No cóż. Wakacje pochłonęły mnie na całego. Ale chcę poświęcić je sobie i rodzinie w pełni. Będę się tu czasem pokazywać, ale pamiętajcie, że nie rezygnuje z bloga i od jesieni ruszam tu pełną parą. Karolcia ma teraz wolne od przedszkola, więc z dwójką w domu jest co robić ;) Cały czas jednak na bieżąco jestem na Instagramie (@kolorlova) i tam Was gorąco zapraszam.

Wakacje w pełni, nie wiem jak u Was, ale u mnie aktualnie deszczowo, jednak mieliśmy już lato w pełni i zdążyliśmy wypróbować bardzo fajne kosmetyki, które chciałam Wam dziś polecić.

Mam atopowe zapalenie skóry i ciężko trafić mi na kosmetyki, które polubiłaby moja skóra. Karolcia zaś ma wrażliwą skórę, nie wszystko jej służy. Ale znalazłyśmy kosmetyki, które sprawdziły się i nie uczuliły nas. To emolienty Allerco. Przetestowałyśmy szampon nawilżający, nawilżającą emulsję ochronną i przeciwsłoneczny krem ochronny.

Szampon nawilżający allerco® zapewnia delikatną i skuteczną pielęgnację włosów oraz suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii skóry głowy. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Jest naprawdę super! Włosy są po nim miękkie, delikatne i dobrze się rozczesują. Myślałam, że skoro to emolient to będą sprawiały wrażenie tłustych i ciężkich, ale nie. Szampon spełnia moje wszystkie wymagania, jest świetny.

Nawilżająca emulsja ochronna SPF 30 allerco® zapewnia wysoką i skuteczną ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB oraz jego skutkami. Jednocześnie właściwie pielęgnuje skórę suchą, wrażliwą, atopową, skłonną do podrażnień i alergii. Emulsja spełnia wymagania stawiane preparatom hipoalergicznym. Nie zawiera substancji zapachowych i oparta jest na łagodnie działających, najwyższej jakości składnikach aktywnych. Produkt wodoodporny. Nawilżająca emulsja ochronna SPF 30 allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranym fotostabilnym kompleksem mineralnych i organicznych filtrów UVA i UVB oraz składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Zapewnia skuteczną i wysoką (SPF 30) ochronę delikatnej i wrażliwej skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Molekuła Regen7 chroni skórę przed powstawaniem podrażnień, działa kojąco i łagodząco. Obecne w emulsji emolienty i witamina E wzmacniają płaszcz hydrolipidowy naskórka i ograniczają przeznaskórkową utratę wody (TEWL). Dodatek prowitaminy B5, alantoiny i gliceryny podwyższa zdolność do utrzymania prawidłowej wilgotności skóry. Posiada lekką konsystencję. Nie powoduje odczynów fototoksycznych i fotoalergicznych.

Faktycznie, dobrze się rozsmarowuje, nie zostawia filmu i co najważniejsze nie uczula mnie. Miałam ten problem z kremami z filtrem, że podczas opalania, gdy skóra trochę się pociła zaraz zaczynało mnie wszystko swędzieć. Tu jest idealnie, nie mam dyskomfortu i jestem z tego kremu naprawdę zadowolona.

Ostatni krem przetestował Mikołaj. Zależało mi, żeby miał krem przeciwisłoneczny z filtrem mineralnym, a ten właśnie taki jest.  Przeciwsłoneczny krem ochronny dla dzieci i niemowląt allerco® skutecznie chroni wrażliwą i delikatną skórę przed promieniowaniem UVA i UVB oraz jego skutkami. Zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną (SPF 30), jednocześnie dbając o właściwą pielęgnację skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Krem spełnia wymagania stawiane preparatom hipoalergicznym. Nie zawiera substancji zapachowych i oparty jest na łagodnie działających, najwyższej jakości składnikach aktywnych. Produkt wodoodporny, 100% filtrów mineralnych. Przeciwsłoneczny krem ochronny dla dzieci i niemowląt allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi filtrami mineralnymi SolaveilTM i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Filtry mineralne SolaveilTM to łagodne i fotostabilne filtry UVA i UVB, szczególnie polecane dla wrażliwej i delikatnej skóry dzieci i niemowląt. Molekuła Regen7 to składnik pozytywnie wpływający na stan i wygląd skóry. Działa kojąco i łagodząco oraz chroni skórę przed powstawaniem podrażnień. Zastosowane w kremie emolienty i masło shea wzmacniają barierę naskórkową, chronią skórę przed przesuszeniem i działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych. Witamina E, alantoina i gliceryna podwyższają zdolność do utrzymania prawidłowej wilgotności skóry. Nie powoduje odczynów fototoksycznych i fotoalergicznych.

