Dawno na blogu nie było posta o książkowych nowościach, a to dlatego, że przystopowałam z zakupami książkowymi, ponieważ brak mi już miejsca na półkach. Będę musiała koniecznie dokupić jakiś regał, bo w aktualnym książki już się nie mieszczą, a przecież zaczną dochodzić mikołajkowe książeczki, więc czas pomyśleć nad zmianą. Mimo wszystko dziś chciałam pokazać Wam 4 bardzo fajne nowości - swoją premierę miały w tym miesiącu.

Wydawnictwo Wilga wysłało mi egzemplarze recenzenckie, za które bardzo dziękuję, bo dzięki temu, mogłam poznać bardzo fajną serię wydawniczą jaką jest Krok po kroku. Są to książeczki od narodzin do przedszkola. Wydane bardzo ładnie, mają grube strony, a ilustracje z pewnością spodobają się maluchom.


 Książeczki z tej serii pokazują najważniejsze wydarzenia z życia małego dziecka: "Zasypianie", "Papa smoczku", "Myjemy ząbki", "Siku na nocniku". Są wierszowane i o ile ja za takimi wierszykami nie przepadam, to dzieciom się one podobają. Bo kto inny jest lepszym recenzentem literatury dziecięcej niż właśnie dziecko?

Moja już prawie 4-latka (o matko! jak to leci) z chęcią chwyciła za te książeczki i zaczęła je przeglądać. Przy czytaniu zaśmiewała się i bardzo spodobały jej się te wierszyki. Jako, że trzy sprawy ma już za sobą, to uznała, że będą one dla braciszka, a dla siebie weźmie książeczkę o zasypianiu. Najbardziej przypadła jej do gustu i szczerze mówiąc z tych 4 ona na też najbardziej mi się podoba. Myślę, że to właśnie dla tego, że sprawy mycia zębów, smoczka i nocnika mamy ogarnięte, a do spania nigdy Karolinki nie można zaciągnąć, więc jest to książeczka idealna dla nas. Resztę będziemy przerabiać z Mikołajem, bo są naprawdę fajne :)





Temat zazdrości, która może pojawić się u dziecka wraz z przyjściem na świat brata lub siostry, to temat rzeka. Ile charakterów tyle różnych sytuacji. Są one uzależnione głównie od wieku dziecka, charakteru właśnie, przygotowania dziecka do bycia starsza siostra bądź starszym bratem, a także podejscie i zachowanie rodziców po pojawieniu się maluszka.

W tym poście nie dostaniecie ode mnie rad, dlatego właśnie, że życie samo weryfikuje takie sytuacje. Chcę Wam jednak pokazać co myśmy zrobili w tym temacie i jak to u nas aktualnie wygląda.

Mikołaj przyszedł na świat gdy Karolinka miała 3,5 roku. Wydaje mi się, że jest to fajna różnica wieku. Trzylatka jest już w gruncie rzeczy bardzo samodzielna, wiele potrafi zrobić a nawet i pomóc. Owszem, wymaga opieki i zainteresowania, ale nie tak bardzo jak np. dwulatka. I tu muszę powiedzieć, że wcześniej nie zdecydowalabym się na drugie dziecko, bo zdawałam sobie sprawę, jak ciężkie bywają początki przy takich dwóch maluchach. Dlatego też podziwiam wszystkie mamy, które mają dzieci rok po roku, bądź później, gdy ta różnica jest jednak nadal mała. Moje minimum to właśnie taka różnica jaką mamy i pewnie im dalej tym łatwiej, chociaż zdaje sobie sprawę, że bywają wyjątki.

Prawda jest taka, że jak tylko Karolcia zaczęła mówić to ciągle wspominała o tym, że chciałaby mieć brata lub siostrę. Oczywiście nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wyglądają pierwsze miesiące z niemowlakiem, więc gdy tylko zaszłam w ciążę zaczęłam ją w tym temacie edukować ;) Pomogły nam z tym 4 książeczki: "Kicia kocia ma braciszka Nunusia", "Marysia jest starszą siostrzyczką", "Tupcio Chrupcio. Mam rodzeństwo" i "Czekamy na dzidziusia" z serii Obrazki dla maluchów (po kliknięciu na każdy z tytułów zostaniecie przeniesieni do danej książki). Poza tym dużo na ten temat rozmawialiśmy, a ja już w ciąży, starałam się przyzwyczajać Karolcię do tego, żeby była bardziej samodzielna.

