Wszystko na Święta już prawie gotowe, pozostaje mi jeszcze jutro upiec sernik :) To będą cudowne Święta z maleństwem w brzuszku i zarazem ostatnie w dwójkę, no w trójkę jeśli liczyć naszego psiaka.

U nas wszystko w porządku. Byliśmy w środę u lekarza i słuchaliśmy serduszka dziecka. Było to cudowne przeżycie, aczkolwiek nie mogę się doczekać kolejnego USG, aby zobaczyć nasze maleństwo. Po Nowym Roku mamy USG połówkowe, być może dziecko pokaże w końcu czy będzie synkiem czy córcią :) Poza tym odnotowałam kolejną dolegliwość ciążową, którą jest ból pleców. Ze względu na rosnący brzuch, ból dopada mnie coraz częściej, szczególnie wtedy, gdy dużo robię w domu i mam mało czasu na odpoczynek. Oczywiście wszystko jest do zniesienia, dlatego jakoś bardzo się tym nie przejmuję. Codziennie mierzę sobie ciśnienie, bo u lekarza miałam podniesione, a w ciąży nadciśnienie nie jest dobre. Na razie wychodzi na to, że emocje w czasie wizyty są tak silne, stąd moje wysokie ciśnienie. Ciągle czekam na ruchy dziecka, które faktycznie uznam za "te" ruchy, bo "przewalanie się" w brzuchu nie zdarza się zbyt często i nie jest dla mnie wystarczające :)

Życzę Wesołych Świąt wszystkim czytającym mojego bloga!
Piersi w ciąży stale rosną, zmieniają się i są, co tu ściemniać, po prostu wrażliwe i niekiedy obolałe. Zmiana stanika co miesiąc wiąże się z ogromnym kosztem, w szczególności jeśli chcemy kupić coś naprawdę dobrego, znanej firmy. Ale czy w ogóle jest sens? Przecież za miesiąc to, co kupiłyśmy nie będzie już dobre. Od początku borykam się z problemem doboru dobrego stanika, bo ten, co jeszcze wczoraj był ok, dziś już uwiera i jest za mały. Super, piersi rosną, hura! Ale w co je włożyć? :D
Wybrałam się wczoraj do miasta w poszukiwaniu stanika idealnego. Porzuciłam jednak ideę wybrania się do sklepu z markową bielizną, bo zwyczajnie szkoda mi kasy na taką. Poszłam więc do sklepu z bielizną różną, pewnie głównie chińską, ale gdzie teraz nie ma chińszczyzny... W przebieralni spędziłam łącznie chyba z 1,5 godziny i ciągle coś było nie tak. Ten za duży w miseczkach, ale dobry pod biustem, kolejny na odwrót i tak przez 1,5 godziny. Miałam już dość przymierzania, rozbierania się, ubierania, jednym słowem - męczarnia. W końcu pozbawiłam się złudzeń - nie mogę kupić kolejnego stanika typu push up, bo za miesiąc stanę znów przed tym samym problemem. Co z tego, że push up ładnie wygląda, po prostu się na razie nie nadaje. Mój mózg w końcu zaczął racjonalnie działać i pozwolił mi wybrać miękki, rozciągliwy stanik z fiszbinami, który może nie wygląda super sexy, ale jest wygodny i będzie rosnął razem z moim rosnącym biustem. Dobry wybór, aczkolwiek będę musiała się przyzwyczaić do braku push upu :) Wcześniej zakupiłam też stanik sportowy, bez fiszbin, zabudowany, trzyma dobrze piersi na swoim miejscu, a co najważniejsze nic nie uwiera i nie ciśnie. Wygoda górą.