Jak to krem z filtrem mineralnym rozsmarowuje się nieco ciężej, ale to nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Najważniejsze, że jest skuteczny.

Wiadomo, że każda skóra jest inna, tym bardziej jeśli jest atopowa. Nie każdemu atopowcowi służy to samo, dlatego warto próbować. Ja swoje ideały już znalazłam :)
Wiecie co, nie wiem jak mamy dwójki dzieci ogarniaja życie, bloga i inne media społecznościowe. Nie wiem czy jestem wyjątkową blogerka i jako jedyna sobie z tym nie radzę, czy po prostu tak już jest, że w pewnym momencie nie wiesz w co ręce włożyć. A może istnieje jakiś sposób, aby to wszystko regularnie kontrolować?

Nie chce się tłumaczyć i po raz kolejny narzekać na brak czasu ale mam taki problem, że praktycznie nie używam komputera. Ba, nie pamiętam nawet kiedy ostatnio go włączyłam. Pozostaje więc pisanie na telefonie co nawet lubię, ale muszę mieć na to czas, a z tym bywa naprawdę ciężko.

W ciągu dnia zawsze jest coś do roboty w domu i nawet olalam ostatnio bycie perfekcyjna Panią domu, nie składalam na bieżąco prania, nie po drodze mi było sprzątanie to innych spraw do załatwienia tyle się nawarstwilo, że do pisania nie było kiedy przysiąść. Dodatkowo pogoda nas rozpieszcza, a ja nie potrafię wtedy siedzieć w domu. No ale dobra, nie będę się Wam tłumaczyć. Powiem tylko, że nie zamierzam rezygnować z bloga i jestem wręcz przekonana, że na jesień wrócę ze zdwojoną siła :)

U nas dużo się dzieje. 29.05 Karolinka skończyła 4 lata. Jest cudowną dziewczynką, która każdego dnia czymś mnie zaskakuje. To jak coś opowiada, śpiewa jest przesłodkie. Uwielbia tańczyć i rysować. Potrafi pół dnia spędzić przy swoim stoliku coś tworząc.

Mikołaj jest tak bezproblemowym niemowlakiem, że aż nie wierzę, że to możliwe. Jest radosny, pogodny i ma dni, że w ogóle nie płacze. Jego starsza siostra płacze częściej niż on. Serio. Uwielbia patrzeć na Karolinkę, razem się bawią, śmieją. Mikołaj rozwija się super i czekam, aż lada dzień zacznie raczkować. Wyszły mu już dwie dolne jedynki i w końcu zaczął lepiej sypiać. Bo niestety, noce były bardzo słabe, ale myślę, że to właśnie przez te ząbkowanie.

Kocham te moje dzieci tak bardzo, że każdą wolną chwilę staram się poświęcać im, ale w tym wszystkim nie zapominam o sobie i gdy tylko mam okazję zmykam na zajęcia jogi, bądź nawet do sklepu, aby pobyć sama ze swoimi myślami. Teraz mam właśnie taki swój czas, gdy towarzystwo już śpi, więc zabieram się za coś co uwielbiam, czyli czytanie :)
Straszne, ale ten post piszę już od 3 tygodni... Trwa to tak długo, ponieważ złapało nas jakieś paskudne choróbsko. Odkąd K. poszła do przedszkola to raczej nie chorowała. Oprócz ospy zdarzyły się jakieś katary czy kaszle, ale choroby trzymały się od nas daleko. A teraz chorowaliśmy wszyscy i niestety K. dostała nawet pierwszy antybiotyk. Ale dziś nie o tym.

Lubię polecać Wam rzeczy dla dzieci, które nam się sprawdziły. Dziś będzie właśnie post polecający artykuły dla niemowlaka, które uważam za must have w pierwszych miesiącach życia. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że może nie u każdego się one sprawdzą w 100%, ale chcę żebyście wiedzieli co uważam za fajne i warte swojej ceny.