Odkąd Mikołaj pojawił się na świecie nie mieliśmy żadnych większych scen zazdrości. Owszem, bywały chwile, szczególnie wieczorem, gdy Karolcia chciała, abym jej czytała, bądź była z nią podczas zasypiania, ale wszystko to da się pogodzić i odpowiednio wytłumaczyć. Mam ten komfort, że Mikołaj jest póki co bardzo spokojny (potrafi pół godziny leżeć na macie, pół godziny na bujaczku) i wtedy mam czas, aby pobyć z Karolinką. Staram się poświęcać im czas po równo i myślę, że dobrze mi to wychodzi.

Karolcia jest cudowną starszą siostrą, obudziła się w niej opiekuńczość, codziennie mówi bratu jak bardzo go kocha, pokazuje mu jego zabawki, opowiada mu różne rzeczy i pierwsza biegnie, gdy tylko zapłacze. Mam nadzieję, że tak już zostanie, chociaż wiem, że będą na pewno i gorsze chwile, w szczególności wtedy, gdy Mikołaj stanie się już mobilny. Ale i z tym sobie poradzimy :)



A jak to było u Was? Dzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach :)



Od wczoraj mamy meteorologiczną wiosnę, więc już niedługo moi drodzy koniec tej zimowej męczarni. Ogólnie do zimy nic nie mam, ale w tym roku tylko dwa razy padał u nas śnieg (ostatni raz jak rodziłam Mikołaja), więc ta zima była ogólnie beznadziejna. Bo co to za zima bez śniegu. Całe szczęście idzie wiosna i z tej właśnie okazji mam dla Was niespodziankę, ale o tym na koniec :)

Dziś chciałam napisać Wam o kwestii bardzo ważnej, czyli o układaniu niemowląt do snu. Jest to bardzo ważna kwestia, a że nie czuję się osobą kompetentną w tym temacie i sama szukałam porad dotyczących snu niemowląt to przekopiuję Wam artykuł Pani Joanny Sebastian - rehabilitantki dziecięcej w Klinice Rehabilitacji Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy. Cały artykuł wraz ze zdjęciami, które obrazują niewłaściwe i odpowiednie ułożenie dziecka znajdziecie na stronie Rucken.pl TU.

Dlaczego prawidłowe ułożenie dziecka do snu jest takie ważne?
Otóż, to, jak położymy malucha spowoduje, że w taki, a nie inny sposób ułoży się również jego głowa, kręgosłup i kończyny. W tych pierwszych miesiącach mamy też kluczowy wpływ na rozwój i kształtowanie kręgosłupa, który będzie służył dzisiejszemu noworodkowi całe życie.
Dzieci rozwijają się według pewnego wzorca a
prawidłowo przebyte etapy rozwoju ruchowego są podstawą funkcjonowania w ich całym dalszym życiu.
Kręgosłup dziecka po urodzeniu ma kształt litery „C” i w miarę upływu czasu prostuje się
i kształtuje. Rozpoczyna się to gdy dziecko zaczyna podnosić główkę i zostaje zakończony gdy dziecko potrafi wstawać i samodzielnie chodzić czyli do 18 miesiąca życia.

Materac, na którym dziecko śpi powinien być dość twardy by ułatwić dziecku zmiany pozycji, ale równocześnie dość elastyczny by podeprzeć powstające fizjologiczne krzywizny kręgosłupa na pewno bez tradycyjnej miękkiej poduszki
.

Poduszka, wbrew wielu opiniom, na pewno nie zapewni idealnego, okrągłego kształtu główki dziecka. Wręcz przeciwnie – maluchowi trudniej jest wykonywać ruchy głową na miękkim i zapadającym się podłożu. A co za tym idzie, zwiększa się niebezpieczeństwo utrwalenia asymetrii czaszki. Ponad to poduszka często leży nie tylko pod główką, ale też pod tułowiem i barkami dziecka. Taka pozycja sprawia, że dziecko ma tendencję do odginania tułowia do tyłu i do przyginania głowy do klatki piersiowej. Absolutnie nie wolno również kłaść poduszki w łóżeczku lub pod klatką piersiową , gdy dziecko leży na brzuchu. Utrudnia ona unoszenie i przekręcanie główki oraz może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka.

Skoro nie poduszka to może klin?

Jeżeli z jakiegoś medycznie uzasadnionego powodu (problemy z oddychaniem przy infekcjach, refluks żołądkowoprzełykowy) dziecko musi być ułożone wyżej polecam odpowiednie, prawidłowo ułożone kliny, które taką pozycję zapewnią. Jeżeli zaś chodzi o poduszki ortopedyczne polecam je rodzicom tylko przy asymetriach czaszki nie zaś jako zapobieganie im.
Prawidłowo ułożony klin to klin wsunięty pod materac aby stworzyć równię pochyłą, która nie będzie zaburzać prawidłowej symetrii ciała dziecka.


