Czy pozwalać dziecku na oglądanie bajek w telewizji?

, , 7 comments
Na blogu pojawił się niedawno post o tym, jak być czujnym rodzicem w cyfrowym świecie. Nie ma co się oszukiwać, musielibyśmy być chyba Amiszami (oczywiście nic do nich nie mam), żeby nasze dziecko nie miało styczności z telewizją, telefonem komórkowym, komputerem czy tabletem. 


Istnieją wśród rodziców różne przekonania na temat tego rodzaju mediów. Niektórzy kategorycznie zabraniają swoim pociechom na oglądanie bajek, u niektórych zaś telewizor włączony jest cały dzień. Nie oceniam, nie neguję. Każdy ma swoje życie. Jednak z tego rodzaju sprzętów należy korzystać z głową i dobrze jest nauczyć też tego dziecko. 

Jak wiadomo, dziecko do 2 roku życia nie powinno być atakowane ruchomym obrazem. Jednym słowem zakaz na wszelkie puszczane bajki czy to te w tv czy też te na tablecie. Ale jak jest w rzeczywistości? Pokażcie mi dwulatka, który nigdy nie miał włączonej bajki, nigdy nie widział (nawet przelotem) jakiegoś filmiku, reklamy, czegokolwiek. Nigdy nie trzymał w ręce telefonu swojego rodzica (no chyba, że jest wspomnianym wyżej Amiszem). Nawet jeśli rodzice nie mają w domu telewizora, to gdzieś u kogoś dziecko z pewnością się na niego natknęło. W dzisiejszych czasach po prostu się inaczej nie da. Możecie się ze mną nie zgodzić, bo przecież macie do tego prawo. 

Ja jednak uważam, że wszystko jest dla ludzi i staram się właśnie takiego podejścia uczyć Karolcię. Nie chcę, żeby później dziecko szczekało na telewizor ;) W domu mamy telewizor, ale włączany jest on dopiero wieczorem, gdy Karolinka śpi. W dzień nie mam takiej potrzeby (no chyba, że jest Euro 2016 - wybaczcie mi ostatnio ciszę na blogu, ale kocham takie wydarzenia sportowe i nie ominę żadnego meczu :D). Czy w takim razie Karolcia ogląda bajki? I tak i nie. Są dni, w których w ogóle nic nie ogląda, ale są dni w których pozwalam jej na max. pół godziny siedzenia przed TV (bo tyle trwa mniej więcej Klub Przyjaciół Myszki Miki, który Karolcia uwielbia). Poza tym lubi oglądać Peppę, Krecika, Reksia i Nawet Nie Wiesz Jak Bardzo Cię Kocham. Mam te bajki nagrane na dekoderze, żeby nie puszczać jej byle czego, a właśnie to co lubi. Karolcia jak większość dzieci lubi oglądać bajki, ale nie pozwalam jej za dużo, bo uważam, że inne rzeczy są bardziej rozwijające. Nigdy telewizor nie gra w tle, żeby nie rozpraszał nas w zabawie. Wolimy radio. 

Bajki mają jeden bardzo ważny dla rodzica plus. Nie zrozumie tego ten, którego dziecko nie podróżuje z płaczem i ze zniecierpliwieniem. Które dziecko wytrzyma tyle w foteliku? Mało które. Dlatego podczas dłuższej podróży bajki są wybawieniem. Oczywiście puszczane nie za długo :) 

A jak jest u Was? Pozwalacie dzieciom na oglądanie telewizji? 

7 komentarzy:

  1. Do pierwszego roku życia w ogóle nie włączałam przy Bąblu telewizora, a jak zaczął chodzić - sam nauczył się włączać ;) Pozwalamy bardzo rzadko, maksymalnie pół godzinki dziennie - jedna bajeczka albo kilka piosenek dla dzieci. Na szczęście nawet niespecjalnie się przeciwko tym limitom buntuje, bo i tak nie umie długo usiedzieć w jednym miejscu, więc również tv szybko go nudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja właśnie też się nie buntuje, dłużej niż pół godziny chyba by nie usiedziała przed tv.

      Usuń
  2. Olkowi bajek jeszcze nie puszczam, czasem jakąś piosenkę, chociaż osobiście dawno tego nie robiłam, zazwyczaj właśnie w aucie.
    Za to piosenki zaczął Olkowi puszczać dziadek... no i młody bardzo szybko zapamiętał, do czego służy dziadka komputer. Jak tylko go widzi, to chce żeby mu te piosenki puszczać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... Wiadomo, że dziadkowie rozpuszczają nasze dzieci ;)

      Usuń
  3. Blogi to świetna sprawa i można rozszerzać swoją wiedze. Lecz nie każdy blog jest konkretny, a ten jest na prawdę dobry, polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż,ja się przyznaję, że Laura ogląda telewizję i to od dawna. Zaczęło sie w Turcji. Tam panuje inna moda i tv naprawdę nie da się uniknąć. Potem podczas podróży często ratował nas telefon. Doszło do tego, że Laura bez problemu potrafi odblokować sobie moją komórkę i włączyć ulubioną grę. Ratunek przyszedł sam. U niani, u której spędza teraz większość dnia, telewizora nie ma. Zauważyłem, że Laura znacznie straciła zainteresowanie komórkami, tv zresztą też. Ogląda w sumie może z dwie-trzy bajki dziennie. Myślę, że będzie ok :)

    OdpowiedzUsuń