Rok temu zmienił się mój świat

Rok temu czekałam z wielkim brzuchem, aż w końcu zechcesz wyjść. Siedziałam jak na szpilkach, z jednej strony nie chciałam urodzić za wcześnie, przecież nie mogę opuścić pierwszych jasełek córki. Z drugiej strony wychodź już! Wigilię muszę spędzić w domu, byle nie w szpitalu. Chyba posłuchałeś i grzecznie 20 grudnia pojawiłeś się na świecie. Idealnie, dzień przed terminem. Po jasełkach, przed Świętami. Tak jak chciałam.

W ten dzień jeszcze byliśmy odebrać ostatnie prezenty świąteczne, zapakowałam wszystko, czekało, gotowe na Święta. Karolinka nocowała u dziadków. Zjedliśmy kolacje, a mnie w ten dzień wyjątkowo częściej męczyły skurcze, aczkolwiek już kilka dni wcześniej dawały o sobie znać. Gdy zrobiły się w miarę regularne wzięłam prysznic, ubrałam się i poszłam dokończyć puzzle. Powiedziałam sobie też, że muszę je ułożyć przed porodem, bo później nie będzie już na to czasu. O 22:00 dołożyłam ostatniego puzzla i ruszyliśmy do szpitala. Na spokojnie, powoli. Droga była ciężka, śnieg sypał, zrobiła się niezła śnieżyca. Po drodze skurcze jakby się wyciszyły, pod wpływem adrenaliny, tego, że czeka na nas nowe. Coś, co już w sumie znamy, ale jednak nowe, bo na nowo wywróci nasze życie do góry nogami. 

I nad ranem tak właśnie się stało. Pojawiłeś się, a ja po raz drugi poczułam tę niesamowitą ulgę, że to już za nami, że wszystko się udało. Byłeś taki spokojny, maleńki. Ja również czułam spokój, że już tyle wiem i się nie boję. 


Po euforii przyszły dni gorsze. Nie ominęły nas problemy, nie ominęła mnie depresja poporodowa, nie ominęły nas trudne chwile, z którymi musi zmierzyć się każda mama. Czy powinnam być mądrzejsza? Spokojniejsza? Bardziej cierpliwa? Przecież wiedziałam już jak się gra w macierzyństwo. Zdobyłam już jeden level. Przeszłam już kiedyś przez pierwszy rok i poszło mi całkiem nieźle. To, że przez 3,5 roku przyzwyczaiłam się do dobrego mnie pokonało. Na nowo musiałam nauczyć się nie spać, jeść w pośpiechu, nie planować i być TYLKO mama. A może jednak AZ? Bo przecież Ty mnie tak potrzebowałeś, w tej chwili byłam dla Ciebie tylko JA. Chwilę mi to zajęło, musiałam przestawić myślenie, że przecież nic nie będzie jak dawniej. I to nie prawda, że będzie gorzej. To tylko moment przejściowy, który w końcu minie i w głowie zaświeci mi słońce. 

Rok minął jak kilka dni. Był ciężki, cholernie ciężki. Emocje jak na rollercoasterze a zmęczenie momentami osiągało najwyższy poziom z możliwych. I mimo wszystko dziękuję Ci za to. Dzięki Tobie wiem, jak wygląda podwójne macierzyństwo i, cholera, nie jest łatwe. Ale są w nim momenty, które wynagrodzą
największy wysiłek, największe zmęczenie i poświęcenie. I to one na szczęście przeważają w tym wszystkim.


Wszystkiego najlepszego synu. Rośnij zdrowo i dawaj nam nadal tyle radości co dotychczas. 

Twoja kochająca mama. 

Komentarze

  1. Mój przyjaciel i ja staramy się o dziecko już ponad siedem lat, mieliśmy płodności klinice w ciągu wielu lat, zanim ktoś powiedział mi, aby skontaktować się z rzucającego to zaklęcie, który jest tak potężny, nazywa Agbazara świątynia dla niego, aby mi pomóc zajść w ciążę,i cieszę się, że zwróciliśmy się do lekarza AGBAZARA, bo jej ciąża zaklęcie umieścić nas w spokoju, i szczerze wierzę mu, uprawnienia i bardzo pomógł nam również, jestem wdzięczny za wszystko, co zrobił. skontaktuj się z nim przez e-mail: ( agbazara@gmail.com ) lub WHATSAPP; ( +2348104102662 ) jeśli próbujesz dostać się do dziecka, ma uprawnienia, aby to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dopiero dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jestem bardzo szczęśliwa. Jeśli chodzi o dobrych i doświadczonych ginekologów w Warszawie to moim zdaniem przyjmują oni w tej klinice https://medichouse.pl/specjalista/ginekolog-warszawa/ i na prawdę warto zapisać się tam na wizytę

    OdpowiedzUsuń
  3. Super się czyta Twoje wypowiedzi na temat ciąży, jak dla mnie masz mega podejście. Osobiście w kwestiach żywieniowych też mam podobne zdanie. Korzystam często z tego bloga w ramach zwiększenia swojej wiedzy na temat dziecka i ciąży. Zostało mi 2 miesiące czasu, trzymaj kciuki o dobre rozwiązanie !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz