2 lata!

, , 4 comments
Karolcia kończy dziś 2 lata. Nie mogę się nadziwić jaką jest już dużą i samodzielną dziewczynką. Przez ostatni miesiąc zaliczyła chyba jeden z największych skoków, przede wszystkim w mowie. Bardzo dawno nie było podsumowania (ostatnie na 1,5 roku), więc muszę dużo napisać i sporo zaktualizować :)
Małe stópki nigdy nie przestaną mnie rozczulać :)
Zęby: tu akurat aktualizacja niepotrzebna. Nadal 16, czyli wszystkie oprócz piątek. Miałam wrażenie, że już te piątki idą, objawy były bardzo ząbkowe, ale jakiś czas temu wszystko się zatrzymało i nic nie wskazuje, aby zęby szły. Tak więc mam nadzieję, że piątki zaskoczą nas nagle i bezboleśnie.

Waga i jedzenie: ok. 12 kg, więc drobna ta moja córa, ale mieści się na 10 centylu, więc jest dobrze. Z apetytem bywa różnie, ale w ciągu ostatnich miesięcy bardzo się poprawił. Jedyny minus tej całej poprawy to jedzenie w biegu. Śniadanie jeszcze zje ładnie przy stole, drugie danie też, ale zupa i kolacja to zabawa, chodzenie i takie skubnie przy okazji. Wiem, że może to niewychowawcze, może powinnam wprowadzić dyscyplinę, ale co mi ona da? Dziecko nie zje wtedy nic, więc wolę, żeby jadła w ruchu niż miałaby być później głodna i rozdrażniona.

Spanie: w dzień koło 13:00 Karolcia idzie spać na drzemkę i śpi od 1h do max. 2h. Chyba, że wstanie rano tak jak ostatnio o 9:30 to wtedy nie kładę jej w dzień. Przez drzemkę dość długą idzie spać późno jak na nią, bo ok. 21:00 a czasem nawet 21:30. W sumie teraz mi to nie przeszkadza, bo w lato będzie można pobyć długo na dworze, a i jasno jest, więc ciężko zmusić dziecko do położenia spać, nawet jak jest wymęczone. O ile na drzemkę Karolcia idzie spać ładnie i zasypia szybko, tak na noc nadal nie jest najlepiej. Na szczęście jak już zaśnie to śpi do rana (7:30-8:00). Mamy w końcu przespane noce z powodu połączenia naszych łóżek. Zdjęliśmy cały bok łóżeczka, dostawiliśmy do naszego i jest super spanie.

Mowa: tak się rozwinęła, że przestałam zapisywać już nowe słowa. Codziennie mamy ich kilkanaście. Karolcia prawie wszystko powtarza, a co więcej nagle zaskakuje mnie zupełnie nowym słowem, o którym nie miałam pojęcia, że umie je mówić, tak jak np. "pingwin", "koala". Nie ma już "baba" jest "babcia". Jednak pies to nadal "łała" mimo, że kilka razy powiedziała pies. Najgorsze to, że wiele słów powstaje nagle, są one zniekształcone i dla mnie czasem brzmią bardzo podobnie, co skutkuje niezrozumieniem. Przykładowo ostatnia sytuacje. Zawołała "mama ciciu". Dopytuję co to "ciciu", początkowo myśląc, że chodzi o kotka. W końcu wkurzyła się, że jej nie rozumiem, przyniosła sobie krzesło z pokoju, wdrapła się na nie w kuchni i wskazała na bidon z piciem. Że ja tego nie zajarzyłam... Ale teraz już wiem ;) Ogólnie dogadujemy się super i uwielbiam te nasze rozmowy, a już najbardziej to, że zaczyna łączyć wyrazy w coraz dłuższe zdania. Ostatnio udało jej się powiedzieć "mama citaj baje" i "tutej nie ma dziuki" (czyli dziurki). Jest w tym gadaniu taka słodka, a gada cały dzień. I śpiewa! Śpiewanie to umiejętność ostatniego miesiąca. Wcześniej śpiewał dużo po swojemu, a teraz stara się śpiewać z rytmem i melodią. Ostatnim hitem jest "Panie Janie", które śpiewa tak: "Panie Janie, Panie Janie, poa stac, bim bam bom" :) A jak pytam czy zaśpiewa "Wlazł kotek na płotek" to opowiada, że nie bo jest za mała.

Umiejętności: załapała o co chodzi w przeciwieństwach. Na początek było duża-mała i ciepło-zimno. Teraz doszło ciemno-jasno. Cały dzień mówi, że coś jest małe, a coś duże, coś zimne a coś ciepłe. A najważniejsze dla mnie to to, że umie powiedzieć kiedy jest jej ciepło, a kiedy zimno. Już nie muszę się domyślać ;) Rozróżnianie kształtów i kolorów to też umiejętność nabyta przez ostatnie miesiące. Ulubiony kolor to różowy, a jakże. I powiedzcie mi, skąd to się bierze? Nigdy różu jej nie narzucałam, nie proponowałam, mało rzeczy miała różowych, jednak gdzieś to w tej głowie siedzi i jak ma wybrać coś w jakimś kolorze zawsze wybierze różowy. Chyba, że nie ma to pomarańczowy, a jak nie ma też pomarańczowego to czerwony. Natomiast mi zawsze daje coś w kolorze żółtym, a tacie w niebieskim. Szkoda tylko, że nie lubię żółtego ;)

Bardzo lubi rówieśników. Mimo że jest nieśmiała to lubi bawić się z dziećmi o ile nie są nachalne. Jeśli zaburzają jej przestrzeń wycofuje się i zamyka. Dopiero po bliższym poznaniu robi się bardziej otwarta. Teraz jak tak ciepło spędzamy prawie całe dnie na dworze, na placach zabaw. Bo wiadomo, że tam jest najlepiej. Są huśtawki, zjeżdżalnie, piaskownica i dzieci. Chyba powinnyśmy rozbić tam namiot i w nim zamieszkać ;)

Mogłabym się nią tak chwalić godzinami, bo jestem z niej bardzo dumna, co nie znaczy, że swojego za uszami nie ma, ale w dzień urodzin jej daruję ;)

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, idziemy świętować i cieszyć się tym dniem.




W końcu daje sobie czesać włosy! Może nie mamy jeszcze szans na bujne fryzury, ale dwa kucyki wychodzą :)

Mała pomocnica :)

4 komentarze:

  1. U nas też połączone łóżka rządzą ;) I wszyscy są wyspani ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodziutka. :)
    Wszystkiego najlepszego dla Karolci, aby zawsze była pełna radości, żeby zdrówko dopisywało i aby los jej kwiatuszki pod nogi sypał. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak duża dziewczynka! I ta mowa, znacznie ułatwia komunikację z dzieckiem :) 100lat dla córci :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolciu najlepszego!! :)

    OdpowiedzUsuń