Lęk separacyjny

, , 12 comments
Lęki pojawiające się u dzieci są jednym z etapów ich rozwoju. Lęk separacyjny, o którym mam zamiar Wam dziś wspomnieć pojawić się może już w okolicach 6 miesiąca życia dziecka, ale swoje apogeum osiąga w okolicach 8 miesiąca. Dziecko obawia się wtedy, że mama zniknęła i już nie wróci.

Karolcia z natury jest nieśmiała, nie ma zaufania do obcych, nigdy nie lubiła być brana na ręce przez osoby jej nieznane i potrzebuje czasu, żeby przekonać się do nowo poznanych osób. Nawet gdy nie widzi mojej babci dłuższy czas, to potrzebuje chwili, aby na "nowo się przekonać". Myślałam, że temat lęku separacyjnego nas ominie. Jednak faktycznie, tak jak piszą, najbardziej widoczny stał się w okolicach 8-9 miesiąca.

Lęk objawiał się u nas tym, że jak tylko wyszłam z pokoju, bądź nie wzięłam Karolci na ręce, gdy do mnie przyraczkowała od razu uderzała w płacz. Gdy mąż zajmował się Małą, a ja byłam obok i robiłam coś ważnego do pracy, a Karolcia nie mogła się do mnie dostać też rozpoczynała zawodzenie. Ogólnie stałam się osobą najbardziej akceptowalną. Tylko ja mogę położyć Karolcię na drzemkę, bądź uśpić ją wieczorem. Nie ma opcji, żeby zrobił to ktoś inny. Ona w tym momencie najbardziej potrzebuje mamy. Sytuacja powoli się poprawia i jak wyjdę z pokoju nie ma płaczu, więc wszystko idzie w dobrą stronę.


Jak co miesiąc zapraszam do Blogosfery Canpol (http://canpolbabies.com/pl/blogosfera). I przypominam o KONKURSIE :)

12 komentarzy:

  1. Z jednej strony musi to być ciężkie by nie znikać z oczu ani na chwilę ale z drugiej. .tak bardzo już nigdy nie będziemy potrzebne dzieciakom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na razie to ja odczuwam lęk separacyjny :O Gdy ktoś go weźmie, wyłączając mojego męża to łażę za tą osobą po domu... nie wiem dlaczego?! Boję się, że może się coś stać Juniorowi... pewnie go bardziej uzależniam od siebie i z czasem wyjdzie nam to na gorsze ale co zrobić, jak nie mam do nikogo zaufania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, ale już mi przeszło ;)

      Usuń
    2. I ja! Czuje się jak kompletna kwoka, ale nie odpuszczam i łażę krok w krok za tą osobą :) z jednej strony niedobrze jest być niezastąpiona dla dziecka, bo to trochę strzał w kolano, ale z drugiej moje serce rośnie gdy Laura chce mnie, mnie i tylko mnie :))

      Usuń
  3. Czyli wszystko przede mną. :)
    Ja mam podobnie jak koleżanka wyżej, jak ktokolwiek trzyma na rękach Nadię, wodzę wzrokiem i nie potrafię zostawić jej samej. No chyba, że z tatą, wtedy sprawa wygląda inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszamy do polubienia strony Baby Moda https://www.facebook.com/babymodababy. Codziennie nowe ubranka w bardzo okazyjnych cenach! Atrakcyjne promocje i konkursy!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas tego jeszcze nie ma, ale pewnie i nas to czeka. Z jednej strony może to być 'obciążające', ale z drugiej w takich momentach te Kruszynki nas najbardziej potrzebują.. Potrzebują naszej bliskości :) Za jakiś czas pewnie z żalem będziemy wspominać czas, kiedy to tylko my byłyśmy dla naszych Pociech najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba każdy musi to przeżyć...niestety

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile miesięcy ma teraz?
    Moj chrześniaczek jeszcze bardzo płacze, gdy jest kładziony do spania wieczorem. Jóź śpi samodzielnie, mama jego śpi w osobnym pokoju.

    kocham dzieci!
    Aśka

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tej sytuacji czasami (u starszych dzieci) wynika późniech chęć manipulacji płaczem. Dziecko uświadamia sobie, że po takiej "akcji" koniec końców uzyska to, czego chce, czyli uwagę mamy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo mamusia jest na tym etapie najlepsza i najważniejsza :)
    Pamiętam, jak moja kuzynka nie mogła nawet w ubikacji się załatwić, bo moja chrześnica siedziała pod drzwiami, płakała i dobijała się do środka...

    OdpowiedzUsuń
  10. No u nas też się zaczyna....

    OdpowiedzUsuń