Nawiązując do tytułu posta wspomnę jeszcze, że humory miewam, nie są może, aż takie uciążliwe, ale bywają dni, że jest mi tak źle, że obraziłabym się na cały świat i zaszyła w jakimś małym, ciepłym miejscu. Burza hormonów mnie czasem przytłacza. Dobrze, że nie zdarza się to zbyt często, bo chyba skończyłabym u psyhiatry :P

Jutro wyczekana wizyta u lekarza, a brzuszek z dnia na dzień coraz większy :)
Tyle ostatnio się dzieje, że nawet nie mam kiedy napisać. W pracy się ruszyło, więc jest co robić. Do tego idą Święta, więc powoli zaczynam robić własnoręczne prezenty, a to też pochłania trochę czasu. Czeka mnie jeszcze wysprzątanie domu i świątczne wypieki. Już się nie mogę doczekać tych Świąt :) Chyba po weekendzie kupimy już choinkę, a w sobotę przystroję dom :) Oczywiście sprzątanie na spokojnie, aby się za bardzo nie przemęczyć, bo mam z tym ostatnio problem i szybko łapię zadyszki. Wejście po schodach to dla mnie męka, już się boję co będzie później :P Brzuszek rośnie jak na drożdżach. Z dnia na dzień jest coraz większy i zauważalny. Nawet pan w przychodni zauważył, że jestem w ciąży i przepuścił mnie na badania, co bardzo mnie ucieszyło. To znaczy że istnieją jeszcze życzliwi ludzie i że ciąża stała się w końcu widoczna :)
Aktualnie mamy 16-17 tydzień ciąży i powoli zaczęłam odczuwać ruchy dziecka. Nie zdarza się to codziennie, ale czasem czuję jakby delikatnie coś ruszało się w moim brzuszku. To dziwne uczucie i myślę, że to właśnie maleństwo daje o sobie znać :)
Miałam dziś okazję pochodzić sobie po sklepach i po oglądać zarówno rzeczy dla maleństwa, jak i ciążowe dla mnie. Ku moim mega zdziwieniu w H&M były naprawdę kosmiczne przeceny. Ciążowe jeansy były przecenione z 150 zł na jedyne 30 zł!!! Do teraz nie mogę wyjść z szoku. Oczywiście kupiłam sobie jedną parę. Mogłam niby wziąć dwie, ale byłam akurat w trakcie licytacji jeansów własnie z H&M na Allegro, więc odpuściłam. Aukcję wygrałam i drugie jeansy mam za 9 zł, więc jestem dziś przeszczęśliwa :)
Do tego zaszłam do KappAhl i nawet nie wiedziałam, że są tam tak piękne ubranka dla dzieci. Takie właśnie jak lubię, uniwersalne, oryginalne nie przesadzone różem lub niebieskim. Bo niestety w większości sklepów ciuszki są albo różowe, albo niebieskie. Sami zobaczcie jakie piękne :)
Jestem zachwycona tymi ubrankami :)

Poza tym dorwałam w KappAhlu stanik ciążowy do karmienia, to wcześnie, wiem, ale kosztował jedynie 20 zł i wzięłam go troszkę na wyrost, będzie idealnny za kilka miesięcy :)

Kończąc zakupy zaszliśmy do Smyka i kupiliśmy 3 pary łapek niedrapek za jedyne 5 zł :) Także super, super zakupy i wyprzedaże! Dzień uważam za udany :)
Dziś rano w "Dzień Dobry TVN" Agnieszka Maciąg mówiła o akcji "Po prostu położna" skierowanej przede wszystkim do kobiet w ciąży i nie tylko. Akcja ma na celu uświadomić kobietom, że od 21 tygodnia ciąży mają prawo wybrać sobie położną i spotykać się z nią raz w miesiącu na konsultacjach. Później wizyty takie mogą się odbywać 2 razy w tygodniu. Opieka taka obejmuje także czas po urodzeniu dziecka . Bardzo to ciekawe i dobrze, że o tym mówią, bo nie wiedziałam, że jest coś takiego jak bezpłatna opieka położnej. Jak to się ma w praktyce postaram się sama o tym przekonać i jak tylko czegoś się dowiem, to od razu napiszę. Nie chcę być negatywnie nastawiona, ale w Polsce ciężko jest dostać coś "za darmo" nawet jak nam się to należy. Więc zobaczymy.

