video

Liczenie wymaga od dziecka myślenia abstrakcyjnego i na tym poziomie, który pokazałam Wam na filmie, jest raczej wyuczoną wyliczanką, niż prawdziwym liczeniem. Co nie zmienia faktu, że jestem z tego "liczenia" dumna ;) Z pewnością trochę jeszcze potrwa, zanim Karolinka zrozumie istotę liczenia. Widzę jednak, że do "3" idzie jej to całkiem nieźle. Potrafi policzyć na palcach, rozdzielić coś dla trzech osób, pomyśleć ile potrzeba przedmiotów i samej to policzyć. A dalej to już właśnie taka wyliczanka :)

*Kanapa nie jest brudna, ani zasikana ;) wcześniej została brutalnie potraktowana flamastrem.
Odkąd pamiętam lubiłam książki. Jako nastolatka lubiłam czytać, w bibliotece pojawiałam się bardzo często i kręciło mnie wyszukiwanie różnych książkowych nowości. W szczególności lubiłam książki przygodowe, niekoniecznie te dla dziewczyn, chociaż te typowo dziewczyńskie np. "Pamiętnik księżniczki" czytało się wyjątkowo szybko i łatwo. Nie wiem czy kojarzycie książki z serii "Wehikuł Czasu". To było coś. Taka prawdziwa przygoda. Później pojawił się Harry Potter i był szał. Te trzy tytułu łączy jedno łatwość czytania, pewna tajemnica i ciekawość, co też wydarzy się na następnych stronach.

Trochę czasu minęło i wpadłam nieco z obiegu jeśli chodzi o literaturę młodzieżową. Ciężko jest mi być ekspertem w tej dziedzinie, skoro nie mam porównania. Nie wiem też co jest modne, chociaż czy moda jest najważniejsza? Mimo wszystko chciałam podzielić się z Wami dwoma książkami, które przypadną do gustu nawet dorosłemu, a mam nadzieję, że nastolatkom lubiącym czytać tym bardziej.

"Alcatraz kontra bibliotekarze. #1 Piasek Raszida" Brandon Sanderson wydawnictwo IUVI


Alcatraz Smedry nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje paczkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Prezent zostaje jednak niemal natychmiast skradziony. To uruchamia lawinę zdarzeń,

które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy walczącej przeciwko Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom zdobyć władzę absolutną. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talent do bycia wyjątkową ofiarą losu…

Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Nie jest nudna, nie ma długich opisów, za którymi szczerze mówiąc nie przepadam. A tu wszystko jest wyważone. Jeśli macie w rodzinie nastolatka, który uwielbia czytać, to z pewnością zakup tej książki okaże się strzałem w dziesiątkę. Poza tym w środku znajdziemy fajne, komiksowe ilustracje.



"Całkiem obcy człowiek" Rebecca Stead wydawnictwo IUVI.


„Która to prawdziwa ty? Ta, która zrobiła coś okropnego, czy ta, która się przeraziła tym, co zrobiła? I czy jedna może przebaczyć drugiej?”
Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń.
Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać?
Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu. A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.

Ta książka jest zdecydowanie bardziej dziewczyńska. Chłopcy nie przepadają za książkami o miłości, przyjaźni i zawiłościach z nimi związanych, a ta książka jest właśnie o tym. O nastolatkach, które próbują znaleźć własne miejsce w świecie. Dlatego szczególnie polecam ją nastolatkom, które lubią przyjemne książki o babskich sprawach ;)

Obie książki są nowością wydawniczą. Ich premiera miała miejsce niecały miesiąc temu, dokładnie 15.02. Możecie je zamówić na stronie wydawnictwa IUVI http://iuvi.pl

A czy Wy macie swoje ulubione książki z czasów młodzieńczych? A może nadal w wolnych chwilach sięgacie po takiego typu literaturę?

Dziś będzie krótko, ale treściwie. Chciałam pokazać Wam książeczki z zadaniami dla dwulatków, które moim zdaniem są bardzo rozwijające i sprawiają dzieciom dużą przyjemność. W nich nie chodzi o to, aby zrobić coś idealnie, chodzi o dobrą zabawę, a przez zabawę o naukę, która jest tu delikatnie przemycana.

Książeczki z naklejkami z serii Sowa. Dostępne są w kioskach, w Internecie. Mnie nie porwały te i obrazki, ale Karolci się podobały. Chociaż nieraz zdziwiona pytała o to co to jest, bo jeż na przykład w ogóle nie był podobny do jeża. Jeśli chodzi o zadania, to są całkiem całkiem. I tak w tym wypadku najbardziej chodziło o naklejki, które trzeba przyklejać w odpowiednie miejsca. Karolcia to lubi. Najlepiej jak właśnie trzeba je naklejać w oznaczone miejsca, bo gdy są na przykład naklejki to wykorzystania samodzielnego, tak po prostu do naklejania gdziekolwiek, to mamy małą konsternacje, że jak to i że gdzie to w ogóle naklejać.




Akademia 2-latka to książeczka, która ma swoje plusy i minusy. Plusami są naklejki, ale minusami ich spora liczba, które nie wiadomo, gdzie przyklejać. Fajne są też zadania. Faktycznie dla dwulatka. Proste i jasne. Z pewnością każde dziecko sobie z nimi poradzi.



Elementarz dla 2-latka, Ćwiczenia dla 2-latka i Zabawy Edukacyjne dla 2-latka to książeczki z zdaniami z serii Akademia Domowa wydawnictwa Zielona Sowa. Te książeczki to strzał w dziesiątkę. Są naprawdę genialne. Proste zdania, fajne naklejki, rysowanie, łączenie, uzupełnianie. A co najlepsze na każdej stronie znajdziemy sugestie dla rodzica dotyczące dodatkowych zabaw związanych z danym tematem oraz opis umiejętności, które zdobywa dziecko rozwiązując zadanie.








Zeszyt 2-latka i zeszyt 3-latka to zadania z naklejkami wydane w serii Faktu. Są dość fajne, Karolcia rozwiązała je z łatwością, nawet te dla starszych dzieci.




 Na koniec mamy Teczkę 2-latka, kupioną któregoś razu w Biedronce. W środku były 4 książeczki z łatwo wyrywanymi stronami. W każdej książeczce naklejki, ale takie słabe, bo moim zdaniem nic nie wnoszące. Po prostu przyklejane na miejsce, co nie zmusza do zbytniego myślenia. Wolę takie, w których jest jakieś polecenie i Karolcia musi pomyśleć chwilę zanim przyklei naklejkę (tak jest właśnie w opisanych wyżej). Poza tym bardzo dużo kolorowania. Karolcia na etapie 2 lat nie lubiła zbytnio kolorować. Szybko się zniechęcała. Teraz bywa różnie. Ma czasem dzień, że kolorowanie sprawia jej przyjemność, a czasem widzę, że bardzo ją denerwuje. Gdyby nie taka ilość kolorowania i te naklejanie to byłyby prawie idealne. Zawierają również podpowiedzi dla rodziców.






A czy Wasze dzieci lubią rozwiązywać takie zdania?