Dziś dzielę się z Wami moim małym osiągnięciem, które dzięki Wam, może stać się jeszcze większe. Jakiś czas temu miałam okazję udzielić wywiadu dla portalu Sukces Jest Kobietą i dla portalu EksMagazyn. Pisałam o tym TU.

Na te zdjęcie możecie głosować :)

Tydzień temu na Facebook'u, a konkretnie na fanpage'u Sukces jest kobietą ruszył plebiscyt na testerkę sukcesu, w którym biorę udział. Do wygrania jest wywiad w książce, dlatego bardzo mi na tym zależy. Zawsze marzyłam o tym, aby część mnie, gdzieś się zapisała.

Na Facebook'u u mnie na profilu i na Sukces jest kobietą znajdziecie moje zdjęcie, na które możecie głosować. A co najważniejsze, też macie szansę na wygraną. Do wygrania są 3 wyjazdy dla dwóch osób do SPA, a także 10 zestawów kosmetyków Amaderm, które ostatnio polecałam Wam na moim Instagramie, więc jest o co walczyć :)  

A oto warunki głosowania.
WARUNKI GŁOSOWANIA: Jeden komentarz pod zdjęciem to jeden punkt. Jedno udostępnienie to jeden punkt. Jedna osoba może więc przysporzyć kandydatce 2 punktów (jedno udostępnienie i jeden komentarz).
WAŻNE: Zdjęcia można komentować i udostępniać dowolną ilość razy, jednak zaliczony zostanie tylko jeden punkt za komentarz od jednego użytkownika i jeden punkt za udostępnienie od jednego użytkownika!
WAŻNE: Jako punkt liczone będą tylko oryginalne komentarze, a nie odpowiedzi na komentarze innych użytkowników.
WAŻNE: Testerki biorące udział w plebiscycie wyłączone są z głosowania. Mogą komentować zdjęcia swoje i innych użytkowniczek oraz udostępniać je dowolną ilość razy, jednak ich komentarze i udostępnienia nie zostaną uznane jako punkty.
DLA GŁOSUJĄCYCH: Czekają na Was aż TRZY pobyty w SPA (https://www.manorhouse.pl/) oraz w najpiękniejszych miejscach w Polsce (http://www.kormoranmierki.pl/) oraz 10 nagród dodatkowych – zestawów kosmetyków marki AMADERM wraz ze skórzanym portfelem (http://amaderm.pl/).
JAK WYGRAĆ NAGRODĘ? Wystarczy w komentarzu pod dowolnym zdjęciem podać swoją oryginalną definicję SUKCESU! Szczęśliwą trzynastkę autorów najciekawszych definicji z przyjemnością nagrodzimy! Komentarze wybierze Redakcja SUKCES JEST KOBIETĄ.
No i oczywiście, trzeba być fanem FB Sukces jest Kobietą
Chyba większość rodziców obawia się przedszkola. Nie dlatego, że dziecko będzie tam same, nie dlatego, że boi się rozstania (a może, może są też tacy), ale przede wszystkim większość martwi się o choroby, które niestety spotykają większość przedszkolaków. "Zobaczysz, pierwszy rok w przedszkolu to będą same choroby", "każde dziecko musi pierwszy rok odchorować", "więcej dni spędzi w domu niż w przedszkolu", "teraz to się dopiero zacznie". Słyszałam takich tekstów jeszcze więcej, wszystkie nacechowane negatywnie. Czy jakiś rodzic posyłający dziecko po raz pierwszy do przedszkola ich nie słyszał? Czy może sam ich nie powtarzał? Powiem szczerze, że denerwuje mnie takie gadanie. Ja lubię myśleć pozytywnie. Myślę, że moje dziecko wcale nie przyniesie z przedszkola każdej możliwej choroby. Myślę, że ma i będzie miało dobrą odporność, którą przecież budujemy od samych narodzin. Myślę, że wszystko będzie dobrze, a katary nie będą nam straszne.