O akcji można poczytać na stronie www.poprostupolozna.pl oraz www.siostraania.pl - tu znajdziemy bardzo ciekawe i rzeczowe informacje o ciąży.
Przejrzałam dziś chyba wszystkie możliwe imiona i mam z tym pewien problem, bo nie wiem, co tak naprawdę mi się podoba (może to przez ten mój ciążowy mózg ;P). Jako że nie wiemy jeszcze kto mieszka w środku, wybrałam imiona zarówno dla dziewczynki, jak i dla chłopca. Dziewczynka mogłaby mieć na imię Karolina, Izabela lub Kornelia. Najbardziej z tego grona chyba podoba mi się Karolina, mimo że imię pospolite, to ładne i takie klasyczne. Natomiast dla chłopca mam trochę więcej opcji (może to jakaś podświadomość, o chłopcu śniłam już dwa razy): Adam, Bartosz, Filip, Szymon, Mikołaj. Zastanawiając się nad imionami patrzyłam też na to, jak imię będzie pasowało do nazwiska. Mamy dość specyficzne nazwisko i nie każde imię do niego pasuje :) Ciekawe co na te imiona mój mąż, bo nie o wszystkich z nich rozmawialiśmy. Oczywiście będzie to wspólna decyzja, bo nie wyobrażam sobie, żeby dziecko nosiło imię wybrane tylko przez jednego rodzica, musi tak samo się nam podobać i przede wszystkim imieniem nie można wyrządzić krzywdy dziecku, dlatego nazywajmy swoje dzieci z rozsądkiem :)
Od jutra będziemy w 15 tygodniu, czeka nas też wizyta u lekarza. Już się nie mogę doczekac tej wizyty. USG raczej nie będę miała, ale umówię się na kolejną wizytę, na której będzie już robione USG i wtedy pewnie poznamy płeć dziecka. Jestem taka ciekawa kto mieszka w środku :) Często rodzina i znajomi pytają mnie czy wolałabym chłopca, czy dziewczynkę. A ja odpowiadam, że jest mi wszystko jedno, bo najważniejsze jest dla mnie, aby dziecko było zdrowe. Oczywiście w przyszłości bardzo chciałabym mieć parkę, bo wtedy jednak jest w rodzinie jakaś taka równowaga :)

Zastanawialiśmy się już z mężem jakie imię mogłoby nosić nasze maleństwo, ale dopóki nie poznamy płci to chyba na nic konkretnego się nie zdecydujemy. Nie mam i nie miałam nigdy żadnych marzeń dotyczących imion moich dzieci, stąd też jest nam trochę trudno wybrać imię, które całkowicie by nam się podobało. Pocieszam się jednak faktem, że zostało nam jeszcze sporo czasu i z pewnością coś wymyślimy :)

Będąc przy takich przyziemnych sprawach, zaczęliśmy powoli planować, gdzie moglibyśmy ustawić łóżeczko dziecka i inne potrzebne akcesoria. Sprawa też nie była do końca prosta, ale w końcu doszliśmy do porozumienia i znaleźliśmy złoty środek. Wiem, że to jest wcześnie na podejmowanie takich dezycji, ale bardzo lubię mieć w głowie różne plany i jestem teraz przynajmniej spokojna, że uda nam się wszystko ładnie pomieścić. Poza tym czas tak szybko leci, że nim się obejrzę już będziemy kupować mebelki i inne rzeczy. Te 15 tygodni zleciało tak szybko...

Od czasu rozpoczęcia II trymestru moje samopoczucie bardzo się poprawiło i nabrałam wielkiej chcęci na oglądanie w sklepach rzeczy dla dzieci. Wyczytałam na forum M jak Mama, że w Tesco jest teraz przecena dziecięcych ubranek. Z ciekawości pojechaliśmy z mężem do sklepu i pooglądaliśmy sobie te maleńkie, przesłodkie ubranka. Mogłabym tak godzinami stać, przebierać i oglądać. Ceny były naprawdę przystępne. Jeden komplecik (spodnie i koszulka) był za jedyne 9 zł! Jednak powstrzymaliśmy się i nie kupiliśmy na razie nic. Zrobiliśmy to dlatego, że po pierwsze nie znamy płci dziecka (nie chciałabym ubierać dziecka w niebieskie lub różowe ubranka, ale niestety w sklepach jest podział najczęściej na takie właśnie kolory i nic poza tym, nie jestem z tego powodu szczęśliwa, bo nie lubię takiego podziału), a po drugie od mojej kuzynki dostaliśmy ogromny karton ciuszków po jej 3 córeczkach i musimy to najpierw przejrzeć, żeby zobaczyć co z tego nam się przyda, a co będziemy musieli dokupić.

