Jakiś czas temu pokazywałam Wam na Instagramie bardzo piękna książkę "Animal abc" Gabrieli Rzepackiej-Weiss. Autorka, Gabriela Rzepecka-Weiß, ma ponad 10-cioletnie doświadczenie w nauczaniu dzieci języka angielskiego, które zdobywała głównie za granicą – m.in. w Japonii. Jest egzaminatorem Cambridge Young English Learners Test, koordynatorem wyjazdów uczniów na wymiany zagraniczne, autorem i ilustratorem kilku podręczników dla dzieci do nauki języka angielskiego.

Książka jest świetne wydana, graficznie trafia w mój gust i bardzo przypadła mi do gustu. W szczególności, że tak jak większość rodziców zdaję sobie sprawę z tego, jak ważna jest nauka języków obcych już od najmłodszych lat. Bardzo fajnie jeśli oczywiście kontynuuje się to w dorosłości, a jeszcze lepiej jak ma się z tym językiem kontakt na co dzień. Ale wiadomo, że z tym bywa różnie. Jednak podstawowa znajomość języka obcego, w szczególności angielskiego, ułatwia nam życie. Dlatego fajnie jest "zarazić" dziecko językiem już od najmłodszych lat. Oczywiście z rozsądkiem ;) posyłanie dwulatka na lekcje angielskiego uważam za dość dziwne, ale to tylko moje zdanie.

Ale do rzeczy. Książka. To ona ma być tematem tego posta :) pokaże Wam najpierw zdjęcia, żebyście wiedzieli o czym piszę.




Więcej Wam nie zdradzę, musicie przekonać się sami jakie zabawne zwierzęta możecie spotkać w tej książce :) 

Książeczka „Animal abc - book to look“ wprowadza dziecko w świat liter alfabetu i pierwszych słów w języku angielskim. Autorka odmalowała na jej stronach wesołą gromadę zwierząt. Oswoiła je i uformowała w kształt pierwszych liter ich nazw. Mały czytelnik ogląda sympatyczne zwierzaki, a zarazem kolejne litery alfabetu. Niezwykle giętki aligator przybiera kształt literki A. Małpa pręży grzbiet i zawija ogon układając się w kształt litery m. Wieloryby zaś zorganizowały paradę w morzu i suną przez fale w kształt literki W. I tak nieznane znaki graficzne stopniowo zaczynają ożywać.

Dzieci bardzo lubią uczyć się poprzez zabawę, więc z pewnością przyda się to zarówno przy zapamiętaniu alfabetu, jak i nazw poszczególnych zwierząt. 

Książka zajęła I miejsce w konkursie Royal Dragonfly Book Award w kategorii książek dla dzieci do lat 5 w USA, a to naprawdę wyjątkowe osiągnięcie. Jeśli, więc Wasze dzieci zaczynają swoją przygodę z angielskim, ta książka będzie dla nich naprawdę cenną pomocą. 

Książka „Animal abc – book to look” dostępna jest w wybranych księgarniach na terenie kraju oraz na stronie: www.chybaryba.com

Powoli kończy się 1 trymestr mojej drugiej ciąży. Poza tym, że przeleciał on ekspresowo i narzygałam się za wszystkie czasy to minął bezproblemowo. Wkraczam więc powoli w drugi z nadzieją myśląc, że mdłości i wymioty w końcu mina.

Tydzień temu w 11 tygodniu wybrałam się na USG prenatalne 1 trymestru zwane też USG genetycznym. Przyznam się Wam, że z Karolcią nie miałam takiego specjalistycznego badania. Lekarz przy końcu pierwszego trymestru zrobił USG, w którym owszem określał różne parametry, ale z perspektywy czasu mam wrażenie, że zrobił to bardzo lakonicznie i tak naprawdę sprzęt, który obsługiwał nie dawał możliwości lepszego wykonania badania. Teraz postanowiłam, że będzie inaczej. Poza tym tę ciążę prowadzi mi inny ginekolog i to on skierował mnie na to badanie.

A teraz dla tych co nie wiedzą, krótko o tym na czym te badanie polega i co ma określić.

Badanie USG pierwszego trymestru wykonuje się pomiędzy 11 a 13 tygodniem i 6 dniem. Ważne jest, aby długość ciemieniowo siedzeniowa dziecka miała nie mniej niż 45 mm a nie więcej niż 84 mm. Później takie badanie ze względu na wielkość dziecka nie jest już możliwe. Kolejne badania tego typu wykonuje się między 18 a 22 tygodniem i w 3 trymestrze.