To najistotniejsze informacje, które powinien przeczytać każdy przyszły rodzic. Co do poduszek wiedziałam o tym, że nie należy ich używać u tak małych dzieci (chociaż starsze pokolenie jest innego zdania i moją babcię ciągle dziwi fakt, że dziecko nie śpi na podusi...), ale nigdy wcześniej nie interesowałam się klinem do łóżeczek. I o ile z refluksem nie mamy na szczęście problemu, to katar już nam się przydarzył i taki klin był wtedy bardzo przydatny. 

Przy małej Karolci, gdy zdarzał jej się katar, a podczas ząbkowania nawet często, musiałam podstawiać pod nogi łóżeczka książki, aby stworzyć jej pochylą powierzchnię i żeby podczas snu lepiej jej się oddychało. Niestety ani to bezpiecznie, ani fajne, bo wybór książek, aby były równe ze sobą był naprawdę ciężki. 

Przy Mikołaju w takich chwilach będę korzystać z klina Rucken dobranego do materaca. Klin, tak samo jak materac posiada otwory wentylacyjne Air Pro, które się z nim zgrywają i gwarantują swobodny przepływ powietrza. Ma pokrowiec z nitką srebra, który możemy zdjąć i wyprać. 

https://rucken.pl/produkt/klin-do-lozeczka/
 Pamiętajcie klin wkładamy pod materac!

Na koniec obiecana niespodzianka. 
Do każdego materaca 120 cm lub 140 cm zakupionego na stronie rucken.pl dostaniecie klin Rucken gratis! Wystarczy, że wysyłając zamówienie na rucken.pl podacie w mailu hasło "Będę Mamusią". Korzystajcie, bo naprawdę warto. Promocja trwa do 14.03.18 r. 


***
Artykuł powstał przy współpracy z producentem materaców premium dla dzieci rucken.pl

Są w kompletowaniu wyprawki 3 rzeczy, którym przyszli rodzice powinni poświęcić szczególną uwagę. To wózek, fotelik samochodowy i materac, o którym mam dziś Wam zamiar napisać. Post o wyborze materaca pojawił się już na blogu przy okazji kompletowania wyprawki dla Karoliny, ale myślę, że wymaga on aktualizacji, tym bardziej, że teraz moje wymagania nieco się zmieniły, a i wiedzę na ten temat mam już całkiem inną.

Wybór materaca to nie lada wyzwanie szczególnie dla początkujących rodziców. Przy kolejnych dzieciach już jest łatwiej, bo albo dostają materac w spadku albo wiemy już co nam się sprawdziło bądź też nie. Tak właśnie było w naszym wypadku. Pamiętam, że gdy wybieraliśmy materac dla Karolci to tak naprawdę nie wiedziałam czym mam się kierować. Dopiero jak zaczęłam szukać informacji na ten temat to trochę mnie olśnilo, ale też nie do końca. W końcu zdecydowaliśmy się na materac gryka-pianka-kokos. Na tamtą chwilę wydawał mi się on najlepszy, ale drugi raz bym się na niego nie zdecydowała. Uważam, że kokos jest zdecydowanie za twardy, a ta gryka też nie najlepiej się później układa. Może przez to Karolinka nie bardzo lubiła spać w łóżeczku? Sama nie wiem. Wokół tego rodzaju materaców pojawia się wiele kontrowersji, niektórzy twierdzą, że zalegają w nich robaki, jednak ja uważam, że w dobrze przechowywanym materacu, który nie jest zalany, wietrzony, a pokrowiec jest prany co jakiś czas nie ma szans, aby stało się z nim coś złego. Zaletami tego materaca jest na pewno to, że jest on antyalergiczny i ma dobrą wentylację.

Z pewnością jesteście ciekawi jaki materac wybraliśmy dla Mikołaja. Zdecydowaliśmy się na dwa, jeden do łóżeczka w domu, drugi do łóżeczka turystycznego, z którego korzystamy co jakiś czas. Do domu wybraliśmy materac lateksowy firmy Rucken, a do łóżeczka turystycznego zwykły piankowy z Ikei. Ten drugi będzie używany sporadycznie, stąd taki wybór.