Na koniec trochę więcej o samym przebiegu ciąży :) Brzuszek już rośnie, nie jest taki wzdęty jak kiedyś, rano też jest wypukły, co cieszy, ale mam też wiele śmiechu z tego powodu, bo teraz czekam na ten brzuch z niecierpliwością, a później będę miała go pewnie po stokroć dość :) Czekam i dosłuchuję się powoli jakiś odgłosów z głębi i pierwszych ruchów dziecka. Wczoraj miałam wrażenie jakbym coś tam czuła, tak bardzo delikatnie, takie smyranie, ale nie wiem, może coś sobie wymyśliłam. Poza tym mój apetyt wcale się nie zwiększył i co dziwne nie mam żadnych zachcianek. Zaczynam myśleć, że te całe zachcianki to jedna wielka ściema :)
Niestety znów dopadło mnie przeziębienie. Piszę znów, ponieważ w 6 tygodniu też mnie rozłożyło i 2 dni leżałam w łóżku i się kurowałam. Teraz mamy 14 tydzień i 2 dni i końcówkę przeziębienia. Kilka dni temu naprawdę nie było wesoło. Przede wszystkim jak coś mi się dzieje, to zawsze boję się, że może stać się krzywda naszemu maleństwu i zaczynam się o nie martwić. Niestety, gdy dopadnie nas jakaś choroba, nie możemy tak jak wcześniej sięgnąć po różnego rodzaju leki. Branie jakichkolwiek leków, nawet zwykłych witamin, na własną rękę bez konsultacji z lekarzem, może wpływać niekorzystnie na nasze dziecko. Stąd też przy przeziębieniu pozostają nam jedynie domowe sposoby. Całe szczęście miałam jedynie okropny katar (który powoli przechodzi) i nie miałam gorączki, więc mogłam pozostać w domu i nie szłam z tym do lekarza.

Moje rady, gdy dopadnie was przeziębienie, są takie:
1. Zostać w łóżku, aż całkiem nam nie przejdzie. Wygrzać się porządnie, odpoczywać i nie przepracowywać się.
2. Herbata z sokiem malinowym i cytryną zdziała cuda. Działa napotnie i sprawi, że "wypocimy chorobę".
3. Jeść dużo, dużo czosnku.
4. I przede wszystkim nie stresować się i nie panikować, a jeśli faktycznie źle się czujecie i nie wyobrażacie sobie wygrania z przeziębieniem bez konsultacji z lekarzem, bo to was uspokoi, to oczywiście idźcie do lekarza, jak ma wam to pomóc.

Oczywiście są to tylko moje subiektywne rady :) Mam nadzieję, że moje samopoczucie i zdrowie wrócą do normy, abym mogła się cieszyć II trymestrem.
To takie dziwne, że dosłownie z dnia na dzień zmieniło mi się samopoczucie, a mdłości odeszły tak niespodziewanie, jak też się wcześniej pojawiły. Czujemy się dobrze, a ja mam tyle energii i pomysłów, że zaczynam ich nie ogarniać. Co prawda myślenie mam trochę spowolnione i mąż śmieje się ze mnie, że dziecko odebrało mi część mózgu. Prawda jest taka, że faktycznie z moją pamięcią jest ostatnio słabiej. Należałam raczej do osób, które wiedziały sporo i pamiętały dużo, w tym wiele bzdur, nazwiska aktorów, nazwy filmów itd. Trochę o tym poczytałam i faktycznie, prawdą jest, że mózg kobiety w ciąży się zmienia, głównie poprzez hormony. Naukowcy zauważyli, że w III trymestrze mózg się kurczy (!), ale nie martwcie się, tuż przed porodem wróci do swojej dawnej formy. Obym tylko nie skończyła jak Lily z "Jak poznałem Waszą matkę" :)


