Czy Wam też tak czas ostatnio ucieka? Nie wiem czy to charakterystyczne dla dzisiejszych czasów, czy może dla rodziców, czy też to po prostu starość ;) w każdym razie zaraz zleci rok od naszej przeprowadzki, a ja czuję jakby to było wczoraj. Święta Bożego Narodzenia również wydawały mi się takie odległe, a tu już zaraz, za chwileczkę będziemy ubierać choinki. Pierwszy raz spędzimy Święta w nowym mieszkaniu :) Będzie magicznie. 

A jutro Karolcia kończy 2,5 roku i znów pytam: kiedy to zleciało? To jednak chyba przy dziecku czas tak goni. 

2,5 letnia Karolcia jest taka rozbrajająca i fajna. Nie mogę się nią nacieszyć i nachwalić. Gdy zostaje u babci i dziadka w dzień, a my jedziemy coś załatwić to jakoś tak cicho jest i dziwnie. Dom z nią jest weselszy, cały wypełniony miłością. Bo Karolcia jest ciągle wesoła, prawie wcale nie płacze (chyba, że mocno się w coś uderzy), całymi dniami śpiewa piosenki, które chłonie jak gąbka. Bunt dwulatka to już przeszłość i teraz naprawdę można się dogadać, bez żadnych fochów i problemów. A zabawa to jest dopiero coś! Karolinka potrafi się sama bawić i sobą zająć i to przez dłuższy czas. Zabawy, które wymyśla czasem nie mieszczą mi się w głowie. Musi mieć naprawdę rozbudowaną wyobraźnię. Oczywiście razem też się bawimy, ostatnim hitem jest zabawa w bibliotekę :) mąż się śmieje, że zawodowo skrzywiam dziecko (sama jestem po bibliotekoznawstwie) ;) ale ta zabawa to absolutny hit. Karolcia jest bibliotekarką, a ja czytelnikiem, później razem przeglądamy wypożyczone książki. Pewnie za jakiś czas jej przejdzie, bo zauważyłam, że ma fazy na różne rzeczy. Kiedyś dzień w dzień układała puzzle, jakiś tydzień temu, cały dzień rozwiązywałaby zadania dla dwulatków, naklejała naklejki, a teraz przegląda i czyta książki. I tak pół dnia :)

A tu wymyślony przez Karolcię namiot, który opierał się na krzesełku, kuchence i wózku do sprzątania. Pomysł własny :)
Wybaczcie mi, że ostatnio mniej mnie na blogu, ale miałam do zrobienia kilka ważnych projektów i drzemkę Karolci wykorzystywałam właśnie na to, ale już do Was wracam i mam nadzieję, że posty pojawiać się będą częściej :) 


Nie wiem jakim cudem ten temat nie zalazł się jeszcze na blogu. Jakoś całkiem wypadł mi z głowy, a uważam, że jest ważny.

Karolcia w tym miesiącu kończy 2,5 roku, śmiało mogłaby, więc iść do przedszkola (niektóre przyjmują już takie małe dzieci, jeśli są samodzielne i zgłaszają potrzeby fizjologiczne) lub oczywiście do żłobka. Jednak nie posłaliśmy jej, ze względu na to, że oboje z mężem pracujemy z domu, więc mamy ten komfort, że spokojnie możemy dzielić się opieką nad córką. Dodatkowo uważam, że mimo że Karolcia lubi dzieci, potrafi się z nimi bawić i dobrze radzi sobie w grupie, to nie jest gotowa na to, aby zostawać beze mnie. Wiem, że oczywiście by się przyzwyczaiła, ale nie chcę jej fundować takiego stresu, skoro sytuacja mnie do tego nie zmusza. Kiedy poślemy Karolcię do przedszkola? Póki co temat jest otwarty i do końca nie wiemy. Ciężko mi jest powiedzieć, jaka Karolcia będzie we wrześniu przyszłego roku, może będzie gotowa na przedszkole. Ale wstępny plan jest taki, aby poszła do przedszkola jako 4 latek.

Jako, że mamy jesień, a już niedługo zimę, pogoda nie sprzyja długim spacerom postanowiłam zapełnić Karolci jakoś czas i zorganizować jej jakieś zajęcia. Na szczęście w naszym mieście jest dość spora oferta zajęć dla takich maluchów. Z pewnością nie taka jak powiedzmy we Wrocławiu, ale póki co wystarczająca. Byliśmy na różnych zajęciach, ale najbardziej spodobały nam się te organizowane w bibliotece. Pasuje nam też dzień, godzina, więc wszystko dobrze się złożyło. A i Karolcia jest zadowolona i chętnie na nie chodzi. Są to zajęcia z rodzicami, więc nie ma stresu, że musi zostać sama.

