Wyjazd z niemowlakiem nad morze

, , 4 comments
Tak jak już pisałam byliśmy nad morzem. Wyprawa była spora, bo nad morze mamy ok. 450 km. Wybraliśmy tym razem Świnoujście, bo dawno tam nie byliśmy, a lubimy co roku jeździć w inne miejsce. Zabraliśmy ze sobą oczywiście naszą sunię, która morze uwielbia i wybawiła się za wszystkie czasy. Także dla niej taki wyjazd to też duża frajda :)

Co spakowałam dla dziecka? W skrócie - prawie cały dom :) oczywiście wózek, chustę, wanienkę, akcesoria do kąpieli, ubranka, kosmetyki, kocyki, pieluszki, pampersy, naprawdę praktycznie wszystko to, czego na co dzień używamy w domu. Ubranek i kocyków wzięłam z górką, bo Karolcia bardzo lubi ulewać i zasikać ciuszki właśnie poza domem :) Wzięłam też leki, czyli kropelki na brzuszek, czopki na gorączkę i octenisept. Na szczęście nic z tego się nie przydało. Myślałam, że większość czasu Mała spędzi w chuście, bo jazda w wózku była ostatnio utrapieniem i kończyła się zazwyczaj płaczem, ale było całkiem inaczej i chusta przydała się jedynie kilka razy (przy wyjściu do restauracji czy czasem na plaży). O dziwo Karolcia polubiła wózek i spędzała w nim cały dzień. Podwyższyliśmy jej oparcie w gondoli i była z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo jeszcze więcej mogła widzieć. Muszę też przy okazji zachwalić nasz wózek (i nie mam z tego tytułu niestety żadnych profitów), bo sprawdził się super. Na plaży idealnie, nawet dawał radę na sypkim piachu, a spacery wzdłuż morza należały do przyjemności. Sprawdził się nawet w morzu, gdy spacerowałam po płyciźnie mocząc nogi :)

Camarelo daje radę nawet w morzu :)

Tak chronimy się przed słońcem, gdyż przy dużym wietrze parasolka spadała

Jak minęła nam podróż, której najbardziej się obawiałam? Mamy w zwyczaju zawsze wyjeżdżać na noc, więc i tym razem postanowiliśmy tak zrobić. Założyliśmy, że jak Karola obudzi się na karmienie ok. 2-3 w nocy, to zbieramy się i jedziemy. Obudziła się koło 3, nakarmiłam ją, ubrałam i wyjechaliśmy. Całą drogę zniosła bardzo dobrze i głównie spała. Mieliśmy w sumie 3 przystanki, które poświęciliśmy na karmienie i odpoczynek. Podróż powrotna minęła bardzo podobnie.


Dziś byliśmy na kolejnym szczepieniu i Karolcia oczywiście płakała strasznie, ale i tak była dzielna. Waży już 5 kg i może to wg niektórych to mało, ale lekarka powiedziała, że jest drobna i taka jej natura. Dostaliśmy też skierowanie na morfologię, żeby zobaczyć czy anemia ze szpitala się czasem nie powtórzyła. Poza tym wszystko super. Po szczepieniu Karolcia dużo śpi i jest trochę płacząca, ale mam nadzieję, że jutro wszystko wróci do normy.

4 komentarze:

  1. Ojej odważni jesteście :) My nad morze mamy 600 km i za rok gdy urodzi się Jaś będzie miał 8 miesięcy i nadal się zastanawiamy czy będziemy jechać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My nad morze mielismy nieco ponad 100km, ale i tak bałam się podróży, bo Leon nam płacze w foteliku. Na szczęście akurat zasnął i obudził się na miejscu. Nie wiem na ile wy wyjechaliście, ale ja aż tak dużo rzeczy nie brałam. Tzn ubranek tak jak piszesz, z zapasem, ale wanienki i takich "grubszych" sprzętów nie zabierałam. Leki można kupić na miejscu, bo zazwyczaj nad morzem jest aptek pod dostatkiem. Troche zabawek, laktator na wszelki wypadek, butelke i mleko modyfikowane, kocyk. Kosmetykow niezbedne minimum, choc ja w ogole malo kosmetykow stosuje (krem do pupy, zel do kąpieli no i nad morze krem z filtrem). Aaa niezbędną rzeczą na dłuższe wypady poza dom jest u mnie gruszka do noska, bo często się Leośkowi jakaś kózka robi, z którą nie umie sobie jeszcze sam poradzić. A zatkany nos u takiego bobasa to katastrofa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruszka u nas też musi być. A z kosmetyków to samo co Ty, bo też więcej nie używam. Byliśmy tydzień :)

      Usuń
  3. Podziwiam, chyba bym się nie odważyła z takim maluchem pojechać - gratulacje ;) organizacja i determinacja, brawo!

    OdpowiedzUsuń