1. Kołyska Milly Mally. Kupiliśmy ja z myślą o drugim łóżeczku. Jedno zwykle postawiliśmy w sypialni a drugie potrzebowalismy mieć na górze w salonie. Początkowo miała być zwykła kołyska drewniana, jednak gdy zobaczyłam kołyski Milly Mally to się w nich zakochałam. Mają budke, opcję kołyski lub jej zablokowania, kółeczka do przesuwania, a na dole koszyk na jakieś drobne rzeczy. Dodatkowo wyposażone są w karuzelkę, melodie, światełko i wibracje. Nie wiem czy wszystkie modele, ale my wybraliśmy właśnie taki z tymi opcjami. Kołyskę, która kupiliśmy możecie zobaczyć TU. Mamy dokładnie ten sam model.

2. Szumiący Miś Wishbear. Pisałam o nim już TU. Wiem, że nie u wszystkich się sprawdza. U nas to strzał w dziesiątkę. Mikołaj uwielbia spać przy szumie, a dodatkowo miś bardzo zaczął mu się podobać i gada do niego ;)

3. Otulacz Wishbear. Powiem Wam, że początkowo myślałam, że sprawdzi nam się otulacz, który Wam pokazywałam, o TU. Taki bardzo obcisły i na zamek. Ale Mikołaj nie chciał w nim spać, więc cieszę się, że go nie kupiłam, bo na próbę dostaliśmy od koleżanki. Za to zakupiłam otulacz Wishbear o taki jak TU i z chęcią Wam go polecę, bo uważam że jest bardzo fajny. Można go zawinąć mocniej lub lżej, fajnie się zawija i łatwo pierze. Starczył nam on na pierwsze 3 miesiące, bo później Mikołaj zaczął z niego "wychodzić" i nie lubił już w tym spać.

4. Śpiworek maxi cosi do fotelika samochodowego. Super dla jesiennych i zimowych dzieci. Niemowlę może być w śpiworku ubrane cieniej, co zapewnia doskonałe przyleganie pasów, a na przykład w sklepie czy gdzieś możemy śpiworek rozpiąć i wiadomo, że maluch się nie zgrzeje.

5. Karuzelka z Ikei. Najprostsza z możliwych, a Mikołaj ja uwielbia. Mamy model z wiszacym motylkiem, pajaczkiem, wazka, pszczółka i kwiatkiem. Nie wiem jakie są aktualnie w ofercie i ile kosztują, ale ta jest jeszcze po Karolci i kosztowała jakieś grosze.

A co Wam sprawdziło się przez pierwsze miesiące? Macie jakieś swoje hity?

Postaram się co jakiś czas dodawać taki post podsumowujący, bo na każdym etapie rozwoju jakieś inne rzeczy są na topie. I zdradzę Wam coś, wszystkie rzeczy, oprócz karuzeli kupiliśmy używane, a tak naprawdę jak nowe, bo niemowlę nie jest w stanie tego zużyć. Ale oczywiście rozumiem wybory rodziców, którzy decydują się na rzeczy nowe, ja przy pierwszym dziecku też tak robiłam :)

Źródło: pixabay.com

Dawno na blogu nie było posta o książkowych nowościach, a to dlatego, że przystopowałam z zakupami książkowymi, ponieważ brak mi już miejsca na półkach. Będę musiała koniecznie dokupić jakiś regał, bo w aktualnym książki już się nie mieszczą, a przecież zaczną dochodzić mikołajkowe książeczki, więc czas pomyśleć nad zmianą. Mimo wszystko dziś chciałam pokazać Wam 4 bardzo fajne nowości - swoją premierę miały w tym miesiącu.

Wydawnictwo Wilga wysłało mi egzemplarze recenzenckie, za które bardzo dziękuję, bo dzięki temu, mogłam poznać bardzo fajną serię wydawniczą jaką jest Krok po kroku. Są to książeczki od narodzin do przedszkola. Wydane bardzo ładnie, mają grube strony, a ilustracje z pewnością spodobają się maluchom.


 Książeczki z tej serii pokazują najważniejsze wydarzenia z życia małego dziecka: "Zasypianie", "Papa smoczku", "Myjemy ząbki", "Siku na nocniku". Są wierszowane i o ile ja za takimi wierszykami nie przepadam, to dzieciom się one podobają. Bo kto inny jest lepszym recenzentem literatury dziecięcej niż właśnie dziecko?