Muszę jeszcze napisać, że kilka dni temu, będąc na zakupach, zaszliśmy do sklepu "SMYK". Po raz pierwszy chyba byłam w tym sklepie i muszę przyznać, że mają bardzo bogaty asortyment, różny zakres cenowy i bardzo, bardzo dużo fajnych rzeczy dla niemowląt. Porozglądaliśmy się wstępnie. Oczywiście interesowały nas ceny, bo wszyscy straszą, że dziecko sporo kosztuje, więc chcieliśmy się przekonać jak jest naprawdę. Moje zdanie jest takie, że jak chce się znaleźć coś fajengo i taniego, to się znajdzie. Jest bardzo dużo promocji, z których warto skorzystać. Przy okazji wybraliśmy się do Ikei i pooglądaliśmy rzeczy dla dzieci: łóżeczka, przewijaki, pościel itd. Ikea jest świetna pod tym względem, że można dostać w niej rzeczy niedrogie, a dobre jakościowo. Gdy przyjdzie na to moment i zaczniemy się rozglądać już za konkretnym łóżeczkiem i resztą akcesoriów, opiszę wam to na blogu i zrobię pewne porównanie.

Tymczasem zmykam robić obiad, bo powoli robimy się głodni :)
Jestem tak podekscytowana, że nie wiem czy uda mi się sklecić porządną notkę. Byliśmy dziś z mężem na pierwszym USG i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jakie to będzie niesamowite uczucie i wielkie przeżycie. W końcu zobaczyliśmy na monitorze nasze maleństwo. Zdaliśmy sobie sprawę, że ono faktycznie tam jest i rozwija się we mnie. Chyba dopiero teraz czuję, że będę miała dziecko, bo stało się ono widoczne. To cudowne. Maleństwo siedziało sobie jak w jakimś wygodnym fotelu. Widać było rączki, nóżki i szybko bijące serduszko. Lekarz wszystko nam opisał i mówił o naszym maleństwie w taki sposób, że aż łza mi poleciała :) bardzo wzruszająca chwila i nie wyobrażam sobie, abym mogła ją przeżyć bez partnera. Cieszę się, że był ze mną i widział to co ja, bo zdjęcie już tak tego nie odzwierciedla.  Około 20 tygodnia czeka nas kolejne USG i znowu nie będę mogła się doczekać :)

Dowiedziałam się dziś, że jestem w 12 tygodniu i 6 dni, więc za tydzień żegnamy uciążliwy I trymestr, by powitać najlepszy dla nas czas. II trymestr określany jest bowiem najpiękniejszym okresem oczekiwania na dziecko. Tak coś czułam, że to już niedługo, bo mdłości znacznie się osłabiły, a i samopoczucie mi się poprawiło i już nie jestem tak bardzo zmęczona jak do tej pory. Także wszystko idzie w dobrym kierunku, z maleństwem wszystko w porządku, a to jest najważniejsze.
Boję się rozstępów i zmian, które mogą mnie spotkać po ciąży, dlatego od początku postanowiłam zacząć dbać o ciało trochę inaczej niż do tej pory. Zmiany rozpoczęłam od masażu brzucha i piersi gąbką oraz nawilżaniu ciała specjalnymi kosmetykami dla kobiet w ciąży. Na razie wypróbowałam "Olejek przeciw rozstępom" firmy Babydream z Rossmanna i jestem z niego bardzo, bardzo zadowolona. Przede wszystkim ma bardzo dobry skład: olejek migdałowy - nawilża, natłuszcza i ujędrnia skórę, olejek z orzechów makadamia – ma działanie antycellulitowe i antyrozstępowe, olejek jojoba – nawilża, łagodzi stany zapalne i podrażnienia, regeneruje naskórek oraz zapobiega nadprodukcji sebum, olej słonecznikowy – pomaga się odprężyć. Do tego witamina E i absolutnie żadnych barwników i konserwantów. Przy moich problemach z cerą (jestem alergikiem) sprawdził się niesamowicie i szczerze mogę go polecić. Do tego można go kupić w fajnej cenie. Mi trafiła się promocja i kupiłam go za jedyne 9,99 zł! Naprawdę warto :) 
Od kiedy okazało się, że zostanę mamą, zaczęło zastanawiać mnie to, kiedy moja ciąża stanie się choć trochę widoczna i kiedy pojawi się upragniony ciążowy brzuszek :) Czytałam w książkach i na różnych forach, że jest to sprawa całkowicie indywidualna. Należę do osób szczupłych (waga 56-57 przed ciążą) może dlatego pierwsze zmiany widoczne były właśnie na brzuszku, który trochę się powiększył. Ogólnie wygląda to tak, jakbym miała wieczne wzdęcie :) a to przecież nasze rosnące maleństwo zajmuje coraz więcej miejsca. Jak na razie przytyłam 1 kilogram, chociaż waga w domu pokazuje co innego, to wierzę tej lekarskiej ;) 
Za tydzień idziemy z mężem na pierwsze brzuszkowe USG. Dowiemy się wtedy, który to naprawdę tydzień, bo ja ciągle mam wątpliwości i wydaje mi się, że powinnien zacząć się 12. Lekarz ma też po wielkości dziecka ustalić dokładniejszy termin porodu, bo jak narazie dostaliśmy dwie daty: 16 maj lub 4 czerwca.  Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę na monitorze nasze maleństwo :)
Dziś słów kilka o ciążowych dolegliwościach i sposobach, aby je przezwyciężyć. Opiszę tylko takie, które mnie spotkały, żeby móc wypowiedzieć się subiektywnie :)

