Czy Wy też tak macie, że dziecko choruje w najmniej oczekiwanym momencie? Mam wrażenie, że gorączka tylko czyha na to, aby pojawić się u dziecka, w święta, w weekend lub przed planowanym wyjazdem. Tak właśnie zakończyła się nasza wigilia, z gorączką u Karolci. Trzymała ją cały następny dzień, więc przesiedzieliśmy w domu. Początkowo byliśmy trochę zawiedzeni, że nici z naszych planów, ale w sumie wyszło na dobre, odpoczęliśmy we własnym gronie i poza gorączką było bardzo miło i rodzinnie. W końcu mieliśmy czas tylko dla siebie, bez myślenia o obowiązkach i pracy. Kolejny dzień rozpoczął się również gorączką, ale w ciągu dnia spadła i już się nie pojawiła. Oczywiście obstawiam zęby. To już któryś raz w całym okresie ząbkowania, że pojawia się gorączka taka do 38,5 st, która po 1- 2 dniach znika. Karolci aktualnie wychodzą dwie dolne piątki. Jedna się przebiła już prawie, a drugą dopiero zaczyna być widać.

Powiem Wam szczerze, że myślałam, że piątki już tak nie dadzą nam popalić, ale myliłam się. Ząbkowanie daje nam popalić cały czas. To czas, który jest naprawdę ciężki. Ciężkie są noce, ciężkie są dni bez humoru przez to, że boli. Życzyłabym sobie, aby przy drugim dziecku ząbkowanie przeszło spokojniej, tak bardzo chciałam zobaczyć, że takie scenariusze są możliwe ;)

A jak Wam minęły święta?
Wybaczcie moją dłuższą nieobecność tutaj. Świąteczne przygotowania pochłonęły mnie całkowicie. Podjęłam się organizowania wigilii, więc mam ręce pełne roboty ;) Ale nie narzekam, uwielbiam pieczenie i gotowanie - jestem w swoim żywiole :) Tylko czasu na inne rzeczy mało. Mam nadzieję, że po świętach uda mi się trochę przystopować, tego bym sobie życzyła w Nowym Roku. A Wy jakie macie życzenia?



Z okazji, że święta już tuż tuż, chciałam złożyć Wam najszczersze życzenia. Dużo zdrowia, szczęścia w życiu, pociechy z dzieci i zrealizowania wszystkich założonych planów (chociaż pamiętajcie, jak coś pójdzie nie tak, to świat się nie wali :)). Niech Wasze maluchy zdrowo się rozwijają, nie psotą za dużo i chętnie jedzą przygotowane przez Was obiady ;) a bunt dwulatka i ząbkowanie omija Was szerokim łukiem! :)
Wesołych Świąt!
Miałam dziś dodać post o naszych książkowych nowościach, ale w trakcie pisania skapnęłam się, że nie mam czym zrobić zdjęcia. Aparat zepsuty, telefon w sobotę padł i korzystam teraz ze starego samsunga, którego zdjęcia nie powalają, więc będzie o prezentach gwiazdkowych dla 2-3 latka.

Żródło: pixabay.com
Może nie wszyscy z Was kupili już gwiazdkowe prezenty dla swoich pociech i może przyda Wam się moja lista.

Domek dla lalek to prezent raczej typowo dziewczęcy, ale dla chłopców zamiast domku można kupić np. garaż dla samochodów. Karolcia znajdzie właśnie domek dla lalek pod choinką, bo widzę, że domek dla lalek to w tej chwili prezent idealny. Początkowo myśleliśmy o zakupie domku drewnianego. Są takie ładne, ale niestety z całym wyposażeniem dość drogie. Zdecydowaliśmy się na wersję przyszłościową, a mianowicie przenośny domek dla lalek z firmy Playmobile. Wiem, że docelowo jest to domek dla dzieci od 4 lat, ale na początek mogę pochować mniejsze elementy, aby się nie zagubiły.

Puzzle jeśli dziecko lubi je układać, to będzie to zawsze dobry prezent. Jeśli jeszcze puzzli nie ma, to tym bardziej. U nas już szał na nie minął, ale widzę, że zabawy, w które bawi się Karolcia przychodzą falami. Jest faza na jakąś zabawkę, później przychodzi kolejna i tak to się zmienia. Ale nadal lubi je układać, więc czasem robimy sobie popołudnie z puzzlami. Dla maluchów szczególnie polecam duże puzzle. Z firmy Trefl jest wydanie puzzli Gigant lub Maxi i są one naprawdę bardzo fajne.