Badanie wykonuje się najczęściej przez powłoki brzusznej, ale czasem gdy obraz jest zakłócony - dopochwowo.

Na USG ocenia się:
- przezierność fałdu karkowego
- obecność kości nosowej
- położenie łożyska i macice
- wiek ciąży
- akcje serca z wyliczeniem uderzeń na minutę
- budowę płodu
- spektrum przepływu w przewodzie żylnym (tzw. badanie dopplerowskie)
- zastawkę trójdzielna w Dopplerze spektlarnym
- długość pęcherza

Ten rodzaj USG pozwala wykluczyć ewentualne wady genetyczne takie jak np. Zespół Downa.

Nasze USG wyszło bardzo dobrze i wszystko jest w porządku. Przyznam szczerze, że mimo iż nigdy nie dopuszczam do siebie złych myśli, to jednak trochę się stresowałam. Tym bardziej, że na badaniu lekarka nie była pewna tego, czy czasami nie ma przepukliny pępowinowej. Co jest wadą genetyczną. Kazała mi przyjść za tydzień, aby potwierdzić czy przepuklina jest, czy jednak się wchłonęła (tu wyjaśnienie, do 11 tygodnia wszystkie dzieci mają przepuklinę pępowinową). Ja byłam właśnie w 11 tygodniu ciąży na tym USG, aczkolwiek przy zrobieniu badania dopochwowo obraz był ok i nic niepokojącego nie zauważyła.

A jak było u Was? Też miałyście USG prenatalne?
Teraz, po urodzinach mogę śmiało stworzyć post o prezentach, które będą idealne dla trzylatka. Są przetestowane, a testerka szczęśliwa, wiec to się liczy :)


Wybaczcie brak zdjęć, ale nie miałam kiedy ich wykonać, a chciałam bardzo, aby post znalazł się na blogu. Jeśli wejdziecie w podane przeze mnie linki, to zobaczycie tam zdjęcia poszczególnych zabawek.

Klocki Duplo
Nie wiem jak u Was, ale u nas im więcej tym lepiej. Wiadomo, wtedy można wybudować wiele różnych rzeczy. Zestawy Duplo są tematyczne, więc jest w czym wybierać. Jest to też zabawa dla małych i dużych. Ja osobiście bardzo lubię się bawić z Karolcią tymi klockami. Tym razem wybraliśmy na prezent zestaw Duplo kawiarenka, a to dlatego, że trafiliśmy na mega przecenę w w jednym ze sklepów :) kocham to, gdy coś z powyżej 100 zł zostaje przecenione na niecałe 40 zł :) trudno jest się w takich chwilach oprzeć. TU możecie zobaczyć jak wygląda ten zestaw.

Playmobile
Ogólnie nie miałam tego prezentu w planach, chociaż przeszło mi to przez myśl, bo zestawy Playmobile są naprawdę świetne i trzylatek potrafi się nimi już bardzo fajnie bawić. Nasi przyjaciele bardzo nas nim zaskoczyli, a Karolcia była zachwycona. Dostała zestaw stajni dla koni i o takim właśnie kiedyś mówiła, bo bardzo lubi koniki (chyba jak większość dziewczynek w tym wieku :)). Zestaw, który mamy zobaczycie TU.

Muzyczna mata wodna 
Już jakiś czas temu chciałam ją kupić, ale nie było okazji. Wybór mat jest naprawdę duży. Zależało nam, aby była w miarę duża (tzn. miała duże pole do rysowania) i fajną opcją był dźwięk. Znaleźliśmy właśnie TAKĄ. Bardzo spodobała się Karolci, rysowała na niej, odrysowywała dołączone do niej szablony i grała różne melodie na pianinku. Jedyny minus to głośność. Mata ma opcję ciszej-głośniej, ale niestety ciszej to nadal głośno. Ale niestety takie zabawki mają to do siebie.

Znikopis
Tu również wybór jest ogromny i tu też zależało nam, aby znikopis był dość duży. Idealnie sprawdzi się w podróży. Nie zdecydowałam się na zakup przez Internet, bo wolałam zobaczyć go na żywo, a akurat w pewnym dyskoncie pojawiły się znikopisy przed Dniem Dziecka i tam go kupiliśmy. Jest naprawdę porządnie wykonany, ma duże pole do rysowania, a zmazywanie działa bezproblemowo.