1. Mdłości. Od 6 tygodnia zaczęły męczyć mnie mdłości, które przez dwa pierwsze dni były bardzo uciążliwe, ponieważ całkowicie straciłam apetyt i doszły do tego jeszcze wymioty. Po dwóch dniach dolegliwość ta trochę ustąpiła i nie była już taka męcząca. w 7 tygodniu mdłości całkiem mi przeszły, by w 8 znów powrócić i w sumie trzymają mnie aktualnie do teraz. Nie są to mdłości jedynie poranne a całodniowe. W szczególności gdy poleżę lub posiedzę w jednym miejscu to po wstaniu zaczyna mnie mdlić. Już od 6 tygodnia, aby nie męczyło mnie aż tak bardzo zaczęłam zastanawiać się jak to zwalczyć i czytać na ten temat różne artykuły. Początkowo pomagała mi herbata z świeżo startym imbirem, jednakże po tygodniu miałam jej już dość. W jednej z gazet wyczytałam, że najgorzej jest wstać z pustym żołądkiem, bo wtedy mdłości się nasilają. Sprawdziłam na własnej skórze, że to prawda. Wyczytałam też, że na mdłości pomaga banan, ponieważ zawiera witaminy z grupy B, których niedobór może powodować nudności. Codziennie po przebudzeniu siadałam w łóżku i pałaszowałam banana. Następnie czekałam 15 minut i dopiero wstawałam, żeby od razu się nie zrywać. O dziwo pomogło! Stad też może w 7 i 8 tygodniu nie odczuwałam nudności już tak bardzo. W 9 tygodniu nastąpił przesyt i teraz średnio mam ochotę patrzyć na te banany :) Aktualnie gdy tylko mnie zemdli, jem jakiegoś cukierka bądź tiktaki. To także pomaga, ale już nie mogę się doczekać aż mdłości całkiem mi przejdą.

2. Zmęczenie i senność to jedna z najwcześniej wyczuwanych ciążowych dolegliwości. Teraz już mniej, ale początkowo odczuwałam ją tak bardzo, że cały dzień nie robiłabym nic poza spaniem, leniuchowaniem, wylegiwaniem się i odpoczywaniem. Rada jest tylko jedna: jak jesteście zmęczone, to po prostu odpocznijcie :) Organizm początkowo pracuje na bardzo zwiększonych obrotach, więc to oczywiste, że potrzebuje odpoczynku.


3. Bolesność piersi. Również najwcześniej odczuwana ciążowa dolegliwość. O ile powiększenie się piersi jest bardzo pocieszające, to ich drażliwość już niestety nie. Pomysłów na jej zwalczenie nie mam, ale czytałam, że takie stany załagodzić może masaż zimną wodą, czego nie odważyłam się wykonać, bo już i tak ze mnie wystarczający ze mnie zmarzluch.