Piankolina, ciastolina, piasek kinetyczny - ciastolina gości w naszym domu już od dawna, ale od mikołajek jest z nami piankolina i jest to strzał w dziesiątkę. Można z niej formować różne ciekawe kształty, zwierzątka, ostatnio udało nam się nawet ulepić sporego kota. Piankolina to takie małe kuleczki, podobne do styropianu, które się ze sobą łączą podobnie jak plastelina. Ich zaletą jest to, że nie wysychają, nie brudzą i nie zostawiają śladów na ubraniach. Niestety piasek kinetyczny to murowane sprzątanie w domu, za to ciastolina lubi zostawiać na ubraniach ślady. Piankolina dostępna jest w różnych kolorach, my oczywiście połączyliśmy nasze, więc mamy mix kolorów ;) A nasz kot prezentuje się tak:

Kot z piankoliny
Książki - nasza biblioteczka stale się powiększa, książki są czytane codziennie, więc w naszym wypadku każda książka to jeden z wymarzonych prezentów. Karolcia ma ich już całkiem sporo, a ja tylko zacieram ręce, że córka podziela moją pasję ;)

Gry planszowe - 2-3 latek spokojnie poradzi sobie z grami przeznaczonymi dla dzieci 3+. Na rynku jest całkiem spory wybór różnego rodzaju planszówek. Ja mogę polecić Wam dwie gry, które mamy i które się u nas sprawdzają i z pewnością jeszcze nam posłużą. Jedna to gra Kubuś uczy i bawi a druga to gra Peppa Party. Poświęcę im z pewnością osobny post wraz z relacją zdjęciową, bo gry są naprawdę godne polecenia.

A Wy macie już wybrane prezenty pod choinkę dla Waszych dzieci? :)
Chcesz cukierka? Idź do Gierka. Gierek ci da. Kopa w dupę i papa. Rymowanka z mojego dzieciństwa. Lubiłam ją, mimo że nie wiedziałam wtedy o co w niej chodzi. Nie o czasach PRL-u jednak dziś będzie, a o cukierkach i o tym co się za nimi kryje.

Źródło: pixabay.com

Odkąd mam dziecko poszerzyły mi się horyzonty, bo jak wiadomo, dopiero teraz niektóre sfery życia zaczęły mnie dotyczyć. I właśnie to, o czym zaraz napiszę to przykłady z życia, na które nigdy wcześniej nie zwróciłabym uwagi.

Idziemy sobie z Karolinką ulicą, rozmawiamy, mija nas jakaś starsza pani, zagaduje i pierwsze co robi wyciąga z kieszeni cukierka i chce go wcisnąć memu dziecku. Ja wiem, to miłe i wynika tylko z czystej dobroci serca, ale... No właśnie "ale" jest kilka. O tym zaraz.

Sytuacja druga. Jesteśmy w sklepie odzieżowym, oglądamy ubrania, podchodzi ochroniarz i nic nie mówiąc chce dać córce cukierka, gdzieś tam skitranego wcześniej po kieszeniach.

Ostatnia sytuacja, niemalże taka sama. Mija nas na schodach sąsiadka, chwilę rozmawiamy a ona nagle "oj taka słodka jesteś, nic więcej nie mam, ale masz tu cukierka".

Nasuwa mi się od razu pytanie, czy ci ludzie zawsze mają w kieszeni jakiegoś cukierka na czarną godzinę?! Może to przypadłość starszych, że ich kieszenie wypchane są właśnie cukierkami? Sama już nie wiem, ale ten fakt mnie trochę przeraża ;)

Jak zachowuje się Karolcia w takich sytuacjach? Ona z natury jest bardzo wstydliwa, nawet rodziny potrafi się wstydzić dopóki się nie przekona, więc po prostu się zawstydza. A później pyta mnie "czemu ten pan/pani do nas mówił/a?", "a co ten pan od nas chciał". I wtedy muszę walnąć moralizatorską gadkę o tym, jakie niebezpieczne może być wzięcie cukierka od obcej osoby. Tu pojawia się właśnie jedno "ale". Nie wiem, może jestem przewrażliwiona, ale sami pomyślcie, jeśli takie dziecko od małego zobaczy, że od obcych można wszystko brać, z każdym można rozmawiać to kiedyś może natknąć się na bardzo niebezpieczną sytuację. Świat nie jest usłany różami, nie jest kolorowo i uważam, że trzeba uczyć tego dziecko od małego. Tłumaczę więc jej to w sposób, który zrozumie 2,5 latka i chyba tylko to mi pozostaje...