I tak właśnie dopadły nas pierwsze katary. Ale wiecie co, nie zwalam tego na przedszkole, bo wokół wszyscy są przeziębieni. Pogoda nagle diametralnie się zmieniła, a stres spowodowany nową sytuacją też miał tu swoją niewielką rolę w osłabieniu odporności. Póki co opuściliśmy dwa dni, poniedziałek i wtorek, ale nie dlatego, że było bardzo źle. Karolcię wręcz energia rozpierała, ale szkoda mi było dzieci zdrowych. Jednak w środę zaprowadzając Karolinkę do przedszkola zauważyłam, że zakatarzeni są wszyscy! Więc taki nastał czas i po prostu trzeba go przejść. Leczymy się i wspieramy domowymi sposobami (mnie oczywiście też dopadło) i powoli wychodzimy na prostą.

A jakie to są domowe sposoby? Pisałam o nich już kiedyś, więc odsyłam Was do tego posta TU. Do listy zamieszczonej wtedy dodałabym jeszcze czystek, maliny, miód i syrop z mleczy. Poza tym suplementujemy się witaminą D3, której tak bardzo wszystkim brakuje. A Wy jak wzmacniacie odporność u swoich maluchów?


Na koniec coś z zupełnie innej beczki. Kto mnie czyta już długi czas ten wie, że od czasu do czasu brałam udział w Blogosferze Canpol, gdzie blogerki mogły zdobyć produkty Canpol do testowania bądź do organizowania konkursów. Postanowiłam wziąć udział w kolejnej edycji i Was też gorąco zapraszam.
Początkowo myślałam, że poślę Karolcię do przedszkola dopiero jak skończy 4 lata. Chyba dlatego, że uznałam, że będzie wtedy bardziej gotowa niż teraz. Jednak zmieniłam zdanie, gdy zobaczyłam, że w domu to już się nudzi, ja nie mogę jej zapewnić tyle czasu ile bym chciała, a poza tym w grudniu rodzę, więc miło by było, aby do tego czasu zaaklimatyzowała się w przedszkolu, a ja wtedy miałabym kilka godzin tylko dla maluszka. Dlatego postanowiliśmy, że pójdzie od września.

Miałam o tyle łatwiej, że moja mama jest nauczycielem w przedszkolu, do którego Karolcia poszła, więc przez dłuższy czas miała z nim kontakt. Ostatnie pół roku nawet dość częsty, bo gdy tylko jechałam na poranną jogę zostawiałam ją u mamy w grupie. Nie została więc rzucona na głęboką wodę, znała miejsce, znała panie, jadła tam obiady. Jednak co innego iść do babci, a co innego do swojej grupy i pani, której się dobrze nie zna.

Pierwszego dnia nie było tak źle, zostawiłam ją z płaczem, ale szybko się uspokoiła. Cały dzień się nie bawiła, miała problem z integracją, ale jak na nią było naprawdę dobrze. Wczoraj przy zostawianiu był większy płacz, dziś też. Ale wczoraj mówiła, że już trochę się bawiła, rysowała. Ogólnie nie jest źle, bo płacze tylko w chwili jak muszę ją zostawić, później już się uspokaja i co najważniejsze chętnie do przedszkola idzie. A jak wraca to buzia jej się nie zamyka, ciągle gada o przedszkolu, co robiła, co dzieci robiły, co jadła. Bardzo się z tego cieszę, bo bałam się, że może zamknie się w sobie. I nie będzie chciała rano iść.

Póki co zostawiam ją do drzemki, czyli o 12, ponieważ nie widzę sensu, aby spała. Problem polega na tym, że gdy zdarzy jej się przysnąć (naprawdę niezwykle rzadko, ostatnio jak byliśmy na wyjeździe to kimnęła w aucie) to później mam problem z tym, żeby wieczorem ją położyć i chodzi spać o 22-22:30. Tak więc nie uśmiecha mi się coś takiego. Tym bardziej, że teraz pięknie zasypia o 20:00 i bez problemu wstaje koło 7:30, tak, że zdążymy się wyszykować do przedszkola.