4. Częste siusianie to objaw, który towarzyszy mi od pierwszych tygodni. Jest to uciążliwe, nie da się temu zaradzić, a całe zamiesznie spowodowane jest rosnącą macicą uciskająca na pęcherz. Zadarza mi się w nocy po 3-4 razu wstawać do łazienki, ale co zrobić, tak już jest :) Należy pamiętać jedynie o tym, aby nie trzymać moczu, bo takie sytuacje mogą wywołać zapalenie pęcherza i gromadzenie się bakterii.

To by było chyba na tyle. Pomijam ból w podbrzuszu, który spowodowany jest rozciągającą się macicą, bo nie ma na to żadnej rady, a poza tym nie dokuczało mi to aż tak bardzo. Był to ból zbliżony do lekkich bólów przedmiesiączkowych. Oczywiście pamiętajcie, że jeśli ból brzucha was niepokoi, to od razu zgłoście się do swojego lekarza prowadzącego. W sumie jeśli cokolwiek was zaniepokoi już w pierwszych tygodniach ciąży najlepiej porozmawiać o tym z lekarzem.
Będę musiała nadgonić kilka tygodni, bo trochę późno zdecydowałam się na stworzenie tego bloga, chociaż pomysł miałam w głowie już dawno, to ciągle wypadało coś, co powodowało, że nic z tego nie wychodziło. Może to też przez moje złe samopoczucie, które towarzyszyło mi przez ostatnie tygodnie.

Wiemy razem z Mężem o ciąży już od 15 września, kiedy to zrobiłam pierwszy test ciążowy. Jako że kreska wyszła dość słaba, to nie cieszyliśmy się od razu i postanowiliśmy, że za kilka dni znów powtórzę test. Długo nie wytrzymałam i już 18 września powtórzyłam test. Tym razem kreska wyszła bardziej kolorowa i nie mieliśmy wątpliwości, że zostaniemy rodzicami. Nie ukrywam, że z jednej strony ogarnęła mnie wielka radość (w szczególności po diagnozie ginekologa, że możemy mieć problem z zajściem), a z drugiej lekka panika, bo przecież to ogromne zmiany i duża odpowiedzialność. Oczywiście z nowiną nie mogliśmy długo czekać i od razu powiedzieliśmy naszym rodzicom. Reakcja moich rodziców była tak wspaniała, że do końca życia jej nie zapomnę. Bardzo się ucieszyli, że zostaną dziadkami :)

Jakoś tydzień po teście poszłam na pierwszą wizytę do ginekologa, aby potwierdzić ciążę. To było dość wcześnie, 4 tydzień, ale że lekarza mam dobrego, to zrobił mi usg i od razu zlecił kompleks badań. Pamiętam, że po tej pierwszej wizycie nadal nie docierało do mnie to, że będziemy mieli dziecko. Te początkowe tygodnie pamiętam jako jedno wielkie zmęczenie i bolesność piersi jak przed okresem. Odczuwałam też ból w podbrzuszu, stąd też myślałam z początku, że może lada moment dostanę okres, ale lekarz powiedział, że takie bóle to normalność i żebym się tym nie martwiła. Mąż wspierał mnie od samego początku, za co bardzo mu dziękuję, bo wiem, że przez moją burzę hormonów, nieźle czasem daję Mu popalić :)

O tym jakie są rodzaje testów ciążowych i jak poprawnie je wykonać przeczytacie tu:  http://drogadosiebie.pl/test-ciazowy/
W sumie to niewiadomo od czego zacząć... Takie duże zmiany nastąpiły w moim życiu, że aż ciężko niekiedy zebrać myśli. Ale od początku.
Postanowiłam, że zacznę pisać blog o ciąży i kwestiach z nią związanych, ponieważ odkąd jestem w stanie błogosławionym 1/2 mojego czasu przy komputerze spędzam właśnie na stronach traktujących o ciąży i macierzyństwie. Stąd też banalny pomysł na coś własnego. Mam nadzieję, że to utrzymam, a blog zyska chociaż małe grono czytelników. Także zaczynamy!