Barbie Tęczowa Syrenka
Tu również dałam skusić się pewną promocją i to -50%. Opłacało się, tym bardziej, że Karolcia przyuważyła lalkę u kuzynki i bardzo jej się spodobała. Trochę się broniłam przed Barbie sądząc, że to za wcześnie i chyba mam trochę racji. Lalka nie cieszy się dużym powodzeniem, ale wiem, że przyjdzie na nią pora. Tak mamy z wieloma zabawkami. Ogromnym plusem tej lalki jest to, że można brać ją do kąpieli i zanurzona w wodzie świeci. Po naciśnięciu przycisku również jej ogon świeci, co podoba się Karolince.

Dodatkowo w prezentach znalazły się też książki, ale o nich będzie osobny post. Piętrzy się już stos książek, które chciałam pokazać Wam na blogu, ale nie mam kiedy zrobić im zdjęć. Muszę w końcu się tym zająć.

Jeśli jeszcze chodzi o prezenty, nie myślcie czasem, że Karolcia dostała od nas je wszystkie, każdy z nich dostała od kogoś z rodziny, aż tak nie rozpieszczamy córki ;)

A Wasze trzylatki co dostały na urodziny? Czym lubią najbardziej się bawić?
Jakiś czas temu pokazywałam Wam na blogu, dwie bardzo fajne książkowe pozycje, które byłyby idealne dla nastolatków. (Post ten znajdziecie TU). Aczkolwiek my dorośli też możemy po nie sięgnąć, o ile lubimy łatwo napisane i wciągające powieści. Mi bardzo przypadły do gustu, ponieważ czyta się je bardzo szybko. Dziś chciałam pokazać Wam trzy różne książki.

Wszystkie tytuły zostały wydane przez Wydawnictwo IUVI. Wejdźcie na ich stronę, znajdziecie tam wiele ciekawych książek, w tym "Pax" Sary Pennypacker, która została Książką Roku 2016 w kategorii literatura dziecięca.

"Lato Eden" Liz Flangan (premiera 10.05.2017)

Eden, najlepsza przyjaciółka gotki Jess, znika w tajemniczych okolicznościach. Kilka miesięcy wcześniej zginęła siostra Eden – Iona. Rodzice są zdruzgotani i pełni najgorszych obaw. Cała nadzieja w Jess, w końcu to ona najlepiej zna piękną Eden. Ale czy na pewno Eden nie miała przed Jess żadnych tajemnic?

Przejmującą historię „Lata Eden” czytelnik śledzi oczami Jess minuta po minucie. Narracja przerywana jest retrospekcjami, zawierającymi wspomnienia Jess, które rzucają nowe światło na sprawę.

„Lato Eden” to powieść o poszukiwaniu własnej drogi w życiu, o przyjaźni i miłości, o niełatwych relacjach rodzinnych, o dochodzeniu do prawdy o sobie samym i budowania potem na tym fundamencie lepszego życia.

Język książki jest zindywidualizowany i bardzo autentyczny,
a realia świata przedstawionego dowodzą, jak bardzo Liz Flanagan zna współczesną młodzież.

Książka ta to nie tylko ciekawa pozycja dla nastolatków, ale też dobra lektura dla ich rodziców – pozwala na zrozumienie problemów i postrzegania świata przez młodzież, a także odświeżenie pamięci o tym etapie życia.

"Kłamca i szpieg" Rebecca Stead (premiera 10.05.2017)

Kiedy ojciec 12-letniego Georgesa traci pracę, rodzina jest zmuszona do opuszczenia ukochanego domu i przeprowadzenia się do bloku na Brooklynie. Mama musi brać dodatkowe dyżury, Georges traci jedynego przyjaciela, a w szkole jest outsiderem. Słowem – tragedia. 
Georges trafia do Klubu Szpiegów, gdzie poznaje Safera, swojego rówieśnika, samozwańczego szpiega, którego rodzina daje chłopakowi poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Jednak może nie wszystko jest takie, na jakie wygląda?
Georges staje się pierwszym agentem na usługach Safera. Ma za zadanie śledzić tajemniczego sąsiada - Iksa, który mieszka w tym samym bloku i zdaniem Safera ma jakąś złowieszczą tajemnicę. W miarę postępu śledztwa, kiedy Safer stawia coraz to nowsze wymagania, Georges zaczyna niedowierzać „przyjacielowi”.