Żródło: http://biblioteka.jelenia-gora.pl
Źródło: http://biblioteka.jelenia-gora.pl
Dodatkowo wraz z grupką znajomych ustaliliśmy sobie jeden dzień na takie "domowe przedszkole" i spotykamy się co tydzień u każdego z nas. Organizujemy wtedy dzieciom jakieś zabawy i kreatywne zajęcia, a one mogą pobyć ze sobą, porobić coś ciekawego i wspólnie się pobawić. My również mamy czas na pogadanie :)

Póki co więcej czasu jej nie zapełniałam, nie chcę jej przeładowywać. Chcę żeby z chęcią chodziła na takie spotkania i czekała na nie z radością. Czasem jeszcze zabieram ją do mojej mamy do przedszkola na rytmikę czy po prostu na zabawę, aby pobyła z różnymi dziećmi.

A w pozostałe dni robimy sobie różne prace plastyczne, wyklejamy, rozwiązujemy zadania z książeczek dla dwulatków, ale też mamy czas na wygłupy, nudę i oczywiście zabawę :)
Jak tam spędziliście długi weekend? Wypoczęliście? My spędziliśmy go w gronie rodziny, bowiem w odwiedziny przyjechała moja kuzynka z mężem i trzema córeczkami. Powiem Wam, że dawno tak nie wypoczęłam ;) Dziwne? Jak można wypocząć przy czwórce dzieci? Wyobraźcie sobie, że się da :) Owszem, pokój może i wyglądał jak po armagedonie, ale dziewczynki tak wspaniale się bawiły, że Karolcia przychodziła jedynie po to, aby się przytulić, napić czy zjeść. Co więcej wymyślały różne zabawy, a Karolcia, mimo że najmłodsza, to ciągle dotrzymywała im kroku.

Poza tym jestem z niej dumna, bo od wakacji zrobiła spory postęp w relacjach z dziećmi. Wcześniej była trochę wycofana, nieśmiała, a teraz pięknie się bawi, nie wstydzi się, rozmawia, a nawet w pewnych momentach szefowała ;) Cieszę się, bo zależy mi na tym, żeby miała dobry kontakt z dziećmi i nie bała się takich sytuacji.

Przez ten weekend naszła mnie też refleksja dotycząca rodzeństwa. Patrząc jak dziewczynki świetnie się bawią, jak dobrze się dogadują doszłam do wniosku, że nie możemy pozwolić na to, aby Karolcia była sama. Musi mieć rodzeństwo, bo dom z jedynakiem jest taki pusty. Ja wiem, że będą kłótnie, nieporozumienia, zazdrość, ale to normalne. Będzie też wspólna radość, zabawa i miłość, bo miłość siostrzana lub braterska jest jedyna w swoim rodzaju.

To chyba ten czas. To chyba czas, w którym jestem gotowa. Gotowa na drugie dziecko.

Źródło: pixabay.com

Wiecie co, myślałam, że ząbkowanie mnie już nie dotyczy. Całkiem o nim zapomniałam, o ja głupia! A przecież jeszcze zostały piątki... Te nieszczęsne piątki. Myślałam, że może chociaż one jedne wyjdą całkiem niezauważone i nagle powiem "mężu! nasza córka ma już wszystkie piątki!". O nie nie, nie ma tak łatwo.

Zaczęło się od słabego snu. Nie wiem kiedy się wyśpię, nie wiem kiedy odzyskamy z mężem w końcu swoje i tylko swoje łóżko. Chociaż nie powiem, te małe ciepłe ciałko jest tak słodkie, że w sumie aż tak bardzo mi to nie przeszkadza. Byleby tylko spało i nie wierciło się, nie kotłowało, nie gadało przez sen, nie szukało misia, kotka, owieczki i liska. Po prostu spało. I powiem Wam szczerze, że totalnie nie rozumiałam co się stało, że ta moja córa znów przestała sypiać w nocy. Bo naprawdę, na wakacjach i jakiś czas po nich nie mogłam narzekać na jej sen. Przesypiała do rana z małą wędrówką do nas wczesnym rankiem. Nie wiedziałam co jest powodem tego zepsucia, dopóki nie ujrzałam przebijającej się dolnej prawej piątki.
Całe szczęście drzemki w dzień są raczej spokojne i dość długie (nawet 2 godziny). Kiedyś te dziecko musi odespać.

W tamtym tygodniu do słabego snu doszedł brak apetytu i problemy brzuszkowe. Czyli taki ząbkowy standard. O czym również zapomniałam i przypomniałam sobie dopiero wczoraj, zachodząc przez kilka dni w głowę, czemu te moje dziecko nie chce jeść.

