Rozmiarówka dziecięca - jak dobrze trafić?

, , 9 comments
Jak jeszcze nie byłam mamą, zdarzało mi się kupować raz "S", raz "M", w zależności od sklepu. Kilka razy nawet "L" okazało się dobra, w innym sklepie z kolei "XS". Wiadomo, rozmiar rozmiarowi nierówny i każdy sklep ma swoją własną rozmiarówkę. Nie dziwiło mnie to zbytnio, bo różnice nie były, aż tak wielkie. No ale to co się dzieje w rozmiarówce dziecięcej to już kosmos. Tu bywa naprawdę różnie i trzeba to rozgryźć, żeby trafić dobrze. 



Oczywiście piszę to z własnego doświadczenia i zaznaczam, że Karolcia należy raczej do drobnych dzieci, bo plasuje się od początku między 3 a 10 centylem. Z pewnością mamy większych dzieci mają inne odczucia co do tego tematu. Poniżej kilka firm, których ubranka kupuję i których rozmiarówkę mogę porównać. 

1. H&M - moim zdaniem ubrania z H&M rosną razem z dzieckiem. Trochę zawyżona rozmiarówka, skoro moja 2 letnia córka nadal mieści się w ubranka z przedziału 12-18 miesięcy. Z kolei rozmiar 2-4 lata jest na nią zdecydowanie za duży. Jak była malutka to długo służyły nam właśnie body z H&M-m czy też leginsy. 

2. F&F - prawie dobre rozmiary. Raczej wszystko zawsze pasowało. Mając 1,5 roku spała w pajacach 12-18 miesięcy, a teraz spokojnie zmieściłaby się jeszcze w 18-24 miesiące. Także tu przy zakupie możemy się sugerować rozmiarami. Jedne spodenki mamy teraz 2-3 lata. I widzę, że spokojnie pochodzi w nich jeszcze trochę, bo są właśnie takie "rosnące" ;)

3. LIDL - ojej, ta rozmiarówka taka pokręcona i zawyżona, że nigdy nie byłam pewna co kupić. Body 12-24 miesiące dopiero , teraz zaczęły dobrze leżeć, a teraz to my już ich nie potrzebujemy. Kobinezon, który kupiłam Karolci na zimę, gdy miała 7 miesięcy ubrała dopiero mając 1,5 roku. Więc coś z tymi rozmiarami jest nie tak. Dlatego nie ma co kupować w ciemno, trzeba wyciągnąć z opakowania, a najlepiej, w miarę możliwości, przymierzyć dziecku. 

4. Reserved - tę rozmiarówkę lubię najbardziej, bo nigdy mnie nie zawiodła i zawsze pasuje. 

5. Pepco - wszędzie wyżej rozmiarówki raczej zawyżone, a tutaj zaniżona jak nic. Tzn. może inaczej. Nigdy nie wiadomo, co się trafi w Pepco. Mam czasem wrażenie, że metki przyszywane są po ciemku. Porównuję ciuszek 18/24 a on taki sam jak ten 12/18. Więc jak już kupujecie w Pepco, nie sugerujcie się metkami, a dokładnie zobaczcie, czy na pewno ciuszek będzie pasował. Pamiętam, że body na 62 bardzo szybko robiły się małe, gdzie te z H&M długo mogłam używać. 

A jakie są Wasze spostrzeżenia dotyczące tego tematu?

9 komentarzy:

  1. W UK robia ubranka na wiek nie rozmiar, wiec jest jeszcze trudniej. Kupjesz cos na dzieciaka 3-6, a masz drobinke to w ubrankach Ci plywa, a jak wysokie to w body masz dekolt po pas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i właśnie to mnie wkurza... body, chyba ze Smyka, aczkolwiek nie jestem teraz pewna, które ma na metce rozmiar 62 jest równe ubrankom na rozmiar 74. to chyba taka rozmiarówka, jak napisałaś o Lidlu. ciężko jest z tą rozmiarówką trafić momentami. trzeba po prostu kupować na oślep, bo jak widać nie ma po co się sugerować rozmiarówką. i szkoda, że nie wszędzie można dziecku przymierzyć. z resztą weź teraz takie półroczne dziecko, jak np. ja mam i przymierzaj. jak mam ją ubrać w cokolwiek, to już jest awantura i ryk ;) a też nie zawsze z nią idę na zakupy po ubranka

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ciuszki z H&M :) jak piszesz, rosną z dzieckiem. I rozmiarowo zawsze są u nas ok, nawet trochę za duże co zawsze jest dobre. Przy Kubie kręciłam głową na te rozmiarówki. Kuba jednocześnie chodził w pajacu z C&a rom 56 i tym z Primark rozm 68. Najlepiej jak nie przymierzyć do dziecka to do ubranka które jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najbardziej jestem zadowolona z rozmiarówki F&F, u nas okazuje się najbardziej zbliżona, choć trafiło się kilka wyjątków. Co do Lidla się zgadzam z Tobą, z kolei do H&M nie porwało mnie. Fakt - kilka ciuchów rośnie razem z dzieckiem, ale bardzo jestem niezadowolona z pajaców, sukienek, bluzek, które okropnie leżą na mojej córce.
    W Szkocji Primark ma często też zaniżoną rozmiarówkę, więc o tym trzeba pamiętać, żeby kupować po prostu rozmiar większe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rany, ile razy nacięłam się na te pokręcone rozmiarówki zanim nauczyłam się oceniać ubranka na oko... U nas najbardziej sprawdzają się od samego początku ubranka z H&M, może z dwa razy zdarzyło sie, że coś było większe niż być powinno i to na tyle, że zdecydowałam się jednak na zwrot.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozmiar rozmiarowi nie równy. Łatwo idzie się złapać na pułapki, za mały za duży. Polecam Smyka. Bardzo ładne ubranka i rozmiary w miarę dobrze trafione!

    OdpowiedzUsuń
  7. o tak, rozmiarówkka każda inna! Ale zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Potwierdzam. Jeszcze ZARA trzyma się rozmiarówki.
    H&M i Lidl szaleją... mój synek jest bardzo wysokim chlopcem, a i tak kiedy kupuję coś w "jego rozmiarze" zawsze jest o wiele, wiele za duże...

    zapraszam do mnie na "odświeżonego" bloga :)
    mamymalucha.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. My zamawiamy internetowo przez escallante i nie mamy takich problemów. Rozmiarowki są dobrze dopasowane i normalnie 62, 68, 74,80 itd.nie bardzo rozumiem tych miesięcznych. Bardziej mylą niż pomagają.

    OdpowiedzUsuń