Bunt dwulatka

, , 7 comments
Źródło: pixabay.com
Chyba dopadło i nas. Naprawdę. Stwierdzam to głośno i puszczam w eter Internetu. A myślałam, że może ataki gniewu, które pojawiły się już dawno temu są za nami. Och, ja naiwna. Moja cierpliwość od kilku znowu nastawiona jest na niezłe próby. Póki co radzę sobie bardzo dobrze i jeszcze udało mi się nie wyjść z siebie. Dobrze, że nie mam akurat PMS-u, bo gdyby te dwie rzeczy się zbiegły to byłoby naprawdę ciężko. A najbiedniejszy byłby w tym wszystkim mój mąż, bo pewnie zbierałby wszystkie moje żale. No ale do rzeczy. PMS-u nie ma, ale u latorośli pojawił się ostry bunt.

Czym się on objawia?
Kłótnią i obrażaniem o większość rzeczy. Chodź, ściągnę Ci tę bluzkę, bo jest za ciepło. Co otrzymuję w odpowiedzi? Płacz, krzyk i "nie chciem". Przy kąpieli? To samo. Przy położeniu się na drzemkę? Również. Przy wysiadaniu z auta? A jakże. Na każdym kroku coś. Złość, gniew, niechęć. Jakby mi dziecko podmienili.

Pamiętam jeszcze, że niemowlęta miały skoki rozwojowe i pamiętam, że Karolcia te skoki przechodziła dość nerwowo. Mam wrażenie, że teraz też odreagowuje jakieś nowo zdobyte umiejętności i może właśnie stąd ta zmiana nastroju. Bo ja na moje dziecko naprawdę nie mogę narzekać. Nie należy do płaczków. Płacze tylko jak się mocno uderzy albo upadnie. Gdy coś chce, a nie może, tłumaczę jej to i nie ma najmniejszego problemu, rozumie. Nigdy nie robiła afer. A teraz? Teraz wszystko wywróciło się do góry nogami... Pozostaje tylko jakoś to przetrwać...

A później będzie bunt trzylatka, czterolatka, nastolatka itd.... ;)


7 komentarzy:

  1. U nas już od jakiegoś czasu mamy do czynienia z małym buntownikiem - i raz się to nasila, a raz słabnie, ale generalnie rzecz biorąc lekko nie jest ;) Kiedyś pocieszałam się myślą, że w końcu minie - ale patrząc na niektóre sporo starsze dzieci naszych znajomych dochodzę do wniosku, że najczęściej jest to stan raczej permanentny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Łączę się w bólu. Mamy te same akcje - w dzień 30 stopni, a moja córcia ryczy bo chce na siebie założyć znaleziony gdzieś polar (!). Na wszystko odpowiedzią jest "nie" ("tak" chyba nawet jeszcze nie potrafi mówić :D), a jak się jej czegoś odmiawia to od razu zaczyna piszczeć. Tak piszczeć - Laurencja pseudonim Piszczadło. No i ten jęczący ton... o dżizes, czasami mam ochotę wystrzelić się w kosmos, no ale skoro przeżyłam kolki to może i to minie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ZNam ten ból, moja cócia ma 22 miesiące i też się juz zaczyna. Wszystko robi na przekór, wszystko chce "siama" masakra ogolnie. Miejmy nadzieję, że uda nam sie nie zwariować i jakoś przetrwać te bunty :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas również pojawił się bunt dwulatka, opisałam go również na swoim blogu :) Zapraszam-
    http://polinkowa.blogspot.com/2016/07/termin-budzacy-groze-bunt-dwulatka.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Łączę się w bólu.jakbym czytala o nas..

    OdpowiedzUsuń
  6. Łączę się w bólu.jakbym czytala o nas..

    OdpowiedzUsuń
  7. Łączę się w bólu.jakbym czytala o nas..

    OdpowiedzUsuń