Jest jeszcze jedno "ale", którego wiele osób nie może pojąć. To fakt, że moje dziecko cukierków nie je. Wiem, że jej to nie ominie, kiedyś zetknie się z tym złem jakim jest cukier w czystej postaci, ale póki mogę, będę ją od tego chronić. Wie co to cukierki, żeby nie było, że na nie kiedyś naszczeka ;) jednak uważam, że takie słodycze nie wnoszą w organizm nic dobrego, więc po prostu ich nie jemy. Gdy odmówiłam kiedyś wzięcia cukierka, mówiąc, że moje dziecko ich nie je, spotkałam się wtedy z opinią iż zabieram jej dzieciństwo. Ścięło mnie wtedy. Większych bzdur nie słyszałam, ale przecież "cukier krzepi"...


***

A na koniec coś z innej beczki. Ponownie biorę udział w Blogosferze Canpol i być może uda mi się zorganizować dla Was znowu jakiś ciekawy konkurs z bardzo zacną nagrodą właśnie marki Canpol. Jeśli blogujecie to Was również zapraszam :)

Jako, że ostatnio staram się zapewnić nam wiele rozrywek w ten jesienno-zimowy czas, postanowiłam, że na blogu powstanie seria postów "kreatywnie z dzieckiem", w których będę pokazywała różne pomysły na zabawy, prace plastyczne i "coś z niczego".

Niedługo Mikołajki, Boże Narodzenie, więc pokażę Wam jakie prace plastyczne w świątecznym klimacie możecie zrobić ze swoim dzieckiem. Wiadomo, że dwulatek nie robi wszystkiego sam, trzeba mu dużo pomagać, ale jestem pewna, że klejenie, pierwsze próby wycinania (oczywiście pod okiem rodzica!) sprawią mu wielką frajdę. 3-4 latek z pewnością zrobi większość rzecz sam. Przede wszystkim pozwólmy dziecku na to, aby robiło większość rzeczy samemu. Niech to będzie jego praca. Co z tego, że nie będzie idealna, przecież tu nie chodzi o to. Chodzi o dobrą zabawę i o to, aby dziecko się rozwijało. 

Zobaczcie co zrobiłyśmy w ostatnich dniach. 

1. Mikołaj z rolki po papierze toaletowym. 
Potrzebujemy: 
- rolkę po papierze toaletowym
- watę
- papier kolorowy
- bibułę (najlepiej czerwoną i białą)
- klej i nożyczki

Wybaczcie mi jakoś zdjęć. Chciałam dziś dodać tego posta i robiłam zdjęcia na szybko, bo dziś mamy dzień bez drzemki, więc trzeba szybko działać.
Z czerwonej bibuły tworzymy czapkę, jak to zrobimy jest to tylko nasza inwencja. Wytnijmy kawałek i pozwólmy dziecku przykleić ją na rolkę. Następnie praca dla nas, trzeba czapkę przewiązać (można białą bibułą) i wyciąć oczy i nos. Dziecko niech oczy i nos przyklei samo. Na koniec broda z waty. Również pozwólmy dziecku na jej przyklejenie. Od razu uczy się przy tym różnych tekstur. Chwila moment i Mikołaj gotowy :)

2. List do św. Mikołaja. 
Postanowiłam zrobić z Karolcią uproszczoną wersję listu. Najpierw wykropkowałam napis "list do świętego mikołaja" a Karolcia miała za zadanie połączyć kropki. Miała przy tym wiele zabawy, bo aktualnie bardzo lubi rysować po śladach, łączyć kropki czy próbować sił ze szlaczkami. Następnie dałam jej jedną z gazetek reklamowych pewnego dyskontu i powiedziałam, żeby zobaczyła, co chciałaby dostać od św. Mikołaja. Wybierała dokładnie, zastanawiała się, aż w końcu wybrała i nakleiła swoje "marzenia". Tak powstał jej list.


3. Bałwanek.
Tu sposobów jest wiele. Możemy bałwanka wykleić watą, białą bibułą zwiniętą w kulki lub też zrobić wydzierankę z papieru kolorowego. Karolcia sama narysowała bałwanka i jak widzicie nie ma on 3 brzuszków, ale jest jej :) wycięłam jej kapelusz, oczy, nos i guziki a ona je przykleiła. Ozdobiła go watą i bałwan gotowy. 

Jak widzicie nie potrzeba wcale wiele, aby zrobić takie świąteczne prace plastyczne. I jak również widzicie poradzi sobie z nimi nawet 2,5 latek. Możecie też takie dzieła zrobić na prezent dla dziadków. Zobaczycie jaka wielka będzie ich radość, gdy dostaną coś wykonanego przez dziecko :)