Dziwne te pierwsze dni bez niej. Nie mogę sobie miejsca znaleźć i ciągle myślę jak tam sobie radzi. Chyba każda mama przez to przechodzi ;)

A jak jest u Was? Jak Wasze dzieci radzą sobie pierwszy raz w przedszkolu?


Muszę przyznać, że wakacje nie sprzyjają blogowaniu. Bardzo ciężko jest mi być w miarę regularną, ale staram się ;) możecie mnie obserwować na Instagramie, tam jest mnie nieco więcej (@kolorlova).

Myślę, że od września będę na blogu częściej, mam takie plany i będę dążyć do ich spełnienia. Będę miała ku temu okazję, ale o tym w następnym poście.

Dziś o ciąży. 22 tydzień, żarty się skończyły ;) brzuszek rośnie, w końcu jest naprawdę widoczny, a co więcej widoczne są także ruchy dziecka. Brzuch faluje jakbym była conajmniej w 30 tc. Przynajmniej z Karolcia tak miałam, że ruchy zaczęłam odczuwać dopiero jakoś w 20 tygodniu i były one spokojne. Dopiero później się rozhulaly. Teraz zaczęłam je odczuwać o wiele wcześniej. Nawet Karolci udało się już przebić piątkę dzidziusiowi ;) a to nie lada wyczyn, bo nie wiem jak u Was, ale jak chce komus pokazać jakie silne są ruchy, to maluch nagle staje się spokojny. Jakby się wstydził ;) nawet tatusia ;)

Ogólnie ciąża przebiega super, czuję się świetnie, wyniki mam dobre, dzidziuś jest zdrowy i oby tak do końca.

Zaczęłam też powoli szykować "wyprawke". Zrobiłam porządek w ciuszkach, niektóre już nawet się susza i pochowam je do czekające już komody. Robię tak dlatego, że korzystam z ciepłych dni i z tego, że wszystko teraz szybko schnie. Nie chcę takich rzeczy zostawiać na koniec. Tylko te prasowanie... Nie lubię bardzo, przy Karolci prasowalam przez pierwsze 2 miesiące, a teraz chyba odpuszczę. A jak było u Was? Przed nami jeszcze zakup łóżeczka na górę do sypialni i kołyski na dół. Ciagle się waham, ale chyba jednak stanie na kołyce. Poza tym niewiele mogę poszaleć, bo prawie wszystko mamy po Karolci, jednak jak będę już miała więcej czasu to na pewno rozejrze się w Internecie za czymś jeszcze :)

Za nami Usg polowkowe, na którym płeć dziecka została w 100% potwierdzona. Co obstawiacie? :)


Czas się czymś pochwalić. Czymś dla mnie ważnym i osobistym. I w zasadzie nie lubię się chwalić, ale takiej okazji nie ominę. A więc do rzeczy.

Na dwóch portalach internetowych pojawił się ze mną wywiad :) Wywiad, z którego jestem dumna, bo mogłam w nim pokazać chociaż część siebie. Wywiad, który będą mogli przeczytać inni i trochę mnie poznać. Wywiad, który być może ukaże się w książce, ale o tym niebawem :)

A tymczasem nie przedłużając zapraszam Was do lektury. Nie jest długo, więc na pewno znajdziecie chwilkę :) Nawet Wy zalatane mamy :)

1. http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/katarzyna-kaca-ciesz-sie-z-kazdego-dnia-i-z-drobnostek-ktore-przynosi/

2. http://www.sukcesjestkobieta.pl/katarzyna-kaca-ciesz-sie-z-kazdego-dnia-i-z-drobnostek-ktore-przynosi/

Na obu portalach wywiad jest oczywiście ten sam, także sami wybierzcie sobie źródło.

Pozdrawiam Was gorąco w ten kolejny upalny dzień i już niedługo post ciążowy, bo czas leci i przydałaby się jakaś aktualizacja.