Pewnie się dziwicie, czemu skojarzyłam te fakty tak późno, ale ząbkowanie kojarzy mi się typowo z okresem niemowlęcym, który właśnie przez te ząbkowanie był ciężki jak cholera. A że przerwa w ząbkowaniu trwała u nas rok to już zdążyłam ten nieprzyjemny czas zakopać gdzieś w czeluściach mej świadomości.

Wiecie jaki jest plus tej całej ząbkowej historii? Że to już ostatnia prosta! Że tylko 4 piątki i ząbkowanie uznam za zakończone ;)

Z ciekawości wpisałam sobie w "szukaj na blogu" właśnie "ząbkowanie" i się przeraziłam. Tyle postów, w którym poruszam ten temat. Naprawdę dały nam te zęby popalić... ;)
Wyobraźcie sobie, że dziś mijają dokładnie 3 lata odkąd zaczęłam prowadzić bloga. Początkowo może nie wychodziło mi to aż tak dobrze, jak teraz, ale wierzcie mi, początki są trudne. W ciągu tego czasu na blogu pojawiły się nowe kategorie w tym chętnie odwiedzany przez Was dział "Zdrowie" i "Biblioteczka". Założyłam również profil na FB i Instagramie, gdzie również możecie śledzić nasze przygody :) Zmieniła się też szata graficzna, stali czytelnicy może pamiętają w  jakich kolorach była jeszcze jakiś czas temu ;) Liczba odsłon i stałych czytelników ciągle rośnie, co niezmiernie mnie cieszy. A każdy ślad zostawiony przez Was w postaci komentarza jest bardzo miły.



Postanowiłam w ten dzień zrobić zestawienie postów, które cieszą się największym powodzeniem. A więc do dzieła :)

1. Wycofane kaszki Holle. Nie dziwię się, że to właśnie ten post znalazł się na miejscu pierwszym. Kaszki Holle są bowiem chętnie kupowane ze względu na prosty i niezawierający cukru skład. Jednak w grudniu 2014 roku pojawiła się informacja o tym, że do partii kaszek dostały się dwie niebezpieczne substancje. Wiele z Was zapewne zaczęło szukać wtedy informacji na temat rodzaju wycofanych kaszek. Pomocną stroną może być w takich sytuacjach strona Państwowej Inspekcji Sanitarnej, gdzie znajdziemy Ostrzeżenia publiczne dot. żywności. Powiem Wam, że od czasu afery z Holle, odwiedzam tę stronę regularnie, aby być pewnym, że to co spożywamy jest w 100% zdrowe.

2. Jakie mleko modyfikowane wybrać? Drugie miejsce. I też nie jestem zdziwiona, bo jest to ważny temat. Wiadomo, że mleko modyfikowane nie zastąpi nigdy mleka matki, ale są różne przypadki, w których musimy po nie sięgnąć. Nie oceniam matek, które od razu decydują się na podanie noworodkowi mm, to ich sprawa, ale jeśli już chcą to robić, niech to robią z głową i wybiorą mleko pozbawione tony cukru, konserwantów czy chemicznych dodatków.

3. Jaki przewijak wybrać? Taki mały przegląd przewijaków. Opcja przewijak na komodzie nam się sprawdziła, ale kto wie, może przy drugim dziecku wybiorę coś innego :)

4. Nasz fotelik Maxi Cosi Citi - opinia. Wybór fotelika dla dziecka to niezwykle istotna rzecz (tak jak większość rzeczy, jak widać ;)). Moja opinia jest nadal niezmienna i uważam, że ten fotelik jest naprawdę bardzo fajny. Przy drugim dziecku również mamy zamiar go używać.

5. Nasza nowa spacerówka Baby Design Enjoy - opinia. To zrozumiałe, że szukacie opinii o wózkach przed ich zakupem. Zależy Wam, aby wózek był funkcjonalny, wygodny. Po prawie dwóch latach użytkowania właśnie tej spacerówki mogę śmiało stwierdzić, że jest sprawdzona i ani razu nas nie zawiodła. Jeśli chcecie przeczytać więcej zapraszam TU -> opinia po roku użytkowania Baby Design Enjoy.

Kolejne 5 miejsc pozostawiam bez opisu, bo Karolinka stwierdziła dziś, że ma "gdzieś" drzemkę i urzęduje koło mnie, przez co nie do końca mogę się skupić :)

6. Test pieluch jednorazowych.
7. Pomysły na obiad dla 9-miesięcznego dziecka.
8. Zdrowe żywienie - czystek. 
9. Bunt dwulatka.
10. Pierwsze ataki gniewu

Na koniec jeszcze raz chciałam Wam podziękować za to, że jesteście, że komentujecie, że sprawiacie, że mam dla kogo pisać :) A czego sama sobie bym życzyła? Żeby wena nigdy mnie nie opuszczała, żebym miała więcej czasu (choć to pewnie nierealne) i dużo nowych pomysłów :)