„Kłamca i szpieg” Rebecki Stead to powieść z dreszczykiem dla nastolatków – jest zagadka, szpiegowanie i codzienne problemy, a na zakończenie niespodziewany finał.


Na koniec mam dla Was drugą część "Alcatraz kontra bibliotekarze" jej tytuł brzmi "Kości Skryby", a premiera odbyła się 24.05.2017, jest więc jeszcze cieplutka ;) 

Mroczni Bibliotekarze znowu atakują – i pokazują swoje najgroźniejsze oblicze w II tomie serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze” – „Kości skryby”.

Alcatraz powraca w wielkim stylu. Infiltruje Bibliotekę Aleksandryjską, która bynajmniej nie została zniszczona i jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi, szuka swojego ojca, który prawdopodobnie wcale nie umarł, i odkrywa dziwny złoty sarkofag, w którym może znajdować się klucz do jego zdumiewającego talentu do psucia różnych rzeczy. Biblioteki strzegą jednak kustosze – wytrwali i podstępni złodzieje dusz.

Oczywiście jest przy nim Bastylia – po to, by spuścić manto mrocznym Bibliotekarzom, ma się rozumieć. I nowo poznani, dość ekscentryczni członkowie rodziny. A walczyć przyjdzie im z najstraszniejszymi spośród Bibliotekarzy: tajną sektą najemników, Kośćmi Skryby.

Czy Alcatraz odzyska ojca? Czy wraz z przyjaciółmi zdoła uratować dziadka Smedry’ego i ujść z życiem?


Już po samych opisach widzicie, że książki dla młodzieży mogą być naprawdę wciągające, a że czyta się je lekko i przyjemnie, to z pewnością staną się fajną lekturą na wakacyjny wieczór :)
W poniedziałek Karolcia kończy 3 lata, a ja nie mogę się nadziwić jaka z niej mądra i duża dziewczynka. Trzy lata to wiek, który uwielbiam. Dziecko jest wtedy prześmieszne, wali takimi tekstami, że nie wiesz czy śmiać się czy płakać, gada ciągle (!), śpiewa, nuci, recytuje wierszyki. Dziecko jest wtedy jeszcze "nie skażone" przedszkolem (jeśli jeszcze jest w domu) i takie tylko Twoje. Przynajmniej ja tak to odczuwam ;) Naprawdę, jest cudownie i na takie chwile warto przeżyć te masakryczne ząbkowania i wszelkie bunty :)


Mimo ciążowego zmęczenia dni z tak ruchliwym i pełnym energii trzylatkiem, jakim jest moja kochana córka, wcale nie są trudne. Karolcia potrafi naprawdę pięknie sama się sobą zająć. Wymyśla różne zabawy i uwielbia towarzyszyć mi w pracach domowych. Rozumie, że muszę się czasem położyć, żeby chwilę odpocząć. Pyta czy wymiotuję jeśli zamknę się w łazience i cierpliwie czeka aż wyjdę. A później pyta się czy wszystko dobrze. Kochana moja.

Wszystko robimy razem. Obiad (ponieważ drzemki nie ma już od jakiś 5 miesięcy), ciasta pieczemy wspólnie, razem odkurzamy, tak naprawdę pomaga mi jak może. A ja jej na to pozwalam, bo wiem, że dzięki temu się rozwija. I co z tego, że wysypie mąkę, że obsmaruje blat olejem, chcę żeby dobrze się przy tym bawiła.

Jest bardzo wrażliwa i czuła. Dziś miałam najpiękniejszy dzień matki, jaki mogłam sobie wymarzyć. Dostałam kwiatki (z inicjatywy tatusia oczywiście), ale po południu usłyszałam "Mamo, kocham Cię. Chcę być zawsze przy Tobie". Łza mi się w oku kręci jak słyszę coś takiego. A słyszę takie wyznania bardzo często, a hormony ciążowe robią swoje, więc muszę być ciągle zaopatrzona w chusteczkę ;)


Córeczko kochana. Kocham Cię. Rośnij zdrowo, bądź zawsze sobą. Nie zważaj na to co mówią inni i idź do przodu z uśmiechem na twarzy. Ciesz się małymi rzeczami i czerp z każdego dnia jak najwięcej. Ja będę zawsze przy Tobie. 

Twoja mama.