Rucken produkuje materace premium dla dzieci. Macie do wyboru trzy modele: Stabil - z lateksem, Aseptic - z pianką antybakteryjną i Natura - z warstwą z włókien kokosowych. My wybraliśmy właśnie model Stabil. Nie byłam nigdy wcześniej przekonana do materacy lateksowych, z tego względu, że nie przepuszczają one powietrza, a dziecko może się pocić. Ale materac Stabil jest całkiem inny. Zobaczcie dlaczego.





Przede wszystkim posiada on system wentylacji AirPro, czyli połączone kanaliki wentylacyjne góra dół z kanalikami poziomymi i siateczką napowietrzającą z boku pokrowca. Sprawia to, że dziecko nie ma możliwości przegrzania się, a materac oddycha. Przestrzeń pod lateksem nie jest zamknięta, a to bardzo ważne.

Poniżej macie krótki filmik, który zobrazuje Wam to o czym napisałam.


Materac nie jest cały wykonany z lateksu, a jedynie ma pośrodku "wkładkę". Dookoła ma bardzo wysoką masę pianki, a dzięki temu, że jest jej dużo nie odkształci się i jest stabilna, a to bardzo ważne, gdy maluch zacznie wstawać w łóżeczku.

Przy wyborze materaca warto też zwrócić szczególną uwagę na pokrowiec i sposób jego odpinania. Nie ukrywajmy, zdarza się, że maluch zaleje materac i wtedy musimy wyprać pokrowiec. Przydatny jest wtedy zamek 360, dzięki któremu możemy wyprać jedną część pokrowca, a materac przełożyć na drugą stronę i dziecko nadal może na nim spać. Jak dla mnie to ogromna zaleta. Dodatkowo pokrowiec uszyty jest z nitką srebra, co sprawia, że ma właściwości antybakteryjne.

Tak wygląda zamek 360.

A Wy jakie macie materace dla swoich dzieci?

***

Dziękuję Rucken za możliwość skorzystania z materiałów na stronie.

Zastanawiam się czy każdemu tak szybko leci czas czy może tylko tym co mają dzieci? Mam wrażenie, że chyba tylko tym drugim. Gdy pamięcią sięgam do czasów bez dzieci (a takie w ogóle istniały? :)) to mam wrażenie, że życie płynęło raczej wolno. A teraz? Teraz zaczynam miesiąc i nim się obejrzę jest już następny. Tak było i tym razem, gdy wybierałam się do urzędu cały styczeń, wiedząc, że pod koniec koniecznie muszę się tam stawić i obudziłam się 31.01 w panice, że przecież już luty! Całe szczęście, że był to ostatni dzień stycznia.

Tak właśnie szybko leci mi czas i jeszcze niedawno byłam w ciąży, a tu już Mikołaj w środę skończy 8 tygodni. Jak tak zlecialy te początkowe, trudne dni, to co będzie później? Już się boję.

Prawda jest też taka, że czas z dwójką dzieci płynie zupełnie inaczej niż z jednym. Pamiętam, że przy Karolci było spokojnie, wszystkim się ekscytowalam, wszystko notowalam, o wszystkim czytałam. Było całkiem inaczej. Teraz nie jestem w stanie poświęcić Mikołajowi tyle uwagi i czasu co Karolci, bo swój czas i siebie muszę dzielić na dwójkę. Ale nie jest mi z tym źle, to wszystko jest do zrobienia. Nie zrozumcie mnie źle, ale te drugie tak naprawdę wychowuje się przy okazji ;) jeśli więc wahacie się czy warto mieć dwójkę dzieci to na te chwile mogę Wam powiedzieć, że warto. Nie jest co prawda już tak sielankowo jak z jednym, ale wszystko jest do wypracowania :) ale miało być o Mikołaju, a ja oczywiście się rozpisałam.

Mikołaj jest bardzo spokojnym dzieckiem, mało płacze, jest układny i gdy już minęły pierwsze kryzysy i dotarcia to jest nam naprawdę dobrze. Od samego początku karmimy się tylko piersią, mimo iż pierwsze tygodnie były naprawdę ciężkie (ale o tym w kolejnym poscie). Póki co nie mam co narzekać, wiadomo, że jak to z niemowalakiem bywają dni i noce lepsze lub gorsze. Bo czasem męczy brzuszek, czasem skok rozwojowy a jeszcze innym razem za dużo bodźców w jeden dzień. Synek polubil się z chusta, więc w gorszych chwilach nam ona pomaga. Mam nadzieję, że taki spokój zostanie, bo tego bardzo mi teraz trzeba.