Dziecko w samochodzie - złote rady

, , 7 comments
Wczoraj wróciliśmy z Warszawy, droga daleka, ale udało się przejechać ją bez większych awantur. Mam dla Was pewne rady, które pomogą Wam przetrwać nawet najdłuższą podróż. 

Podróż z prawie 9 miesięcznym dzieckiem nie jest już taka łatwa jak kiedyś. Dziecko się wierci, kręci, nie chce siedzieć skrępowane i najlepiej to stałoby albo raczkowało po całym samochodzie. Niestety musi siedzieć "uwięzione" w foteliku. Co zrobić, aby umilić mu podróż?

źródło:http://pixabay.com
1. Wyjechać na noc, nad ranem - tak wcześnie jak tylko się da, w zależności oczywiście jak daleka jest nasza droga. Zawsze gdy mieliśmy jakiś wyjazd z mężem, zbieraliśmy się koło 3-4 nad ranem, żeby przejechać jak największą część drogi bez korków i dużego ruchu. Lubiliśmy wstawać wtedy w nocy, pakować się do auta, jechać i gadać o różnych pierdołach. Teraz, gdy mamy Karolcię niewiele się zmieniło i dalsze podróże też rozpoczynamy w nocy. Robimy to dlatego, żeby Malutka jak najdłużej spała w samochodzie. Przesypia wtedy większość jazdy i nie denerwuje się, że musi siedzieć w foteliku, tylko smacznie sobie śpi.

2. Trzeba dobrze zaplanować czas i miejsce, w którym zrobimy sobie przerwę. Mniej więcej wiem ile prześpi Karolcia, nie ma cudów, zbudzi się punkt 7:00 lub chwilę później choćby nie wiem co. Stąd też obliczyliśmy mniej więcej w ile czasu dojedziemy do punktu A, aby móc zrobić sobie przerwę w McDonald's, żeby Karolcia mogła pohasać po fotelach, rozruszać kości i pobawić się chwilę. Jak już dziecko się zmęczy, można wsiadać i jechać dalej, z pewnością ponownie zaśnie w aucie.

3. Gdy się zbudzi i marudzi musimy zrobić wszystko, aby umilić dziecku czas. Karolcia w miejscu nie usiedzi, w szczególności w foteliku, więc jak nie śpi, muszę ją czymś zająć. Czasem owszem, udaje się, żeby zajęła się sama sobą, czyli rozglądała się, patrzyła w okno, ale taka chwila po jakimś czasie mija i mama wtedy wchodzi do akcji :) Wyciągam całą torbę zabawek, ale i tak w podróży najbardziej sprawdzają się książeczki. Karolcia może ich słuchać godzinami.

4. Po jakimś czasie książeczki nie dają rady, co więc pomoże? Telefon. U nas działa zawsze. Pokazuję wtedy Karolci różne zdjęcia, filmiki a ona się cieszy i zapomina, że musi siedzieć w tym ciasnym foteliku. Myślę, że dobrym zastępcą telefonu byłby tablet (w końcu większy), ale takich nowinek nie posiadamy, więc musimy korzystać z tego co mamy pod ręką :)

7 komentarzy:

  1. Dobre porady. Dziękuję. Przydadzą się bo chcemy z córką jechać na Chorwacje w lecie. Niby tylko 900km. Laura będzie miała 8 miesiecy. Tylko my chyba wyjedziemy na noc bo córka śpi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że nasze maleństwo będzie dobrze wytrzymywało podróże bo jesteśmy mobilnymi osobami, które lubią zwiedzać :) z rad na pewno skorzystamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas by było ciężko zastosować się do tych rad, zwłaszcza z godziną wyjazdu. Do rodzinnego miasta, do Polski, mamy 2500km, więc to są 32h drogi. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnio jechaliśmy na basen ze znajomymi i ich 8-miesięcznym synkiem. Mały marudził, nie chciał usiedzieć... do momentu jak mama włączyła mu piosenki z YouTuba ( o sloniach i jeszcze jakąś ;)). Dziecko zamarło i tak wpatrzyło się w telefon, że aż mnie zatkało. Aha, telefon pomógł w obie strony ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie rady wypróbowane i potwierdzam ich skuteczność :) niedługo czeko nas kolejna dłuższa trasa i jestem bardzo ciekawa jak Laura tym razem ją zniesie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze wszystkimi radami się z tobą zgadzam :) Telefon działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rady, zwłaszcza ta o przerwie w McD ;) Bo np. przewijanie dziecka w samochodzie, zwłaszcza zimną do najprzyjemniejszych nie należy :) Nasza najdłuższa podróż do tej pory to 2h, Maja zazwyczaj całe je przesypia :)

    OdpowiedzUsuń