Moja już prawie 4-latka (o matko! jak to leci) z chęcią chwyciła za te książeczki i zaczęła je przeglądać. Przy czytaniu zaśmiewała się i bardzo spodobały jej się te wierszyki. Jako, że trzy sprawy ma już za sobą, to uznała, że będą one dla braciszka, a dla siebie weźmie książeczkę o zasypianiu. Najbardziej przypadła jej do gustu i szczerze mówiąc z tych 4 ona na też najbardziej mi się podoba. Myślę, że to właśnie dla tego, że sprawy mycia zębów, smoczka i nocnika mamy ogarnięte, a do spania nigdy Karolinki nie można zaciągnąć, więc jest to książeczka idealna dla nas. Resztę będziemy przerabiać z Mikołajem, bo są naprawdę fajne :)





Temat zazdrości, która może pojawić się u dziecka wraz z przyjściem na świat brata lub siostry, to temat rzeka. Ile charakterów tyle różnych sytuacji. Są one uzależnione głównie od wieku dziecka, charakteru właśnie, przygotowania dziecka do bycia starsza siostra bądź starszym bratem, a także podejscie i zachowanie rodziców po pojawieniu się maluszka.

W tym poście nie dostaniecie ode mnie rad, dlatego właśnie, że życie samo weryfikuje takie sytuacje. Chcę Wam jednak pokazać co myśmy zrobili w tym temacie i jak to u nas aktualnie wygląda.

Mikołaj przyszedł na świat gdy Karolinka miała 3,5 roku. Wydaje mi się, że jest to fajna różnica wieku. Trzylatka jest już w gruncie rzeczy bardzo samodzielna, wiele potrafi zrobić a nawet i pomóc. Owszem, wymaga opieki i zainteresowania, ale nie tak bardzo jak np. dwulatka. I tu muszę powiedzieć, że wcześniej nie zdecydowalabym się na drugie dziecko, bo zdawałam sobie sprawę, jak ciężkie bywają początki przy takich dwóch maluchach. Dlatego też podziwiam wszystkie mamy, które mają dzieci rok po roku, bądź później, gdy ta różnica jest jednak nadal mała. Moje minimum to właśnie taka różnica jaką mamy i pewnie im dalej tym łatwiej, chociaż zdaje sobie sprawę, że bywają wyjątki.

Prawda jest taka, że jak tylko Karolcia zaczęła mówić to ciągle wspominała o tym, że chciałaby mieć brata lub siostrę. Oczywiście nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wyglądają pierwsze miesiące z niemowlakiem, więc gdy tylko zaszłam w ciążę zaczęłam ją w tym temacie edukować ;) Pomogły nam z tym 4 książeczki: "Kicia kocia ma braciszka Nunusia", "Marysia jest starszą siostrzyczką", "Tupcio Chrupcio. Mam rodzeństwo" i "Czekamy na dzidziusia" z serii Obrazki dla maluchów (po kliknięciu na każdy z tytułów zostaniecie przeniesieni do danej książki). Poza tym dużo na ten temat rozmawialiśmy, a ja już w ciąży, starałam się przyzwyczajać Karolcię do tego, żeby była bardziej samodzielna.

Odkąd Mikołaj pojawił się na świecie nie mieliśmy żadnych większych scen zazdrości. Owszem, bywały chwile, szczególnie wieczorem, gdy Karolcia chciała, abym jej czytała, bądź była z nią podczas zasypiania, ale wszystko to da się pogodzić i odpowiednio wytłumaczyć. Mam ten komfort, że Mikołaj jest póki co bardzo spokojny (potrafi pół godziny leżeć na macie, pół godziny na bujaczku) i wtedy mam czas, aby pobyć z Karolinką. Staram się poświęcać im czas po równo i myślę, że dobrze mi to wychodzi.

Karolcia jest cudowną starszą siostrą, obudziła się w niej opiekuńczość, codziennie mówi bratu jak bardzo go kocha, pokazuje mu jego zabawki, opowiada mu różne rzeczy i pierwsza biegnie, gdy tylko zapłacze. Mam nadzieję, że tak już zostanie, chociaż wiem, że będą na pewno i gorsze chwile, w szczególności wtedy, gdy Mikołaj stanie się już mobilny. Ale i z tym sobie poradzimy :)



A jak to było u Was? Dzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach :)