Co tym razem znalazło się w wyprawce, czyli kilka gadżetów, które mam nadzieję, że staną się naszym hitem

Dziś będzie kontynuacja postu wyprawkowego. Pokażę Wam na co zdecydowałam się tym razem. Będą to rzeczy, których nie miałam przy Karolci z różnych względów. W szczególności finansowych, bo były ważniejsze rzeczy do kupienia, takie jak wózek, fotelik samochodowy. Tym razem droższe rzeczy mamy kupione, więc mogę pozwolić sobie na więcej.

1. Szumiacy Miś Wishbear. Myślę, że większość mam zna tego misia. Nie wiem czemu nie miałam go przy Karolci, która uwielbiała spać przy białym szumie. Uspokajał ją dźwięk odkurzacza, okapu, suszarki, wszystkiego co szumiało. Ściągnęłam aplikację na telefon, która imitowała dźwięk suszarki i tak sobie radziłyśmy, ale wiadomo, że z telefonu też trzeba czasem korzystać, bateria się wyczerpuje i w ogóle na dłuższą metę to kiepskie rozwiązanie. Dlatego Szumiacy Miś Wishbear przydałby się wtedy idealnie. Dlatego nawet nie zastanawiałam się nad jego zakupem i uznałam, że musimy go mieć. Mam wersję podstawową, bez sensoru płaczu (uznałam, że i tak będę musiała podejść do dziecka, gdy zapłacze, więc byłby on niepotrzebny). Z pewnością dam Wam znać czy Miś się sprawdził czy też nie. Ale przy wszystkich tego rodzaju gadżetach trzeba pamiętać, że bardzo dużo zależy od naszego maleństwa, które nie wszystko musi akceptować.



2. Nosidełko ergonomiczne Lenny Lamb. Po Karolci mam chustę Little Frog, którą uwielbiam. Jestem jej dużą fanką (K. też była) i mam nadzieję, że synek również będzie się w niej dobrze czuł. Po co mi więc nosidełko? Przede wszystkim z wygody. Zamotanie w chustę wymaga czasu, a czasem potrzebujemy dziecko włożyć już teraz natychmiast. Wtedy nosidło jest idealne. Poza tym nie do końca dobrze opanowałam wiązanie na plecach (ale mam w planach je udoskonalić), więc w tym wypadku nosidło będzie rozwiązaniem idealnym. Dodatkowo mąż będzie mógł nosić synka, bo niestety w chuście nie czuł się komfortowo. Nosidełka mam zamiar zacząć używać, gdy maluch zacznie sam siadać. Wcześniej nie ma to sensu i najlepszym rozwiązaniem dla małego niemowlaka jest chusta. Pewnie za jakiś rok, a może wcześniej zobaczycie na blogu obszerną recenzję z użytkowania nosidełka. Mam nadzieję, że również się sprawdzi.

3. Kołyska. Przy pierwszym dziecku jakoś w ogóle nie myślałam o kołysce. Teraz trochę zmusiła nas do tego sytuacja mieszkaniowa, ponieważ jedno łóżeczko musimy mieć w sypialni na górze, a drugie na dzień na dole. Wiem, że może okazać się, że syn będzie niełóżeczkowy (oby nie! Karolcia była taka pół na pół), ale na coś musieliśmy się zdecydować. Wymyśliłam, że kołyskę będę miała na dzień. Zajmuje mniej miejsca i przypomina trochę gondole, więc mam nadzieje, że będzie przytulna. A łóżeczko standardowo będzie w sypialni. Muszę podać Wam linka do strony producenta kołyski, którą wybraliśmy, bo wyprałam materiały, z których jest zrobiona (kupiliśmy używaną) i mam ją ciągle nie złożoną, aby się nie kurzyła. Tu możecie zobaczyć jaki mamy wzór i jak ona wygląda. Możecie też nieco więcej o niej przeczytać. To nie taka zwykła drewniana kołyska. Ma wibracje, światełka, melodyjki i jak dla mnie jest o wiele fajniejsza niż zwykła. Obym się nie myliła ;) http://www.millymally.pl/pl/oferta/x/p/16/sweet-melody/cream.html
Jej recenzja po użytkowaniu również się pojawi.

4. Łóżeczko. Wybraliśmy najprostsze ze szczebelkami, białe z drewna bukowego. Nie pokażę Wam jakie, bo jeszcze nie jest kupione. Póki co zakup jest w planach ;) Ale jakoś nie możemy się do tego zabrać. Gdy już będzie stało, z piękną pościelą to z pewnością je Wam pokażę :) Co do materaca, to tym razem kupiłam materac piankowy z Ikei. Przy Karolci miałam gryka-pianka-kokos. Nie powiem, sprawdzał się, ale wydaje mi się, że jednak był za twardy. Wiem, że powinien być twardy, ale ta pianka też jest dobra. Nie jest miękka, jest w sam raz. Zresztą chwalę sobie ikeowskie materace, a w końcu to zakup na ok. 2 lata, więc powinien wystarczyć. Och, jeszcze żeby syn chciał spać w łóżeczku ;)

Tu możecie poczytać o wcześniejszym wyborze łóżeczka http://bedemamusia.blogspot.com/2014/01/przed-nami-ciezki-wybor-czyli-zakup.html i materaca http://bedemamusia.blogspot.com/2014/01/wybor-materaca-do-ozeczka.html

5. Otulacze. Też nie miałam przy Karolci, a teraz z perspektywy czasu uważam, że to bardzo ważna rzeczy na początku. Najczęściej dziecko lubi być ściśle owinięte, bo sprawia to wrażenie jakby nadal było w brzuchu mamy. Karolinka bardzo lubiła być otulana i otulałam ją kocykiem, ale tylko dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, że są takie specjalne otulacze. Dla synka mam dwa. Jeden z firmy Wishbear tu odeślę Was do strony producenta, bo ciężko będzie mi pokazać go na zdjęciu http://whisbear.pl/sklep/szczegoly/otulacz-whisbear-cienki-turkus-11/wszystkie Mam też taki zapinany na zamek, nie wiem jakiej firmy, bo dostałam go od koleżanki. Ale wygląda on tak.

A jak wyglądała Wasza wyprawka w drugiej ciąży? A może polecicie mi coś bez czego nie wyobrażacie sobie pierwszych miesięcy z niemowlakiem?

Komentarze

  1. U nas podstawą była chusta;) a tak dobry fotelik i wózek idealny. Za 1 razem niestety z wózkiem nie trafiliśmy ale za 2 już tak. Otulacz też polecam ale u nas w tej kwestii najlepszy był kocyk bambusowy. Jest on cienki jak pielucha i mota się super.

    OdpowiedzUsuń
  2. wiaderko do kąpieli! Synuś kąpał się do 8-9 mca i był szalenie zadowolony :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz