Zaczynam 9 tydzień ciąży i czuję się naprawdę bardzo dobrze. Nadal chodzę na jogę i o ile będę mogła, mam zamiar kontynuować ją do dnia porodu.

Mimo tego, że dopadła mnie większość dolegliwości ciążowych charakterystycznych dla pierwszego trymestru, to staram się nie narzekać. Jeśli chcecie przeczytać o ciążowych dolegliwościach, które mogą towarzyszyć wam w pierwszym trymestrze odsyłam TU. Tam też dowiecie się, jak czułam się na początku pierwszej ciąży.

Czym ten początek ciąży różni się od poprzedniego?
W tamtej ciąży, już w okolicach 6 tygodnia zaczęły męczyć mnie mdłości, które trwały cały dzień, ale na szczęście nie kończyły się wymiotami. Byłam też strasznie wrażliwa na zapachy. Odrzucało mnie od ryb, surowego mięsa (więc gotować nie było komu ;)) i raczej miałam apetyt. Nie mogłam nawet oglądać moich ulubionych programów kulinarnych, a pan Tomasz Jakubiak przyprawiał mnie o mdłości (przepraszam! uwielbiam pana!). Tym razem jest trochę inaczej.

Zawroty głowy
Na początku, w okolicach 5 tygodnia zaczęłam mieć zawroty głowy. W szczególności wieczorami i nawet w nocy, kiedy to budziłam się na siku. Czułam się jak po dobrej imprezie! Wirowało wszystko. Na szczęście trwało to niecały tydzień.

Mdłości i wymioty
W połowie 6 tygodnia zaczęły mnie męczyć mdłości i niestety wymioty. Nie były to jednak mdłości poranne, a raczej po południowe i wieczorne, które niestety kończyły się wymiotami. Bywają dni bez nich, ale raczej pojawiają się codziennie. Przynajmniej raz dziennie zaliczam więc bliskie spotkanie z toaletą i zdążyłyśmy się już polubić ;) A tak na poważnie, to mam nadzieję, że ze zbliżającym się powoli końcem 1 trymestru wreszcie się zakończą.

Całe szczęście nie jestem wrażliwa na zapachy, mogę normalnie przygotowywać obiady, ale jakoś specjalnie nie mam apetytu. Jem bo muszę, aczkolwiek już pojawiły mi się pierwsze zachcianki ciążowe, co w ciąży z Karolcią raczej było nieco przereklamowane. Nabrałam ogromną ochotę na sok pomarańczowy, ale taki ze świeżo wyciskanych pomarańczy, nie żadna podróba i ogórki kiszone. Więc kwas, kwas i jeszcze raz kwas. No ale moją nietypową zachcianką była bułka z konserwą i pasztetową. Aż wstyd się przyznać. Normalnie nie jem takich rzeczy, a tu proszę. O ile konserwę zrealizowałam, nie mogłam bez niej żyć, to z pasztetową twardo się trzymam. I mam nadzieję, że tak pozostanie ;) Odrzuciło mnie od słodkiego, herbaty, kawy, nawet mój ukochany czystek mi nie wchodzi :(

Senność i zmęczenie
To czeka chyba każdą przyszłą mamę. Wydaje mi się, że w pierwszej ciąży bardziej mi dokuczało, aczkolwiek mąż twierdzi, że teraz, przy Karolci nie mam po prostu na to czasu. Mimo wszystko o 22:00 śpię już jak dziecko. W dzień na drzemkę nie mogę sobie przecież pozwolić. Jogę przesunęłam sobie na godziny przed południowe, bo pod wieczór nie byłabym w stanie już ćwiczyć.

Na koniec dodam, że oczywiście co rusz sikam (i w tej kwestii to się już do końca ciąży nie zmieni, hehe), pobolewa i kłuje mnie czasem podbrzusze, ale to normalne i jest spowodowane naciągającymi się wiązadłami macicy.

Tę ciążę rozpoczynam z wagą 54 kg. Z Karolcią było to 57 kg i z tego co pamiętam byłam 16 kg na plusie. Ciekawe jak będzie tym razem :)

Mam nadzieję, że w końcu do Was wrócę. Że będę na blogu częściej. Ostatnio to zaniedbałam, przyznaję, ale miałam ku temu bardzo ważny powód. Po tym wstępie, być może moi stali czytelnicy domyślają się o co chodzi :) 

Jestem w ciąży :))))))))

Bardzo cieszymy się, że po miesiącach starań się udało i mimo, że nie chciałam rodzić zimą, to nie będę miała wyboru ;) ale czy to ważne? Będę mamusią po raz drugi i to jest najważniejsze. 

Możecie się więc teraz spodziewać dużej ilości ciążowych postów. Mam nadzieję, że czasu na to wszystko mi starczy, bo jednak druga ciąża jest całkiem inna. Już teraz to wiem. 

Dziś zostawiam Was z tą wiadomością i idę odpoczywać, bo Karolcia u dziadków, więc w końcu mam chwilę dla siebie. 
Wreszcie doczekaliście się trzeciej, ostatniej już części postów o mlekach modyfikowanych. Odsyłam do poprzednich, jeśli jesteście ciekawi całego zestawienia. Część 1 TU i część 2 TU.

Enfamil Premium 2
Składniki: Odtłuszczone mleko, syrop glukozowy, oleje roślinne (oleina palmowa, olej kokosowy, olej sojowy, wysokooleinowy olej słonecznikowy), laktoza (z mleka), galaktooligosacharydy (GOS, z mleka), polidekstroza, emulgator (lecytyna sojowa), węglan wapnia, oleje pozyskiwane z organizmów jednokomórkowych (ARA z Mortierella alpina i DHA z Crypthecodinium cohnii), L-askorbinian sodu, chlorek choliny, wodorotlenek potasu, siarczan żelaza, tauryna, fosforan magnezu, inozytol, cytydyno-5-monofosforan, siarczan cynku, octan DL-alfa-tokoferylu, 6-palmitynian-L-askorbylu, nikotynamid, urydyno-5-monofosforan, adenozyno-5-monofosforan, guanozyno-5-monofosforan, D-pantotenian wapnia, siarczan miedzi, palmitynian retinylu, ryboflawina, chlorowodorek tiaminy, cholekalcyferol, chlorowodorek pirydoksyny, siarczan manganu, kwas foliowy, fitomenadion, jodek sodu, selenian sodu, D-biotyna, cyjanokobalamina.

Wartość odżywcza: energia 68 kcal, tłuszcz 3,1 g w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1,29 g, węglowodany 8,4 g, w tym cukry 4,5 g.

Ze względu na syrop glukozowy (i to na drugim miejscu!) od razu skreślam te mleko.

Humana 2
Składniki: Odtłuszczone mleko, odmineralizowana serwatka w proszku, oleje roślinne (palmowy, rzepakowy, słonecznikowy), maltodekstryna, syrop galaktooligosacharydowy (z mleka), laktoza, syrop glukozowy, węglan wapnia, emulgator: lecytyna sojowa, ortofosforan wapnia, chlorek potasu, cytrynian sodu, zestaw witamin (witamina C, niacyna, kwas pantotenowy, witamina E, witamina B6, witamina A, tiamina (witamina B1), ryboflawina (witamina B2), kwas foliowy, witamina K1, biotyna, witamina D3, witamina B12), cytrynian potasu, L-tyrozyna, węglan magnezu, tauryna, mleczan żelaza, L-tryptofan, tlenek cynku, siarczan miedzi, siarczan cynku, jodan potasu, siarczan manganu, selenian sodu.

Wartość odżywcza: energia 68 kcal, tłuszcz 3,3 g w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1,2 g, węglowodany 7,8 g, w tym cukry 5,8 g.

Tutaj to samo. Znów syrop glukozowy, co prawda trochę dalej na liście składników. Do tego maltodekstryna. Szkoda. Spodziewałam się czegoś lepszego.

Nan Optipro Plus 2
Składniki: Mleko odtłuszczone, koncentrat białka serwatkowego (z mleka), oleje roślinne (oleina palmowa, niskoerukowy olej rzepakowy, olej kokosowy, olej słonecznikowy), maltodekstryna, permeat serwatkowy (z mleka), laktoza (z mleka), oligosacharydy (galaktooligosacharydy, fruktooligosacharydy) 4,75%, cytrynian wapnia, cytrynian potasu, fosforan wapnia, emulgator (lecytyna sojowa), chlorek magnezu, cytrynian sodu, witaminy (C, E, kwas pantotenowy, niacyna, B1, A, B6, B2, D3, K1, kwas foliowy, biotyna, B12), chlorek sodu, siarczan żelazawy, siarczan cynku, kultury bakterii Lactobacillus reuteri (DSM 17938*), siarczan miedzi, selenian sodu, jodek potasu.

*zgodnie z licencją BioGaia AB.

Wartość odżywcza: energia 67 kcal, tłuszcz 3,2 g w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1,3 g, węglowodany 8 g, w tym cukry 5,1 g.

Nie jestem przekonana. Po pierwsze ta maltodekstryna, po drugie oleina palmowa (?) i koncentrat białka serwatkowego. Lepsza byłaby chyba serwatka... A nie jej koncentrat.

Nan Optipro 2
Składniki: Mleko odtłuszczone, koncentrat białka serwatkowego (z mleka), maltodekstryna, oleje roślinne (oleina palmowa, niskoerukowy olej rzepakowy, olej kokosowy, olej słonecznikowy), permeat serwatkowy (z mleka), laktoza (z mleka), cytrynian wapnia, emulgator (lecytyna sojowa), fosforan wapnia, fosforan potasu, chlorek magnezu, olej rybi, witaminy (C, E, kwas pantotenowy, niacyna, B1, A, B6, B2, D3, K1, kwas foliowy, biotyna, B12), cytrynian sodu, chlorek sodu, olej z Mortierella alpina, cytrynian potasu, siarczan żelazawy, siarczan cynku, kultury bakterii Bifidobacterium lactis, kultury bakterii Streptococcus thermophilus, siarczan miedzi, selenian sodu, jodek potasu.


Wartość odżywcza: energia 67 kcal, tłuszcz 3,2 g w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1,26 g, węglowodany 8.3 g, w tym cukry 4,9 g.

Optipro od Optipro plus poza szczepami bakterii nie różnią się praktycznie niczym.


To już ostatnie mleka w moim zestawieniu. Chciałam, abyście mieli składy najpopularniejszych mlek w jednym miejscu i mogli je sobie porównać. Opatrzyłam je krótkim komentarzem, abyście wiedzieli jak się do nich odnoszę. Być może na blogu pojawi się jeszcze post wyjaśniający wszystkie te dziwne nazwy znajdujące się na liście składników mlek modyfikowanych.

Należą Wam się też wyjaśnienia odnośnie tak długiej nieobecności. Ale to już niedługo, jeszcze chwilę musicie uzbroić się w cierpliwość :)