Wy też tak macie, że zanim wdrożycie się w "normalne" życie po urlopie to musi minąć trochę czasu? Ja mam tak zawsze, przez pierwsze dni nie mogę się odnaleźć i z niczym się nie wyrabiam (tak, przez tego posta będzie opóźniony obiad ;)). Tona prania, sprzątanie, zakupy. Wszystko na raz. Dobrze, że pogoda nieciekawa, to przynajmniej nie jest mi szkoda, tego siedzenia w domu i ogarniania wszystkiego na raz.

Dziś będzie krótko, ale szykuję dla Was fajne artykuły z relacjami z naszego wyjazdu. Odwiedziliśmy Półwysep Helski, Trójmiasto, Toruń i Poznań, więc jest o czym pisać. Wyjazd był udany, pogoda dopisała. Muszę też pochwalić Karolcię. Spisała się na medal. W podróży nie marudziła, grzecznie siedziała i oglądała krajobrazy. Super zniosła nocleg w innym miejscu i wszystko ją cieszyło. A co najważniejsze rozgadała się na całego. Buduje już takie złożone zdania, że nie nadążam :) A czasem jak coś powie, to rozwala nas na łopatki. Przez ostatnie dwa tygodnie zaczęła się era pytań "jak, gdzie, czemu, po co, kiedy". Codziennie pytała "a gdzie nasz pokój jest?", albo "a jaką zupkę będziemy jeść". Codzienność ją nurtuje i to jest niesamowite. Dodatkowo zaczęła nazywać zapachy. Jak byliśmy na basenie nagle mówi do mnie "mamo pachnie basenem". A jak odebraliśmy psa od dziadków i jechaliśmy z nim autem po długiej rozłące powiedziała, że "pachnie Milcią". Zaskakuje mnie ta nasza córka na każdym kroku :)