Nieoceniona pomoc męża-taty

, , 5 comments
Zacznę od tego, że mąż wspierał mnie przez całą ciążę. Pomagał, gdy trzeba było zrobić coś w domu, a ja z zaleceń lekarza musiałam jak najwięcej leżeć. Trochę mi to przeszkadzało, że cały dom był wtedy na jego głowie, bo jestem z zasady osobą bardzo samodzielną. Jednak do porodu samodzielnie bałam się podejść i bardzo chciałam, aby mąż był wtedy przy mnie. Nie było z tym żadnego problemu, zmuszania, bo mąż po prostu tego chciał, a ja nie musiałam go specjalnie namawiać. Decyzja ta nie była na zasadzie "byłeś przy poczęciu, to teraz bądź przy porodzie". Wspieramy się w ciężkich momentach, w chorobach, więc wiedziałam, że również podczas porodu potrzebuję jego obecności. Podczas porodu mąż dzielnie się spisał i bardzo mi pomógł. Podawał wodę, zwilżał usta i mówił jak mam oddychać, kiedy całkiem o tym zapominałam. Dlatego jeśli tylko wahacie się czy wasz partner ma być z wami to nie zastanawiajcie się dłużej i powiedzcie tak. I to wcale nie prawda, że kobieta jest później nieatrakcyjna dla mężczyzny. Nasza miłość i relacja nic na tym nie ucierpiały :) a wręcz się wzmocniły.

Gdy na świecie pojawiła się Karolcia to oczywiście podczas wizyt w szpitalu mąż zajmował się nią jak tylko mógł, przewijał, nosił na rączkach, siedział przy niej i po prostu się wpatrywał. Jednak w szpitalu większość czas byłyśmy same i zastanawiałam się jak to będzie jak już wrócimy do domu, ale wiedziałam, że będzie dobrze :) Mąż ma taką pracę, że dużą część dnia spędzamy razem. Pomaga mi wtedy przy Karoli i w domu jak tylko może i za to bardzo mu dziękuję :) bo jego pomoc jest nieoceniona.

5 komentarzy:

  1. Przyjemnie czyta się posty w których kobieta wychwala męża no i przyjemnie jest mieć takiego męża..
    Również takiego posiadam i jestem dumna, że tak znosi ciąże ze mną:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję męża! Jednak przy porodzie bliska osoba jest nieocenionym wsparciem! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję męża, super, że "rodziliście" razem. Ja niestety nie miałam takiej możliwości. Widzę, że jesteż z dolnośląskiego, ja też...można zapytać skąd dokładnie? Pozdrawiam i zapraszam do mnie majaimama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż łezka mi się zakręciła w oku, gdy to czytałam. Dopóki nie zaszłam w ciążę to nie wyobrażałam sobie, że ktokolwiek będzie przy porodzie, że facet tylko się zniechęci albo padnie i tyle będę z niego miała... Ale kiedy widzę, że mąż jest cały czas przy mnie, widzę też jego oczekiwanie na maleństwo, to nie wyobrażam sobie rodzić bez Niego. Zwłaszcza, że zostałabym sama z ludźmi, których mogłabym nie zrozumieć, bo mój angielski nie jest aż taki dobry... Tylko z nim :)

    OdpowiedzUsuń